reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
13:00

Klasyczne starcie na tym etapie sezonu, czyli mecz o mityczne sześć punktów. Pojedynek Alpana z Turem zdecydowanie kwalifikował się do tej kategorii – obie drużyny, mając po tyle samo punktów na trzy kolejki przed końcem, za wszelką cenę chciały uciec od strefy spadkowej. Dodatkowego smaczku dodawały aspekty pozaboiskowe – wielu fanów bacznie przyglądało się temu, co działo się na boisku, licząc, że po ostatnim gwizdku ich kupony zaświecą się na zielono.

Szybko na prowadzenie wyszedł Tur, wykorzystując błąd w wyprowadzeniu piłki. Do siatki trafił będący w znakomitej formie Dawid Jankiewicz. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać – podobną wpadką popisali się gracze z Ochoty, a Mateusz Izbicki bez problemu wyrównał stan meczu.

Pierwsza połowa była w miarę wyrównana, ale po zmianie stron to Alpan przejął inicjatywę i worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Świetne zawody rozgrywali Mateusz Marcinkiewicz i wspomniany wcześniej Izbicki – swoją dynamiką, przeglądem pola i skutecznością raz po raz stwarzali zagrożenie pod bramką rywali.

Po stronie Tura na ogromne brawa zasługuje Dawid Jankiewicz – zdobywca wszystkich pięciu bramek dla swojej drużyny. Ale sam jeden nie był w stanie zatrzymać dobrze dysponowanego Alpana, który pewnie zwyciężył 15:5 i dzięki temu lekko odskoczył od dolnych rejonów tabeli.

2
16:00

Starcie Explo Team – Contra to był potencjalnie kolejny ciekawy pojedynek na Arenie AWF. Mecz drużyny walczącej o utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej kontra zespół, który wciąż nie zdobył ani jednego punktu i nadal czeka na pierwsze oczka w tym sezonie.

Już przed pierwszym gwizdkiem można było zauważyć znaczną różnicę w składach. Explo Team pojawili się w tak szerokim zestawieniu, że spokojnie mogliby wystawić dwie równorzędne szóstki. Contra? Jedna zmiana. Kontrast robił wrażenie – i to już od rozgrzewki.

Pierwsza połowa była całkiem wyrównana, przynajmniej na papierze. To Explo zdecydowanie dyktowało tempo, prowadziło grę i konstruowało składne akcje. Contra, jak sama nazwa wskazuje, próbowała swoich sił w kontrach – i trzeba przyznać, że w pierwszej połowie jeszcze miało to ręce i nogi.

Po przerwie jednak wszystko się rozjechało. Gospodarze w końcu zaczęli finalizować swoje ataki, a wynik zaczął gwałtownie rosnąć na korzyść Explo Team. Najjaśniejszym punktem był Oskar Górecki – autor hat-tricka, który zostawił po sobie świetne wrażenie. Contra odpowiedziała dwoma golami – jeden padł po rzucie rożnym Wojciecha Osobińskiego, drugi po klasycznej kontrze w wykonaniu Karola Kubickiego. Ale tego dnia to Explo Team było zdecydowanie lepszym zespołem – zasłużone trzy punkty i przedłużona nadzieja na utrzymanie.

Contra? Pozostaje im walczyć w ostatnich meczach i zrobić wszystko, by nie zakończyć sezonu z historycznym zerem na koncie.

3
19:00

W 16. kolejce Ligi Fanów w Ekstraklasie naprzeciw siebie stanęły drużyny KS Browarek oraz FC Otamany. Gospodarze w tej rundzie grają w kratkę – często widać u nich spore problemy kadrowe, które wydają się być największą bolączką zespołu. Goście natomiast notują serię zwycięstw, dzięki której awansowali już na drugie miejsce w tabeli. Ukraiński zespół wciąż ma realne szanse na mistrzostwo.

Od początku meczu to Otamany narzuciły swój styl gry i dość szybko objęły prowadzenie. Nie potrafiły jednak przypieczętować dobrej gry kolejnymi trafieniami – i to się zemściło. Browarek, mimo braków kadrowych, to wciąż klasowy zespół. Gospodarze wykorzystali moment rozprężenia w szykach obronnych rywala i doprowadzili do remisu 1:1. Od tego momentu inicjatywę na boisku przejęli już tylko goście. Browarek, dysponując zaledwie jedną zmianą, przy tak mobilnym przeciwniku z Ukrainy szybko tracił siły, a wraz z nimi pojawiało się coraz więcej błędów. Otamany jeszcze przed przerwą ponownie wyszły na prowadzenie – bramkę zdobył lider środka pola Borys Ostapenko.

Po zmianie stron Otamany błyskawicznie podwyższyły wynik – trzeci i czwarty gol zupełnie odebrały gospodarzom chęć do gry. Próby ratowania sytuacji grą z lotnym bramkarzem również nie przyniosły efektu. Faworyci systematycznie podkręcali tempo i powiększali przewagę. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:9, który – patrząc na przebieg drugiej połowy – i tak wydaje się najniższym możliwym wymiarem kary.

Strata punktów przez Browarek, przy dobrej formie zespołów z dołu tabeli, oznacza jedno – gospodarze będą musieli do samego końca walczyć o utrzymanie i bezpieczną lokatę. Z kolei Otamany po kolejnym komplecie punktów mogą już w pełni skupić się na arcyważnych meczach z Ogniem Bielany i Gladiatorami – starciach, które mogą zadecydować o końcowym układzie tabeli Ekstraklasy.

4
20:00

Spotkanie na szczycie Ekstraklasy pomiędzy Ogniem Bielany a EXC Mobile Ochota od początku elektryzowało i przyciągało uwagę wszystkich zgromadzonych tego dnia na naszym obiekcie AWF. Starcie trzeciej i czwartej drużyny ligi zapowiadało się jako pojedynek, który może bezpośrednio zdecydować o końcowym miejscu na podium.

I trzeba przyznać – zarówno renoma drużyn, jak i poziom gry w pełni odpowiadały randze spotkania. Pierwsza połowa to ostrożne badanie sił z obu stron. Obie ekipy grały zachowawczo, świadome wagi tego starcia i układu tabeli. Strzelanie rozpoczął Karol Bienias, który pokonał bramkarza rywali. Mocny strzał po ziemi dał EXC prowadzenie, które co prawda nie utrzymało się długo, ale Bienias dołożył jeszcze jedno trafienie, ustalając wynik pierwszej połowy na 1:2.

W drugiej części spotkania wydarzyło się dokładnie to, na co liczyliśmy – emocje, tempo i gola za golem. Obie drużyny odpaliły na całego i zaserwowały kibicom prawdziwą piłkarską ucztę. Jednym z najważniejszych momentów była obrona rzutu karnego przez Krzyśka Jabłońskiego. Bramkarz EXC wybronił „jedenastkę”, a chwilę później jego zespół przeprowadził kontrę zakończoną bramką Krystiana Nowakowskiego. Ogień jednak nie zamierzał się poddawać – za każdym razem, gdy EXC wychodziło na prowadzenie, zespół Janka Napiórkowskiego odrabiał straty. I tak samo było w końcówce, kiedy wydawało się, że to EXC sięgnie po zwycięstwo. Wtedy Szymon Lisiecki wziął sprawy w swoje ręce – indywidualna akcja, minięcie bramkarza i gol na wagę remisu, który wpadł tuż przed ostatnim gwizdkiem.

Ten podział punktów raczej nie zadowala żadnej ze stron, ale jeśli już ktoś może być ciut bardziej zadowolony, to chyba Ogień Bielany – gospodarze utrzymują bezpieczną przewagę nad EXC i wszystko nadal mają w swoich rękach. Ekipa z Ochoty z kolei może czuć spory niedosyt – prowadzenie przez większość meczu nie wystarczyło do zdobycia kompletu punktów.

Przed nami końcówka sezonu i wszystko wskazuje na to, że walka o podium będzie trzymać nas w napięciu do ostatniej serii gier. A my już nie możemy się doczekać kolejnych takich hitów!

5
21:00

W niedzielny wieczór do gry przystąpili walczący o obronę tytułu Gladiatorzy Eternis, a ich rywalem była drużyna Esportivo Varsovia, która wciąż czeka na swoje pierwsze zwycięstwo, ale tym razem pojawiła się w solidnym składzie i z pewnością liczyła na pełną pulę.

Już w jednej z pierwszych akcji Gladiatorzy, po szybkim rozegraniu rzutu wolnego, wyszli na prowadzenie. Dziesięć minut później, po kolejnym stałym fragmencie – tym razem wrzucie z autu – podwyższyli wynik. Pierwsza połowa to pełna dominacja obrońców tytułu i widać było gołym okiem, że w tym meczu nic złego przydarzyć się im nie może. Do końca tej części spotkania gospodarze dorzucili jeszcze dwa gole i w dobrych nastrojach zeszli na zasłużony odpoczynek.

Esportivo nie można odmówić walki, zaangażowania czy prób zdobycia bramki. Robił co mógł Eryk Stoch, ale jego akcje często były przerywane przez czujną defensywę rywali, a Eryk Zieliński – mimo że zdobył honorowe trafienie – sprawiał wrażenie, jakby nie mógł się odnaleźć w tym spotkaniu. Na nieszczęście gości, nawet gdy udawało im się zbliżyć do bramki Gladiatorów, na ich drodze stawał kapitalnie dysponowany Volodymyr Slobozheniuk, który popisał się kilkoma naprawdę wysokiej klasy interwencjami.

Gladiatorzy ostatecznie wygrali wysoko, bo aż 9:1, i postawili kolejny, bardzo pewny krok w kierunku obrony tytułu mistrza Ligi Fanów.

Reklama