reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SOCCA CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
13:00

Spotkanie pomiędzy Klubem Sportowym Sandacz a Królewskimi Wola to kolejne starcie na tym szczeblu rozgrywkowym, jakie mieliśmy okazję oglądać w zeszłą kolejkę. Atmosfera nie sprzyjała żadnej drużynie grającej tego dnia w naszych ligach, jednak trzeba przyznać, że to zespół gości znacznie lepiej odnalazł się w zimowej aurze. Wyglądało na to, że warunki zrobiły mniejsze wrażenie na zawodnikach z Woli niż na ich rywalach.

Spotkanie rozpoczęło się dosyć spokojnie. Obie drużyny badały się i szukały sposobów na rozmontowanie szyków obronnych przeciwnika. Ta sztuka udała się dwukrotnie gościom, za sprawą Olwińskiego i Kłosowskiego, dwóch zdecydowanie najlepszych i najgroźniejszych zawodników Królewskich tego dnia. Wynik 0:2 utrzymał się do końca pierwszej części meczu.

W drugiej odsłonie Sandacze bardzo długo szukały pomysłu na to, jak pokonać fenomenalnie dysponowanego Kamila Ostapińskiego, ale ten praktycznie w każdej akcji znajdował sposób na zatrzymanie pasjonatów drapieżnych ryb słodkowodnych i zachował czyste konto aż do końca spotkania. Z kolei ofensywa gości dołożyła jeszcze cztery trafienia - trzy autorstwa świetnie dysponowanego tego dnia Adriana Olwińskiego.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:6, co dobitnie pokazuje, że przewaga w tym meczu była zdecydowanie po stronie gości. To oni przejmowali inicjatywę, kiedy tylko chcieli, a świetnie dysponowany bramkarz z minuty na minutę odbierał rywalom chęci do gry.

Gratulujemy zwycięstwa i życzymy obu drużynom samych sukcesów w rundzie rewanżowej!

2
13:00

W dziewiątej kolejce 9. ligi rozpędzone ASAP Vegas FC podejmowało Bielany Legends. Gospodarze, znajdujący się na wyraźnej fali wznoszącej i realnie myślący o awansie, byli zdecydowanym faworytem. Goście natomiast prezentowali się w ostatnich tygodniach bardzo nierówno, a w tabeli balansowali tuż nad strefą spadkową. Boisko szybko potwierdziło różnicę formy obu zespołów.

ASAP Vegas FC rozpoczęło spotkanie z dużą energią i już na początku wyszło na prowadzenie dzięki trafieniu Drozdowicza. Kolejne minuty należały do Czerwionki, który najpierw sam zdobył bramkę na 2:0, a następnie zanotował asystę przy trafieniu Rzący na 3:0. Dominację gospodarzy w pierwszej części gry podkreślił jeszcze Drozdowicz, ustalając wynik do przerwy na bardzo pewne 4:0.

Po zmianie stron gra stała się bardziej wyrównana, choć to wciąż gospodarze skutecznie wykorzystywali swoje okazje. ASAP dołożyło dwa kolejne trafienia, po czym Bielany Legends odpowiedziały golem Borczyka - najlepszego wśród gości - który trafił na 6:1. Niedługo później Wieszczyk podwyższył na 7:1, ale Bielany nie zamierzały rezygnować: drugi raz na listę strzelców wpisał się Borczyk, zmniejszając straty do 7:2.

Drozdowicz jednak nie zamierzał zwalniać tempa i skompletował hat-tricka, podnosząc rezultat na 8:2. W końcówce goście strzelili jeszcze dwa gole, lecz było to jedynie kosmetyczne zmniejszenie strat. Czasu na pogoń zabrakło, a ASAP Vegas FC pewnie i w pełni zasłużenie pokonało Bielany Legends 8:4.

3
15:00

Od pierwszego gwizdka było jasne, że KSB II Warszawa zamierza zakończyć rundę z przytupem. Spotkanie od samego początku przebiegało pod pełną kontrolą gospodarzy, którzy grali swobodnie, ofensywnie i - co najważniejsze - z dużą radością. Kolejne akcje KSB wyglądały jak z dobrze naoliwionej maszyny: szybkie tempo, kreatywne rozegranie i skuteczne wykończenia. Efekt? Do przerwy imponujące 8:0 i świetne nastroje w drużynie.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Druga drużyna KSB w dalszym ciągu dyktowała warunki na boisku, raz po raz nękając obronę Scorpionsów i dokładnie wykańczając tworzone sytuacje. Goście zdołali odpowiedzieć trzema trafieniami, ale wobec świetnie dysponowanego rywala nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki. Ostatecznie KSB II Warszawa zwyciężyło aż 17:3. Wynik w pełni oddaje przebieg spotkania. A gdyby gospodarze byli bardziej precyzyjni, wygrana mogłaby być nawet okazalsza...

4
15:00

Powiedzieć, że Gamba Veloce znajduje się w dołku formy, to jak nic nie powiedzieć – a mecz z ostatnim TRCH dobitnie nam to potwierdził. Wyglądało to tak, jakby piłkarze gospodarzy grali z przymusu i mentalnie nie dojechali na spotkanie, z kolei przeciwnicy byli pełni polotu, jak wówczas, gdy wygrywali 9. ligę w sezonie 2022/2023. Pierwsza odsłona zmagań to absolutna dominacja gości, a pierwszoplanową rolę w tym spektaklu odgrywał Bartek Fiks – najpierw zdobył bramkę po asyście piętką Kamila Pasika, potem skompletował dublet po podaniu Dąbrowskiego, a na koniec sam odwdzięczył się koledze, notując ostatnie podanie przy jego golu.

Po przerwie nic się nie zmieniło, a TRCH przeprowadziło zespołową „akcję życia” na jeden kontakt, zakończoną golem Fiksa zewnętrzną częścią stopy. Z dobrych wieści dla Gamby - wreszcie dojechał spóźniony Kuba Skwirtniański i od razu po wejściu na boisko jego świetne rozumienie gry z Filipem Wolskim przyniosło gospodarzom premierowe trafienie. Była to jednak tylko drobna przerwa w koncercie gości, bowiem niedługo później piękny przerzut z linii obrony wykonał Kamil Pasik, znajdując pod bramką rywali Igora Tokarskiego – a ten dopełnił formalności.

Po tym golu dorzucili jeszcze Fiks i Gutowski, na 2:7 odpowiedział Filip Wolski, a całe przedstawienie zakończył gol Kuby Grabowskiego, któremu z autu rzucał grający menadżer ekipy z Tarchomina, Jakub Libera. Przykro było patrzeć, jak tak ambitna i zadziorna ekipa jak Gamba Veloce oddaje mecz bez walki – wygląda na to, że przerwa w rozgrywkach przyda się jej jak mało komu. Oddajmy jednak królowi, co królewskie – chłopaki z TRCH zaprezentowali się tego dnia naprawdę wyśmienicie.

5
19:00

W ostatniej kolejce rundy jesiennej na poziomie 9. Ligi Fanów trafił się nam prawdziwy mecz na szczycie - trzecie w tabeli LaFlame Bielany podejmowało obecnego lidera, KS Iglicę Warszawa.

Początek spotkania ułożył się dla gospodarzy jak w idealnym scenariuszu. Szybko, bo już po niespełna pięciu minutach gry, wyszli na prowadzenie po potężnym uderzeniu Filipa Grygorczuka na długi słupek. Okrzyki radości zespołu LaFlame były jeszcze głośniejsze, gdy parę akcji później podwyższyli wynik spotkania na 2:0.

Po tych dwóch potężnych ciosach zespół prowadzony przez Radosława Sówkę otrząsnął się i finalnie doszedł do głosu. Pięć minut Iglicy przypadło na samą końcówkę pierwszej odsłony. Najpierw bramkę kontaktową zdobył genialny tego dnia Kacper Kubiszer, który świetnie wbiegł w przestrzeń i swoim ruchem zrobił przewagę. Gdy wszyscy byliśmy przekonani, że rezultat 2:1 utrzyma się do przerwy, Kacper Romanowski uświadomił nas, że byliśmy w błędzie. Precyzyjnym strzałem sprzed pola karnego pokonał bramkarza rywali i doprowadził do wyrównania. Wszystko musiało więc rozstrzygnąć się w drugiej odsłonie meczu.

Po zamianie stron obie ekipy nie odkładały nogi ani na krok. Widać było, że w szatni padły mocne słowa, bo obie drużyny wyszły na boisko bardzo zmotywowane. Ponownie na prowadzenie jako pierwsi wyszli gospodarze, po wykorzystanym z zimną krwią sam na sam w wykonaniu Kornela Przewoźnego. Odpowiedź przyszła błyskawicznie - ponownie do siatki trafił popularny "Roman". Emocje sięgały zenitu, a z każdą minutą atmosfera robiła się coraz bardziej napięta. Na pięć minut przed końcem oblężenie bramki gości zamieniło się w kolejne tego dnia prowadzenie LaFlame. I gdy wydawało się, że gospodarze nie wypuszczą zwycięstwa z rąk, niespodziewanie strzałem z własnej połowy popisał się Krystian Sobierajski, który kontynuował sen Iglicy.

Gościom było jednak mało. Remis ich nie zadowalał i poszli na całość. Bohaterem Iglicy okazał się być Kacper Kubiszer, który po dobitce trafił do siatki, a jego gol zdecydował o tym, że KS Iglica Warszawa pozostaje niewyciężona w 9. Lidze Fanów!

Reklama