reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Długa zimowa przerwa sprawiła, że głód rywalizacji wśród wielu drużyn był naprawdę duży, stąd też – tak jak w przypadku meczu Borowików z White Foxes – frekwencja stała na wysokim poziomie. Dodatkowym czynnikiem mobilizującym mógł być fakt, że rywalizowały ze sobą zespoły będące na granicy strefy spadkowej, ale mające stosunkowo niewielką stratę do najniższego stopnia podium.

Oba teamy potrzebowały trochę czasu, by rozkręcić się w tym spotkaniu – pierwsze minuty były dość wyrównane i polegały raczej na wybadaniu, w jakiej formie znajduje się przeciwnik. W 7. minucie doszło do kontrowersji – piłka po strzale zawodnika Borowików odbiła się od poprzeczki i zdaniem gospodarzy przekroczyła linię bramkową, natomiast gwizdek sędziego w tej sytuacji milczał. Arbiter nie miał natomiast wątpliwości kilka minut później, gdy Adam Kolanowski, wyrzucając piłkę z autu, trafił do siatki – po drodze futbolówka jeszcze musnęła bramkarza rywali i arbiter słusznie gola uznał. To zdarzenie obudziło graczy White Foxes, którzy błyskawicznie odpowiedzieli dwoma trafieniami, natomiast finalnie i tak na przerwę schodzili przy remisie 2:2.

Początek drugiej części to ponowne prowadzenie Lisów po golu Damiana Olejniczaka. Borowiki musiały zacząć gonić wynik i przy stanie 2:3 miały kilka dobrych okazji do wyrównania, ale brakowało im lepszego wykończenia. Tak czy inaczej bramka dla gospodarzy wisiała w powietrzu i koniec końców Borowiki dopięły swego za sprawą duetu Stachacz – Jankowski. Na 5:3 podwyższył Adam Kolanowski, a bramka Krzysztofa Oracza na 5:4 w końcówce spotkania jedynie ustaliła wynik tego meczu.

White Foxes mogą czuć niedosyt po tym spotkaniu, ale było widać, że nie wszyscy zawodnicy złapali odpowiednią formę na inaugurację wiosny. Borowiki natomiast inkasują cenne trzy punkty, choć nie był to dla nich tak łatwy mecz jak ten z jesieni i by myśleć o podium, muszą jeszcze poprawić kilka elementów w swojej grze.

2
09:00

Spotkanie pomiędzy drużynami Lisy Bez Polisy oraz Nieuchwytni zakończyło się zwycięstwem tych drugich 4:1. Już od pierwszych minut było widać, że Nieuchwytni są dobrze zorganizowani i potrafią kontrolować tempo gry. Do przerwy prowadzili 1:0, prezentując solidną i zdyscyplinowaną piłkę.

W pierwszej połowie mecz był dość zachowawczy. Obie drużyny starały się przede wszystkim utrzymać odpowiednie ustawienie i nie popełniać błędów w defensywie. Mimo tego Nieuchwytni potrafili stworzyć kilka groźnych sytuacji i jedną z nich zamienili na bramkę, dzięki czemu schodzili na przerwę z prowadzeniem.

Wyróżniającą się postacią na boisku był Oleksii Kyselov, który imponował świetnym dryblingiem i dynamiką. Wielokrotnie napędzał akcje swojego zespołu, wprowadzając dużo zamieszania w defensywie rywali. Jego indywidualne umiejętności miały ogromny wpływ na przebieg spotkania – zakończył mecz z dorobkiem dwóch bramek i jednej asysty.

W drugiej połowie szansę na powrót do meczu miała drużyna Lisów Bez Polisy. Arbiter podyktował dla niej rzut karny, który mógł znacząco zmienić przebieg spotkania. Do piłki podszedł Marcin Doch, jednak nie zdołał wykorzystać "jedenastki" i futbolówka nie znalazła drogi do siatki. Gdyby ten strzał zakończył się bramką, Lisy mogły realnie zagrozić rywalom i wprowadzić więcej nerwowości w szeregach Nieuchwytnych. Niewykorzystana okazja okazała się bardzo kosztowna, ponieważ druga część spotkania była zdecydowanie bardziej otwarta. Wraz z upływem czasu widoczne było zmęczenie obu drużyn, co przełożyło się na większą liczbę sytuacji bramkowych. Nieuchwytni potrafili to wykorzystać, dokładając kolejne trafienia i ostatecznie pewnie wygrywając 4:1.

Mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem ekipy Marka Szklennika, która wykazała się większą skutecznością oraz lepszą organizacją gry, szczególnie w drugiej części spotkania.

3
09:00

W starciu walczącego o mistrzowski tytuł zespołu Boiskowy Folklor z zajmującą piąte miejsce w tabeli Kresowią Warszawa II doszło do małej niespodzianki. Goście w pełni zrewanżowali się za bolesną porażkę z pierwszego spotkania obu ekip, zasłużenie wygrywając 5:9 w meczu pełnym ruchu i akcji ofensywnych.

Od pierwszych minut na murawie wyraźnie lepiej prezentowali się przyjezdni. Kresowia grała bardzo przekonująco, częściej utrzymywała się przy piłce i solidniej wyglądała w defensywie. Kontrola wydarzeń boiskowych szybko przełożyła się na konkretne sytuacje strzeleckie, a wypracowana do przerwy przewaga 1:4 ustawiła dalszy przebieg rywalizacji.

W drugiej części obraz gry nie uległ drastycznej zmianie - spotkanie obfitowało w wiele akcji podbramkowych, ale to goście konsekwentnie dyktowali warunki gry. Absolutnym bohaterem widowiska został Mirosław Nowacki, który zdobył dla Kresowii aż pięć bramek. Choć zawodnik ten we wcześniejszych meczach nie przyzwyczaił do aż tak imponujących zdobyczy bramkowych, to w starciu z faworytem odpalił w idealnym momencie, zaliczając świetne wejście w sezon.

Boiskowy Folklor walczył o poprawę wyniku, ale ostatecznie musiał przełknąć gorycz porażki, tracąc cenne punkty w rywalizacji o fotel lidera.

4
12:00

Spotkanie pomiędzy Cockpit Country a Elitarni Gocław zakończyło się zwycięstwem drużyny Elitarni Gocław 4:1. Pierwsza połowa była dość wyrównana, a obie drużyny starały się grać ostrożnie, skupiając się przede wszystkim na solidnej defensywie. Mimo kilku okazji z obu stron, tylko jedna zakończyła się bramką, dzięki czemu Elitarni schodzili na przerwę z minimalnym prowadzeniem.

W drugiej połowie spotkanie zdecydowanie się otworzyło. Obie drużyny zaczęły grać odważniej w ofensywie, co przełożyło się na większą liczbę sytuacji podbramkowych. Bardzo dobre zawody rozegrali także bramkarze obu zespołów, którzy wielokrotnie ratowali swoje drużyny efektownymi interwencjami.

Na szczególne wyróżnienie zasłużył Dariusz Gutkowski, który był jedną z kluczowych postaci spotkania. Swoją aktywnością w ataku oraz skutecznością znacząco przyczynił się do wysokiego zwycięstwa swojej drużyny. Jedyną rysą na jego występie był niewykorzystany rzut karny, który mógł dać mu hat-tricka w tym spotkaniu.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla Elitarnych Gocław, którzy w drugiej połowie wykorzystali otwartą grę rywali i zdecydowanie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.

5
16:00

W spotkaniu 13. ligi lider tabeli, Joga Bonito, zmierzył się z debiutującą drużyną Siwy Koń, która dołączyła do rozgrywek w ramach zastępstwa. Zgodnie z przewidywaniami, obfitujący w otwarty futbol mecz zakończył się przekonującym zwycięstwem faworytów 10:5.

Od pierwszych minut na murawie widoczna była różnica w ligowym ograniu. Joga Bonito operowała piłką szybko, nie bała się ryzyka i kontrolowała boiskowe wydarzenia, co przełożyło się na prowadzenie 4:1 do przerwy. Liderzy zaprezentowali solidny, zespołowy futbol zarówno w ataku, jak i obronie, a bramkami podzieliła się spora grupa zawodników. Na tle dobrze funkcjonującego kolektywu wyróżniał się Kamil Pietrzykowski, którego świetna gra indywidualna została nagrodzona tytułem MVP.

W drugiej połowie spotkania zadanie gospodarzom mocno skomplikowała czerwona kartka dla bramkarza za zagranie ręką poza polem karnym. Joga Bonito skrupulatnie wykorzystała przewagę na boisku, jednak nowej ekipie trzeba oddać szacunek za charakter. Siwy Koń, pomimo gry w osłabieniu i starcia z najmocniejszym zespołem w lidze, nie złożył broni i walczył ambitnie do ostatniego gwizdka.

Pięć bramek zdobytych na tle tak wymagającego rywala to dla debiutantów dobry prognostyk przed kolejnymi meczami.

Reklama