reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SOCCA CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
12:00

Lider, czyli Choszczówka, podejmujący siódme Patetikos, to kolejny mecz, który tego dnia mieliśmy przyjemność oglądać na naszych piłkarskich obiektach. Spotkanie, które przed rozpoczęciem wydawało się raczej z gatunku tych „do jednej bramki”, okazało się niezwykle wyrównane, pełne zwrotów akcji i jeszcze większej dawki piłkarskich emocji.

Pierwsza połowa, podobnie jak cały mecz, miała bardzo równy przebieg. Obydwie ekipy wymieniały się golami niczym bokserzy na ringu - cios za cios, bez chwili wytchnienia. Z tego starcia minimalnie lepsi byli zawodnicy gości, którzy strzelili jedną bramkę więcej.

Druga odsłona przyniosła jednak zwrot akcji. Gospodarze ruszyli szaleńczo do odrabiania strat, by nie dopuścić do wielkiej niespodzianki tego dnia. W końcu to faworyzowany przed meczem lider powinien teoretycznie mieć spotkanie pod kontrolą, a tak wcale nie było. Na szczęście dla nich, w kluczowych momentach meczu Kochanowski dwukrotnie znalazł drogę do bramki i to właśnie jego gole pod sam koniec spotkania dały Choszczówce zwycięstwo.

Lider zgarnia komplet punktów, ale po bardzo ciężkim starciu. Trzeba jednak pochwalić zespół Patetikos. Postawili się wyżej notowanemu rywalowi, a do zdobycia punktów zabrakło im detali.

Życzymy powodzenia obu ekipom w drugiej rundzie na wiosnę!

2
14:00

Potyczka pomiędzy FC Warsaw Wilanów a Piwem Po Meczu do najpiękniejszych dla oka nie należała. Bardziej przypominała wewnętrzną bitwę zawodników z własnymi ograniczeniami, nieskutecznością i śniegiem na boisku. W tym lekkim bałaganie lepiej odnajdywali się goście, którzy niespodziewanie wyszli na dwubramkowe prowadzenie po golach Mikołaja Urbańskiego i Marcina Jančurevicia. Gospodarze prezentowali się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Do tego stopnia, że jedyna bramka na ich koncie w pierwszej połowie była samobójczym trafieniem Macieja Szcześniaka.

Po przerwie rywalizacja stała się wyraźnie ciekawsza, bo częściowe odśnieżenie boiska i słabsze opady śniegu ułatwiły obu stronom kreowanie akcji bramkowych. Piwo pokazywało, że nie straszny im rosnący napór rywali; ba, to właśnie oni powiększyli przewagę, „nabijając” Marcina Sieradzkiego, który niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.

Trzeba przyznać, że z przebiegu meczu nie zanosiło się, by Wilanów miał powalczyć o pełną pulę punktów, a jednak zespół ten pokazał ogrom klasy i zdołał postawić na swoim. W remontadę zaangażował się w istocie cały zespół, a udziały bramkowe rozłożyły się dość równomiernie pomiędzy kilku graczy, co pozwoliło doprowadzić do stanu 5:3.

Akcja starej gwardii Piwoszy - Szcześniaka i Zakrzewskiego - pozwoliła złapać kontakt i podtrzymać nadzieję na remis, lecz wszelkie wątpliwości rozwiał po przechwycie Karol Kowalski, jak na swoje standardy wyjątkowo tego dnia niewidoczny. Rezultat 6:4 niczego w kontekście tabeli nie zmienił - FC Warsaw Wilanów umocniło się na drugim stopniu podium, natomiast Piwo Po Meczu wciąż zamyka stawkę 11. ligi.

3
14:00

Odśnieżone boisko przy ul. Grenady po raz kolejny przywitało zawodników zimową aurą. L:edwo uporano się ze śniegiem, a ten znów zaczął prószyć tuż przed pierwszym gwizdkiem. W takich warunkach łatwo o chaos, ale oba zespoły podeszły do meczu z dużą koncentracją. Początek spotkania był bardzo wyrównany: Mocny Narket tradycyjnie próbował budować ataki cierpliwie, rozgrywając piłkę przez bramkarza, natomiast CWKS Ferajna szukała szybszej, kombinacyjnej gry na jeden–dwa kontakty.

Pierwsze minuty przyniosły kilka sytuacji z obu stron, lecz brakowało precyzji w finalizacji. Dopiero w 20. minucie gospodarze przełamali impas - do piłki dopadł Puchalski, zachował chłodną głowę i pewnym strzałem pokonał Nieścieruka. Radość Ferajny nie trwała jednak długo, bo Nocny Market odpowiedział niemal natychmiast, doprowadzając do wyrównania. Ferajna zareagowała błyskawicznie i jeszcze przed przerwą wróciła na prowadzenie. Do szatni schodzili przy wyniku 2:1, ale było jasne, że najważniejsze momenty dopiero nadejdą.

Po zmianie stron gospodarze zaczęli wyglądać coraz pewniej. Trio Puchalski – Wojnacki – Sitarek przejęło stery w ofensywie, coraz częściej przedzierając się pod pole karne rywali. Kilka szybkich, świetnie rozegranych akcji po ziemi dało Ferajnie dwa kolejne trafienia i wynik 4:1, który na chwilę uspokoił gospodarzy. Mocny Narket jednak nie zamierzał składać broni. Goście podkręcili intensywność, skrócili grę i doprowadzili do wyniku 4:3, ponownie wracając do rywalizacji. Mieli nawet idealną okazję na wyrównanie - rzut karny, który mógł wywrócić mecz do góry nogami. Strzał jednak minął bramkę. Był to moment, który ostatecznie podciął gościom skrzydła. W ostatniej akcji spotkania wynik przypieczętował Sitarek, finalizując szybkie wyjście Ferajny i ustalając rezultat na 5:3.

Dla CWKS Ferajna to zwycięstwo ma ogromne znaczenie, bo dzięki niemu realnie włączają się do walki o podium w rundzie wiosennej. Mocny Narket, który wciąż traci trzy punkty do bezpiecznego miejsca, musi poprawić regularność, bo w tej lidze margines błędu pozostaje wyjątkowo mały.

4
15:00

Mecz drużyn, które w obecnym sezonie znajdują się w górnej części tabeli i realnie liczą się w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, zapowiadał się niezwykle ciekawie. Obie ekipy miały apetyt na dobre zakończenie rundy jesiennej, które zapewniłoby im miejsce na podium i świetną pozycję wyjściową przed rundą rewanżową.

Pierwsza połowa, mimo że wynik tego zupełnie nie odzwierciedlał, była dość wyrównana. Zarówno Mistrzowie Chaosu, jak i MWSP mieli swoje okazje na zdobycie bramki, z tą różnicą, że goście byli zdecydowanie skuteczniejsi. Dwa gole Wrotniaka oraz po jednym Sołdaczuka i Wróblewskiego dały im solidną, czterobramkową przewagę. Gospodarze odpowiedzieli tylko trafieniem Gadomskiego. Cuda w bramce MWSP wyczyniał Krzysztof Stec i to była główna przyczyna tak skromnej zdobyczy Mistrzów Chaosu.

W drugiej odsłonie optyczną przewagę mieli gospodarze. Częściej utrzymywali się przy piłce i regularnie tworzyli sytuacje strzeleckie. Stec jednak nie obniżył lotów i dalej imponował interwencjami, skutecznie zniechęcając rywali. Zdołali pokonać go tylko raz, za sprawą Cieślaka. Goście również dołożyli jedno trafienie, a konkretnie dublet Sołdaczuka i ostatecznie MWSP pokonało Mistrzów Chaosu 5:2, umacniając się w górnej części tabeli oraz jasno pokazując, że ich celem na ten sezon jest awans do wyższej ligi.

5
16:00

Mecz dwóch drużyn, które mają zupełnie odmienne cele na ten sezon. Legijna Ferajna walczy o wydostanie się ze strefy spadkowej, natomiast Hiszpański Galeon celuje w podium. Choć obecnie zajmują dopiero piąte miejsce, do wymarzonej drugiej lub trzeciej pozycji tracą odpowiednio tylko cztery i trzy punkty, więc cel jest jak najbardziej realny. Oczywiste jednak było, że jeśli chcą o to walczyć, nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów w starciu z zespołem znajdującym się niżej w tabeli.

Mimo że na boisko wybiegły dwie bardzo młode drużyny, od początku było widać, że po stronie Hiszpańskiego Galeonu stoi większe doświadczenie i zgranie. Pierwsze dwanaście minut były wyrównane, przynajmniej pod względem wyniku. Na gola Galeonu szybko odpowiedziała Legijna Ferajna, ale później przewaga gości była coraz bardziej widoczna. Zawodnicy częściej wygrywali pojedynki indywidualne, a jednocześnie potrafili tworzyć składne, przemyślane akcje. To wszystko sprawiło, że na koniec pierwszej połowy zasłużenie prowadzili 4:1.

W drugiej części meczu Galeon grał jeszcze pewniej, swobodniej i odważniej, jakby wynik zdjął z nich presję i pozwolił po prostu robić to, co potrafią najlepiej. Padło kilka kolejnych bramek, a co szczególnie warte podkreślenia aż siedmiu zawodników Galeonu zanotowało przynajmniej po jednym golu i jednej asyście. Dublami strzeleckimi popisali się Jakub Zwolak, Franek Zakrzewski i Misha Lishtwan, natomiast Krzysiek Małażewski dorzucił dublet asyst.

Zawodnikom Legijnej Ferajny nie można odmówić walki. Zdołali jeszcze raz trafić do siatki, ale oczywiście było to zbyt mało, by odmienić losy spotkania. Hiszpański Galeon odniósł pewne, wysokie zwycięstwo 10:2. Tym samym zadania obu drużyn pozostają niezmienne. Po zimowej przerwie Hiszpański Galeon będzie kontynuował swoją walkę o medale, natomiast Legijna Ferajna spróbuje wydostać się ze strefy spadkowej.

Reklama