Sezon 2014/2015
Relacje meczowe: Ekstraklasa
Bardzo wysoki poziom drużyn grających na najwyższym poziomie rozgrywkowym sprawił, że większość spotkań można uznać mianem spotkania kolejki. Tak też było w przypadku pojedynku Deportivo La Chickeno z Turem Ochota. Gospodarze znani są z bardzo otwartej gry, dzięki czemu jesteśmy świadkami dużej ilości bramek w spotkaniach z ich udziałem. Goście natomiast to marka sama w sobie, drużyna która nigdy nie schodzi poniżej swojego wysokiego poziomu. Dzięki uprzejmości gości, drużyny spotkanie rozpoczęły w pięcioosobowych składach, ponieważ ich rywal miał na początku meczu problemy z uzbieraniem kompletu graczy do gry. Więcej miejsca na boisku wykorzystali zawodnicy z Ochoty, którzy w czwartej minucie otworzyli wynik spotkania. Chwilę później na boisku pojawiły się kolejne osoby z drużyny gospodarzy, dzięki czemu obydwie drużyny mogły grać w komplecie. Kolejne minuty to przewaga zawodników Deportivo, jednak piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki rywali. Pod koniec pierwszej połowy w końcu ta sztuka się udała i obydwie drużyny schodziły na przerwę z wynikiem remisowym. Lepiej w drugą połowę weszli gracze gości, którzy już na początku tej części meczu ponownie wyszli na prowadzenie. Prawdziwe emocje zaczęły się jednak w ostatnich dziesięciu minutach spotkania. Najpierw z rzutu karnego prowadzenie podwyższyli goście. Chwilę później po dwóch trafieniach Konrada Szkopińskiego był już wynik remisowy. Kolejne pięć minut należało do Adriana Bartkiewicza, który w tak krótkim czasie zdołał trzykrotnie pokonać bramkarza rywali. Ostatnie fragmenty gry należały do gospodarzy, którzy wykorzystali rozprężenie rywali i zmniejszyli straty do jednej bramki. Niestety dla nich chwilę później sędzia zakończył ten pojedynek i zespół Deportivo La Chickeno rozpoczął przygodę z ekstraklasą od porażki. Zespół Tura Ochota po bardzo dobrym spotkaniu nieznacznie pokonał swojego rywala i zanotował pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.
Pojedynkiem z FC Impuls UA rozpoczęła się przygoda Alpana z Ekstraklasą. Gospodarze są wyjątkowo niewygodnym i często nieobliczalnym przeciwnikiem, który walczy do samego końca i tak było w tym spotkaniu. W 2 minucie meczu Alpan wyszedł na prowadzenie, ale już dwie minuty później był remis, kiedy strzał Vladyslava Budza dobił Vasyl Ivaniuk. Po szalonym początku obie drużyny grały w maksymalnym skupieniu i na kolejną bramkę musieliśmy czekać ponad kwadrans. W 17 minucie Alpan w dość kuriozalnej sytuacji stracił piłkę w okolicach pola karnego i tylko poprzeczka uchroniła gości przed utratą gola. Kilka chwil później Mateusz Marcinkiewicz pociągnął akcję skrzydłem, a jego dośrodkowanie odbiło się od obrońcy Impulsu i wpadło do siatki. Gola do szatni zapakował Kamil Kłopotowski i pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Alpana 1:3, ale mogło być dużo wyżej, gdyby nie świetne interwencje golkipera gospodarzy Volodymyra Slobozheniuka. W drugiej połowie bramkarz Impulsu coraz częściej podłączał się do akcji ofensywnych swojego zespołu. Napór opłacił się, bo w 34 minucie Ukraińcy strzelili gola kontaktowego autorstwa Bohdana Ivaniuka. Alpan dość szybko odpowiedział golem Mateusza Marcinkiewicza, ale oblężenie bramki Piotra Kozy nie ustawało. Impuls oddawał sporo strzałów z dystansu, ale zawodziła celność. Przełamanie nastąpiło w 44 minucie za sprawą gola Andrija Pashchenki, ale goście błyskawicznie zripostowali trafieniem Kamila Melchera. W końcówce mecz nabrał szalonego tempa. Impuls znany jest z tego, że w bardzo krótkim czasie potrafi odrobić straty. Na dwie minuty przed końcem gola na 4:5 strzelił Bohdan Ivaniuk i wydawało się, że gospodarzom uda się wyrównać, jednak chwila nieuwagi zakończyła się golem Mateusza Marcinkiewicza, który strzelając na 4:6 przypieczętował sukces swojego teamu i pierwsze zwycięstwo Alpana w Ekstraklasie stało się faktem.
W ekstraklasie znakomite widowisko stworzyły drużyny In Plusu Pojemnej Haliny z Fc Kebavitą. Obie ekipy dysponowały solidnymi składami i już pierwsze minuty spotkania zwiastowały niesamowite emocje. Gospodarze jak zapowiadali na swoim profilu w tym sezonie mają zamiar zdobyć wszystkie trofea, w tym to najcenniejsze czyli Mistrzostwo Ligi Fanów. Goście po tym jak musieli pogodzić się ze stratą dwóch solidnych defensorów Azamata i Valika, którzy wyjechali z naszego kraju, nie próżnowali i starali się znaleźć godnych zastępców. Burak Can zaprosił do drużyny kilku graczy Browarka grających w innych rozgrywkach w Warszawie, a także Borysa Ostapenko, który grał już w Ekstraklasie w poprzednich latach w ekipie Wawalions. Gospodarze jak zawsze mają w zwyczaju starali się prowadzić grę, ale w ich akcjach na początku brakowało elementu zaskoczenia i goście nie mieli problemów z rozczytaniem zamiarów przeciwników. Co więcej - błędy w rozegraniu szybko skończyły się dwoma trafieniami Kebavity i team Patryka Galla musiał gonić wynik. Na przestrzeni dwóch minut ta sztuka się udała. Najpierw Czarek Petasz solową akcją dał kontaktowego gola a po chwili Przemek Kępiński dał wyrównanie. Goście mimo takiego obrotu sprawy nie zmienili taktyki, wiedząc że otwarta gra mogłaby się dla nich źle skończyć. Po chwili cierpliwość została nagrodzona i Borys Ostapenko strzelił premierowego gola w Ekstraklasie. Gdy wydawało się że ekipa Buraka Cana zejdzie na przerwę z minimalną zaliczką, gapiostwo w obronie wykorzystał Krystian Mianowicz i po 25 minutach było 3:3. Po zmianie stron obraz gry był podobny. Przy piłce utrzymywał się In Plus Pojemna Halina, lecz niewiele z tego wynikało. Znakomicie też między słupkami spisywał się Bartek Gwóźdź, który kilkakrotnie znakomicie interweniował. Kebavita grając naprawdę mądrze i solidnie w defensywie ponownie objęła prowadzenie. Gdy w okolicach 40 minuty na przestrzeni niemal 60 sekund dwa razy goście trafili do siatki i wydawało się, że jest po meczu. Wówczas kapitan Bartek Przyborek dał sygnał strzelając gola na 4:6, że gospodarze będą walczyć do końca o choćby punkt. Tym bardziej że do końca zostało blisko dziesięć minut gry. Kluczowym momentem dla ostatecznego losu tego pojedynku była sytuacja z 46 minuty. Kamil Majorek trochę nierozważnie zaatakował od tyłu przeciwnika, za co otrzymał żółtą kartkę. Moment osłabienia znakomicie wykorzystał team Patryka Galla, strzelając w dwie minuty dwa gole. Wynik 6:6 po końcowym gwizdku. W obozie Kebavity niedosyt, tym bardziej że piłkę meczową miał Maciej Banasek, ale zamiast podciąć piłkę nad bramkarzem strzelił prosto w Mateusza Cichawę i ku rozpaczy Buraka Cana tylko punkt w meczu na szczycie. Gospodarze stracili dwa oczka na starcie, ale z perspektywy całego meczu muszą ten rezultat szanować.
Mistrz Ligi Fanów Fc Gorlicka na inaugurację podejmowała nową drużynę w Lidze Fanów Esportivo Varsovia. Jak mogliśmy się dowiedzieć przed spotkaniem to właśnie tego rywala bardzo obawiała się Gorlicka, sądząc że goście mogą w tym sezonie namieszać w stawce drużyn walczących o medale. I już po pierwszych minutach widać było że te obawy nie są bezpodstawne. Gospodarze w pierwszych minutach nie mogli stworzyć sobie dogodnej sytuacji a co więcej to Esportivo miało inicjatywę i stwarzało sobie sytuacje bramkowe. W 12 minucie wynik otworzył Rafał Sadecki. Team Daniela Gello dążył do wyrównania, ale to nie była gra do jakiej przyzwyczaił nas mistrz Ligi Fanów. Praktycznie wszyscy zawodnicy grali poniżej oczekiwań z wyjątkiem Filipa Woźnicy, który jako jedyny utrzymywał poziom. I to właśnie on po dograniu Łukasza Malczewskiego wyrównał praktycznie w ostatniej minucie pierwszej połowy. Po zmianie stron Gorlicka miała nadzieję na pójście za ciosem, ale zamiast wyjść na prowadzenie to straciła gola. Damian Górka wykorzystał dogranie Mikołaja Kwiatkowskiego i Esportivo ponownie prowadziło. Gorlicka mozolnie dążyła do wyrównania i miała swoje okazje. Najpierw po rzucie wolnym Marcel Gorczyca najpierw strzelił w mur, leczchwilę później z przeciwnej strony boiska już huknął w swoim stylu i ponownie mieliśmy remis. Gospodarze poszli za ciosem i po chwili duet który znakomicie grał w poprzednim sezonie czyli Eryk Murawski i Marcel Gorczyca po dwójkowej akcji wyprowadzili swój zespół na prowadzenie. Gdy Maks Himel podwyższył wynik wydawało się, że Gorlicka spokojnie będzie kontrolować już spotkanie. Jednak Esportivo nie poddawało się. Bramka kontaktowa Eryka Zielińskiego dała nam emocjonującą końcówkę spotkania. Do końca wynik był na styku, ale to Gorlicka mogła po końcowym gwizdku cieszyć się z trzech punktów. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 5:4, bo swoje trafienia dorzucili Himel i Górka i w naszej ocenie był to jeden z najlepszych meczów pierwszej kolejki w Lidze Fanów.
Bardzo ciekawym spotkaniem okazał się pojedynek pomiędzy EXC Mobile Ochota, a AnonyMMous! Już od pierwszych minut oglądaliśmy grę na dużej intensywności i faworyzowani gospodarze nie mieli łatwej przeprawy. Co więcej, to właśnie Anonimowi objęli w tym spotkaniu prowadzenie, po pewnie wykorzystanym rzucie karnym przez Macieja Sidorowicza. Gospodarze mimo niekorzystnego rezultatu grali swoją piłkę, cierpliwie rozgrywając akcje z wykorzystaniem swojego bramkarza, coraz bardziej podkręcając tempo spotkania. Przyniosło to wymierne efekty, bo Damian Patoka doprowadził do wyrównania, po asyście Damiana Jurgi. Kluczowe jednak w tej akcji było podanie z głębi pola Sebastiana Dąbrowskiego, który świetnie uruchomił wspomnianego wcześniej Jurgę. Jeszcze nie minęła kolejna minuta, a mieliśmy 2:1 dla EXC, ponownie po golu Damiana Patoki, który sam wywalczył sobie piłkę na połowie rywala. Po świetnych pierwszych minutach Anonimowi jakby dostali zadyszki, bo gospodarze osiągali coraz większą przewagę. Na 3:1 podwyższył Sebastian Dąbrowski, ale jeszcze jeden zryw Anonimowych sprawił, że do przerwy mieliśmy wynik 3:2 po golu Michała Głębockiego na chwilę przed ostatnim gwizdkiem pierwszej części. Taki obrót sprawy zwiastował nam bardzo ciekawe kolejne 25 minut, jednak tuż po wznowieniu znów dał o sobie znać Damian Patoka, który z ostrego kąta dość niespodziewanie pokonał Maćka Miękinę. Anonimowi próbowali odrabiać starty, ale nie byli już tak skuteczni jak w pierwszej części. Trzeba też oddać, że swoje zrobił Krzysztof Jabłoński, który popisał się kilkoma świetnymi interwencjami, szczególnie w końcowej fazie meczu. Kropkę nad i postawił Krystian Nowakowski ustalając wynik spotkania na 5:2. Jakie mamy wnioski po tym spotkaniu? Na pewno z przyjemnością oglądało się grę EXC Mobile Ochota, szczególnie dokładne i szybkie rozegranie piłki, która niekiedy chodziła pomiędzy zawodnikami jak po sznurku. Pomimo porażki bardzo dobry mecz rozegrali też Anonimowi, chociaż po spotkaniu chyba sami do końca nie byli z siebie zadowoleni. Jednak jeżeli będą prezentować się tak również w kolejnych meczach, naprawdę mogą namieszać w Ekstraklasie.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)