Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 10 Liga
W niedzielne popołudnie na Arenie Picassa drużyna Old Boys Derby II podejmowała Kresowię Warszawa. Gospodarzom w tym sezonie nie udało się zaznać zwycięstwa i zawodnicy OBD II liczyli, że ta sztuka powiedzie się w rywalizacji z młodą ekipą Kresowi. Początek spotkania bardzo wyrównany, obie drużyny postawiły na solidną obronę a ataki starały się wyprowadzać mała liczbą zawodników. Wraz z upływem czasu coraz groźniej na bramkę gospodarzy atakowali zawodnicy z Ukrainy, jednak ich próby strzału były niecelne albo rewelacyjnie na bramce spisywał się kapitan OldBoys, Rafał Wieczorek. To co nie udało się gościom, udało się gospodarzom i to oni jako pierwsi wychodzą na prowadzenie - bramkę po zamieszaniu w polu karnym zdobywa Kamil Koćwin. W kolejnych minutach Kresowia rzuciła się do odrabiania strat i ta sztuka udała im się, po fatalnej stracie i po przejęciu piłki przez Maksata Torayeva. Jeszcze przed przerwa goście podwyższają wynik na 1-2, kiedy to po wrzucie piłki z bocznej strefy boiska niefortunnie we własnym polu karnym interweniował Łukasz Tarasiuk i myląc swojego bramkarza skierował piłkę do bramki. Po zaciętej i bardzo przyjemnej do oglądania pierwszej połowie na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1-2. Po zmianie stron widowisko nabrało jeszcze większego tempa. Chwilę po wznowieniu gry do ataku ruszyli gospodarze, którzy za sprawą Adama Włodarczyka doprowadzają do remisu. W kolejnej części meczu ponownie do głosu doszli zawodnicy Kresowi, którzy nie chcąc zremisować tego spotkania ruszyli do ataku i po kilku minutach za sprawą Władysława Łozowskiego wychodzą na prowadzenie 2-3. Od tego momentu gra gości zupełnie się posypała, jakby zapomnieli o defensywie a akcje ofensywne nie przynosiły żadnych korzyści, gdyż albo świetnie interweniował bramkarz albo akcje kończyły się już w zarodku. Tutaj swoją szansę znaleźli zawodnicy z Białołęki, którzy najpierw doprowadzają do wyrównania następnie podwyższają rezultat na 4-3. Końcówka meczu była brzydka dla widowiska, widzieliśmy w niej sporo fauli, niepotrzebnych dyskusji obu ekip z arbitrem, co zabiło dynamikę tego spotkania. W ostatnich minutach goście rzucili się do odrabiania strat, niestety nadziewając się na groźne kontry. Po jednej z nich, akcję na bramkę zamienia Łukasz Łukasiewicz i mamy 5-3. W końcówce grająca w osłabieniu drużyna OldBoys Derby II dobija rywali i zasłużenie wygrywa 6-3. Spotkanie trzymało w napięciu do ostatniej minuty, na duże wyróżnienie zasługuje kapitan gospodarzy, który z całą pewnością w dużej mierze przyczynił się swoimi interwencjami do korzystnego wyniku. Ekipie Rafała Wieczorka gratulujemy pierwszych 3 punktów i liczymy na więcej w kolejnych spotkaniach tego sezonu.
Kolejnym spotkaniem rozgrywanym na Arenie Picassa w ramach 4 kolejki Ligi Fanów był mecz między Na Wariackich Papierach a FFK OldBoys II. Zdecydowanym faworytem wydawali się być goście, jednak znamy dobrze walecznych zawodników z drugiej drużyny FFK i wiemy, że często lubią sprawiać niespodzianki. Mecz zgodnie z oczekiwaniami lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już po niespełna kilku minutach prowadzili 3-0. Autorami bramek byli odpowiednio Sebastian Roszak, Kamil Sierdziński oraz Patryk Rak. Faworyci wydawali się być lepsi pod każdym względem, oponenci natomiast popełniali głupie błędy a kiedy już zbliżali się do bramki rywala, zawsze brakowało dokładności. Drużyna Na Wariackich Papierach nie zwalniała tempa i jeszcze przed przerwą dwukrotnie pokonała bramkarza gości, Piotra Domańskiego. Po krótkim odpoczynku i zmianie stron spotkanie rozkręciło się na dobre, a my byliśmy świadkami prawdziwego rollercoastera. Obie drużyny postawiły na ofensywną grę, mocno się otwierając i często zapominając o obronie. Worek z bramkami pękł a wynik zmieniał się praktycznie co chwilę. W tej części meczu widzieliśmy aż 10 goli, po pięć dla każdej z ekip. Spotkanie ostatecznie kończy się wynikiem hokejowym 10-5 i daje kolejne zasłużone 3 punkty gospodarzom tego spotkania.
Na zakończenie zmagań na Arenie Picassa drużyna FC Po Nalewce podejmowała Heavyweight Heroes. Spotkanie było zapowiadane jako bardzo ciekawe i wyrównane, obie ekipy nie zaznały w tym sezonie goryczy porażki i z dorobkiem 7 punktów sąsiadowały w ligowej tabeli. Mecz znacznie lepiej rozpoczęli Nalewkowicze, bo już po kilku minutach Michał Kurowski dwukrotnie pokonał bramkarza gości. W kolejnych minutach ofensywa gospodarzy nie zwalniała i Mateusz Rudnik podwyższył rezultat na 3-0. Gra gospodarzy wyglądała świetnie, nie było głupich błędów w obronie a formacja ofensywna była nie do zatrzymania przez bezradnych defensorów gości. Jeszcze przed przerwą FC Po Nalewce zadaje dwa kolejne ciosy i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 5-0. Po zmianie stron obie ekipy nie forsowały tempa, gospodarze pilnowali wyniku a goście od czasu starali się atakować bramkę Michała Piątkowskiego. W drugiej połowie jako pierwsi bramkę strzelają Herosi. W kolejnych minutach byliśmy świadkami bardzo otwartej gry z obu stron, gdzie bramki padały na zmianę po obu stronach boiska. W końcówce przegrywającym udało się strzelić nawet trzy bramki z rzędu, ale ostatnie słowo w tym meczu należało do gospodarzy i to oni mogli się cieszyć wygraną w stosunku 8-5. W drużynie triumfatorów wyróżniali się kapitan Sławek Ogorzelski oraz bramkarz Michał Piątkowski, któremu w drugiej odsłonie udało się wybronić strzał z rzutu karnego. Tym samym FC Po Nalewce pewnie pokonują rywala, dzięki czemu z dorobkiem 10 punków awansują na drugie miejsce w ligowej hierarchii.
WKS Bęgal w 4 kolejce mierzył swoje umiejętności piłkarskie z Dynamo Wołomin, które jak na razie nie może zaliczyć rundy jesiennej do udanej. Mimo iż gospodarze są wyżej w ligowej tabeli, mogliśmy obejrzeć wyrównaną walkę o zwycięstwo od pierwszej do ostatniej minuty. Premierowa bramka w tym meczu padła szybko, bo już w 2 minucie i WKS Bęgal wysunął się na prowadzenie. Zanim doszło do wyrównania, (na które musieliśmy trochę poczekać) oba zespoły w szybkim tempie przemieszczały się po płycie boiska, przenosząc akcje spod jednej bramki pod drugą. Lekka przewaga gospodarzy dała wymierny efekt dopiero pod koniec tej części spotkania, kiedy to po wtórnym wyniku remisowym odskoczyli rywalom na dwa gole. Wynik 4:2 do przerwy zapowiadał emocjonującą drugą połowę i tak właśnie było. Goście wyciągnęli wnioski i wdrożyli plan taktyczny w życie zdobywając trzy gole i po raz pierwszy wysunęli się na prowadzenie. Radość nie trwała długo i tym razem to gospodarze wyrównali wynik. Do samego końca oglądaliśmy akcję za akcję i gol za gol, lecz ten najważniejszy padł w 50 minucie. Łukasz Krawczyk z WKS Bęgal zdobywając swoje pierwsze trafienie w tym sezonie zapewnił zwycięstwo sobie i kolegom, oraz awans na najniższy stopień podium. Dynamo Wołomin musi jeszcze trochę poczekać na pierwsze punkty, lecz widać z meczu na mecz progres w ich grze i nadchodzące spotkanie może okazać się przełomem.
Bejern jak na razie idzie bardzo podobną drogą w 10.lidze, jaką szedł w Lidze Letniej. Wówczas również kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, mało komu pozostawiał jakieś złudzenia, a ostatecznie skończył ze srebrem. Teraz celuje być może jeszcze wyżej, o czym w niedzielę mieli się przekonać kolejni rywale. FC Patetikos to natomiast nowa drużyna w rozgrywkach, która początek miała kiepski, ale potem odniosła dwie wygrane, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to pewnie tliła się tutaj nadzieja, że klasyczny hat-trick zostanie skompletowany właśnie na jednym z ligowych faworytów. Ale dziś już wiemy, iż nic z tego nie wyszło. Czy można było temu zapobiec? Na początek oddajmy Bejernowi, że jak zwykle przyjął bardzo dobrą taktykę. Czyli w spokoju oczekiwał na rozwój wydarzeń i starał się być przede wszystkim beneficjentem błędów w obozie przeciwników. A na te nie trzeba było długo czekać – na 1:0 gola zdobył Tomek Skórka, a ten sam zawodnik lada moment zaliczył ważny przechwyt, który doprowadził go do 100% sytuacji, w której okazał się bezbłędny. Patetikos nie byli w stanie na to odpowiedzieć. Ogólnie sama gra nie wyglądała źle, ale brakowało konkretów. W drugiej połowie wyglądało to podobnie – posiadanie piłki po stronie Patetycznych, zaczęły się nawet pojawiać konkretne sytuacje bramkowe, ale Dominik Trzaskowski pozostawał niepokonany. A Bejern jak to Bejern – wyczekał, dał się wyszumieć i za chwilę było 3:0. A gdy Tomek Skórka wykorzystał błąd bramkarza Patetikos Rafała Michalaka i były już cztery gole przewagi, w tym meczu nie mogło się już nic wydarzyć. I dopiero przy takim stanie beniaminek Ligi Fanów przełamał indolencję strzelecką, lecz było to zdecydowanie za późno. Ostatni cios należał zresztą do rywali i końcowy wynik to 5:1. Brawa dla Bejernu za wyrachowanie, dobrą taktykę i skuteczną realizację. Tak gra lider i to bez swojego najlepszego zawodnika, Filipa Pławiaka. Z kolei Patetyczni muszą jeszcze nabrać trochę doświadczenia, bo piłkarsko to jest naprawdę fajna ekipa, która ma duży potencjał. Trzeba go tylko oszlifować, aczkolwiek taki proces lubi trwać, dlatego nie wolno się zniechęcać, bo to wszystko kiedyś zaprocentuje.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)