Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 10 Liga
WKS Bęgal przyzwyczaił nas, że na swoje mecze stawia się w szerokim składzie. Tym razem jego ławka rezerwowych składała się z dwóch zawodników i brakiem podstawowego bramkarza, Emila Łebskiego. OldBoys Derby II nie poszli w ślady swojego rywala i stawili się niemal w komplecie. Ta różnica dość szybko dała o sobie znać, a w szczególności w drugiej połowie. Początek meczu był dość wyrównany, lecz z każdą upływającą minutą przewaga gości rosła. Druga drużyna OldBoys Derby po zdobyciu pierwszej bramki rozochociła się, a świadomość, że ich bramki strzeże jeden z najlepszych bramkarzy tej ligi pozwalała na bardziej ofensywny styl gry. Gospodarze starali się pokonać Rafała Wieczorka, lecz jego dyspozycja im na to nie pozwalała, a kolejne stracone gole podcinały skrzydła. Do przerwy goście prowadzili już 4:0 i nic nie zapowiadało zmiany tego scenariusza. Druga połowa była jeszcze bardziej zdominowana przez Oldboysów, którzy zmotywowani w przerwie przez swojego kapitana jeszcze mocniej atakowali bramkę Bęgalu, zdobywając kolejnych aż 9 goli. Wysiłek gospodarzy w dążeniu do trafienia honorowego został nagrodzony i Ernest Iwan, jako jedyny tego dnia pokonał bramkarza OldBoysów. Goście dzięki wysokiej wygranej przybliżyli się do opuszczenia strefy spadkowej i mają tylko jeden punkt straty do WKS Bęgal, które spadło na siódmą pozycję. Być może gdyby gospodarze mieli tego popołudnia szerszą ławkę, ten mecz wyglądałby inaczej. Ale dziś już się tego nie dowiemy.
Przystępując do tego meczu Bejern pozostawał niepokonany w tej rundzie i szybko okazało się, że ten stan rzeczy utrzyma się. Goście musieli rozpocząć mecz bez swojego etatowego golkipera, który spóźnił się na mecz i dotarł dopiero po dziesięciu minutach gry, a zastępujący go Patryk Rak radził sobie nawet nieźle, ale musiał skapitulować w 6 minucie, kiedy daleki wyrzut bramkarza Bejernu Dominika Trzaskowskiego na gola zamienił Karol Olbryś. Po chwili Papiery doznały kolejnego ciosu, bo po niefortunnej akcji kontuzji doznał Kamil Sieradzki i musiał zejść z boiska przy asyście kolegów. Wprawdzie goście rozkręcali się z minuty na minutę, ale nie przekładało się to na konkrety. Za to gospodarze w 18 minucie podwyższyli na 2:0, a po chwili Wojtek Frycz i Karol Olbryś kompletnie rozmontowali obronę Papierów i do szatni Bejern schodził z wyraźną przewagą. Można powiedzieć, że był to jeden z tych meczów, gdzie obie drużyny się starają, ale strzela tylko jedna. W drugiej połowie Na Wariackich Papierach rozkręciło się i atakowało coraz śmielej, ale jednocześnie było koszmarnie nieskuteczne i marnowało mnóstwo dogodnych sytuacji. Dodatkowo świetną formą wykazał się Dominik Trzaskowski, który był tego dnia niezwykle czujny między słupkami swojej bramki i ostatecznie dał się pokonać tylko raz. W 28 minucie popisał się nie lada interwencją, kiedy najpierw obronił dwie „setki”, a następnie sparował dobitkę. Forma golkipera Bejernu na pewno uskrzydlała kolegów, a w 37 minucie na 4:0 podwyższył Filip Pławiak. Wprawdzie minutę później Na Wariackich Papierach w końcu wymęczyli gola kontaktowego, a na raty strzelił Lasha Kvelashvili, ale dla Bejernu był to tylko moment nieuwagi. Gospodarze praktycznie kontrolowali przebieg spotkania, dołożyli jeszcze dwa trafienia i zgarnęli szósty z rzędu komplet punktów, pozostając jedną z dwóch ekip w Lidze Fanów, które pozostają niepokonane w rundzie jesiennej.
FC Po Nalewce w ostatnich spotkaniach grało bardzo dobrze i dotychczas było niepokonane. Z 13 punktami zajmowali drugie miejsce w tabeli i pewnym krokiem zmierzają do awansu. Z kolei Kresowia zaliczyła niezły początek, ale przed meczem miała 9 punktów na swoim koncie i zajmowała miejsce w środku tabeli. Początek był bardzo wyrównany i oba zespoły były skupione przede wszystkim na defensywie oraz zatrzymywaniu kolejnych ataków na swoją bramkę. W Kresowii główną rolę odgrywał Maksat Torayew, któremu często oddawali piłkę koledzy i liczyli na jego drybling i zmysł do rozegrania piłki. Tymczasem w drużynie gospodarzy przede wszystkim znaczenie miał kolektyw, bo wszyscy gracze zasługiwali na pochwały. Obie drużyny w przerwie intensywnie rozmawiały, ale te dyskusje więcej przyniosły graczom Nalewki, którzy wyszli na prowadzenie 5:3 i w tym momencie wydawało nam się, że prowadzącym nic złego nie może się stać. Tymczasem Kresowia ruszyła do ataku i udowodniła, że nigdy nie należy się poddawać. Doszło do małej remontady, która zakończyła się ostatecznym sukcesem i zwycięstwem drużyny gości. Ostatnia bramka padła na dosłownie kilka chwil przed końcowym gwizdkiem sędziego. Wynik 5:6 oznacza, że Kresowia zbliżyła się do Wielbicieli Nalewek na 1 punkt i zajmuje miejsce tuż za podium.
Dynamo nie ma szczęścia w tej rundzie. Ekipa z Wołomina nie zdobyła jeszcze punktu, ale były na to spore szanse w starciu z drużyną ze środka tabeli, czyli FC Patetikos. Jednym z podstawowych założeń gospodarzy powinno być zatrzymanie Amadeusza Rachela, jednak coś w tym planie nie wypaliło, bo już w pierwszej akcji meczu Amadeusz przedarł się przez obrońców i nie dał szans Radosławowi Kani. Mimo pierwszego szoku gospodarze szybko odzyskali koncentrację i groźnie atakowali. W 8 minucie Adam Domidowicz zmarnował „setkę”, ale wywalczył rzut rożny, z którego następnie wyłożył piłkę Mateuszowi Milczarkowi, a ten zapakował futbolówkę do siatki. Goście błyskawicznie zripostowali golem Huberta Kalkowskiego, ale Dynamo nie pozostało dłużne i dwie minuty później znów był remis po golu Adama Domidowicza. W 18 minucie na 2:3 trafił Paweł Stachura i po tym trafieniu inicjatywa przeszła wyraźnie na stronę Patetikos. Dynamo długo utrzymywało się przy piłce, ale ataki gospodarzy rozbijały się o defensywę przeciwnika, a Patetikos odgryzali się kontratakami z chirurgicznie precyzyjnym wykończeniem. Ani się obejrzeliśmy i było już 2:5 dla gości, a pierwsza połowa skończyła się wynikiem 3:6. Drugą część spotkania świetnie rozpoczęło Dynamo – sygnał do ataku dał Adam Domidowicz, a akcję wykończył Michał Matyja i przewaga Patetikos stopniała do dwóch oczek. Mimo to goście szybko odzyskali kontrolę i na dziesięć minut przed końcem spotkania prowadzili pewnie 5:9. Spora w tym zasługa Amadeusza Rachela, który non-stop nękał defensywę Dynamo, a dynamiczny styl gry Patetikos wyraźnie gospodarzom nie leżał. Drużynie z Wołomina wyraźnie kończyły się pomysły na przełamanie obrony Patetikos i choć dzielnie walczyła do końca, nie była w stanie odwrócić losów tego meczu. W 44 minucie wynik na 5:10 ustalił Jacek Blok, Patetikos zgarnęło bardzo ważne trzy punkty, a Dynamo musi szukać przełamania w kolejnych spotkaniach.
Mecz pomiędzy FFK Oldboys, a Heavyweight Heroes miał zdecydowanego faworyta i był nim zespół Bohaterów. Jednakże standardowo zaczęli oni od straty bramki na początku spotkania i to w dodatku już w 1 minucie! Nieoczekiwanie to Oldboje wyszli na prowadzenie jako pierwsi, a co więcej, na tle wyżej notowanego rywala prezentowali się całkiem przyzwoicie i goście wcale nie mieli łatwej przeprawy. I nie mówimy tu jedynie o premierowych fragmentach tej rywalizacji, ale o całym meczu, w którym Oldboje zagrali solidnie. Heavyweight Heroes mają jednak spore doświadczenie w odrabianiu strat, o czym już niejednokrotnie przekonaliśmy się w tym sezonie i powoli acz konsekwentnie, zaczęli gonić rywala. Najpierw z dystansu wyrównał Daniel Dudziński, potem Jakub Półchłopek trafił na 1:2 rzutu karnego, a na 6 minut przed końcem pierwszej części Michał Kwater podwyższył na 1:3 i z takim wynikiem obie ekipy schodziły na zasłużoną przerwę. Wiadomo, Heroes przeważali, zasłużenie prowadzili, ale też nie mieli aż tak wielu klarownych sytuacji do zdobycia bramki. Po zmianie stron znów bliżej zdobycia gola byli zawodnicy FFK – po strzale z rzutu wolnego piłka niestety obiła tylko obramowanie bramki Artura Macka. Goście sporo problemów mieli też z zatrzymaniem Adama Gołdy, który w głównej mierze wziął na siebie ciężar rozgrywania akcji. Właśnie ten zawodnik najbardziej wyróżniał się w teamie Oldbojów i Bohaterowie często uciekali się do fauli, by skutecznie zatrzymywać tego gracza, co w pewnym stopniu przyniosło efekt, bo gospodarze już ani razu nie zdołali trafić do bramki rywala. Goście natomiast uczynili to jeszcze dwukrotnie i zasłużenie wygrali to spotkanie. Heavyweight Heroes dzięki zwycięstwu awansowali na trzecie miejsce i już w najbliższą niedzielę czeka ich starcie z liderem. FFK choć znów pozostaje bez punktów, to jednak Oldboje zagrali lepiej niż dotychczas i jakaś iskierka nadziei na lepsze dni wreszcie się dla tej drużyny pojawiła.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)