Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 5 Liga
Ważne spotkanie na szczycie 5. ligi - prawdziwy mecz o sześć punktów. Zwycięstwo Mareckich Wyg gwarantowało im pierwsze miejsce na zimę oraz sześciopunktową przewagę nad Fenixem. Z kolei w przypadku wygranej Feniksa Mareckie Wygi straciłyby pozycję lidera, a obie drużyny zakończyłyby rundę jesienną z taką samą liczbą punktów.
Zespoły wybiegły na ośnieżone boisko, gotowe wyrwać te cenne punkty. Poziom fizycznego kontaktu był bardzo wysoki a sędzia pozwalał grać twardo, a zawodnicy z tego korzystali. Dwa razy skończyło się to żółtymi kartkami, ale mimo ostrej rywalizacji obyło się bez przepychanek. W tym fizycznym starciu lepiej wyglądali zawodnicy Mareckich Wyg. Pierwsza połowa była dość wyrównana, jednak na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 4:1 dla gospodarzy. Kluczowymi elementami sukcesu były: świetna dyspozycja bramkarza Mateusza Klefasa, który zanotował kilka niezwykle ważnych interwencji i grając w osłabieniu zachował czyste konto, oraz tradycyjnie błyskotliwa gra ofensywna Ołeksandra Hutarova i Igora Zuchory.
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Mecz pozostawał wyrównany, Fenix naciskał i szukał kontaktu, ale świetnie dysponowany Mateusz Klefas raz za razem ratował swoją drużynę, a jego koledzy znakomicie wykorzystywali kontry. Kluczowym momentem była obroniona przez niego "jedenastka", bo chwilę później Mareckie Wygi zdobyły kolejną bramkę i praktycznie zamknęły kwestię zwycięstwa.
W końcówce Fenix zdołał strzelić dwa gole, ale to było zdecydowanie za mało. Ostatecznie 7:3 i pewna wygrana Mareckich Wyg, które zostają mistrzami jesieni. Fenix kończy rundę poza podium, ale cała walka dopiero się zaczyna - szanse na włączenie się nawet w bój o mistrzostwo są wciąż realne, co zapowiada niezwykle ciekawy rewanż tych drużyn.
Przez większą część pierwszej połowy kibice oglądali zacięte, ale bezbramkowe spotkanie. Obie drużyny tworzyły okazje, jednak brakowało wykończenia. Dopiero końcówka tej części gry przyniosła gole, a jako pierwsi do głosu doszli gospodarze. Po składnej akcji Wojciech Buraś wykorzystał swoją sytuację i wyprowadził Lagę Warszawa na prowadzenie. Jak się później okazało, był to jedyny pozytywny moment gospodarzy w tym meczu.
Goście odpowiedzieli błyskawicznie - Łukasz Walo kilka minut przed przerwą doprowadził do wyrównania, ustalając wynik pierwszej połowy na 1:1.
Po zmianie stron boisko należało już wyłącznie do drużyny Tylko Zwycięstwo. Goście grali konsekwentnie, agresywnie w odbiorze i niezwykle skutecznie pod bramką przeciwnika. W kolejnych minutach dołożyli aż sześć trafień, całkowicie dominując gospodarzy. Największy udział w efektownym zwycięstwie miał niezawodny Łukasz Walo, który zdobył w sumie 5 bramek, po raz kolejny stając się absolutnym bohaterem spotkania.
Ostatecznie Tylko Zwycięstwo triumfuje 7:1, potwierdzając świetną formę i wysokie aspiracje w 5. lidze. Czy wiosna będzie należała do nich? Wiele na to wskazuje.
Spotkanie Kryształu z Dzikami z Lasu II potwierdziło wszystko, co zapowiadało się przed tym starciem: ogromną determinację gości, świetną formę gospodarzy i przede wszystkim mecz pełen zwrotów akcji.
Już w 2. minucie Kryształ objął prowadzenie po trafieniu Nikodema Łęczyckiego, ale Dziki błyskawicznie odpowiedziały pięknym strzałem Janka Napiórkowskiego. Ten sam zawodnik jeszcze raz popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, które dało wyrównanie po tym, gdy gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie.
Chwilę później to jednak goście złapali wiatr w żagle - zdobyli kolejne dwa gole i niespodziewanie odskoczyli. Końcówka pierwszej połowy była szalona: Kryształ najpierw wyrównał, a tuż przed przerwą zdołał jeszcze przechylić szalę na swoją korzyść. Po bardzo dynamicznej wymianie ciosów gospodarze schodzili do szatni przy wyniku 5:4.
Druga połowa zaczęła się od kolejnego ciosu dla Dzików - Mateusz Sidor trafił na 6:4, dając Kryształowi chwilę spokoju. Ten jednak nie potrwał długo, bo mecz znów zamienił się w otwartą wymianę argumentów. Obie drużyny grały odważnie, często zapominając o defensywie, i w końcówce wynik zatrzymał się na 8:8. Gdy wydawało się, że padnie remis, decydujący moment należał do Kryształu. Kacper Kubiszer, zachowując zimną krew w ostatnich minutach, zdobył bramkę, która dała gospodarzom zwycięstwo.
FC Kryształ Targówek wygrywa 9:8, rzutem na taśmę dopisując kolejne trzy punkty i kończąc rundę jesienną w świetnym stylu.
W ramach 5. ligi stanęły naprzeciwko siebie ekipy Ajaksu oraz After Woli. Niekwestionowanym faworytem tego spotkania była ekipa gospodarzy ze względu na pozycję w tabeli i dotychczasową dyspozycję. Jak się okazało, piłkarze Ajaksu bez najmniejszego problemu rozwiali wszelkie wątpliwości i nie tyle pokonali, co wręcz rozbili After Wolę, wygrywając aż 8:1.
Co do samego meczu, trudno doszukiwać się pozytywnych aspektów w drużynie gości. Byli jedynie cieniem graczy Ajaksu i nie potrafili znaleźć remedium na rozpędzonych rywali. Całe spotkanie przebiegało pod pełną kontrolą gospodarzy.
A jeśli mowa o zawodnikach Ajaksu, na szczególne wyróżnienie zasługuje trójka graczy: Natan Czyżewski, Dominik Kossowski oraz zawodnik meczu – Bartek Kopacz. Każdy z wymienionych odznacza się fantastyczną techniką, szybkością i zwinnością, a dodatkowym atutem jest to, że w ich przypadku trudno mówić o „słabszej nodze”, o czym dobitnie przekonali się piłkarze After Woli.
Ajaks po serii remisów wreszcie notuje pewne i zasłużone zwycięstwo, mając na koncie 10 punktów i oddalając się od strefy spadkowej, natomiast zawodnicy After Woli muszą jeszcze poczekać i odnaleźć formę z poprzednich lat.
O godzinie 22:00 na Arenie AWF rozegrano jedno z ostatnich spotkań jesiennej rundy Ligi Fanów. Naprzeciw siebie stanęły ekipy Warsaw Eagle i Na2Nóżkę. Zdecydowanym faworytem tego meczu był zespół gości, który w tym sezonie prezentuje solidną formę. Co więcej, na mecz stawili się w pokaźnym, bo aż jedenastoosobowym składzie. Tego samego nie można powiedzieć o gospodarzach, którzy od dłuższego czasu borykają się z problemami kadrowymi.
Początek spotkania należał w pełni do zespołu Na2Nóżkę, który wszedł w mecz w pięknym stylu dzięki precyzyjnemu wykończeniu z piętki Mateusza Rosłanowskiego, po równie genialnej asyście bramkarza gości. Warsaw Eagle nie pozostali dłużni i niewiele musieliśmy czekać na bramkę wyrównującą. Nastąpiła wymiana ciosów; w ciągu pięciu minut ujrzeliśmy aż trzy trafienia i to goście ponownie wyszli na prowadzenie. Gdy mecz się ustabilizował i nic nie wskazywało na to, że przed przerwą wydarzy się coś więcej, Orły wróciły do gry. Bramka do szatni autorstwa Jana Rakoczego doprowadziła do wyrównania.
Po zamianie stron mecz stał się jednostronny. Brak zmian w szeregach Warsaw Eagle dawał o sobie znać, a zmęczenie było widoczne gołym okiem. Ekipa Na2Nóżkę wykorzystała ten fakt i stale napierała, powiększając swój dorobek bramkowy. Na szczególne wyróżnienie zasługuje bramkarz gospodarzy, Karol Dębowski, bo gdyby nie jego kapitalne interwencje, wynik mógłby być znacznie wyższy.
Finalny rezultat 2:5 to niski wymiar kary dla Warsaw Eagle. Ich gra napawa optymizmem, lecz zdecydowanie muszą popracować nad frekwencją na wiosnę.




Warszawa
Łódź






)
)
)
)
)
)
)
)
)
)