Sezon 2014/2015
Relacje meczowe: Ekstraklasa
Tur Ochota po tym jak w poprzednich meczach przegrywał z ekipami z czołówki chyba nie do końca ma już motywację, by walczyć w tej rundzie. Pokazała to konfrontacja z Anonimowymi gdzie team Konrada Kowalskiego nie miał nawet zmian i do spotkania przystępował meczową szóstką. Goście również nie mieli może szerokiego zestawienia, lecz były determinacja oraz chęci do gry i to już na początku spotkania dało efekty. Szybko strzelone bramki ustawiły mecz i po niespełna kilku minutach gry było 0:4 dla gości. Tur nie miał pomysłu jak sforsować szczelną tego dnia defensywę rywali a jedynie Adrian Bartkiewicz starał się szarpać w ofensywie stwarzając zagrożenie dla bramki Maćka Miękiny. Sam golkiper Anonimowych podał trochę tlenu rywalom, gdy źle wybił piłkę pod nogi Artura Miszkiewicza. Ten zdobył gola dla Tura i przy stanie 1:4 była jeszcze nadzieja, że może ekipa z Ochoty powalczy w tym spotkaniu. Jednak kolejne akcje napędzane przez Mateusza Sieciechowicza i Macieja Sidorowicza dawały kolejne bramki. W rolę snajpera wcielił się Michał Matynia, który z reguły wykańczał akcje kolegów. Do przerwy było 2:7 i próżno było szukać nadziei na odwrócenie tego wyniku. Po zmianie stron goście poszli za ciosem. Grali konsekwentnie w obronie i czekali na swoje okazje do podwyższenia wyniku. Tur starał się, ale w tym składzie jakim dysponował nie miał tylu atutów by nawet zbliżyć się do rywala. Anonimowi mając przewagę w końcówce trochę się rozluźnili i gospodarze poprawili trochę i tak niekorzystny dla nich wynik. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6:14. Dla AnonyMMous były to pierwsze punkty w tym sezonie i w ostatniej kolejce jeśli wygrają mogą nawet przeskoczyć w tabeli Tura. Dla gospodarzy to trochę przykra sytuacja, bo po sezonach w których dominowali pozostała już tylko walka o ligowy byt co przypomina trochę sytuację Legii Warszawa z poprzedniego sezonu.
W spotkaniu pomiędzy drużyną FC Impuls UA a In Plus & Pojemna Halina faworytem byli goście. Obie ekipy w tym sezonie grają znacznie poniżej swoich oczekiwań i w każdym spotkaniu muszą szukać kompletu punktów. Gracze z Ukrainy z zerowym dorobkiem punktowym zajmowali ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy, goście na swoim koncie zgromadzili tylko 6 punktów. Spotkanie zgodnie z oczekiwaniami zaczęło się pod dyktando Pojemnej Haliny. To goście od początku prowadzili grę i powoli konsekwentnie budowali swoje akcje. Gospodarze zepchnięci do defensywy starali się bronić i liczyli na szybkie kontrataki. Gra Pojemnej Haliny w pierwszej połowie mogła się podobać, jednak brakowało ostatniego podania oraz wykończenia akcji. Po pierwszych 25 minutach byliśmy świadkami bezbramkowego remisu. Druga połowa miała podobny przebieg co pierwsza, goście atakowali a gracze Implusu dzielnie się bronili. Na pierwszego gola musieliśmy czekać, aż do 33 minuty. Wtedy to pięknym strzałem pod poprzeczkę popisał się Bartosz Przyborek i otworzył worek z bramkami. Po kilku minutach wynik podwyższył Jakub Skotnicki i mieliśmy 0:2. Z każdą kolejną minutą przewaga gości rosła, gracze z Ukrainy słabli i nie nadążali za szybkimi akcjami zawodników Pojemnej. Goście powiększali przewagę oraz swój dorobek bramkowy. Na pierwsza groźną akcję gospodarzy zakończoną golem czekaliśmy aż do 40 minuty. Wtedy to podanie od bramkarza otrzymał Vladyslav Budz i zdobył jak się później okazało jedyną bramkę dla swojej ekipy. In Plus Pojemna Halina w końcówce meczu dobiła rywala kolejnymi bramkami i nie pozostawiła złudzeń kto w tym meczu był zdecydowanie lepszy. Spotkanie ostatecznie kończy się wynikiem 1-7, goście zasłużenie wygrywają i powoli odbudowują morale po słabym początku sezonu.
Jeżeli ktoś szuka rozrywkowego, ciekawego futbolu nastawionego na "tak", to koniecznie musi oglądać starcia Deportivo la Chickeno z ALPAN-em. W meczach gospodarzy bardzo często padało mnóstwo bramek, więc byliśmy raczej spokojni o atrakcyjność tej potyczki. Już w pierwszej odsłonie obie ekipy zafundowały widzom do obejrzenia aż siedem bramek, a zaczęło się zdecydowanie po myśli gości, którzy po kilku minutach dość gładko wyszli na prowadzenie 0:3 po golach zabójczo skutecznego Mateusza Marcinkiewicza. W szeregach "Czikenów" był jednak tego dnia Patryk Zych, którego dwie bramki, po podaniach Stanisława Niczyporenki oraz Damiana Warmiaka skróciły dystans do stanu 2:3. Przed przerwą jednak to goście postanowili znów odskoczyć z wynikiem na trzybramkowe prowadzenie (2:5) a stało się to po golach Daniela Kani oraz Kamila Melchera. Wszystko wskazywało na to, że ALPAN ma mecz pod kontrolą i powiększanie przewagi jest kwestią czasu. Przełom jednak nastąpił przy, wydawać by się mogło, bezpiecznym prowadzeniu gości, 4:8. Powrót do gry Deportivo był iście piorunujący, zwłaszcza, że przez pewien czas grali w osłabieniu po żółtym kartoniku dla Eryka Agnyziaka. Jednak świetna postawa w ofensywie Damiana Warmiaka, Stanisława Niczyporenko oraz Patryka Zycha sprawiły, że czterobramkowy deficyt został przekuty na trzybramkowe prowadzenie 11:8! Goście, którzy w pierwszej połowie wręcz bawili się futbolem, nagle zaniemogli tracąc siedem goli z rzędu! Ostatecznie ekipa Ernesta Woźniaka wygrała mecz 11:9, a na listę bohaterów tego spotkania trzeba wpisać Patryka Zycha, zdobywcy trzech goli i dwóch asyst oraz doskonałego w drugiej połowie Stanisława Niczyporenko, który na swoim koncie zanotował hat-trick i aż trzy asysty!
Takie spotkania, jak starcie FC Kebavity z FC Gorlicką, to esencja Ligi Fanów! Najwyższa klasa rozgrywkowa, a do tego dwie ekipy, które biły się o mistrza rundy jesiennej. Nic tylko zapinać pasy i oglądać! Od pierwszych minut widowisko stało na bardzo wysokim poziomie, nie brakowało akcji bramkowych, po których piłka obijała słupek, lub świetnie interweniowali Bartek Gwóźdź oraz Mateusz Kot. Receptę na pokonanie bramkarza gospodarzy znalazł jednak Przemysław Ostrowski, który po rozegraniu sprawnej akcji z Jędrzejem Gorczycą popisał się świetnym, płaskim strzałem z dystansu, wyprowadzając gości na prowadzenie. W odpowiedzi zobaczyliśmy akcję zespołową ekipy Buraka Cana, w której Borys Ostapenko zgrał piłkę do stojącego tuż przed bramką Christiana Nnamani'ego, a ten lekkim muśnięciem skierował ją do bramki. Jednak tuż przed przerwą ekipę Daniela Gello wyprowadził na prowadzenie Igor Mińkowski, który po prostopadłym podaniu od Maksa Kota popędził na bramkę rywali i złapał na wykroku golkipera przeciwników, ustalając wynik pierwszej odsłony na 1:2. Po zmianie stron za odrabianie strat zabrali się gracze Kebavity. Po podaniu od Bartka Gwoździa oraz przedryblowaniu obrońcy, pięknym strzałem, po którym piłka jeszcze odbiła się od słupka, popisał się Tomek Pietrzak. Po raz pierwszy tamtego wieczoru gospodarze wyszli na prowadzenie (3:2) jednak nie cieszyli się z niego zbyt długo, gdyż po paru minutach gracze Gorlickiej przeprowadzili kontrę, po której Przemek Ostrowski doprowadził do wyrównania. Wtedy z pomocą gospodarzom przyszedł Chris Nnamani, a konkretnie jego rajd prawą stroną boiska, po którym celnie dograł do dobrze ustawionego Borysa Ostapenko, a ten z ostrego kąta zdołał oddać strzał, po którym Mateusz Kot musiał wyciągać piłkę z siatki. Do końca meczu obie ekipy twardo walczyły na boisku, aż przyszła ostatnia minuta spotkania. Rzut wolny przed polem karnym Kebavity. Do piłki podszedł Przemek Ostrowski i huknął w samo okienko! Sędzia gwizdnął, oznajmiając jednak... rzut wolny pośredni dla Kebavity. Oczywiście spotkało się to z falą krytyki ze strony gospodarzy, którym ta bramka dałaby wyrównanie, jednak sędzia był nieugięty i tłumaczył, że stojący z podniesionymi rękami przy bramkarzu gości Jędrzej Gorczyca zachował się nieprzepisowo, blokując możliwość interwencji Bartkowi Gwoździowi. Nagranie z VEO całej sytuacji opublikowaliśmy na naszej stronie Facebook'owej, a także skonsultowaliśmy z wieloma sędziami: futsalowymi, piłki 11-osobowej, a także międzynarodowym sędzią federacji SOCCA. Werdykt był jednogłośny, iż decyzja arbitra była prawidłowa. Wynik 4:3 został podtrzymany, dzięki czemu jest spora szansa, że FC Kebavita spędzi zimę na fotelu lidera, ale gracze FC Gorlickiej na pewno będą szukać rewanżu na wiosnę!
W spotkaniu na szczycie w Ekstraklasie mierzyły się dwie ekipy które aspirują do mistrzostwa w tym sezonie. W lepszej sytuacji w tabeli byli gospodarze mając pozycję vice lidera. Goście pogubili już punkty w tym sezonie i był to dla nich mecz, w którym mogli odrobić straty do czołówki. Początek niezwykle intensywny i obie ekipy chciały narzucić swój styl gry. Skuteczniejsi w swoich atakach byli gracze Eryka Zielińskiego i wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Najpierw Damian Górka po zespołowej akcji pokonał Krzysztofa Jabłońskiego a dosłownie kilka minut później Rafał Sadecki podwyższył wynik. Od tego momentu to gracze z Ochoty przejęli inicjatywę. Ich ataki były coraz bardziej groźne i jeszcze przed przerwą strzelili gola kontaktowego. Wynikiem 2:1 zakończyła się pierwsza połowa i niezwykle ciekawie zapowiadała się druga odsłona. W drugich 25 minutach gra była jeszcze bardziej intensywna. Goście musieli zaatakować i widać było, że z każdą minutą czują się coraz lepiej na boisku. Do remisu doprowadził duet Krystian Nowakowski & Patryk Paszko. W pierwszej połowie ten drugi asystował a Krystian strzelał. W drugiej połowie role się odwróciły i mieliśmy remis. Od tego momentu grę Esportivo starał się kreować Kuba Wardzyński, ale oprócz tego że sporo czasu utrzymywał się przy piłce niewiele z tego wynikało w kontekście zagrożenia bramki rywali. Esportivo zatraciło wszystkie swoje atuty. Nie grało piłką, ich ataki były przewidywalne a nawet jak już mieli swoje szanse to zamiast strzelać próbowali niemalże wejść z futbolówką do bramki. EXC Mobile Ochota natomiast poczuła krew i wykorzystała wszystkie błędy przeciwnika w defensywie. Dwie bramki na 2:4 uspokoiły grę i pozwoliły kontrolować wydarzenia na boisku. Większość stykowych piłek i fizyczność pozwalały na detronizację najlepszych graczy Esportivo. W końcówce przy stanie 2:5 gospodarze strzelili bramkę, ale natychmiast team Sebastiana Dąbrowskiego odpowiedział i to zamknęło ostatecznie emocje w tym pojedynku. Mecz zakończył się wynikiem 3:6 i to powoduje że goście zbliżają się punktowo do rywali i są w gronie czterech drużyn, które będą się liczyć w walce o mistrzostwo.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)