reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
17:00

Laga Warszawa przystępowała do spotkania z FC Fenix po dwóch porażkach z rzędu, przez co jej sytuacja w ligowej tabeli nie była zbyt komfortowa. Rywale natomiast wciąż liczyli się w walce o medale i to właśnie oni byli faworytem tego meczu.

Obie drużyny rozpoczęły spotkanie w pomniejszonych składach. Z racji braku jednego zawodnika po stronie gości postawą fair play wykazali się gospodarze, którzy również przez pierwsze minuty grali w osłabieniu. Sytuacja zmieniła się już w trzeciej minucie i od tego momentu zespoły rywalizowały w pełnych składach. Chwilę później byliśmy świadkami pierwszej bramki - na prowadzenie wyszli zawodnicy Lagi. Następna składna akcja przyniosła kolejne trafienie i gospodarze szybko wypracowali sobie dwubramkową przewagę. Na następną bramkę trzeba było czekać aż do upływu pierwszego kwadransa gry, kiedy kontaktowe trafienie zdobył Fenix. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do gospodarzy, którzy dzięki dwóm kolejnym golom ustalili wynik do przerwy na 4:1.

Drugie 25 minut rozpoczęło się od następnej bramki dla Lagi i już w tym momencie było jasne, kto zakończy mecz w lepszych humorach. Kilka minut przed końcowym gwizdkiem sędziego goście zdołali jeszcze dwukrotnie pokonać bramkarza rywali, jednak nie wystarczyło to do zdobycia choćby jednego punktu.

Ostatecznie zawodnicy Lagi Warszawa wygrali 5:3, dzięki czemu przedłużyli swoje szanse na utrzymanie. Porażka FC Fenix sprawiła natomiast, że zespół stracił już szansę na miejsce na podium.

2
19:00

Spotkanie Warsaw Eagle przeciwko Mareckim Wygom miało być według wielu jednostronnym starciem lidera tabeli z ostatnią drużyną ligi, jednak boisko po raz kolejny pokazało, że futbol potrafi pisać zupełnie nieprzewidywalne scenariusze. Warsaw Eagle, będący przed tym meczem na 10. miejscu w tabeli, sprawił ogromną sensację i pokonał lidera aż 5:1.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i od początku było widać, że Warsaw Eagle nie zamierza jedynie się bronić. Obie drużyny tworzyły swoje sytuacje, a tempo meczu stało na wysokim poziomie. Wynik 1:1 do przerwy dobrze oddawał przebieg tej części spotkania. Bramkę dla Mareckich Wygów zdobył Szymon Pietrucha, jednak Warsaw Eagle potrafił odpowiedzieć i utrzymać kontakt z rywalem mimo ogromnej różnicy miejsc w tabeli.

Druga połowa również przez długi czas pozostawała wyrównana, jednak największą różnicę zrobiły skuteczność Warsaw Eagle oraz fenomenalna postawa bramkarza Karola Dębowskiego. Zawodnicy Mareckich Wyg wielokrotnie próbowali wrócić do meczu i stworzyli sobie sporo sytuacji, ale Karol był tego dnia praktycznie nie do przejścia. Interweniował bardzo pewnie, świetnie ustawiał się w bramce i ratował drużynę w kluczowych momentach, kiedy rywale mogli jeszcze wrócić do gry. Jego spokój i pewność siebie były widoczne przez całe spotkanie. Każda kolejna interwencja tylko napędzała drużynę Warsaw Eagle i odbierała pewność oponentom. Karol wielokrotnie zatrzymywał groźne strzały i dawał swojej drużynie ogromny komfort w defensywie. Patrząc na liczbę sytuacji stworzonych przez lidera tabeli, jego występ miał ogromny wpływ na końcowy wynik spotkania.

Na ogromne uznanie zasługuje również fakt, że Warsaw Eagle rozgrywał to spotkanie bez zmian. Mimo tego drużyna wyglądała bardzo dobrze fizycznie, walczyła o każdą piłkę i potrafiła skutecznie wykorzystywać swoje okazje. Choć sytuacji stworzyła mniej niż rywale, była zdecydowanie bardziej konkretna pod bramką.

Bardzo dobre spotkanie rozegrał Piotr Ducki, który zanotował dwie bramki i był jedną z najważniejszych postaci ofensywnych swojej drużyny. Duży wpływ na przebieg meczu miał również Ali Abdullah. Jednym z najładniejszych momentów spotkania była właśnie jego bramka na 4:1, zdobyta po bardzo precyzyjnym strzale z rzutu wolnego po ziemi, który kompletnie zaskoczył bramkarza rywali.

Warsaw Eagle jako ogromny underdog pokazał charakter, skuteczność i ogromne zaangażowanie, kompletnie zaskakując lidera tabeli. Mareckie Wygi mimo wielu prób nie były w stanie znaleźć odpowiedzi na świetnie dysponowanego Karola Dębowskiego i bardzo skuteczny Warsaw Eagle, a końcowy wynik 5:1 jest jedną z największych niespodzianek kolejki.

3
19:00

Spotkanie pomiędzy Na2Nóżkę a Tylko Zwycięstwo okazało się jednym z najbardziej emocjonujących widowisk tej kolejki. Gospodarze przystępowali do meczu raczej „na luzie”, natomiast ich rywale wciąż walczyli o najwyższy cel w 5. Lidze Fanów. Aby zachować realne szanse na mistrzostwo, musieli wygrać niedzielną rywalizację.

Wynik 6:5 najlepiej pokazuje, że kibice mogli oglądać mecz pełen ofensywnej gry, zwrotów akcji i walki do samego końca. Niemałym zaskoczeniem było tempo oraz warunki gry, jakie od początku narzucili rywalom gospodarze. Już po pięciu minutach worek z bramkami otworzył Jan „Turbo” Danisiewicz, finalizując akcję strzałem do pustej bramki. Chwilę później ten sam zawodnik zanotował asystę, dośrodkowując z rzutu rożnego prosto na głowę kolegi z zespołu.

Na2Nóżkę było wyjątkowo skuteczne pod bramką rywali i błyskawicznie odskoczyło aż na trzybramkowe prowadzenie. Gospodarze chyba poczuli się jednak zbyt pewnie i na moment spuścili gardę, pozwalając przeciwnikom zdobyć bramkę po błyskawicznej akcji skonstruowanej tuż po wznowieniu gry od środka. Chwilę później błąd w rozegraniu ekipy Tylko Zwycięstwo został bezlitośnie zamieniony na gola, przez co na tablicy wyników ponownie widniała trzybramkowa różnica. Tuż przed przerwą piłkę do siatki gospodarzy wpakował Szymon Jałkowski, dając swojej drużynie nadzieję na odrobienie strat po zmianie stron.

Po przerwie było widać, że Tylko Zwycięstwo bezgranicznie wierzy w nazwę swojego zespołu i nie zamierza łatwo oddać cennych punktów. Goście rozegrali świetny schemat z rzutu rożnego, który ewidentnie był wcześniej przećwiczony, a w kluczowym momencie dał im bramkę kontaktową. Inicjatywę przejęli zawodnicy Tylko Zwycięstwo, którzy byli o włos od doprowadzenia do remisu. Wtedy jednak Na2Nóżkę ponownie zaskoczyło rywali. Szybki kontratak zakończył się bramką, którą z zimną krwią zdobył świetnie dysponowany technicznie Kacper Grzeszczyk. Goście ponownie rzucili się do odrabiania strat, a pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Mateusz Jałkowski. Końcówka spotkania przyniosła prawdziwy rollercoaster, czyli dokładnie to, co kibice lubią najbardziej. Zwycięstwo gospodarzom zagwarantowało trafienie zawodnika z numerem 9, który przypieczętował niespodziankę zgotowaną przez Na2Nóżkę. Goście chwilę przed ostatnim gwizdkiem zdołali jeszcze wpakować piłkę do siatki po składnej akcji, lecz ostatecznie musieli pogodzić się z bolesną porażką.

Obie drużyny zasłużyły na uznanie za stworzenie widowiska pełnego tempa, emocji i bramek. Niemniej jednak porażka zespołu Tylko Zwycięstwo oznaczała niemal całkowite zaprzepaszczenie szans na mistrzostwo. Ostatecznie tak się jednak nie stało, bo pretendenci do złotych medali - Mareckie Wygi - również sensacyjnie przegrali swoje spotkanie. Walka o złoto jeszcze trochę potrwa.

4
21:00

Ajaks Warszawa walczył o miejsce w TOP 5 tabeli, natomiast Dziki z Lasu II desperacko potrzebowały punktów w walce o utrzymanie. Dla gości każdy zdobyty punkt mógł mieć znaczenie w kontekście ligowego „być albo nie być”, jednak Ajaks będący ostatnio w bardzo dobrej formie absolutnie nie zamierzał ułatwiać zadania rywalom.

Lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze. Wynik otworzył Czyżewski, który skutecznie wykończył bardzo dobrze wyprowadzoną kontrę Ajaksu. Po tym trafieniu mecz na dłuższy moment się wyrównał. Obie drużyny miały swoje okazje, ale brakowało konkretów pod bramką przeciwnika. W końcu kolejny cios zadali gospodarze. Kopacz świetnie odnalazł się po długim podaniu z autu i efektownym lobem podwyższył prowadzenie na 2:0. Wydawało się wtedy, że Ajaks spokojnie kontroluje przebieg spotkania i zmierza po bardzo ważne zwycięstwo.

Niespodziewanie do głosu doszedł jednak bramkarz Dzików z Lasu II - Aleksandrowicz. Golkiper gości popisał się mocnym, płaskim strzałem z dystansu, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Kontaktowa bramka na 2:1 wyraźnie pobudziła Dziki do walki. Ajaks odpowiedział jednak bardzo szybko. Ponownie błysnął Kopacz, który po raz drugi tego dnia przelobował bramkarza rywali, ustalając wynik pierwszej połowy na 3:1 dla gospodarzy.

Druga część meczu przyniosła jednak prawdziwy comeback Dzików z Lasu II. Najpierw Janiszewski mocnym strzałem po ziemi sprzed pola karnego zmniejszył straty, a chwilę później Oleszczuk doprowadził do wyrównania 3:3. Goście złapali ogromną pewność siebie, a Ajaks wyraźnie zaczął tracić kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W międzyczasie kibice zobaczyli również sytuację przypominającą słynny poślizg Stevena Gerrarda przeciwko Chelsea. Jeden z zawodników Dzików stracił równowagę w kluczowym momencie, przez co Ajaks był o krok od zdobycia kolejnej bramki. W ostatniej chwili drugi z graczy gości wrócił jednak pod własną bramkę i fenomenalnym blokiem zatrzymał piłkę praktycznie na linii. To była interwencja, która mogła mieć ogromny wpływ na końcowy rezultat.

Końcówka spotkania była bardzo otwarta. Obie drużyny próbowały rozstrzygnąć mecz strzałami z dystansu, szukając błędu bramkarza na mokrej murawie. Ostatecznie ostatnie słowo należało do Aleksandrowicza. Bramkarz Dzików ponownie spróbował uderzenia z dystansu, a kozłująca piłka kompletnie zaskoczyła golkipera Ajaksu i wpadła do siatki.

Dziki z Lasu II wygrały arcyważne spotkanie 4:3 i wykonały ogromny krok w kierunku utrzymania. Dla Ajaksu Warszawa to natomiast bardzo bolesna strata punktów, która sprawia, że szanse na udział w Pucharze stają się coraz bardziej iluzoryczne...

5
22:00

Spotkanie After Wola przeciwko FC Kryształ Targówek od pierwszych minut toczyło się w bardzo wysokim tempie. Już na początku było widać, że zawodnicy FC Kryształ Targówek są świetnie przygotowani do tego meczu i szybko przejęli kontrolę nad jego przebiegiem. Drużyna narzuciła swoje tempo gry, dobrze utrzymywała się przy piłce i regularnie stwarzała zagrożenie pod bramką rywali.

Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Kryształu, jednak początek drugiej części przyniósł chwilową odpowiedź drużyny After Wola. Emil Jasiński doprowadził do wyrównania na 1:1 i wydawało się, że spotkanie może jeszcze nabrać zupełnie innego przebiegu. Od tego momentu Kryształ wrzucił jednak jeszcze wyższy bieg i rozpoczął prawdziwy koncert gry ofensywnej. Drużyna zaczęła dominować praktycznie w każdym aspekcie meczu, a kolejne akcje kończyły się groźnymi sytuacjami i bramkami. Bardzo ważną rolę odegrał Igor Ruciński, który rozegrał kapitalne spotkanie i zanotował aż trzy trafienia. Był niezwykle skuteczny pod bramką rywali, świetnie odnajdywał się w polu karnym i wykorzystywał swoje sytuacje z dużym spokojem. Jednego z goli zdobył po pewnie wykonanym rzucie karnym, nie dając bramkarzowi żadnych szans na interwencję.

Jednym z kluczowych momentów spotkania był również niewykorzystany rzut karny drużyny After Wola, wykonywany przez Krzysztofa Włodarkiewicza. Fenomenalną interwencją popisał się Mateusz Zalega, który wybronił bardzo trudny strzał i dał swojej drużynie ogromny impuls. Po tej obronie było widać, że złapał ogromną pewność siebie i dosłownie dostał wiatru w żagle. Z minuty na minutę prezentował się coraz lepiej, notując kolejne ważne interwencje i skutecznie zatrzymując zawodników After Wola.

FC Kryształ Targówek kontrolował przebieg meczu aż do końcowego gwizdka i ostatecznie wygrał aż 6:1. To niezwykle ważne zwycięstwo dla zespołu, ponieważ po tej kolejce traci już tylko punkt do drugiego miejsca i coraz mocniej włącza się do walki o ścisłą czołówkę tabeli. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja After Wola. Po tej porażce drużyna znalazła się w strefie spadkowej i musi jak najszybciej się obudzić, jeśli chce odwrócić swoją sytuację w tabeli. Przed zespołem bardzo ważne tygodnie, które mogą zadecydować o dalszych losach sezonu.

Reklama