Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 10 Liga
W spotkaniu dziesiątej ligi w ramach 9.kolejki mieliśmy przyjemność obserwować hitowe starcie. Naprzeciwko siebie stanęły ekipy lidera, Bejernu oraz wicelidera, FC Po Nalewce. Przy pierwotnym terminie rywalizacji różnica w tabeli wynosiła zaledwie dwa punkty. Obecnie zwiększyła się do aż pięciu oczek, co w bezpośrednim pojedynku zwiastowało nie lada emocje. Rywalizację podgrzewał również pojedynek pomiędzy bramkarzami obydwu zespołów, których cechują ogromne umiejętności. Mowa tu o Dominiku Trzaskowskiemu, który jak dotąd stracił zaledwie piętnaście bramek, a z drugiej strony między słupkami stanął Michał Piątkowski, którego rywale pokonali 26 razy. Tym samym mogliśmy się spodziewać niezwykle wyrównanego oraz defensywnego spotkania. I nie pomyliliśmy się w naszym przedmeczowych predykcjach, a wynik 1:0 do przerwy świadczył o tym dobitnie. Jedyną bramkę dla Bejernu zdobył w tym okresie Filip Pławiak, pokonując bramkarza rywali precyzyjnym i mocnym uderzeniem z rzutu wolnego. W drugiej części spotkania niezwykle długo czekaliśmy na rozwój sytuacji. Finalnie to dzięki fenomenalnemu podaniu Piątkowskiego, drogę do bramki znalazł Łukasz Gaba, który pokonał bramkarza rywali. W momencie, gdy wszystko zdawało się wracać na właściwe tory w wypadku FC Po Nalewce, zawodnicy w niebieskich strojach kolejny raz sfaulowali jednego z przeciwników. Znowu do piłki podszedł etatowy wykonawca stałych fragmentów, Filip Pławiak. Po ustawieniu futbolówki nastąpiła chwila na wzięcie głębokiego oddechu, dzięki któremu piłka kolejny raz została celnie posłana do siatki, dając tym samym zwycięstwo Bejernowi 2:1.
Ostatnia w tabeli drużyna FFK OldBoys II mierzyła się z FC Patetikos, które gra o wejście na podium. Borykający się z problemami w tej rundzie gospodarze od pierwszych minut wyglądali słabiej na tle swojego rywala. Goście bardzo szybko, bo już 1 minucie pokazali swoją przewagę, wychodząc na prowadzenie. FFK starało się nie ustępować FC Patetikos, lecz liczba strzałów na bramkę była niewielka, a jak już coś leciało w światło bramki, to nie sprawiało problemów golkiperowi. Goście z kolei sumiennie powiększali swój stan posiadania, prowadzący do przerwy czteroma golami. Druga część meczu nie przyniosła większych zmian w wydarzeniach na boisku. FC Patetikos spokojnie i rozsądnie rozgrywali piłkę, czego efektem były kolejne zdobycze. FFK nie ustępowało w dążeniu do zdobycia gola, grając odważniej pod polem karnym oponenta. Sztuka ta w końcu się powiodła i honorowe trafienie zaliczył Darek Filipek, wykorzystując podanie od własnego bramkarza. Mecz ostatecznie zakończył się wygraną FC Patetikos 7:1 i dzięki temu zwycięstwu drużyna ta pozostaje w grze o podium. FFK niestety po raz kolejny uległo swojemu rywalowi i z minusowym punktem zamyka tabelę dziesiątej ligi...
Mecz zespołów ze strefy spadkowej dziesiątej ligi. Gospodarze z większym dorobkiem punktowym byli w lepszej sytuacji do opuszczenia „czerwonej” strefy, lecz aby do tego doszło, musieli wygrać to spotkanie. Zawodnicy z Białołęki od pierwszych minut trochę lepiej prezentowali się od rywala na boisku, którego wszystkie próby zdobycia gola niwelował stojący między słupkami Rafał Wieczorek, wprowadzając spokój podnoszący morale w szeregach kolegów. Pierwsza połowa była pełna czystej, twardej gry i strzałów na bramkę po obu stronach. Jedynego gola, jakiego mogliśmy zobaczyć zapisaliśmy na konto gospodarzy w 8 minucie. Druga odsłona tego spotkania w pierwszych minutach wyglądała bliźniaczo podobnie do tej wcześniejszej. Minimalna przewaga gospodarzy zwieńczona golem nie zwiastowała tego, co zobaczyliśmy parę chwil później. Niemający już nic do stracenia goście przycisnęli obronę rywala i w trzy minuty doprowadzili do wyrównania. Zdezorientowani wydarzeniami na boisku zawodnicy OldBoys Derby II nie byli już w stanie pokonać Radka Kani, który parokrotnie popisał się wysokimi umiejętnościami bramkarskimi. Napastnicy Dynamo poszli za ciosem i w ostatnich minutach wyszli na trzybramkowe prowadzenie, wygrywając swój drugi mecz w rundzie jesiennej. Dzięki wygranej gości, obydwa zespoły mają taką samą liczbę punktów i na wiosnę czeka je zażarta walka o opuszczenie strefy spadkowej.
Dla obu drużyn był to bardzo istotny mecz, bowiem zarówno Kresowia jak i Na Wariackich Papierach to drużyny, które są w gronie zespołów walczących w tym sezonie o awans. Przed tym spotkaniem goście mieli zaledwie punkt przewagi, więc tym bardziej ich rywalizacja nabierała szczególnego znaczenia. Jak się dowiedzieliśmy, te zespoły rywalizowały już ze sobą przed startem ligi, gdy jeszcze nie wiedziały, że los znów je sobą połączy. Sparing zakończył się remisem i wydawało się, że taki rezultat może paść również w starciu o punkty. Oba teamy prowadziły bardzo wyrównany mecz. w którym szczególnie w pierwszej części, nie padło zbyt wiele goli. Wynik otworzyła ekipa Na Wariackich Papierach, gdy Sebastian Roszak wykorzystał podanie Patryka Raka. I właściwie niemal do końca premierowych 25 minut nie zobaczyliśmy kolejnych bramek. Faktem jest, że obaj bramkarze nie musieli wznosić się na wyżyny swoich umiejętności, bo choć tempo gry było całkiem niezłe, to jednak brakowało w tym wszystkim dokładnego ostatniego podania. Gdy wydawało się, że na przerwę zawodnicy zejdą przy skromnym, jednobramkowym prowadzeniu Na Wariackich Papierach, gospodarze rzutem na taśmę wyrównali po rzucie wolnym, przy czym golkiper nie miał szans na skuteczną interwencję, bo piłka po drodze jeszcze dwukrotnie odbiła się od obrońców, kompletnie go myląc. Druga połowa była już znacznie ciekawsza, obie drużyny nieco się otworzyły, co zaowocowało znacznie większą ilością sytuacji strzeleckich. Bliżej ponownego prowadzenia byli zawodnicy NWP, chociażby Mateusz Sieciechowicz z rzutu wolnego obił poprzeczkę, ale po akcji rozegranej z Lashą Kvelashvili był już bardziej precyzyjny i goście prowadzili 1:2. Kresowia wyrównała na 10 minut przed zakończeniem spotkania, ale końcówka należała do teamu Adriana Pagasa. Najpierw Mateusz Sieciechowicz trafił na 2:3 po bardzo sprawnie przeprowadzonej kontrze, a następnie wynik meczu ustalił Shota Jibladze. Na Wariackich Papierach zgarnęli cenne 3 pkt, szczególnie że rywalizacja z Kresowią do najłatwiejszych nie należała. Gospodarze w tej rundzie mogli poszczycić się jednym z lepszych ataków w lidze, ale tym razem rywal znalazł sposób na zatrzymanie tak mocnej ofensywy.
Bardzo jednostronne widowisko obejrzeliśmy w starciu ekip WKS Bęgal oraz Heavyweight Heroes. Spora w tym "zasługa" dość skromnego składu, jakim dysponowali gospodarze, aczkolwiek dwie zmiany to nie jest taki fatalny wynik. Z drugiej strony goście przyprowadzili na tę potyczkę aż pięciu zmienników, tak więc mogli sobie pozwolić na zdecydowanie większy wysiłek na placu gry. Od samego początku optyczną przewagę zdobyły "Grubasy", a świetnie w ofensywie spisywał się Marcin Janicki, który był autorem pierwszych dwóch trafień. Przy golach Marcina asystowali odpowiednio Konrad Zieliński oraz Krzysiek Jastrzębski. Bardzo ładną bramkę obejrzeliśmy po strzale z dystansu Daniela Dudzińskiego i było już 0:3. Gdy po podaniu Łukasza Półchłopka piłkę do siatki skierował Mateusz Nykiel było jasne, że gospodarzom będzie niebywale ciężko wrócić meczu i powalczyć o punkty. Czterobramkowy deficyt po pierwszej odsłonie nie napawał optymizmem a i początek drugiej połowy nie wskazywał, aby gracze WKS mieli magiczny przepis na odwrócenie losów pojedynku. Kolejne gole zdobywali za to goście a świetny moment w meczu zaliczył Maciek Chrzanowski, który w drugiej połowie zanotował klasycznego hat-tricka. Gospodarze tylko raz zdołali pokonać Artura Macka, ale była to bramka tylko na osłodę wysokiej porażki, gdyż po strzale Szymona Barwińskiego sędzia zakończył mecz a wynik brzmiał 1:9. Dzięki okazałemu zwycięstwu, zespół Heavyweight Heroes przeczeka chłodne, zimowe dni na trzeciej pozycji w tabeli.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)