reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SOCCA CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
12:00

Runda wiosenna w wykonaniu Explo Teamu obfitowała w niespodzianki, a drużyna Łukasza Dziewickiego kilkukrotnie potrafiła zaskoczyć wyżej notowanych rywali. Nie inaczej było i tym razem - choć Alpan jako pierwszy objął prowadzenie, to już po kilku minutach role się odwróciły i to zespół Kamila Melchera musiał gonić wynik.

Gospodarze od początku wykazywali dużą aktywność - często uderzali na bramkę, choć większość strzałów była niecelna. W 9. minucie prowadzenie Alpanowi dał Patryk Skrajny, jednak już pięć minut później Jan Zapolski skutecznie zamknął dośrodkowanie Marka Pawłowskiego i doprowadził do remisu. Dwie minuty później kontratak rozpoczęty przez Dziewickiego wykończył Oskar Górecki, dając Explo prowadzenie. W 19. minucie ponownie Górecki wpisał się na listę strzelców, tym razem po strzale Daniela Klebera i skutecznej dobitce. Goście jednak nie zamierzali odpuszczać — jeszcze przed przerwą Skrajny zdobył drugą bramkę, ustalając wynik pierwszej połowy na 3:2.

Po zmianie stron gospodarze nadal byli bardziej aktywni, lecz zmarnowali stuprocentową okazję, a chwilę później stracili gola. Po strzale Kamila Melchera i ofiarnej interwencji Dziewickiego piłka mimo wszystko wtoczyła się do bramki — było 3:3. Chwilę później Alpan mógł pójść za ciosem, ale fantastyczną paradą popisał się Lucjan Baran, ratując swój zespół w wielkim stylu.

W 37. minucie Oskar Górecki skompletował hat-tricka, a kilka minut później błysnął Mateusz Włudarski, który początkowo nie planował występu, ale jego decyzja o wejściu na boisko okazała się kluczowa. W 42. minucie Alpan zyskał szansę na kontaktową bramkę — rzut karny pewnie wykorzystał Melcher. W 45. minucie Explo odpowiedziało kolejnym trafieniem autorstwa Daniela Klebera. Goście jeszcze zdołali zdobyć jedną bramkę, a Melcher skompletował hat-tricka, ale na wyrównanie zabrakło już czasu.

Explo Team zakończył swój ostatni występ w Ekstraklasie zwycięstwem, udowadniając, że ambicją i zaangażowaniem można postawić się każdemu rywalowi.

2
17:00

Na zakończenie sezonu w Ekstraklasie mieliśmy okazję obejrzeć mecz drużyn, które oprócz identycznej nazwy dzielnicy w szyldzie, kończą rozgrywki z poczuciem niedosytu. TUR nie zdołał załapać się nawet do czołowej piątki, a eXc miało jeszcze matematyczne szanse na brąz, ale musiało nie tylko wygrać, lecz także liczyć na potknięcie Ognia Bielany.

To gospodarze powinni byli być bardziej zmotywowani, jednak zawiodła frekwencja. Co prawda nieobecność takich graczy jak Karol Bienias czy Krystian Nowakowski można wytłumaczyć ich udziałem w zdobywaniu mistrzostwa Euro Socca 2025, ale reszta zespołu Sebastiana Dąbrowskiego również nie dopisała – eXc musiało rozegrać cały mecz bez ani jednego zmiennika.

Tymczasem TUR, wzmocniony przez młodych zawodników dzięki staraniom Jarka Kotusa, od początku narzucił swoje warunki. Już w 8. minucie niedokładne podanie gospodarzy przejął Aleksander Czyż i otworzył wynik. Jednak chwilę później, po niemal identycznej stracie TUR-u, do wyrównania doprowadził Jan Grzybowski. Scenariusz powtórzył się kilka minut później – bramkę dla TURa zdobył Kamil Majorek, lecz eXc błyskawicznie wyrównało za sprawą Sebastiana Dąbrowskiego. W 20. minucie Bartosz Mazurek wznowił grę z autu, precyzyjnie uruchamiając Czyża, który znów wykorzystał swoją szybkość i ustalił wynik pierwszej połowy na 2:3.

Po przerwie inicjatywę przejęli gospodarze. Damian Patoka najpierw zmarnował sytuację sam na sam, ale chwilę później sprytnie rozegrany rzut rożny dał eXc remis 3:3. W 32. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali do końca meczu. TUR próbował odpowiedzieć, ale brakowało im skutecznego wykończenia. Tymczasem eXc dołożyło kolejne trafienie – w 39. minucie na 5:3 podwyższył Sebastian Dąbrowski.

Goście jeszcze walczyli – Bartosz Mazurek zdobył gola kontaktowego, ale Jan Grzybowski odpowiedział błyskawicznie, kompletując hat-tricka efektownym uderzeniem z niemal połowy boiska. TUR strzelił jeszcze bramkę na 6:5 autorstwa Konrada Kowalskiego, ale nie ruszył zdecydowanie do odrabiania strat. W ostatniej akcji meczu Damian Patoka przejął niedokładne podanie między obrońcą a bramkarzem i spokojnie ustalił wynik na 7:5.

eXc wygrało to spotkanie, kończąc sezon pozytywnym akcentem, mimo problemów kadrowych. TUR natomiast musi przełknąć gorycz porażki i dokonać głębokiej analizy, by w kolejnym sezonie odgrywać w Ekstraklasie poważniejszą rolę.

3
18:00

Bezpośredni pojedynek Gladiatorów i Otamanów rozstrzygnął losy mistrzowskiego tytułu w ekstraklasie Ligi Fanów.

Początek spotkania zdecydowanie należał do ekipy z Ukrainy, która dwukrotnie wychodziła na prowadzenie i wydawało się, że jest na dobrej drodze do osiągnięcia celu, jakim były złote medale. Jednak od stanu 1:2 to gospodarze weszli na wyższy poziom – a właściwie perfekcyjnie wykorzystali błędy w defensywie rywala. Proste straty i fatalne wyprowadzanie piłki z własnej strefy skutkowały kolejnymi bramkami dla Gladiatorów. Dwoił się i troił Borys Ostapenko, ale sam nie był w stanie przełamać dobrze zorganizowanej obrony przeciwnika. Dodatkowo, ekipa Michała Dryńskiego skutecznie neutralizowała lidera Otamanów, co znacząco utrudniało mu rozwinięcie skrzydeł. Do przerwy było 5:2, a 25 minut dzieliło zespół Michała Dryńskiego od mistrzostwa.

Po zmianie stron przez długi czas nie oglądaliśmy żadnych bramek. Dopiero w końcówce meczu, po szóstym trafieniu Gladiatorów, Otamany zdecydowały się na grę z lotnym bramkarzem. Szkoda, że tak późno – według wielu ten manewr był spóźniony i nie przyniósł oczekiwanego efektu.

Gladiatorzy zasłużenie wygrywają to spotkanie i zapisują się w historii jako zespół, który potrafił obronić mistrzowski tytuł. Otamany, po brązowym medalu w poprzednim sezonie, zdobywają srebro – wyraźny progres, który z pewnością motywuje ich, by za rok powalczyć o najwyższy stopień podium.

Na koniec warto wspomnieć, że mecz stał na bardzo wysokim poziomie piłkarskim, dlatego zachęcamy do obejrzenia go na Veo. Nie sposób też pominąć pochwały dla zespołu sędziowskiego z Łodzi, który wykonał solidną robotę – był niemal niewidoczny, co w takich meczach jest absolutnie kluczowe, bo to zawodnicy powinni być głównymi aktorami widowiska.

4
20:00

Ogień Bielany przystępował do meczu jako wyraźny faworyt. Drużyna Jana Napiórkowskiego miała jasny cel – wygrać i zapewnić sobie trzecie miejsce na koniec sezonu. Potknięcie nie wchodziło w grę, zwłaszcza że eXc wygrało swój mecz i czekało na rozstrzygnięcia z tego starcia. Zadanie nie było jednak łatwe, bo jak zwykle KS Browarek okazał się wymagającym przeciwnikiem.

Po dziesięciu minutach gry wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis. Dopiero rzut karny otworzył wynik na korzyść Ognia. W 14. minucie prowadzenie podwyższył Antoni Sidor. Gospodarze wydawali się mieć mecz pod kontrolą, jednak zaledwie chwilę później Daniel Rosiński wyprowadził kontratak, zakończony golem Michała Koszeli. W 19. minucie ten sam Koszela świetnie dograł do niepilnowanego Mariusza Chmielewskiego, który pokonał Szymona Świercza i doprowadził do remisu 2:2.

Chwilę później Ogień był bliski odzyskania prowadzenia, ale skończyło się tylko na trafieniu w słupek. Tuż przed przerwą niewiele brakowało, by Browarek sam sobie strzelił gola – piłka po niefortunnym odbiciu znów zatrzymała się na obramowaniu bramki. Do przerwy wynik pozostał remisowy.

Po zmianie stron tradycyjna już słabość Browarka dała o sobie znać. Ogień Bielany szybko odzyskał prowadzenie dzięki trafieniu Piotra Milewskiego. W 35. minucie podwyższył Kacper Cetlin, a kilka chwil później Mateusz Michalski dołożył czwarte trafienie, dając swojej drużynie bezpieczne prowadzenie 5:2. Gościom wyraźnie zabrakło pomysłu na sforsowanie dobrze zorganizowanej defensywy rywali. Nawet w sytuacji sam na sam Szymon Świercz zachował zimną krew i uratował swój zespół. W końcówce meczu Piotr Milewski skompletował hat-tricka, praktycznie zamykając spotkanie. Browarek odpowiedział jeszcze jednym trafieniem autorstwa Jakuba Starosa, ale ostatnie słowo należało do Mateusza Michalskiego, który ustalił wynik na 7:3.

Choć przed sezonem apetyty były jeszcze większe, to i tak debiutancka kampania Ogniu Bielany w Ekstraklasie Ligi Fanów kończy się sukcesem – brązowym medalem. Gratulujemy!

Reklama