Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 13 Liga
Ważne spotkanie w kontekście walki o 3. miejsce oglądaliśmy w 13. lidze. Obie drużyny doskonale zdawały sobie sprawę, że starcie bezpośrednich rywali to klasyczny „mecz za sześć punktów”, którego nie można przegrać.
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i pełna emocji. Zespoły na zmianę wychodziły na prowadzenie. Najpierw po rzucie rożnym, świetnie rozegranym przez Elitarnych, na listę strzelców wpisał się Wojciech Sekulak. Odpowiedź była jednak natychmiastowa – kapitalny występ zanotował Piotr Jankowski, który zdobył dwie bramki, a przy odrobinie szczęścia mógł dorzucić jeszcze asysty. Ostatecznie jednak przed przerwą znów trafił Wojciech Sekulak i do szatni drużyny schodziły przy remisie.
Druga połowa przez długi czas wyglądała jak gra „na jednego gola”. Ten moment wykorzystali Elitarni, którzy zadali dwa szybkie ciosy – do siatki trafili Dawid Rupiński oraz Kamil Faryniarz. Wydawało się, że Borowiki mogą mieć ogromne problemy z powrotem do meczu, ale wtedy role się odwróciły. Elitarni nieco spuścili z tonu, a rywale ruszyli do odrabiania strat.
Najpierw kontaktową bramkę zdobył Dawid Bilski, a chwilę później fantastycznym, dalekim strzałem popisał się Michał Rzeczkowski, doprowadzając do wyrównania. W końcówce obie drużyny miały jeszcze swoje szanse na przechylenie szali zwycięstwa, jednak wynik nie uległ już zmianie. Na tablicy wyników pozostały dwie czwórki – 4:4.
Mecz wicelidera z przedostatnią drużyną tabeli w 13. lidze to kolejne spotkanie, którego byliśmy świadkami w miniony weekend. I chociaż finalnie obyło się tu bez większego zaskoczenia, to emocji zdecydowanie nie zabrakło.
Pierwsza połowa okazała się niezwykle wyrównana. Wynik otworzyli sensacyjnie gospodarze, gdy pewnym strzałem po ziemi Aleksander Sitek pokonał bramkarza rywali. Na odpowiedź przyszło nam trochę poczekać. Drużyny często wymieniały się futbolówką w środku pola i więcej było walki niż składnych akcji. Pomocną dłoń gospodarze wyciągnęli do swoich rywali w okolicach 20. minuty. Wtedy, po fatalnym podaniu, piłkę przejął Ariel Kucharski, który mocnym strzałem doprowadził do wyrównania i dał sygnał, że ten mecz można jeszcze spokojnie odwrócić.
Druga część spotkania przyniosła znacznie więcej piłkarskich momentów i goli. O ile na pierwsze trafienie w tej części meczu zawodnicy Cockpitu znaleźli odpowiedź po ładnej, składnej akcji, tak przy kolejnych bramkach nie zdołali już wyrównać stanu rywalizacji. Dwa trafienia po dobitkach podłamały zespół gospodarzy do tego stopnia, że – zważywszy na niewielką ilość pozostałego czasu – nie zdążyli już nic więcej w tym spotkaniu zrobić.
Mecz zrobił się emocjonujący w drugiej połowie i przez chwilę pachniało tu nawet małym zaskoczeniem. Ostatecznie jednak faworyt dowiózł trzy punkty, które na koniec dnia liczą się znacznie bardziej niż styl. Im gratulujemy kolejnych zdobytych oczek, a zespołowi Cockpit Country życzymy powodzenia w kolejnych meczach!
Dwie drużyny rozpoczęły rundę wiosenną od porażek, dlatego zarówno White Foxes, jak i Siwy Koń chciały jak najszybciej się zrehabilitować po przerwie świątecznej. O ile dla debiutanta ligi same punkty są najważniejsze, to „Białe Lisy” wciąż mogły jeszcze myśleć o walce o coś więcej.
Pierwsza połowa upłynęła pod pełną dominacją Siwego Konia. Zespół prezentował się bardzo solidnie zarówno w defensywie, jak i w ataku. Na gole nie trzeba było długo czekać – szybko zrobiło się 3:0 po trafieniach Eryka Borczona, Ivana Yanyshyna i Macieja Morry. Wydawało się, że mecz zmierza w stronę wysokiego zwycięstwa, jednak mimo dalszej przewagi Siwy Koń nie zdołał podwyższyć wyniku przed przerwą.
White Foxes w pierwszej połowie wyglądali bardzo słabo, ale po zmianie stron na boisko wyszła zupełnie inna drużyna. Piłka zaczęła krążyć szybciej, pojawiła się pewność siebie i konsekwencja w ataku. Najpierw trafił Jeremi Wojton, chwilę później Jakub Sokołowski zmniejszył straty do minimum, a następnie Mateusz Grzeszuk doprowadził do wyrównania, doprowadzając do prawdziwego zwrotu akcji.
Happy endu dla „Białych Lisów” jednak nie było. Ostatnie słowo należało do Siwego Konia – Sebastian Zwierzchowski zdobył decydującą bramkę i ustalił wynik na 4:3. Debiutant ligi sięgnął po swoje pierwsze zwycięstwo w efektownym, pełnym emocji spotkaniu.
Liczyliśmy na to, że Lisy postawią się wyżej notowanemu przeciwnikowi i choć wynik wskazuje na wyrównaną rywalizację, to goście wyraźnie przeważali przez całe spotkanie. Nie ma w tym nic dziwnego - Joga rozgrywa prawdopodobnie najlepszy sezon w swojej karierze, co mecz prezentując się bardzo solidnie, szczególnie w bloku defensywnym.
Z drugiej strony nie jest to drużyna zupełnie poza zasięgiem i Lisy mogą mieć pretensje tylko do siebie, szczególnie w kwestii ofensywy. Wyraźnie zabrakło jakiegoś przebłysku, podkręcenia tempa i nieszablonowych zagrań. W efekcie ataki gospodarzy były dla przeciwnika zbyt czytelne i rozbijały się gdzieś w środku pola. W defensywie było nieco lepiej, bo goście potrzebowali sporo czasu, żeby skalibrować celowniki, a i bramkarz Lisów, Jakub Brzeziński, popisywał się czujnością. Dopiero w 13. minucie wynik otworzył strzałem z rzutu wolnego Łukasz Krysiak, a w 20. minucie ten sam zawodnik podwyższył na 0:2 i takim bilansem zakończyła się pierwsza połowa.
Druga część spotkania nie przyniosła spektakularnej zmiany w obrazie gry. Większość akcji rozgrywała się w środku boiska i znów częściej oraz groźniej atakowała Joga. Jak zwykle bardzo aktywny był Mateusz Hnatio, ale długo nie mógł pokonać golkipera Lisów. Udało się to w końcu w 39. minucie, a w 44. minucie na 0:4 trafił Nikodem Łucka i Joga praktycznie zamknęła kwestię zwycięstwa.
Jak wspomnieliśmy, ofensywie gospodarzy zabrakło błysku i dynamiki, ale w 46. minucie niemoc strzelecką przełamał Kacper Tabaka i Lisy Bez Polisy zdobyły gola honorowego. Zwycięstwo Jogi było jednak bezdyskusyjne i ekipa Grzegorza Szostaka mogła cieszyć się z kompletu punktów.
Pojedynek pomiędzy Nieuchwytnymi a rezerwami Kresowi Warszawa zapowiadał się niezwykle ciekawie, bowiem oba zespoły były włączone w walkę o miejsce na podium. Sztuka ta ostatecznie udała się tym pierwszym, ale od początku mecz nie układał się po myśli podopiecznych Marka Szklennika.
Bardzo szybko prowadzenie objęła Kresowia II – Artem Janczylik, przechwyciwszy futbolówkę w środku pola, pognał na bramkę rywali i po zejściu na lewą nogę pokonał broniącego z konieczności Pawła Dąbrowskiego. Choć sprytne rozegranie rzutu wolnego przez gospodarzy - Kyselova i Zhukova - napędziło Kresowi stracha, to właśnie wspomniany Janczylik był bliższy podwyższenia wyniku, lecz jego próba obiła poprzeczkę. Nad wyraz widoczna aktywność tego zawodnika przyniosła jednak efekty. Najpierw skompletował dublet po asyście Pavla Todryka, a potem sam obsłużył podaniem wychodzącego na czystą pozycję Mirosława Nowackiego. Przy stanie 0:3 chyba nikt nie spodziewał się, że granatowo-czarni odzyskają jeszcze kontrolę nad spotkaniem, tym bardziej że dali sobie wpakować trzy gole tak szybko.
A jednak - waleczny kolektyw łączący młodość z doświadczeniem pokazał, że nazwa ich zespołu nie wzięła się znikąd. Pierwszy impuls dało trafienie z dystansu Oleksiego Kyselova, któremu pomógł jeszcze delikatny rykoszet. Kontakt Nieuchwytni złapali dwie minuty później, kiedy po podaniu Ihora Malinicha piłkę z bardzo ostrego kąta wpakował do siatki czubkiem buta Raman Karniliuk. Widząc topniejącą przewagę, goście starali się wrócić na właściwe tory, lecz Nieuchwytnych raz ratował słupek, a innym razem bramkarz. Nieunikniony remis był efektem kolejnej odważnej, ale opłacalnej próby z dystansu w wykonaniu Kyselova, a na nieszczęście dla Kresowi zaraz potem Zhukov wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Druga odsłona przebiegała już w dużej mierze pod dyktando gospodarzy, którzy dołożyli jeszcze dwa trafienia, pozwalając gościom jedynie na gola Mirosława Nowackiego na otarcie łez. Zapewne padłoby jeszcze więcej bramek, lecz dobrą dyspozycją wykazywali się obaj bramkarze.
Po tym imponującym powrocie „do krainy żywych” Nieuchwytni wskoczyli na najniższy stopień podium, zmuszając oponentów do pogodzenia się z trudną do przełknięcia porażką.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)