Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 10 Liga
Po jednej stronie okrutnie osłabiony zespół FC Po Nalewce, który do tego spotkania przystępował bez takich zawodników, jak Michał Kurowski, Mateusz Rudnik, czy Łukasz Gaba, którzy byli architektami zwycięstwa w pierwszej kolejce. Po drugiej stronie, rozgrzany po sukcesie na inaugurację WKS Bęgal, który po rozbiciu FFK II miał ochotę na więcej. Pierwsza połowa to zdecydowanie widowisko z gatunku tych, które najbardziej interesują fanów polskiej defensywnej myśli szkoleniowej. Nie ujmujemy nic oczywiście bramkarzom, którzy bardzo dobrze spisywali się między słupkami. Po prostu obie drużyny skupiły się przede wszystkim na tym, żeby zamurować dostęp do własnego pola karnego. Jeżeli ktoś nie wierzy, to niech najlepszym świadectwem będzie fakt, że jedyną bramkę zdobył Kuba Szabłowski, który wyprowadził Bęgal na prowadzenie. Skoro tak to wyglądało w pierwszej połowie, to co wydarzyło się w drugiej? Do zmasowanego ataku ruszyli wielbiciele Nalewek, którzy dość szybko wyrównali za sprawą popularnego „Salka”, czyli Sławka Ogorzelskiego. Jakby tego było mało, bardzo uaktywnił się Dmitry Balysh, który w ataku walczył za trzech i w końcu dopiął swego, dwukrotnie pokonując bramkarza rywali. Okazało się jednak, że to nie wystarczyło do zwycięstwa, ponieważ Bęgal obudził się i ruszył do przodu, a osłabione FCPN nie dało rady utrzymać wyniku. Dwukrotnie po strzałach Ernesta Iwana skapitulować musiał Michał Piątkowski i ostatecznie mecz zakończył się remisem. Potwierdza to tylko tezę, że nie zawsze musi paść grad bramek, żeby spotkanie było ciekawe.
Koncertowa gra FC Patetikos i fantastyczna postawa Amadeusza Rachela. Tymi słowami dosadnie można podsumować pojedynek z minionej niedzieli pomiędzy gospodarzami, a drugim zespołem Oldboys Derby. W 10. lidze, już od pierwszej kolejki mieliśmy ogromne emocje. Zespół w czarnych strojach uległ wyraźnie 4:8 FC Po Nalewce. Goście natomiast przegrali zaledwie jedną bramką z faworyzowanym Bejernem, rozbudzając tym samym apetyty kibiców na udaną rundę. Niestety dla Oldboysów rywalizacja z FC Patetikos nie rozpoczęła się w najlepiej. Rywale co prawda dość długo szukali dostępu do bramki strzeżonej przez Rafała Wieczorka. Finalnie dzięki przewinieniu w polu karnym jednego z zawodników w żółtych trykotach, jedenastkę pewnie wykorzystał Rachel, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Tuż przed przerwą ponownie udało mu się pokonać golkipera oponentów, tym razem po asyście Łukasza Kocika. W drugiej odsłonie tego pojedynku goście próbowali odrobić stratę, zdobywając nawet trafienie kontaktowe. Po kombinacyjnej akcji do bramki rywali trafił Bartłomiej Krywko. Niestety dla nich, był to ostatni moment radości w tym meczu. Zaledwie minuty po tym wydarzeniu do bramki trafił Hubert Kalkowski, podwyższając wynik spotkania. Finalnie rezultat ustalił Amadeusz Rachel, kompletując trzy trafienia na swoim koncie. Należy również podkreślić, że być może gdyby nie bramkarz gości, wymiar kary byłby zdecydowanie wyższy niż zaledwie 4:1.
W 10.lidze po dwóch kolejkach już tylko jeden zespół ma 6 punktów na swoim koncie i jest to Bejern. Zespół Filipa Pławiaka w drugiej kolejce podejmował Dynamo Wołomin i od samego początku gospodarze postawili na twardą defensywę oraz szybkie kontry duetu Gierszał-Pławiak. Goście z kolei, osłabieni brakiem m.in. Adama Domidowicza, pojawili się po raz kolejny w licznym składzie i w tym upatrywali swojej szansy. Ławka rezerwowych Dynamo robiła wrażenie, ale… czasem więcej nie znaczy lepiej. Szczególnie, jeżeli między Twoimi słupkami stoi Dominik Trzaskowski, ale spróbujmy opowiedzieć to po kolei. Zaczęło się dość spokojnie, chociaż musimy przyznać, że Dynamo trochę częściej strzelało na bramkę Bejernu. To jednak gospodarze otworzyli worek z bramkami. Filip Pławiak podszedł do rzutu wolnego w pobliżu pola karnego i zapakował piłkę obok bezradnego Radosława Kanii. Kolejny gol wyglądał jeszcze bardziej niesamowicie, bo Filip dobił piłkę z prawie zerowego kąta pod samą „ladę” i po 25 minutach mieliśmy na tablicy wyników rezultat 2:0. W przerwie obie ekipy intensywnie dyskutowały, a na mecz dotarł w końcu Tomasz Skórka. Trzeba przyznać, że był to niesamowity „game changer”. Tomek zdobył pierwszą bramkę 15 sekund po wejściu na boisko, drugą dołożył 30 sekund później i właściwie można powiedzieć, że wyjaśnił kto w tym spotkaniu jest lepszy. Kilkanaście minut później skompletował hat-tricka, ale jak się okazało, całe show skradł tego dnia Dominik Trzaskowski. Bramkarz Bejernu przez 48 minut odbijał dosłownie wszystko. Strzały z daleka, sytuacje sam na sam, dobitki z 3 metrów, po prostu zamurował bramkę niczym Bob Budowniczy. W ostatecznym rozrachunku, Bejern wygrał 7:2, ale nie ma się co dziwić, skoro cała drużyna zagrała na wysokim poziomie. Pławiak w drugiej połowie świetnie dogrywał do kolegów, Gierszał wyprowadzał zabójcze kontry, Frycz trzymał całą obronę w ryzach, a Trzaskowski… to już wszyscy wiemy co zrobił. Dynamo ma nad czym myśleć, ale uważamy, że wbrew pozorom, wcale nie zagrali złego spotkania. Nikt nie może odmówić im waleczności i niezłego pomysłu na grę. Kto mógł jednak wiedzieć, że bramkarz rywali po prostu odbije wszystko. Wierzymy jednak, że w kolejnych spotkaniach graczom z Wołomina pójdzie dużo lepiej i zdobędą kolejne punkty do ligowej tabeli.
FFK Oldboys II podobnie jak Kresowia Warszawa tydzień temu obeszły się smakiem zwycięstwa. Obie drużyny liczyły więc, że właśnie w bezpośrednim spotkaniu otworzą swój dorobek, ale do tego była daleka droga. Gospodarze mający problemy kadrowe stawili się licznie z aż pięcioma nowymi zawodnikami. Dla bardziej zgranych gości była to niewymierna przewaga. Mimo to dwie minuty po rozpoczęciu meczu FFK za sprawą nowo pozyskanych zawodników wyszło na prowadzenie, z którego nie było im dane cieszyć się zbyt długo. Ta część spotkania była wyrówna i prawie do samego jej końca ciężko było wskazać faworyta. Dopiero trzy ostatnie minuty wyłoniły prowadzącego do przerwy. To właśnie wtedy zawodnicy Kresowi odskoczyli na dwubramkowe prowadzenie i złapali wówczas dużo pewności siebie. Dalsze losy meczu zapowiadały się na pełne sportowych emocji i być może pogoń za wynikiem gospodarzy. Oponenci mieli jednak w tym temacie inne zdanie, gdyż w ekspresowym tempie zaczęli powiększać swoje prowadzenie, nie pozwalając rywalowi na rozgrywanie piłki po swojej części boiska. Zdominowani gospodarze mimo włożonego wysiłku stracili aż dziewięć goli i tylko dwa razy zdołali pokonać bramkarza Kresowii. FFK po mimo wysokiej przegranej 4:13 może z nadzieją patrzeć w przyszłość. Jeżeli nowi zawodnicy złapią trochę zgrania z tymi dotychczasowymi, to na lepsze czasy dla Oldboysów nie będziemy musieli długo czekać. Natomiast gościom gratulujemy okazałego zwycięstwa. Ciekawe czy będą w stanie zbudować jakąś serię zwycięstw, ale taki triumf na pewno doda im wiary. A wiadomo że właśnie od tego wszystko się zaczyna.
Odbyć jednocześnie wizytę na boisku piłkarskim i w parku rozrywki z rollercoasterami – z takim założeniem na mecz przyszli zawodnicy drużyn Na Wariackich Papierach i Heavyweight Heroes. Gospodarze w pierwszej połowie grali jak natchnieni. Wychodziło im wszystko, a goście nie mogli przebić się przez twardą defensywę rywali. Świetnie mecz rozpoczął Kamil Sierdziński, który wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. Najpierw wykorzystał podanie Ernesta Wójcika, a chwilę później skorzystał z obsługi Sebastiana Roszaka i Na Wariackich Papierach prowadziło 2:0. Przed przerwą trafił wspomniany wcześniej Roszak i na odpoczynek zeszliśmy przy wyniku 3:0. Co się stało z gospodarzami w przerwie? Tego nie wie nikt. Po odpoczynku wyszli na boisko rozkojarzeni i nagle to goście przejęli inicjatywę, a NWP nie wpadało nic do bramki. Sygnał do ataku „Grubasom” dał Daniel Dudziński, który skorzystał z podania Jakuba Półchłopka. Kilka minut później trafił Mateusz Nykiel i zaczęło się robić naprawdę gorąco. Atmosfera trochę zgęstniała, zupełnie niepotrzebnie, ale drużyny wróciły do skupienia na meczu i znów obejrzeliśmy piłkarskie emocje. W końcówce to Heavyweight Heroes cisnęli i próbowali ze wszystkich sił doprowadzić do remisu. Ta sztuka im się udała za sprawą fenomenalnego tego dnia Mateusza Nykiela, który trafił i wzbudził morze radości wśród swoich kolegów. Do końca meczu nic się nie zmieniło, a to oznacza, że obie drużyny po dwóch kolejkach zachowały status niepokonanych i mogą się cieszyć z jednego punktu wywalczonego w tym spotkaniu. Na pewno z perspektywy czasu obie docenią ten remis, bo trzeba przyznać, że takiego przebiegu nikt się nie spodziewał, ale jedni i drudzy sumarycznie tego dnia zaprezentowali dobry poziom.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)