reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00

W niedzielny poranek zmotywowany i mający niezły skład Alpan podejmował walczącą o mistrzostwo Kebavitę. Od początku mecz był niezwykle wyrównany i obie ekipy widać, że były zdeterminowane do walki o komplet punktów. Goście tym razem pozostawili na ławce swoich dwóch ofensywnych zawodników Christiana Namaniego i Borysa Ostapenko. Pierwsi na prowadzenie wyszli goście za sprawą Bartka Gwóździa, który huknął z dystansu i Piotr Koza nie dał rady odbić piłki. Kebavita zadowolona z prowadzenia miała swoje szanse, ale w tym dniu szwankowała zdecydowanie skuteczność. To wykorzystał Alpan, który za sprawą Rafała Radomskiego wyrównał. Długo utrzymywał się wynik remisowy, a w końcówce pierwszej połowy to jednak goście potrafili wyjść na prowadzenie. Michał Dryński po akcji zespołowej wpakował piłkę do siatki i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 1:2. Po zmianie stron Alpan dążył do wyrównania i ponownie na listę strzelców wpisał się Rafał Radomski. Od stanu 2:2 goście atakowali, lecz robili to w sposób nieporadny i to Alpan miał dwie znakomite okazje. Jednak strzały z zza połowy lądowały obok bramki i trzeba przyznać że Kebavita miała sporo szczęścia w tych sytuacjach. Gospodarze mieli jeszcze znakomitą okazję po swojej akcji, ale Rafał Radomski nie trafił do siatki z bliskiej odległości. Zawodnicy Kamila Melchera domagali się rzutu karnego twierdząc, że obrońca Kebavity faulował w polu karnym, ale sędzia zdecydował się kontynuować grę oceniając że obaj gracze byli w pozycjach leżących i ciężko było jednoznacznie stwierdzić czy w tej sytuacji należał się karny dla Alpana. Być może był to kluczowy moment meczu, bo za chwilę goście po kontrze wyszli na prowadzenie. Końcówka meczu bardzo emocjonująca, jednak wynik meczu nie uległ zmianie. Kebavita skromnie 2:3 pokonuje Alpan i nadal liczy się w walce o mistrzostwo. Gospodarze muszą szukać punktów w kolejnych meczach, by móc przypieczętować pozostanie w Ekstraklasie na kolejny sezon. 

2
13:00

Nim rozpoczęło się to spotkanie, to już mieliśmy dużo emocji, bo po raz pierwszy w tym sezonie na ligowych zmaganiach pojawili się Mariusz Milewski i Robert Śmigielski. Cieszy obecność zwłaszcza tego drugiego, który w końcu wrócił do pełnej sprawności po ciężkich kontuzjach. Sam mecz od początku przebiegał pod dyktando faworyta. Już w 2 minucie po indywidualnej akcji gola zdobył Ostrowski. Chwilę później faulowany w polu karnym był Kot a stały fragment gry na bramkę zamienił Śmigielski. Anonimowi nie pozostali dłużni rywalom, bo po błędzie Ostrowskiego kontaktowe trafienie zaliczył Sidorowicz. Następne kilka minut to festiwal niewykorzystanych szans FC Gorlickiej. Próbował Milewski, próbował Kot, ale albo strzelali niecelnie albo bronił Miękina. W końcu w 12 minucie wzorcowo przeprowadzony kontratak sfinalizował Kot. Ten sam gracz jeszcze przed przerwą podwyższył na 4:1, gola zdobył również Milewski i po 25 minutach rezultat brzmiał 5:1. Obraz gry w drugiej odsłonie nie uległ zmianie. Faworyci tego pojedynku częściej wymieniali podania, częściej utrzymywali się przy piłce i częściej stwarzali niebezpieczne sytuacje do zdobycia gola. I tak jak w pierwszej odsłonie szybko rozpoczęli strzelanie, tym razem Mińkowski. Chwilę później odpowiedzieli Stoch i Kurpiński. Swojego gola dorzucił też Walętrzak, ale, że wcześniej trafił ponownie Kot oraz Milewski to FC Gorlicka pewnie pokonała AnonyMMous 10:6.

3
15:30

W niedzielne popołudnie na AWF zmierzyły się ze sobą zespoły, które walczą o całkowicie inne cele. FC Impuls UA mimo zdecydowanie lepszej gry niż w rundzie jesiennej cały czas ma problemy ze zdobywaniem punktów i już jedną nogą jest w niższej klasie rozgrywkowej. Pojemna Halina wraca na dobre tory i notuje kolejne zwycięstwa. Mecz rozpoczął się od strzału z dystansu Tomka Warszawskiego, który jednak pewnie wybronił grający wyjątkowo tego dnia na pozycji bramkarza Igor Petlyak. W odpowiedzi próbował Budz, ale bardzo niecelnie. Kilka chwil później mieliśmy otwarcie wyniku za sprawą Mateusza Mazura, który wykorzystał podanie od Nahornego. Faworyci tego spotkania nie spoczęli na laurach i próbowali podwyższyć wynik. Próbował Petasz, próbował Cichawa, ale to Mazur strzelił swojego drugiego gola w tym pojedynku. Kilka minut później kontaktową bramę zdobył Stetsiuk. Goście próbowali szybko odpowiedzieć, ale albo brakowało szczęścia (Petasz w słupek) albo dobrze bronił Petlyak. Niespodziewanie tuż przed przerwą FC Impuls UA doprowadziło do wyrównania po indywidualnej akcji Budza. Drugie 25 minut rozpoczęło się od naporu Pojemnej Haliny, ale kapitalnie spisywał się Petlyak, który bronił strzały Przyborka, Nahornego, Cichawy i Mazura. Dopiero Petasz indywidualną akcją zdołał wyprowadzić swój zespół na prowadzenie 3:2. Ostatnie minuty należały do jego kolegów z zespołu. Najpierw wynik podwyższył Przyborek strzelając gola bezpośrednio z rzutu rożnego a wszystko zakończył Mazur ustalając rezultat na 5:2 dla Pojemnej Haliny.

4
17:30

Zespół Strefy Podium do spotkania z EXC Mobile Ochota przystępował z serią dwóch zwycięstw, natomiast ich przeciwnik w ostatniej kolejce musiał uznać wyższość swoich rywali i zakończył zmagania bez zdobyczy punktowej. Lepiej mecz rozpoczęli zawodnicy gospodarzy, którzy już w 2 minucie wyszli na prowadzenie. Kolejne fragmenty należały do gości, którzy coraz częściej gościli w polu karnym rywali, czego efektem były dwie strzelone bramki. Pod koniec pierwszej połowy do wyrównania doprowadził zespół gospodarzy, jednak ostatnie słowo w tej części meczu należało do zawodników z Ochoty, którzy zdobywając bramkę zeszli na przerwę z minimalną przewagą. Początek drugiej części spotkania to podwyższenie prowadzenia zespołu dowodzonego przez Sebastiana Dąbrowskiego, ale już minutę później prowadzenie zmniejszyło się ponownie do jednej bramki. Kolejne pięć minut to koncertowa gra zespołu gości, którzy aż trzykrotnie zdołali pokonać bramkarza rywali. Jak się okazało to były kluczowe minuty dla losów tego spotkania, ponieważ kilkubramkowa strata bramkowa wyraźnie załamała Strefę Podium, której ataki nie były już tak częste jak wcześniej. Po bardzo wyrównanej pierwszej połowie w drugiej zawodnicy EXC Mobile Ochota odskoczyli swoim rywalom na bezpieczną przewagę, którą utrzymali do końca meczu. Ostatecznie wygrali 9:4, dzięki czemu utrzymali matematyczne szanse na zdobycie mistrzostwa Ekstraklasy. Zawodnicy Strefy Podium nie wytrzymali tempa tego spotkania i z boiska zeszli bez jakichkolwiek punktów.

5
18:30

Walczące nadal o trzecie miejsce Esportivo Varsovia podejmowało broniącego się przed spadkiem Tura. Gospodarze nie dość, że mają sporo kontuzji, to borykają się z problemami by skompletować meczową szóstkę. Nie inaczej było i tym razem, gdzie Eryk Zieliński musiał natrudzić się, by znaleźć ludzi do grania. Goście wiedzą, że nie mają już marginesu błędu w tej rundzie i na mecz stawili się w najmocniejszym możliwym składzie. Od początku to Tur miał inicjatywę i po niespełna pięciu minutach było już 0:2. Konrad Wojtkielewicz dwa razy znakomicie dograł piłkę do Piotra Branickiego a ten nie zmarnował znakomitej sytuacji. Kolejne trafienia nie dawały złudzeń, że będzie to ciężka przeprawa dla gospodarzy. Zespół z Ochoty nie zatrzymywał się i zdobywał kolejne bramki. Przy stanie 0:4 pierwsze trafienie zaliczyło Esportivo. Sylwester Wielgat mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi gości i zrobiło się 1:4. Obie ekipy dorzuciły po jednym trafieniu i do przerwy było 2:5. Po zmianie stron rozpędzona ekipa z Ochoty wręcz nie schodziła z połowy przeciwnika. Kolejne akcje całego zespołu nakręcały wynik. Co więcej Tur nie zatrzymywał się i dążył do strzelania kolejnych bramek, co przed ciężkimi meczami jakie jeszcze przed nimi miało poprawić skuteczność i bilans bramkowy w tabeli. Esportivo pogodzone że w tym meczu o punkty będzie ciężko starało się dograć do końca minimalizując rozmiary porażki. Na wyróżnienie zasługuje Kuba Woźniak, który robił co mógł w ataku, lecz wobec dobrej defensywy Tura nie zawsze miał okazje do wykańczania akcji swojego teamu. Ostatecznie Tur rozgromił Esportivo 5:14 i dał sygnał rywalom, że zrobi wszystko by pozostać w Ekstraklasie. Ekipa Eryka Zielińskiego myśli już raczej o dokończeniu sezonu i szkoda chłopaków bo pierwsza runda wskazywała że mogą powalczyć nawet o mistrzostwo a najprawdopodobniej skończą sezon w środku tabeli.

Reklama