reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:00

Już na otwarcie serii gier w 13. lidze kibice dostali spotkanie z najwyższej półki. Nieuchwytni, którzy w rundzie rewanżowej punktowali bezbłędnie, podejmowali lidera tabeli, czyli Boiskowy Folklor. Stawka była duża, a mecz obfitował w zwroty akcji.

Lepiej zaczęli Nieuchwytni, którzy dość szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Po rzucie rożnym Sałajczyk otworzył wynik spotkania, a chwilę później ten sam zawodnik wykorzystał fatalne podanie bramkarza rywali i trafił ponownie. Boiskowy Folklor nie załamał się jednak takim początkiem. Kacper Miriuk huknął sprzed pola karnego i zapoczątkował powrót gości do meczu. Koguty coraz częściej dochodziły do sytuacji, ale większość strzałów była blokowana przez defensywę gospodarzy. Mecz był otwarty, piłka kilka razy zatrzymywała się jeszcze na poprzeczce, a tuż przed przerwą Ciastko uderzył z dystansu i dał liderowi prowadzenie 3:2.

Po zmianie stron ten sam zawodnik został antybohaterem swojej drużyny. Spóźnione wejście tuż przed własnym polem karnym skutkowało bezpośrednią czerwoną kartką. Nieuchwytni szybko wykorzystali przewagę za sprawą Wiśniewskiego, który trafił z czystej pozycji. Chwilę później Gaworski potężnym strzałem z dystansu wyprowadził gospodarzy na 4:3. Końcówka jednak była prawdziwie dramatyczna. Najpierw Boiskowy Folklor dostał rzut karny, który pewnie wykorzystał Kucharski. Niedługo później po kolejnym stałym fragmencie decydujący cios zadał Kacper Miriuk, ustalając wynik na 5:4 dla gości.

To był mecz godny hitu kolejki. Nieuchwytni długo byli blisko dużej wygranej, ale lider pod koniec pokazał charakter i odwrócił losy spotkania mimo gry w osłabieniu. Boiskowy Folklor zgarnął niezwykle cenne trzy punkty.

2
09:00

Mecz pomiędzy White Foxes a Cockpit Country zakończył się zdecydowanym zwycięstwem White Foxes 10:2, choć początek spotkania należał do rywali. Już na początku Cockpit Country wykorzystało błąd bramkarza drużyny przeciwnej i objęło prowadzenie 1:0, co mogło zwiastować trudne spotkanie dla White Foxes.

Szybko jednak przegrywający przejęli pełną kontrolę nad meczem. Drużyna zaczęła dominować w środku pola, tworzyć liczne sytuacje bramkowe i skutecznie wykorzystywać swoje okazje. Jeszcze przed przerwą udało się odwrócić losy spotkania i zejść do szatni z pewnym prowadzeniem 4:1.

Druga połowa wyglądała bardzo podobnie - White Foxes nie zwalniali tempa, konsekwentnie narzucali swój styl gry i całkowicie kontrolowali przebieg spotkania. Skuteczna gra ofensywna oraz dobra organizacja w defensywie sprawiły, że przewaga tylko rosła. Cockpit Country nie było w stanie odpowiedzieć na intensywność rywali, a White Foxes dołożyli kolejne bramki, ostatecznie zamykając mecz imponującym wynikiem 10:2.

To było spotkanie, które pokazało siłę triumfatorów, ich charakter po straconej bramce oraz pełną dominację zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie.

3
11:00

Spotkanie Borowików z Lisami Bez Polisy było starciem dwóch drużyn, które w końcówce sezonu walczą już o zupełnie inne cele, ale równie mocno potrzebują punktów. Od pierwszych minut mecz był bardzo intensywny i fizyczny. Obie ekipy stawiały na twardą grę – nie brakowało pojedynków bark w bark oraz walki o każdą piłkę.

Mimo dużego zaangażowania sytuacji bramkowych nie było zbyt wiele. Gra toczyła się głównie w środku pola, a zespoły długo nie potrafiły stworzyć klarownych okazji. Do przerwy padł remis 1:1, który dobrze oddawał przebieg pierwszej połowy – dużo walki, niewiele konkretów pod bramką.

Po zmianie stron spotkanie wyraźnie się otworzyło. Pojawiło się więcej przestrzeni, a co za tym idzie również więcej sytuacji strzeleckich. W szeregach Lisów wyróżniał się Robert Prządka, który wykazał się dużą determinacją i dwukrotnie świetnie powalczył o piłkę, notując dwie efektowne asysty. Mimo tego to Borowiki okazały się skuteczniejsze. Świetny mecz rozegrał Marcin Stachacz, który zdobył dwie bramki i był kluczową postacią ofensywy. Swoje trafienia dołożyli również Daniel Kaczmarek oraz Dawid Bilski. Lisy odpowiedziały tylko dwoma golami i ostatecznie musiały uznać wyższość rywali.

Borowiki wygrały 4:2, robiąc ważny krok w kierunku utrzymania i umacniając swoją pozycję w środku tabeli.

4
11:00

Kresowia miała być w tym starciu faworytem, a po prawdzie to Siwy Koń prowadził przez większą część meczu. Początek był dla gospodarzy wymarzony – w 3. minucie kapitan Daniil Mikulich przejął niedokładne podanie i nie dał szans bramkarzowi. Po tym golu Kresowia nie narzuciła swojego tempa, za to goście rozkręcali się z akcji na akcję, aż w 11. minucie gola wyrównującego, dość niespodziewanym strzałem, zdobył Szymon Zawadzki.

Nie minęły dwie minuty, a Siwy Koń dostał prezent w postaci rzutu karnego, a Sebastian Zwierzchowski takiej okazji nie zmarnował. W 18. minucie udało się gościom podwyższyć na 1:3, a błyskotliwe podanie Konstiantyna Izozova na gola zamienił Szymon Zawadzki. I kiedy wydawało się, że goście mają wypracowaną solidną przewagę, stopniała ona do zera jeszcze przed przerwą – najpierw zapunktował Artem Janczylik, a następnie na protokole zapisał się Robert Senkel.

Po zmianie stron oglądaliśmy niemal kalkę początku pierwszej połowy, z tą różnicą, że strzelali tylko napastnicy Siwego Konia. W nieco ponad dziesięć minut zaaplikowali aż trzy trafienia i odjechali z wynikiem na 3:6. Być może inny przeciwnik w takiej sytuacji już by się poddał, ale Kresowia to ekipa, która walczy do końca. W 40. minucie sygnał do odrabiania strat dał Robert Senkel, a już po chwili był remis. I nie był to koniec spektakularnych zwrotów akcji – w 48. minucie na prowadzenie wrócił Siwy Koń, a na 6:7 trafił Maciej Morra. Sytuacja Kresowii wydawała się beznadziejna, ale na scenę ponownie wkroczył kapitan gospodarzy Daniil Mikulich, który najpierw uspokoił swoich zawodników, a następnie wyłożył piłkę Władysławowi Łozowskiemu, który nie zmarnował tej okazji i doprowadził do remisu.

Zwieńczeniem bohaterskiej postawy lidera Kresowii była kolejna asysta, którą Pavel Todryk zamienił na gola i trzy punkty za zwycięstwo. Mimo przegranej Siwy Koń nie ma się czego wstydzić – może wynik uciekł w samej końcówce, ale przeciwnik postawił bardzo ciężkie warunki, a mimo to oglądaliśmy mecz pełen sportowej rywalizacji i widowiskowych zwrotów akcji. Takich spotkań chcielibyśmy oglądać więcej.

5
13:00

Bardzo ważny mecz dla dwóch drużyn w 13. lidze. Elitarni Gocław walczą o 3. miejsce i każdy punkt jest dla nich na wagę złota, zwłaszcza w starciu z liderami rozgrywek. Joga Bonito z kolei bije się o mistrzostwo i po porażce w poprzednim meczu z bezpośrednim rywalem nie mogła sobie pozwolić na kolejną stratę punktów. Niestety dla nich – właśnie to się wydarzyło.

Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Jogi Bonito. To oni częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali budować akcje ofensywne. Sytuacji nie było może bardzo dużo, ale spokojnie wystarczyłyby na kilka bramek. Udało się jednak wykorzystać tylko jedną – na listę strzelców wpisał się Grzegorz Szostak. Elitarni mieli jeszcze mniej okazji, opierając swoją grę głównie na kontratakach, których skuteczne próby można było policzyć na palcach jednej ręki.

W drugiej połowie obraz gry długo się nie zmieniał. Joga Bonito nadal napierała, ale biła głową w mur, natomiast Elitarni cierpliwie czekali na swoje szanse z kontry. Im bliżej było końcówki, tym te kontrataki stawały się coraz groźniejsze. W końcu przyniosło to efekt – i to nie raz, a aż trzykrotnie. Gol wyrównujący był sygnałem ostrzegawczym, ale wciąż wydawało się, że Joga Bonito może jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. To jednak było złudne wrażenie. W końcówce Elitarni zadali dwa decydujące ciosy, całkowicie zamykając mecz i odbierając rywalom nadzieje na comeback. Dwukrotnie do siatki trafił Arkadiusz Rychert, a jedno trafienie dołożył Marcin Bielski. To były niezwykle ważne gole, które dały drużynie trzy cenne punkty w walce o podium.

Dzięki temu zwycięstwu Elitarni wskakują na 3. miejsce i będą chcieli utrzymać je do końca sezonu. Joga Bonito natomiast traci dystans do Boiskowego Folkloru, ale na pewno nie odpuści walki – dalej będzie naciskać lidera i czekać na potknięcie, by jeszcze wrócić do gry o mistrzostwo.

Reklama