Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 5 Liga
W meczu, który decydował, kto po 10. serii gier będzie zajmował miejsce w top 3, zmierzyły się ze sobą ekipy Na2Nóżkę oraz Kryształ Targówek. Ostateczny rezultat spotkania to 4:5. Po niezwykle wyrównanej rywalizacji ekipa gości odniosła cenne zwycięstwo.
Jeśli chodzi o sam przebieg meczu, spotkanie miało dość spokojny charakter. Od pierwszego gwizdka Kryształ lepiej wszedł w mecz, a swoją przewagę przypieczętował dwoma golami. Niemniej jednak chwila rozluźnienia spowodowała błyskawiczną odpowiedź gospodarzy i „złapanie kontaktu”, co okazało się być ostatnią bramką, jaką mogliśmy obejrzeć w pierwszej części spotkania. Niczym odkrywczym było to, że gracze Na2Nóżkę muszą podkręcić tempo i zaryzykować, jeśli myśleli o punktach w starciu z Kryształem. Tak też się stało - mogliśmy zobaczyć więcej zrywów oraz prób dryblingu, chociażby w wykonaniu Sebastiana Roguskiego. Znacznie ofensywniejsze podejście niosło jednak za sobą ryzyko kontrataków. Na nieszczęście graczy Na2Nóżkę ziścił się najgorszy scenariusz i jedna z kontr została przez rywala bezlitośnie wykorzystana, przez co goście ponownie odskoczyli na dwie bramki przewagi. Co ciekawe, gospodarze zdołali jeszcze doprowadzić do wyrównania, co zapowiadało ogromne emocje do samego końca.
Kryształ dość szybko odpowiedział bramką autorstwa Igora Rucińskiego, jednak gospodarze ponownie znaleźli sposób na wyrównanie. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, decydujący cios zadał Przemysław Szewczyk, zapewniając swojej drużynie trzy punkty.
Ostatecznie to zespół z Targówka opuścił Arenę AWF z kompletem oczek.
Ważne spotkanie w walce o utrzymanie obejrzeliśmy w niedzielę - After Wola zmierzyła się z Lagą Warszawa. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i nie obfitowała w wiele sytuacji bramkowych. A kiedy już się pojawiały, pewnie między słupkami spisywali się Igor Kasianik i Antoni Duda.
Jako pierwsi skapitulowali jednak zawodnicy After Woli - błąd w defensywie popełnił Patryk Kępka, który można powiedzieć „podarował” rywalom gola. Na szczęście dla swojego zespołu szybko się zrehabilitował - na pięć minut przed przerwą oddał potężny strzał i doprowadził do wyrównania.
W drugiej połowie nikt nie mógł przewidzieć, na którą stronę przechyli się szala zwycięstwa. W takich meczach często decydują siłowe, „przepchnięte” gole, ale tym razem o losach spotkania przesądziło trafienie absolutnie wyjątkowe jak na futbol 6 na 6. Radek Żukowski przyjął piłkę tyłem do bramki, podbił ją kilka razy i oddał strzał przewrotką. Uderzenie nie było najmocniejsze, ale miało idealną trajektorię i wpadło "za kołnierz" bramkarza. Radość była ogromna - zarówno u samego strzelca, jak i całej drużyny. Ten gol wyraźnie ożywił mecz, szczególnie po stronie After Woli, która zaczęła grać odważniej i pewniej. Chwilę później świetną akcję zespołową przeprowadzili Julian Graczyk i Patryk Kępka, a Hubert Cichocki zakończył atak kolejną bramką. To trafienie praktycznie złamało Lagę. W końcówce drużyny wymieniły się jeszcze golami, ustalając wynik na 4:2.
Dzięki temu zwycięstwu zespoły zrównały się punktami i zamieniły się miejscami w tabeli. Teraz to Laga znajduje się w strefie spadkowej, a After Wola wydostała się z niej i zajmuje 7. miejsce.
Starcie rezerw Dzików z Lasu z zespołem Tylko Zwycięstwo było klasycznym pojedynkiem młodości z doświadczeniem. Od pierwszych minut widać było różnicę w stylu gry. Gospodarze stawiali na dynamikę, technikę i szybkie operowanie piłką, natomiast goście próbowali odpowiadać spokojem, fizycznością i wykorzystywaniem boiskowego cwaniactwa. Spotkanie było wyrównane, ale optycznie to młodsza drużyna częściej nadawała ton wydarzeniom.
Pierwsza połowa to naprzemienne ataki i sporo walki w środku pola. Dziki z Lasu II częściej utrzymywały się przy piłce i budowały akcje zespołowo, jednak brakowało im skuteczności. Gospodarze kilkukrotnie byli blisko zdobycia bramki, lecz brakowało precyzji w wykończeniu. Goście potrafili przetrwać trudniejsze momenty i odpowiedzieć własnymi akcjami, co sprawiło, że do przerwy było 1:1.
Po zmianie stron przewaga gospodarzy była jeszcze bardziej widoczna. Młodszy zespół imponował szybkością i techniką, a ich gra wyglądała bardzo kolektywnie. Tworzyli liczne sytuacje, jednak goście mieli sporo szczęścia – piłka kilkukrotnie trafiała w słupek, brakowało centymetrów po uderzeniach, a niektóre akcje kończyły się minimalnie niecelnie. Tylko Zwycięstwo utrzymywało się w grze w dużej mierze dzięki nieskuteczności rywali.
Na szczególne wyróżnienie zasługują Alek Janiszewski oraz Artur Mendela. Janiszewski był prawdziwym mózgiem środka pola – świetnie rozdzielał piłki, uspokajał grę i dyktował tempo. Mendela natomiast imponował szybkością, często wygrywał pojedynki biegowe i napędzał ofensywę gospodarzy. To właśnie ich aktywność pozwalała tworzyć kolejne sytuacje.
Ostatecznie FC Dziki z Lasu II wygrały 4:3, choć wynik mógł być wyższy. Goście dzięki doświadczeniu i odrobinie szczęścia pozostali w meczu do końca, jednak zespołowa gra, dynamika i przewaga techniczna rywali przesądziły o ich zwycięstwie.
W meczu Fenixa z Warsaw Eagle padło dość mało goli jak na szóstkowe standardy, lecz ku niezadowoleniu tych drugich, ekipa zza wschodniej granicy kontrolowała przebieg spotkania praktycznie przez pełne pięćdziesiąt minut.
Wynik otworzył Dmytro Artyugin, otrzymując piłkę z narożnika boiska od Dmytro Balabaseva. Niedługo potem bliscy wyrównania byli goście, ale po ominięciu bramkarza turkusowych Ali Abdullah zwyczajnie nie utrzymał równowagi i przewrócił się. W okolicach 11 minuty dla gospodarzy podyktowano rzut wolny pośredni w polu karnym, a tę znakomitą okazję wykorzystał Maksim Surko po asyście Artioma Masakowskiego. Piłkarze Warsaw Eagle próbowali całej masy ciekawie zapowiadających się akcji, ale rzadko kiedy udawało im się przedostać pod bramkę rywala. FC Fenix dorobiło się w końcu i trzeciej bramki, przeprowadzając w przewadze kontratak zakończony golem Artyugina.
W drugiej połowie biało-czerwoni dokładali wszelkich starań, by sforsować obronne zasieki przeciwnika, lecz najczęściej ich próby kończyły się zablokowane przez defensorów lub obronione przez Siarheia Shchohaleu. W tym samym czasie Fenix wciąż prezentował konkrety i po ładnej zespołowej akcji z gola mógł cieszyć się Masakowski. Upragniony gol honorowy dla Orłów wziął się z najmniej spodziewanej sytuacji – do wybitej przez obrońców przed pole karne piłki dopadł golkiper gości, Karol Dębowski, i ku zaskoczeniu wszystkich oddał doskonały strzał zza zasłony. To było jednak na tyle ze strony Warsaw Eagle, bo dzieła zniszczenia dopełnił – po podaniu Mykoli Vietrienki – nie kto inny jak Artyugin, kompletując tym samym hat-tricka.
Rezultat 5:1 sprawił, że FC Fenix zbliżył się do podium 5. ligi na odległość zaledwie dwóch oczek, z kolei Warsaw Eagle zaprzepaścili szansę na wyjście z czerwonej strefy i na następną przyjdzie im czekać po Świętach.
Mecz Mareckich Wyg z Ajaksem zapowiadał się jako starcie lidera z drużyną ze środka tabeli, ale już od pierwszych minut przyniósł sporo problemów dla faworyta. Najpierw - jeszcze najmniej bolesny cios - szybki gol dla Ajaksu, którego autorem był jeden z najlepszych strzelców ligi, Bartek Kopacz. Znacznie gorsze były jednak dwie kontuzje liderów Wyg. Oleksandr Hutarov oraz Artur Jesionowski musieli opuścić boisko już na początku spotkania - pierwszy po po urazie odniesionym bez kontaktu, drugi po zderzeniu z rywalem. Obaj nie byli w stanie kontynuować gry i pozostaje mieć nadzieję, że szybko wrócą na boisko, być może już w jedenastej kolejce. Mimo tych problemów Mareckie Wygi nie załamały się i konsekwentnie realizowały swój plan. Przed przerwą udało się doprowadzić do wyrównania – do siatki trafił Oleksandr Kuzmov.
Druga połowa zapowiadała się jeszcze bardziej emocjonująco. Sędzia pozwalał na twardą grę, a obie drużyny walczyły o każdy centymetr boiska. Do 37. minuty na tablicy widniał remis, aż w końcu Igor Zuchora wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Ajax jednak nie odpuszczał – grał jak równy z równym z liderem ligi. W ofensywie ponownie wyróżniał się Bartek Kopacz, który w końcu dopiął swego i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał bramkarza.
Końcówka to już gra nerwów. Więcej jakości zachowali jednak zawodnicy Mareckich Wyg. Najpierw wywalczyli rzut karny, który pewnie wykorzystał Igor Zuchora, a chwilę później wynik ustalił Oleksandr Kuzmov. Mimo starań Ajaksu więcej bramek już nie padło.
Było to bardzo dobre spotkanie. Mareckie Wygi utrzymały pozycję lidera i dalej będą walczyć o mistrzostwo, natomiast Ajax pokazał się z bardzo dobrej strony - z taką grą zwycięstwa są tylko kwestią czasu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)