Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 10 Liga
Mecz pomiędzy usiłującym wyjść ze strefy spadkowej Oldboys Derby II i będącymi o krok od strefy medalowej Na Wariackich Papierach zapowiadał się bardzo ciekawie. Gospodarze po serii porażek, tydzień temu zdobyli swoje pierwsze punkty i wyszli na boisko bardzo zmotywowani oraz pełni chęci na kolejne zwycięstwo. Zadanie nie należało do najprostszych, ponieważ ekipa rywali, która co prawda zgubiła w tym sezonie po wyrównanych meczach punkty, to w dalszym ciągu poważny kandydat do najwyższych celów w tym sezonie. Początek spotkania był dość nerwowy dla obu drużyn, oglądaliśmy dużo niedokładnych zagrań, a jeśli nadarzyła się dogodna sytuacja zwichrowane celowniki kierowały piłkę daleko poza światło bramki. W 11 minucie ujrzeliśmy pierwszego gola, którego autorem był kapitan Papierów Adrian Pagas. Zwiódł trzech pilnujących go zawodników i uderzył piłkę pewnie po ziemi, która zatrzepotała w siatce. Na więcej bramek musieliśmy czekać do drugiej połowy. Po odpoczynku i zmianie stron jako pierwsi znów zapunktowali goście. W 33 minucie piłkarze z osiedla Derby zdobyli po rzucie rożnym bramkę kontaktową i jak się później okazało - jedyną w tym meczu. Strzelanie do końca spotkania kontynuowała już tylko ekipa Adriana Pagasa. Oldboysi finalnie ulegli gościom 1:5 i można jedynie gdybać, czy jeśli wykorzystaliby niemal stuprocentowe sytuacje z początku spotkania, mecz ułożyłby się dla nich inaczej. Wygrana Na Wariackich Papierach dała im przepustkę do zielonej strefy w tabeli. Sytuacja Oldboys Derby II jest ciężka, ponieważ czołówka odjeżdża coraz bardziej. Sezon jednak trwa i wiele może się zdarzyć, ale na ten moment na pewno głównym celem ekipy Rafała Wieczorka jest oddalenie od siebie widma spadku.
Dynamo Wołomin będące w dolnej części tabeli mierzyło swoje piłkarskie umiejętności z wiceliderem dziesiątej ligi – FC Po Nalewce. Mecz rozpoczął się doskonale dla gospodarzy, którzy już w 2 minucie objęli prowadzenie i mieli kilka okazji, aby je powiększyć. FC Po Nalewce nie zamierzało tracić punktów w tym starciu i z minuty na minutę ich gra wyglądała lepiej. Oba zespoły walczyły o każdą piłkę i często musieliśmy szybko kręcić głowami, aby nadążyć za piłką, która była przemieszczana z jednego pola karnego w drugie. Goście w 8 minucie zdołali doprowadzić do wyrównania, a po upływie kolejnych ośmiu minut mieli już dwubramkowe prowadzenie. Adam Domidowicz z Dynamo Wołomin, jako pierwszy dał sygnał do odrabiania strat i bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego pokonał Michała Piątkowskiego. W taki sam sposób odpowiedział jednak Łukasz Gaba i ponownie były dwa gole różnicy. Ostatecznie ta część meczu zakończyła się prowadzeniem 5:2 dla FC Po Nalewce. Początek drugiej połowy podobnie jak pierwszej należał do Dynamo. Szybko zdobyte dwa gole sprawiły, że gospodarze „wrócili do gry”. Minimalna różnica bramkowa spowodowała, że oglądaliśmy ciekawe spotkanie. Z jednej strony młodość a z drugiej doświadczenie, które nie ustępowało miejsca. Mimo dość wyrównanego meczu to goście lepiej potrafili wykorzystać swoje umiejętności boiskowe, zamieniając je na bramki. Dynamo Wołomin mimo starań i waleczności nie zdołało pokonać Fc Po Nalewce i ostatecznie przegrało 5:8, co pogłębia ich niemoc. Goście natomiast pozostali na drugiej pozycji i wydaje się, że tylko kwestią czasu jest, gdy zaatakują fotel lidera.
Przed tym meczem obie ekipy dzielił zaledwie jeden punkt, a mówiąc ściślej, chodzi o pojedynek Heayweight Heroes z FC Patetikos. Gospodarze stawili się na to spotkanie bardzo licznie, zatem mogliśmy się spodziewać, że każda minuta spędzona przez ich gracza na boisku będzie wykorzystana w 100%, bo za linią już czeka równie głodny gry kolega. Ich zapał na początku meczu został jednak nieco ostudzony, gdyż to goście lepiej rozpoczęli starcie. Ładna akcja Marka Michalcewicza, po której dokładnie podana piłka trafiła pod nogi Mateusza Krupy, a ten nie miał problemów z pokonaniem golkipera rywali i mieliśmy 0:1. Tego wieczoru "Grubasy" miały jednak w swoich szeregach człowieka od zadań specjalnych. Adam Piekarniczek, bo o nim mowa, dał sygnał do odwrócenia losów tego spotkania, gdy w składnej akcji typu "klepka" wypracował doskonałą okazję strzelecką Patrykowi Morawskiemu, a ten z zimną krwią posłał futbolówkę obok interweniującego bramkarza, doprowadzając do stanu 1:1. Na tym jednak popisy Adama Piekarniczka w pierwszej odsłonie się nie skończyły, gdyż był on też autorem bramki na 2:1. W tej akcji, bardzo dobrym zmysłem rozgrywającego oraz dokładnością zagrania piłki między dwoma obrońcami FC Patetikos, zaimponował Kamil Wereda, a świetnie stworzonej akcji ofensywnej nie zmarnował Adam, który płaskim strzał na długi słupek ustalił wynik premierowej odsłony. Po zmianie stron gra nadal była bardzo wyrównana, jednak trzeba przyznać, że mimo szczerych chęci gości na zdobycie gola, było to arcytrudne, gdyż defensywa gospodarzy spisywała się bardzo dobrze. A gdy już dochodziło do celnego strzału, na posterunku pewnie stał Maciek Chrzanowski. Heavyweight Heroes mieli mecz pod kontrolą, a udowodnili to jeszcze dwukrotnie. Najpierw sprytnym wykonaniem autu błysnął Marcin Janicki, a po jego dograniu piłkę do bramki strącił lekko Michał Kwater. Ozdobą meczu było trafienie bohatera tego starcia, czyli Adama Piekarniczka. Nie mając nic do stracenia, bramkarza FC Patetikos, Rafał Michalak, pognał z futbolówką na połowę rywala, aby stworzyć przewagę w ataku pozycyjnym, jednak stracił piłkę, która trafiła pod nogi Adama. Trzeba przyznać, że będąc głęboko na własnej połowie, Adam zachował się genialnie, kopiąc piłkę tak, że ta przelobowała wracającego golkipera Patetikos, ale co jeszcze ciekawsze - wpadła pod samą poprzeczkę! Strzał nie do obrony, a przy okazji bramka ustalająca wynik tego starcia na 4:1, po którym gospodarze dołączyli do czołówki, zrównując się punktami z ostatnią drużyną z podium. FC Patetikos tuż nad strefą spadkową, ale jesteśmy pewni, iż w kolejną niedzielę nie zabraknie im ambicji w walce o całą pulę.
W spotkaniu piątej kolejki zmierzyły się ze sobą ekipy Kresowi Warszawa oraz WKS Bęgal. Po czterech seriach gier goście znajdowali się na trzeciej lokacie, z zaledwie trzema oczkami straty do drugiego FC Po Nalewce. Sytuacja gospodarzy nie przedstawiała się tak kolorowo. Zaledwie dwie wygrane na cztery możliwe plasowały ich na szóstej pozycji. Tym samym spotkanie toczyło się o ligowe "być albo nie być". Hipoteczna wygrana jednych bądź drugich zdecydowanie zwiększała szanse na dogonienie czołówki. Strzelanie rozpoczęli gracze Kresowii. Po trafieniu Torayeva radość nie trwała jednak długo. Rywal wyrównał, a spotkanie rozpoczęło się od nowa. Mimo tego pewna gra i konsekwencja zarówno w ofensywie, jak i defensywie dała ekipie z Ukrainy pewne prowadzenie 5:2 do przerwy. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Mimo dominacji ekipy zza wschodniej granicy rywal nie poddawał się, próbując zminimalizować rozmiary porażki. W tym celu pomógł fenomenalny Michał Czapnik. Napastnik zdobył tego wieczora cztery, z sześciu trafień. Mimo tego WKS Bęgal przegrał 6:9. Szansa na rehabilitację już w najbliższy weekend. Zawodnicy w granatowych strojach podejmą wtedy słabo spisujące się rezerwy OldBoysów, które jak dotąd zdobyły zaledwie trzy punkty. Kresowia natomiast będzie miała szansę wskoczyć na ligowe pudło, grając z rywalem o podobnych aspiracjach, czyli FC Po Nalewce.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)