reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
18:00

Zarówno Dynamo jak i Fan Mogielnica powoli żegnają się z tym poziomem rozgrywkowym. Dla gospodarzy to była już naprawdę jedna z nielicznych szans na zdobycie choćby punktu w tej rundzie i liczyli oni na dobry występ. Goście nieco narzekali na problemy kadrowe, ale ostatecznie mieli tyle samo zmian co rywale. Mecz zaczął się po myśli ekipy z Mogielnicy, bo to oni jako pierwsi trafili do siatki. Dynamo niezrażone takim obrotem spraw dążyło do wyrównania i to im się udało, po składnej, dwójkowej akcji Tomasz Dzięcioł – Michał Zając. Rywal odpowiedział dwoma trafieniami, a właściwie to trzema, bo tym trzecim było trafienie samobójcze Daniela Rzeźniczka. Do przerwy utrzymał się wynik 2:3 dla Mogielnicy i właściwie końcowy rezultat pozostawał sprawą otwartą. Szczególne, iż Dynamo prezentowało się naprawdę solidnie w tym spotkaniu. Niestety dla nich wszystko rozjechało się w drugiej części, bo rywal zaczął hurtowo strzelać bramki i w pewnym momencie prowadził już 2:9. Dopiero wtedy do głosu doszli zawodnicy z Wołomina, którzy również się rozstrzelali, szkoda tylko, że tak późno, gdy zwycięstwo gości było już niemal przesądzone. Po wymianie ciosów ostatecznie wynik zatrzymał się na rezultacie 7:12. W drużynie gospodarzy można wyróżnić Michała Zająca, który próbował robić największe zamieszanie w szeregach oponenta. Wśród gości swoją robotę wykonali Wiktor Rek i Mateusz Kabziński, ale warto też docenić występ Marcina Skoniecznego, który rozprowadzał ataki Fan Mogielnicy. Należy odnotować również występ Oliwii Skoniecznej, która, mimo młodego wieku, radziła sobie naprawdę dobrze i zanotowała w tym meczu asystę!

4
22:00

W niedzielę o godzinie 22:0 mogliśmy zobaczyć starcie FC Po Nalewce, czyli drużyny, która swoją grą już zagwarantowała sobie awans na wyższy szczebel rozgrywkowy. Po drugiej stronie boiska znajdowała się ekipa ze środka stawki, zespół Oldboys Derby II. Spotkanie to nie bez powodu zakończyło remisem 2:2, a w pierwszej połowie padła zaledwie jedna bramka, co jest dość rzadko spotykanym zjawiskiem na naszych boiskach. Stało się tak za sprawą fenomenalnej dyspozycji obu bramkarzy. Niejednokrotnie, gdy wydawało się, że padnie gol, oni zaskakiwali swoim refleksem, efektywnymi i niekiedy nawet efektownymi paradami. Piłkarze z pola byli w większości zmuszeni uznawać wyższość golkiperów. Nie można tu mówić o nieskuteczności, ponieważ często strzały były niezwykle precyzyjne, lecz bramki tego dnia były zaczarowane. Zarówno Przemysław Biały, jak również Michał Piątkowski, pokazali kawał dobrego bramkarskiego fachu, co zostało docenione, bowiem obydwaj gracze zostali zawodnikami meczu swoich drużyn, co nie zdarza się często, jednakże przy tak solidnych występach, grzechem byłby inny scenariusz.

5
22:00

Będąca tuż za podium drużyna Heavyweight Heroes rozgrywała spotkanie z zespołem Bejern, który z przewagą trzech oczek był na drugim miejscu. Mecz o wartości przysłowiowych „6” punktów był bardzo wyrównany i emocjonujący. Oba zespoły zdawały sobie sprawę ze stawki i mimo późnej pory pokazały się z dobrej strony. Szybka gra piłką oraz przemyślane akcie ofensywne były ucztą dla naszych oczu. Bramkarze po skrajnych polach boiska również cieszyli wzrok swoimi umiejętnościami. Na pierwszego gola musieliśmy czekać do 15 minuty, a jego autorem był Jakub Półchłopek z Heavyweight Heros. Minutę później w ślad za swoim kapitanem poszedł Mateusz Nykiel i gospodarze mieli dwubramkową przewagę. Podrażnieni zawodnicy Bejernu za sprawą Filipa Pławiaka szybko odpowiedzieli jednym golem. Dosłownie chwilę później mogli wyrównać, lecz tuż przed polem karnym kontratak niezgodnie z przepisami zatrzymał Michał Dudziński. Goście mimo przewagi nie zdołali wykorzystać okazji i do przerwy przegrywali 2:1. Kiedy sędzia rozpoczął drugą część spotkania spodziewaliśmy się szybkiego powrotu status quo, lecz goście nie mogli znaleźć skutecznej metody na pokonanie Artura Macka. Gospodarze natomiast lepiej wykorzystywali swoje okazje podnosząc prowadzenie na 4:1. 10 minut przed końcem meczu trochę wiary w możliwość odwrócenia losów spotkania dał po raz drugi Filip Pławiak, zdobywając gola tym razem z rzutu karnego. Tę wiarę trzy minuty później odebrał kapitan gospodarzy Łukasz Półchłopek, który bezpośrednim strzałem z rzutu rożnego umieścił piłkę w siatce. Bejern ostatecznie przegrał 5:3 a ostatnią bramkę zdobył wcześniej wspomniany Filip Pławiak, kompletując hat-tricka. Gospodarze dzięki zwycięstwu, co prawda pozostali na czwartym miejscu, lecz zrównali się punktami z Bejernem i to wszystko powoduje, że rywalizacja o miejsca 2-4 na koniec sezonu, rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kolejce.

Reklama