reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
ETERNIS CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 4 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
22:00

4. Liga była poziomem rozgrywkowym, który zakończył swoje zmagania jako ostatni. O godzinie 22:00 na Arenie AWF naprzeciw siebie stanęły dwa ostatnie zespoły ligowej tabeli – RKS Grochów podejmował Rodzinę Orlikeone. Teoretycznie był to mecz o nic, jednak w praktyce okazał się fantastycznym widowiskiem. Otwarty charakter spotkania pozwolił również w pełni rozwinąć skrzydła Dawidowi Skowerze, który walczył o nagrody indywidualne i tego dnia aż sześciokrotnie trafił do siatki gości, a przy dwóch kolejnych bramkach zaliczył asysty.

Pierwsza połowa obfitowała w dynamiczne zwroty akcji oraz wiele efektownych trafień. Worek z bramkami już na początku spotkania otworzył zawodnik Rodziny Orlikeone, Piotr Rączkowski, który płaskim strzałem pokonał bramkarza z Grochowa. Odpowiedź gospodarzy była jednak błyskawiczna. Dawid Skowera zdobył dwa gole i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Przez pierwsze dwadzieścia minut można śmiało powiedzieć, że to goście częściej nadawali ton spotkaniu, choć ze zmiennym szczęściem. Do stanu 4:5 przegrywali zaledwie raz, jednak końcówka pierwszej odsłony zdecydowanie przechyliła szalę na korzyść RKS-u. Kapitalne uderzenia z dystansu Skowery oraz dwa trafienia Oleszkiewicza sprawiły, że gospodarze schodzili do szatni z dwubramkową zaliczką.

Po zmianie stron spotkanie nieco straciło na dynamice, a kibice zobaczyli już tylko cztery kolejne gole. Gospodarze rozpoczęli drugą połowę w najlepszy możliwy sposób. Błąd w rozegraniu Okulskiego wykorzystał Skowera, zdobywając swoje szóste trafienie tego wieczoru.

Chwilę później błysnął Antek Herman, zdecydowanie jedna z najjaśniejszych postaci Rodziny Orlikeone. Antoni popisał się kapitalnym uderzeniem prosto w okienko bramki rywali. Na moment zrobiło się naprawdę gorąco, gdy Krystian Matusiak zdobył kolejną bramkę i dał gościom kontakt z RKS-em. Gospodarze mieli już tylko jednobramkową przewagę, ale nie zamierzali ograniczać się do jej bronienia. Odważna gra w ofensywie przyniosła dziewiąte i zarazem ostatnie trafienie ekipy z Pragi-Południe, które okazało się przysłowiową kropką nad „i”.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem RKS Grochów 9:7. Bohaterem meczu został Dawid Skowera, który za kapitalny występ został wybrany MVP ostatniej kolejki Letniej Edycji Ligi Fanów, a dodatkowo zgarnął aż cztery indywidualne wyróżnienia. Rodzina Orlikeone postawiła jednak bardzo trudne warunki i w dużej mierze to właśnie dzięki jej ambitnej postawie spotkanie stało się tak atrakcyjnym widowiskiem dla kibiców.

2
22:00

Starcie FC Prykarpatii z FC Legion UA miało wszelkie argumenty, by stać się ozdobą ostatniej kolejki letnich rozgrywek 4. ligi. Przed finałową serią gier lidera i wicelidera dzieliły zaledwie dwa punkty, co oznaczało jedno - bezpośredni, decydujący mecz o mistrzowski tytuł. Gospodarzom do przypieczętowania złota wystarczał remis, z kolei goście musieli wygrać za wszelką cenę.

Początek spotkania należał do Legionu, choć w jego akcjach brakowało jeszcze precyzji pod bramką rywali. Przełamanie nadeszło w 5. minucie za sprawą braterskiego duetu: Oleksandr Hehelskyi dograł do Andriia, a ten otworzył wynik. Riposta Prykarpatii nadeszła jednak bardzo szybko. Gospodarze krótko rozegrali rzut wolny po faulu zawodnika gości, a Budz fantastycznym strzałem w okienko doprowadził do remisu. Jeszcze przed przerwą bohater otwarcia zamienił się w pechowca - Andrii niefortunnie skierował piłkę do własnej siatki i to Prykarpattia, nieco wbrew boiskowym wydarzeniom, zeszła na przerwę z prowadzeniem 2:1.

Druga połowa była już jednak bezwzględnym koncertem jednej drużyny. W 35. minucie Andrii Hehelskyi w pełni odkupił swoje winy za samobójcze trafienie, przeprowadzając efektowną szarżę lewą flanką i doprowadzając do remisu. Chwilę później pech dopadł obronę gospodarzy, która zrewanżowała się golem samobójczym. Od tego momentu worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Najpierw przyjezdni przechwycili podanie rywali i podwyższyli na 4:2, a zaraz potem zdobyli piątą bramkę głową po wyrzucie z autu. Prykarpattia próbowała jeszcze gonić wynik trafieniem Yaremiego, lecz Pusharenko natychmiast odpowiedział kolejnym golem, a po chwili jego kolega z drużyny czujnie dobił piłkę odbitą od słupka, trafiając na 7:3.

Gospodarze mieli jeszcze szansę z rzutu karnego podyktowanego za zagranie ręką, lecz Yosypchuk uderzył obok bramki. Ostatnie słowo należało do nieuchwytnego tego dnia Andriia Hehelskiego, który po rajdzie i ograniu kilku obrońców ustalił wynik na 8:3.

Świetna druga połowa w wykonaniu Legionu przesądziła o losach meczu i dała drużynie zasłużony tytuł. Zwycięstwo pozwoliło gościom wyprzedzić dotychczasowego lidera i przypieczętować mistrzostwo 4. ligi.

3
22:00

Spotkanie KS Iglica Warszawa z Kresowią Warszawa dostarczyło sporo emocji i zwrotów akcji. Od pierwszych minut było widać, że obie drużyny wyszły na boisko z dużą determinacją, a mecz szybko nabrał tempa. Kresowia skuteczniej wykorzystywała swoje sytuacje i przed przerwą prowadziła 3:2, jednak Iglica cały czas pozostawała w grze i nie zamierzała odpuszczać.

Dużym wsparciem dla zespołu gości byli również licznie zgromadzeni kibice Kresowii, którzy przez całe spotkanie mocno dopingowali swoją drużynę. Ich obecność zdecydowanie wpłynęła na atmosferę na stadionie i sprawiła, że mecz zyskał dodatkową, kibicowską otoczkę.

Po zmianie stron Iglica pokazała charakter i ruszyła do odrabiania strat. Gospodarze zaczęli grać odważniej, stwarzali coraz więcej okazji i w końcu doprowadzili do wyrównania. Na tym jednak nie poprzestali - kolejne trafienie dało im prowadzenie 4:3. W tym momencie wydawało się, że Iglica jest na dobrej drodze do odwrócenia losów całego spotkania i zdobycia kompletu punktów.

Kresowia nie zamierzała jednak się poddawać. Goście odpowiedzieli kolejnym trafieniem, doprowadzając do remisu 4:4. Iglica próbowała jeszcze w końcówce ponownie wyjść na prowadzenie, ale zabrakło już czasu na zdobycie zwycięskiej bramki.

Ostatecznie obie drużyny musiały zadowolić się jednym punktem. Po stronie Iglicy pozostał pewien niedosyt, ponieważ z wyniku 2:3 udało się wyjść na 4:3, a zwycięstwo było naprawdę blisko. Z drugiej strony drużyna pokazała ogromną wolę walki i charakter, odrabiając straty i przejmując inicjatywę w kluczowym momencie spotkania. Finalnie jeden punkt pozwolił Kresowii skończyć na trzecim miejscu w tabeli, a Iglica musiała się zadowolić szóstą lokatą.

4
22:00

Poznana przez lato Nieznana Drużyna, podejmująca Watahę, to kolejny mecz, jaki mieliśmy okazję oglądać podczas ostatniej kolejki. Sytuacja w tej lidze była na tyle wyrównana i zacięta, że zwycięzca tego spotkania miał prawo liczyć na zajęcie najniższego stopnia podium w naszej ligowej kampanii.

Spotkanie zaczęło się po myśli gospodarzy po prostu wybornie. Dwie bramki i masa wykreowanych sytuacji, przy dosyć konsekwentnej grze w obronie, nie pozostawiały zbyt wielu złudzeń, kto w tym spotkaniu czuje się lepiej i wygląda na faworyta do końcowego triumfu.

Druga odsłona tego meczu, oprócz tego, że dostarczyła nam wiele materiału do „Kalafiorów kolejki”, przyniosła również mnóstwo emocji, których po pierwszej połowie, przyznamy szczerze, nie do końca się spodziewaliśmy. Zespół gospodarzy mocno obniżył loty, a rozproszenie w obronie podziałało jak płachta na byka na tak doświadczonego w piłce sześcioosobowej rywala, jakim jest Wataha.

W zespole gości ciężko wskazać w tym meczu jednego mocno wyróżniającego się zawodnika, gdyż tutaj po prostu zadziałał kolektyw oraz pomocna dłoń ze strony drużyny przeciwnej, która jeszcze na dwie minuty przed końcem wygrywała to spotkanie. Jednak żółta kartka, do tego trochę niepotrzebna, sprawiła, że gospodarze musieli grać w osłabieniu do końca meczu. Bezlitośnie wykorzystał to Anass El Ansari, który kapitalnym uderzeniem po długim słupku dał swojemu zespołowi wyrównanie.

Niestety dla obu ekip nikt nie był już w stanie postawić kropki nad „i”. Mecz zakończył się remisem, a obie drużyny, jeśli chodzi o medale, musiały obejść się smakiem. Dziękujemy za sezon letni i mamy nadzieję, że zobaczymy się ponownie w sezonie zasadniczym!

Reklama