Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 10 Liga
Swój drugi mecz w 10 lidze na naszych boiskach grała drużyna Fan Mogielnica, a jej rywalem była Kresowia Warszawa. Gospodarze rozpoczęli mecz bez nominalnego bramkarza, a próbował go zastąpić Kacper Wnuk. Zespół z Mogielnicy składający się głównie z młodych chłopaków szybko wyszedł na prowadzenie, lecz brak dobrej dyspozycji ich golkipera przyniósł gościom jeszcze szybsze wyrównanie. Widząc brak pewności miedzy słupkami w 16 minucie w bramce postanowił stanąć Mariusz Jarzębiński. Zawodnicy Kresowi w tej samej minucie wykorzystali brak rozgrzania nowego golkipera i po raz pierwszy objęli prowadzenie. Każda upływająca minuta minimalnie pokazywała faworyta tego spotkania – Kresowię Warszawa. Mimo iż goście zaczynali przeważać, to przeciwnicy grali do samego końca i jeszcze przed przerwą doprowadzili do wyrównania. Początek drugiej połowy był wyrównany a oba zespoły grały ładną dla oka piłkę, lecz na bramki musieliśmy poczekać. Pierwszego gola w tej części meczu zdobyli gracze Kresowi, a 7 minut później znów był remis. Dopiero ostatnie fragmenty tej potyczki wyłoniły zwycięzcę. Dłuższe obycie z grą na małym boisku okazało się kluczowe i Kresowia Warszawa mogła cieszyć się z trzeciego zwycięstwa z rzędu, co dało awans tuż za podium. Gospodarze muszą jeszcze chwilę poczekać na premierowe punkty, lecz młodość i zaangażowanie powinny spowodować, że ich dorobek zostanie otwarty lada moment.
Na arenie AWF o godzinie 18:00 zagrały ze sobą ekipy FC Po Nalewce i WKS Bęgal. Przed meczem sytuacja obu zespołów wyglądała następująco - FC Po Nalewce jako gospodarz tego spotkania i vice lider przystępowali w roli faworyta mając 21 punktów, a WKS Bęgal dysponował 10 punktami, zajmując 7 miejsce w tabeli. Goście szybko objęli prowadzenie za sprawą Przemysława Chojnackiego. Mimo gorszej gry gospodarze chwile później wyrównują. W dalszym ciągu to jednak Bęgal przeważał, lecz świetna forma Ruslana Yakubiva nie pozwoliła graczom w szarych koszulkach przegrać tego meczu. Wynik do przerwy 3:3. W drugiej części spotkania role się odwracają i to zdecydowanie ekipa Sławomira Ogorzelskiego przejęła panowanie nad meczem. Spotkanie stało na dobrym poziomie i było zacięte, lecz goście nie stwarzali już tyle sytuacji co wcześniej, a z remisowego wyniku gospodarze wyszli aż na trzybramkowe prowadzenie. Niewykorzystane sytuacje zaczęły się mścić na Bęgalach i mimo strzelenia dwóch bramek nie udało im się dogonić rywala. Mecz zakończył się wynikiem 8:5.
Lider 10 ligi zespół Bejern grał z Dynamo Wołomin, które zajmuje miejsce w dole tabeli. Gospodarze stawili się na to spotkanie tylko z jedną zmianą i musieli dobrze rozdysponować swoje siły, aby nie stracić punktów z niżej lokowanym rywalem. Od pierwszych minut oglądaliśmy sportową walkę o piłkę, jak również dwa style gry. Bejern grał bliżej swojej części połowy, aby celnym podaniem uruchomić kontratak. Dynamo natomiast początkowo preferowało system dużej ilości podań, zatrudniając do tego większość swoich graczy. Taktyka którą wybrali gospodarze okazała się skuteczniejsza i w 9 minucie po akcji Filip Pławiak - Tomasz Skórka to oni wyszli na prowadzenie, które zresztą dwie minuty później powiększyli. Zawodnicy z Wołomina udowodnili jednak, że tanio skóry nie sprzedadzą. Będący w polu karnym oponenta Mateusz Milczarek dostał piłkę od Michała Matyji i strzałem z bliska umieścił piłkę w siatce. Radość ze zdobytego gola trwała zaledwie parę sekund. Od razu po wznowieniu gry celny strzał ze środka boiska Filipa Pławiaka znowu dał dwubramkowe prowadzenie Bejernowi. Tę szybką wymianę ciosów zakończyli goście i do przerwy oglądaliśmy cały czas wyrównaną grę i trudno było przewidzieć, jak to się skończy. Początek drugiej połowy rozgrywał się podobnie do pierwszej, tylko tym razem to goście po 10 minutach gry zdobyli gola doprowadzając do remisu. Zdawało się, że to jest kluczowy moment spotkania. Tak też było w rzeczywistości, tylko że to faworyci zmotywowali się jeszcze bardziej i w szybkim tempie odskoczyli na trzy bramki. Dynamo Wołomin mimo ambitnej gry nie zdołało tym razem doskoczyć do przeciwnika i poniosło porażkę. Bejern dzięki zwycięstwu 9:5 umocnił się na pierwszym miejscu w tabeli.
O godzinie 21:00 w niedzielny wieczór na sektorze B, piąta w tabeli drużyna FC Patetikos podejmowała Oldboys Derby ll na 10 poziomie rozgrywkowym. W dużo szerszym zestawieniu pojawiła się ekipa w żółtych koszulkach. Pierwsza połowa należała do gospodarzy. Nie tylko wyglądali lepiej piłkarsko, ale także kreowali więcej sytuacji bramkowych, lecz nie potrafili tego przekuć na wynik. W 20 minucie pada wreszcie pierwsza bramka. Jej autorem został Bogdan Gołdyn, a asystentem Hubert Kalkowski. Kilka minut później ponownie ten sam zawodnik zapisuje się na listę strzelców. Dwie bramki prowadzenia w takim meczu to bardzo dużo. W ostatniej minucie przed przerwą goście zdobywają bramkę kontaktową na 2:1. W drugiej części spotkania wciąż mamy równe widowisko, ale dzięki dużej motywacji i podpowiedziom z ławki rezerwowych to Oldboys Derby ll wypracowują świetne sytuacje bramkowe i dokonują historycznego come backu. Wygrywają ten niesamowicie trudny mecz 2:3, a bohaterem spotkania został Łukasz Łukasiewicz, zdobywając obydwa gole dla swojej ekipy w drugiej połowie.
Stawka tego spotkania była szalenie wysoka, dlatego postawa ekipy gospodarzy wydaje się co najmniej rozczarowująca. Na Wariackich Papierach stawiło się na placu w bardzo okrojonym składzie, z zaledwie jednym zmiennikiem i tym samym podkręciło sobie poziom trudności jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Przebieg meczu pokazał zresztą, że przy szerszej ławce rezerwowych gospodarze mogliby powalczyć o dużo korzystniejszy wynik. Był to bowiem bardzo wyrównany mecz, a walka toczyła się niemalże non-stop w środkowej części boiska, przez co bramkarze obu ekip mieli wyjątkowo mało okazji do pokazania swoich umiejętności. Kluczowe okazały się dwie, bliźniaczo podobne sytuacje z 7 i 9 minuty, gdzie Michał Kwater wykładał piłkę podaniem ze skrzydła Jakubowi Lejmanowi, a ten zapewnił Heavyweight Heroes dwubramkowe prowadzenie. Mając taki wynik gościom grało się nieco bardziej komfortowo, ale nie byli w stanie pójść za ciosem i rozstrzygnąć spotkania jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę. Druga część spotkania to niemalże kalka premierowej odsłony – niekończąca się walka o piłkę w środku pola. Mimo tylko jednej zmiany gospodarze nie opadali z sil i próbowali ataków na bramkę Artura Macka, ale brakowało błyskotliwej akcji, która zagroziłaby golkiperowi HH. Zarówno Lasha Kvelashvili jak i Krystian Chmielowiec harowali na boisku, lecz nie byli w stanie przedrzeć się przez defensywę gości. Heavyweight Heroes mając dwubramkową przewagę mądrze nie forsowali tempa, a Maciej Chrzanowski coraz śmielej zapuszczał się pod bramkę Konrada Sochackiego, którego pokonał w końcu w 44 minucie. Na Wariackich Papierach nie było w stanie odwrócić losów meczu i ostatecznie uległo Heavyweight Heroes 0:3.







)
)
)
)
)
)
)
)
)