Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 10 Liga
Na sektorze B o godzinie 18:00 do walki o 3 punkty przystąpiły drużyny 10 ligi - Oldboys Derby ll i Kresowia Warszawa. Przed meczem goście znajdowali się na 3 miejscu, a gospodarze na 7. Kilka minut wystarczyło, aby Damian Bartosiewicz wyprowadził ekipę gospodarzy na prowadzenie. Mecz był jednak bardzo równy szczególnie a sytuacji po obu stronach do strzelenia gola było niewiele. Mieliśmy za to okazję obejrzeć kilka ładnych interwencji bramkarzy. Na koniec 1.połowy Kamil Koćwin strzela kolejnego gola i gracze z Osiedla Derby prowadzą 2:0. Po gwizdku rozpoczynającym drugą część spotkania Kresowia wychodzi zmotywowana, aby odrobić straty. Wprawdzie traci trzecią bramkę, ale w kilka minut zdobywa dwa gole. Ostatnie kilkanaście minut meczu należało do zespołu grającego w czarnych koszulach. Dużo atakowali i oddawali liczne strzały - część na bramkę, część była niestety niecelna, przez co nie udało im się doprowadzić nawet do remisu. Oldboys Derby ll wygrają ten równy mecz w stosunku 3:2.
Nie po to pokonywaliśmy Bejern, by teraz potknąć się na Dynamo Wołomin – pewnie w taki sposób rozmawiali ze sobą zawodnicy WKS Bęgal przed niedzielną potyczką w ramach 13.kolejki. I nie ma się co dziwić, bo ich weekendowy oponent przegrywa ostatnio wszystko jak leci. Maciek Kosiński zmaga się też z innymi problemami – w niedzielę nie mógł skorzystać z usług Maćka Dorsza, Czarka Wolskiego a Adam Domidowicz z powodu kontuzji grał ledwie na kilkanaście % swoich możliwości. To wszystko nie mogło się dobrze skończyć i jak pewnie wszyscy doskonale wiecie – ekipa z Wołomina zaliczyła kolejną porażkę. Rywale byli zdecydowanie bardziej konkretni, a strzelanie bardzo szybko rozpoczął Czarek Basior, który znacznie podwyższył jakość gry Bęgala. Byłoby jednak niesprawiedliwie pochwalić tylko jego, bo widać po statystykach, że wielu zawodników miało swój udział przy bramkach i ogólnie gra WKSu wyglądała nieźle. Do przerwy było 2:0, aczkolwiek Dynamo też miało swoje okazje. Choćby Michał Matynia, który jednak uparł się, że najpierw okiwa całą defensywę rywala, a wystarczyło, gdyby trochę wcześniej decydował się na strzały. Druga połowa przebiegała już niemal całkowicie pod dyktando Bęgala. Chłopaki kontrolowali grę, rzadko dawali wykazać się przeciwnikom i w pewnym momencie prowadzili nawet 6:0. Ostatnie słowo należało jednak do zespołu w białych koszulkach, który po trafieniu Tomasza Dzięcioła uratował honor. Przegrana 1:6 chluby nie przynosi, natomiast widać, że w Dynamie są chęci, jest determinacja, natomiast potrzebna jest jakaś wygrana, która pozwoliłaby na nowo uwierzyć we własne siły. Moment jest trudny, ale liczymy, że chłopaki szybko się przełamią. Co do triumfatorów, to tutaj widać, że w ekipę wstąpiły nowe siły. Tym zwycięstwem udało się praktycznie zapewnić utrzymanie i teraz trzeba powalczyć o coś więcej, niż ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli.
Po rywalizacji drugiej i czwartej ekipy 10 ligi spodziewaliśmy się widowiska na poziomie, a okazało się ono spotkaniem bez większej historii. Wprawdzie pierwsza bramka padła dopiero po siedmiu minutach gry i nic nie zapowiadało tak jednostronnego meczu, jednak z każdym kolejnym trafieniem było wyraźnie widać, że FC Po Nalewce jest tego dnia po prostu poza zasięgiem ekipy Kamila Weredy. Kapitalny mecz rozegrali Andrey Bartkovksy, Dmitri Balysh i Ruslan Yakubiv, którzy szaleli w środku pola i często zostawiali defensorów gości daleko w tyle. Do tego Marcin Król i Sławek Ogorzelski skorzystali ze słabszej dyspozycji przeciwnika i podreperowali statystyki indywidualne. Wspomnieć należy również o golkiperze Nalewek, czyli Michale Piątkowskim, który popisał się kilkoma bardzo dobrymi interwencjami. Do przerwy gospodarze prowadzili już 6:0 i byli tak pewni swego, że na drugą część spotkania wchodzili z zamiarem zagrania „na zero z tyłu”. I było bardzo blisko, jednak ostatecznie Michał Piątkowski popełnił w 38 minucie błąd w rozegraniu i zamiast poklepać piłkę z zawodnikami na skrzydłach zagrał przez środek, piłkę przejął Piotr Czaja i zdobył gola honorowego. Sędzia odgwizdał koniec, kiedy na tablicy widniał rezultat 12:1. Patrząc na wyniki innych meczów Nalewki są największym zwycięzcą tej niedzieli, bo pierwszy w tabeli Bejern zgubił punkty w starciu z FC Patetikos i już tylko dwóch oczek brakuje, aby FC Po Nalewce dogoniło lidera. Co ciekawe Kresowia przegrała, więc Heavyweight Heroes zachowują jeszcze szansę na podium, ale Kamil Wereda musi zmotywować kolegów, bo przy obecnej dyspozycji drużyna ta może wypaść nawet poza pierwszą połowę tabeli.
Bardzo dobre piłkarsko i niesamowicie zacięte spotkanie zafundowali nam gracze FC Patetikos oraz Bejernu. Goście podrażnieni nieco zeszłotygodniową porażką byli bardzo zmotywowani do wywalczenia z tego spotkania kompletu punktów, jednak ekipa gospodarzy była gotowa na ciężki bój. Pierwsza połowa przebiegła pod lekkie dyktando gości, którzy już w 1 minucie za sprawą Filipa Pławiaka wyszli na prowadzenie. Warto podkreślić, że wykonany przez Filipa rzut wolny był bardzo sprytny, a bramkarz przy tym strzale nie miał szans. W odpowiedzi, również bezpośrednio z rzutu wolnego gola zdobył Amadeusz Rachel i mieliśmy 1:1. Bramka strzelona przez Amadeusza wyraźnie rozdrażniła rywali i obejrzeliśmy okres naprawdę dobrej gry Bawarczyków. Najpierw po akcji Mateusza Zaleńskiego swojego kolejnego gola zdobył Filip Pławiak, a następnie po dokładnym dograniu Michała Wojsznisa piłkę do bramki skierował Tomek Skórka, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 1:3. Chwilę później po świetnym podaniu od stojącego w bramce Dominika Trzaskowskiego hattricka skompletował Filip Pławiak i wszystko wskazywało na to, że Bejernowi nic już nie zagrozi w drodze po komplet punktów. Wtedy jednak przypomniał o sobie Amadeusz Rachel, który dobił strzał kolegi, a chwilę później po bardzo niefortunnym zbiegu okoliczności piłkę do własnej bramki skierował Dominik Trzaskowski. Samobójcze trafienie ustaliło wynik pierwszej odsłony na 3:4. Początek drugiej połowy przyniósł spektakularną bramkę grającego niesamowite zawody tego dnia Filipa Pławiaka, który po podaniu od Tomka Skórki skierował piłkę do bramki ładnym wolejem. W tym starciu nie brakowało ciekawych zagrań, a do takich trzeba zaliczyć podanie z autu Amadeusza Rachela, który wrzucił piłkę na głowę Łukasza Wileńskiego, a ten celnym strzałem posłał piłkę obok słupka. Niezłomny w dążeniu do zwycięstwa był Filip Pławiak, który w ładnej akcji kombinacyjnej z Tomkiem Skórką wpisał się po raz piąty na listę strzelców. Ta bramka wyprowadziła gości na prowadzenie 4:6. Ostatnie 15 minut to jednak koncert gracza gospodarzy, a konkretnie Amadeusza Rachela. Amadeusz najpierw pewnie wykorzystał rzut karny, a następnie w odpowiedzi na bramkę Filipa Pławiaka zdobył gola kontaktowego na 6:7 po ładnej akcji dwójkowej z Łukaszem Wileńskim. Wisienka na torcie została jednak postawiona w ostatniej minucie meczu, kiedy po wyrzucie z autu od Huberta Kalkowskiego Amadeusz Rachel w niesamowity sposób trafił piłkę półwolejem, mając do siebie przyklejonego obrońcę. Uderzona futbolówka w spektakularny sposób trafiła w okienko dalekiego rogu bramki, pozostawiając w szoku graczy przeciwników. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 7:7, a niesamowite zawody zagrali wspomniany autor zwycięskiej bramki Amadeusz Rachel, zdobywca pięciu bramek oraz asysty, a także Filip Pławiak, który aż sześć razy wpisywał się na listę strzelców.
Na starcie z Wariackimi Papierami ekipa Fan Mogielnica docierała nieco na raty, jednak ostatecznie udało im się skompletować dość szeroki skład. Niemniej przez lekkie spóźnienie kolegów musieli zacząć w eksperymentalnym zestawieniu, co na początku wykorzystali gospodarze. Po ładnym prostopadłym podaniu Patryka Raka piłkę płaskim strzałem do bramki skierował Michał Olak i mieliśmy 1:0. Kiedy jednak do ekipy gości dołączyli spóźnialscy, obraz meczu zupełnie się odwrócił. Zaczęło się od wyrównania z rzutu wolnego autorstwa Adama Włodarczyka. Chwilę później celnym podaniem popisał się Marcin Skonieczny, a dogodnej sytuacji nie zmarnował Wiktor Rek, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Gospodarze byli wyraźnie zaskoczeni dobrą postawą gości, a w ich szeregach obronnych zaczął pojawiać się chaos. Taką sytuację wykorzystał duet Arkadiusz Dębowski oraz Daniel Rzeźniczak, którzy przeprowadzili bardzo ładną kontrę zakończoną bramką drugiego z wymienionych graczy. Gol na 1:3 ustalił wynik pierwszej odsłony, a nieco gorzkich, aczkolwiek motywujących słów do swoich zawodników w przerwie meczu skierował Paweł Sujak. Po zmianie stron ekipa z Mogielnicy kontynuowała dobrą grę, potwierdzając to bramką Karola Rupińskiego, który wykorzystał dobrze przeprowadzoną akcję ofensywną przez Alana Mirkowskiego. Gospodarze próbowali gonić wynik, jednak na każdą ich bramkę goście również odpowiadali trafieniem. W pewnym momencie po drugim trafieniu Karola Rupińskiego Fan Mogielnica prowadził aż 3:7. Był to moment, w którym gospodarze nieco poukładali swoją grę, czego efektem były bramki Bartka Krajewskiego oraz Sebastiana Roszaka, który pozwoliły zmniejszyć dystans do stanu 5:7. Na wywalczenie punktu zabrakło jednak czasu i to goście mogli cieszyć się z przełamania, gdyż było to ich pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej.







)
)
)
)
)
)
)
)
)