Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 10 Liga
W tym meczu faworytem była ekipa gości i choć w pierwszej połowie oglądaliśmy całkiem wyrównane zawody, to w drugiej części spotkania Oldboysi udowodnili, że stawianie na ich zwycięstwo było słusznym posunięciem. Team Przemysława Białego rozkręcał się bardzo powoli, a gola otwierającego zdobyli gospodarze – w 7 minucie podanie Maksymiliana Korczaka wykorzystał Cezary Basior. Przez pierwszy kwadrans gry golkiper gości miał sporo pracy i kilka razy wykazał się czujnością, a w 9 minucie wygrał nawet pojedynek jeden na jednego. Bęgal nie wykorzystał początkowej inicjatywy, aby zbudować solidniejsze prowadzenie, a w 17 minucie gola wyrównującego zdobył Łukasz Łukasiewicz. Wprawdzie gospodarze odpowiedzieli błyskawicznie i już po kolejnej akcji meczu było 2:1, a do protokołu wpisał się Maksymilian Korczak, jednak jeszcze przed przerwą Oldboys ponownie wyrównali, tym razem za sprawą Jana Dominiewskiego. W samej końcówce sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy, ale kapitalną interwencją popisał się Przemysław Biały i pierwsza połowa zakończyła się remisem 2:2. W 27 minucie Oldboys wyszli na prowadzenie po golu Bartłomieja Krywko i coraz mocniej napierali na bramkę Emila Łebskiego. Bramkarz Bęgala obronił kilka dobrych strzałów, ale ostatecznie skapitulował w 35 minucie, a drugie trafienie zaliczył Bartłomiej Krywko. Gospodarze znów momentalnie wyprowadzili skuteczny cios i na 3:4 trafił Cezary Basior, ale już minutę później rzut wolny wykorzystał Łukasz Łukasiewicz i po tym golu przewaga Oldboys stała się już bezdyskusyjna. W niecałe cztery minuty ekipa z osiedla Derby aż czterokrotnie rozmontowała defensywę Bęgala i odskoczyła wynikiem na 3:9. Cios ten okazał się zabójczy, bo z gospodarzy wyraźnie zeszło powietrze i do końca meczu nie byli już w stanie pokonać golkipera oponentów. Oldboys kontrolowali przebieg meczu w końcówce, dołożyli jeszcze jedno trafienie autorstwa Łukasza Łukasiewicza i zgarnęli bardzo ważne trzy punkty.
O godzinie 17:00 na sektorze D doszło do starcia na 10 szczeblu rozgrywkowym pomiędzy Dynamo Wołomin a FC Patetikos. Drużyna gospodarzy znajduje się w strefie spadkowej i niestety nie ma szans z niej wyjść, natomiast ekipa gości ma bezpieczne miejsce w środku tabeli. Drużyna w bordowych koszulkach przystępuje do meczu bez zmian. Mimo dość równej pierwszej połowy ostatecznie Patetikos wygrywają ją 1:2. Nie obyło się bez walki, co potwierdzało zaangażowanie jednych i drugich. Obie ekipy miały wiele sytuacji i za każdym razem kiedy przeciwnik miał przewagę, następował szybki powrót i doskok do rywala. W drugiej części spotkania wydawało się, że gościom nie wystarczy sił, ale nic takiego nie miało miejsca. Udaje im się doprowadzić do wyniku 1:6, dominując długi czas na placu gry. W ostatnich minutach Dynamo zdobywa dwie bramki w ciągu 60 sekund. Chłopaki próbują iść po kolejne, ale niestety czas się kończy i nie udaje się odrobić tak dużych strat. Mecz kończy się wynikiem 3:6 dla Patetikos.
Będący ostatnio w sporym kryzysie, ale wciąż walczący o najwyższe cele Bejern podejmował na AWF-ie ekipę Na Wariackich Papierach. Rywale Bejernu również mają problemy z wygrywaniem w rundzie rewanżowej, a jedyne ich zwycięstwo do tej pory miało miejsce przeciwko zamykającemu tabelę Dynamo Wołomin. Na Wariackich Papierach to drużyna ze środka tabeli, która zapewniła sobie utrzymanie, ale nie ma większych szans na zdobycie przepustki do Pucharu Ligi Fanów. W tej sytuacji jedyną drużyną, która musiała coś tutaj udowodnić, był Bejern. Początek meczu okazał się wyrównany. Oglądaliśmy sporo niedokładnych zagrań, a żadna z drużyn nie była w stanie stworzyć klarownej sytuacji do objęcia prowadzenia. Dopiero w 11 minucie gospodarze otworzyli wynik po bramce Mateusza Zaleńskiego. Minutę później Krystian Chmielowiec wykorzystał złe wybicie piłki przez defensorów Bejernu i strzałem z woleja przywrócił remis. W 14 minucie, po centrze w pole karne Lashy Kvelashvili piłka niefortunnie odbiła się od Wojtka Frycza, trafiając do bramki, co dało drużynie Na Wariackich Papierach prowadzenie. Frycz szybko się zrehabilitował, zdobywając gola na 2:2 zaledwie dwie minuty później. Jednak przed przerwą goście trafili jeszcze raz i to oni schodzili na odpoczynek w lepszych humorach. Po kilkunastu minutach drugiej połowy Na Wariackich Papierach podwyższyli wynik na 2:5. To był sygnał dla Bejernu, żeby wciąć się w garść i spróbować odmienić losy spotkania. Od 39. minuty oglądaliśmy wymianę ognia między obiema drużynami. Gdy gospodarze zdobywali bramkę, goście szybko odpowiadali trafieniem. Minutę przed końcem spotkania, pięknym strzałem z własnego pola karnego popisał się Robert Yesayan, pokonując wysoko ustawionego Dominika Trzaskowskiego. Ostatecznie goście utrzymali prowadzenie do ostatniego gwizdka, a wynik końcowy to 6:7 na korzyść Na Wariackich Papierach. Do końca sezonu pozostały dwie kolejki, a Bejern znajduje się w sporych opałach. O mistrzostwie już nie mają co myśleć, a dodatkowo muszą walczyć, aby nie wypaść ze strefy medalowej.
Fan Mogielnica po serii trzech meczów bez porażki przystępował do meczu z Heavyweight Heroes, które wciąż ma szanse na podium. Pierwsza połowa spotkania była wyrównana i oba zespoły miały swoje szanse na objęcie prowadzenia już od pierwszych minut. Pierwsza bramka padła dopiero w 12 minucie. Jej autorem był Patryk Morawski, który wykorzystał podanie będącego ostatnio w dobrej formie Maćka Chrzanowskiego. Gospodarze mieli parę dogodnych sytuacji, aby doprowadzić do remisu, lecz Artur Macek skutecznie bronił, a kiedy piłka minęła go, to trafiała przeważnie w słupek. Niemoc zawodników z Mogielnicy skrzętnie wykorzystywali goście, którzy nim sędzia odgwizdał czas na przerwę prowadzili 3:0. Druga część spotkania należała do Heavyweight Heroes. Mający więcej zmian dobrze rozdysponowali swoje siły, zmuszając coraz bardziej zmęczonego rywala do pressingu. Mimo szybko straconej bramki Fan Mogielnica nie poddawał się, lecz niemoc w umieszczeniu piłki pomiędzy słupkami była frustrująca. Ostatnie 8 minut należało do gości, którzy w tym czasie zdobyli 4 gole wygrywając 9:0. Teraz przed zawodnikami z Mogielnicy rywal z dołu tabeli i być może będzie to szansa na poprawę nastrojów po tej porażce. Natomiast Heavyweight Heroes dzięki wynikom pozostałych drużyn przybliżyło się do „pudła” i mają szansę (pod warunkiem zwycięstwa) awansować na drugą pozycję.
Mecz na szczycie tabeli 10 ligi, w którym to 3 drużyna obecnego sezonu podejmowała lidera tabeli. Dla tych pierwszych ten pojedynek był o bardzo dużą stawkę, bo cały czas nie są pewni miejsca na podium. Ci drudzy awans mają już w kieszeni, ale chcieli przypieczętować swoje dobre występy w tym roku i zakończyć zmagania na pierwszym miejscu w tabeli. Od początku pojedynku lepiej wyglądali zawodnicy Kresowii, którzy bardzo szybko objęli prowadzenie za sprawą Liashuka. W kolejnych fragmentach swoje szanse mieli zarówno gospodarze jak i goście i kilka z nich udało się wykorzystać. Trafiali dwukrotnie Martyniuk i raz Torayev dla drużyny reprezentowanej przez graczy zza naszej wschodniej granicy oraz Garman i Balysh dla FC Po Nalewce, co dało nam rezultat 4:2 do przerwy. Druga odsłona wyglądała podobnie do stanu 6:3 i kontuzji, której nabawił się etatowy bramkarz Kresowii Aleksandr Kazochenko, który za sprawą urazu musiał opuścić plac gry. Jego miejsce między słupkami zajął Danil Mikulich i mimo heroicznej postawy nie był w stanie dać swojej drużynie na tej pozycji tyle, ile poprzedni golkiper a do tego brakowało go po prostu w polu, przez co jego zespół stracił nieco pewności siebie. Tak doświadczony zespół jak FC Po Nalewce szybko to wykorzystał. Dwie bramki Yakubiva i jedna Gaby złożyły się na końcowy wynik tego spotkania 6:6.







)
)
)
)
)
)
)
)
)