Sezon Lato 2025
Relacje meczowe: 3 Liga
Mecz rozgrywany przy Arenie Picassa o godzinie 12.30 na sektorze B dostarczył kibicom wielu emocji. Tych pozytywnych i tych negatywnych niestety też. Un Mate Team jako gospodarz podejmowało FC Kanonierów w roli gości . Bardzo mocno świecące słońce dało się we znaki obu ekipom. Początek spotkania to wzajemna wymiana ciosów. Obraz meczu zmieniał się jak w kalejdoskopie, raz jedna drużyna atakowała by za chwile mogła się odgryźć druga ekipa. Jednak dosyć szybko strzelona bramka przez drużynę gospodarzy można powiedzieć ustawiła pierwsza polowe. Sprytni “południowcy” zagrali ładną akcję i po tzw. ”klepie” wygrywali 1-0. Natomiast Kanonierzy wyglądali na coraz bardziej zagubionych. Panowie zamiast grać i próbować strzelić bramkę wyrównującą tracili siły na ciągłe rozmowy i krzyki, jak nie na przeciwnika to do siebie. Mecz stawał się coraz ostrzejszy fizycznie, ani jedni ani drudzy nie odstawiali nogi. Walka bark w bark to była “normalka” w tym spotkaniu. Wiele też interwencji nosiło znamiona “kartki” czy to żółtej czy też czerwonej. Tak też się stało. Dwudziesta minuta to “czerwo” dla zawodnika Kanonierów. Do tej pory grał pewnie w obronie lecz jeden jedyny raz dał się wyprzedzić. Chwycił wychodzącego sam na sam z bramkarzem zawodnika przeciwników i mocnym pociągnięciem za koszulkę powalił go na ziemię. Arbiter od razu sięgnął po czerwony kartonik i Kanonierzy do końca spotkania grali o jednego zawodnika mniej. Mecz zrobił się naprawdę ostry i jeszcze pod koniec drugiej połowy sędzia pokazał dwa razy żółte kartki, po jednej dla każdej z ekip. Goście kończyli więc pierwszą połowę w czterech na placu. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 1-0 dla UN Mate Team. Druga połowa tego “twardego” meczu to coraz mocniejsza przewaga gospodarzy i coraz słabsza gra gości, gości grających do końca o jednego mniej w “polu”. Jednak Kanonierzy nie poddawali się bez walki i wywalczyli rzut wolny. Adam Domidowicz, zdobywca trzech bramek w tym meczu trafił na 1-1 po potężnym i celnym uderzeniu w okienko goalkeepera UN Mate. Można spokojnie uznać to trafienie jako bramkę meczu. Pełna “profeska” zwykło się mawiać. Gospodarze grający o jednego więcej nie mogli pozwolić sobie na taki obrót sytuacji i zaczęli mocno atakować. Kanonierzy coraz bardziej zmęczeni mocno palącym słońcem oddawali coraz więcej pola przeciwnikom. “Południowcy” natomiast zaczęli się rozpędzać. Swój koncert rozpoczął Mariano Konopka. Zdobywca pięciu bramek w tym meczu bardzo mocno harował na całym boisku, koledzy z jego drużyny podłapali to tempo i mogliśmy zauważyć bardzo dużą przewagę gospodarzy. Huraganowe ataki UN Mate Team, kanonierzy uwięzieni jak w hokejowym zamku, to wszystko przyniosło nam dwie szybkie bramki dla gospodarzy i zrobił się wynik 3-1. Jednak Pan Adam Domidowicz jak i reszta ekipy gości nie zamierzali się poddawać. Fakt, że grali o jednego mniej nie ostudził ich zapału do walki. Napastnik Kanonierów ponownie dał sygnał do ataku po zdobytej bramce kontaktowej na 2-3. Jednak Mariano Konopka i reszta “południowców” nie mieli zamiaru “oddać” tego meczu bez walki i też po krótkiej chwili zdobyli bramkę na 4-2. Zebrani kibice byli pewni, że mocno zmęczeni goście oddadzą jednak ten mecz, ale Adam Domidowicz i reszta ekipy udowodnili, że tak nie będzie. Na 12 minut przed końcem spotkania, grając w jednego mniej, po ładnej kontrze napastnik Kanonierów wpisał się na listę strzelców po raz trzeci i tym samym zdobył ponownie bramką kontaktową. Mieliśmy w tym momencie 4-3 dla gospodarzy. Minutę później ponownie Mariano Konopka zapisał się w protokole, zdobywając bramkę na 5-3. Po tej bramce doszło do mocnej wymiany zdań i sędzia pokazał dwie żółte kartki. Po tym zdarzeniu bramkarz Kanonierów pokazał charakter i po podaniu kolegi z drużyny bardzo ładnym strzałem zdobył bramkę. Ponownie był to gol kontaktowy i mieliśmy 5-4 dla “południowców”. Ukarani zawodnicy weszli z powrotem na boisko i UN Mate nie oddali już tego meczu. Bardzo mocno siedli na zmęczonych Kanonierów i zaowocowało to strzeleniem czterech szybkich bramek . Mecz na dużym “ciśnieniu” zakończył się wynikiem 9-4 dla gospodarzy i to oni mogli świętować zwycięstwo.
FC Melnge oraz FC Ballers to zespoły, które początek rundy rewanżowej miały bardzo słaby i zanotowały same porażki. Ostatnia kolejka była jednak dla nich bardzo szczęśliwa, gdyż obydwie ekipy odnotowały swoje pierwsze zwycięstwa po przerwie zimowej. Jednak w znacznie lepszej sytuacji był zespół gospodarzy, który przed spotkaniem zajmował spokojne miejsce w środkowej części tabeli. Ich przeciwnik pomimo zdobycia trzech punktów w ubiegłej kolejce znajdował się na końcu ligowej tabeli. Już początek meczu pokazał, że będziemy mieli do czynienia z bardzo wyrównanym spotkaniem. Pierwsze groźne akcje stworzył zespół gości, jednak na posterunku w bramce gospodarzy świetnie się spisywał Bartosz Jakubiel. Gra zespołu FC Melange była bardzo chaotyczna, "gra na ścianę" nie przynosiła żadnych efektów. Jedyną skuteczną akcję w pierwszej połowie przeprowadzili goście, którzy wykorzystując błąd przy wyprowadzeniu piłki otworzyli wynik spotkania. W ostatnich fragmentach tej części meczu doskonałą okazję na podwyższenie rezultatu mieli goście, ale nie wykorzystali oni gry w przewadze jednego zawodnika i pierwsza część meczu zakończyła się wynikiem 0-1. Początek drugiej połowy to bardzo dobra gra drużyny gospodarzy, którzy dwukrotnie pokonali bramkarza rywali. Chwilę później w protokole meczowym widniał już wynik remisowy. Na straconą bramkę bardzo szybko zareagowali zawodnicy Melange i ponownie dwukrotnie znaleźli drogę piłki do bramki rywali. Ostatnie minuty to ataki zespołu gości, które zaowocowały strzeloną jedną bramką. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i po bardzo zaciętym spotkaniu trzy punkty zdobył zespół FC Melange, który ma jeszcze realne szanse w walce o podium. FC Ballers pomimo bardzo dobrej postawy kończą mecz z zerowym dorobkiem punktowym, ale przy takiej grze mają duże szanse na utrzymanie się na tym poziomie rozgrywkowym.
W meczu na szczycie spotkały się ekipy Bonito Warszawa oraz Ukranian Vikings. Była to szalenie wyrównana rywalizacja, o czym świadczy chociażby to, że pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Dodatkowej pikanterii dodaje fakt, że obie ekipy bynajmniej nie okopały się w defensywie i oglądaliśmy mnóstwo walki raz w jednej, to w drugiej części boiska, a naprawdę godne podziwu tempo utrzymywało się przez całe spotkanie. Już w 2 minucie Bonito mogło wyjść na prowadzenie, bo Leon Hendigery postraszył strzałem z dystansu, ale Serhii Orenchuk zachował czujność i nie dał się pokonać. W 6 minucie gospodarze stanęli przed ogromną szansą, bo żółtym kartonikiem został ukarany Arsen Oleksiv, ale Ukraińcy mądrze zagrali w obronie i mimo szczerych chęci nie udało się niebieskim wypracować klarownej sytuacji bramkowej. Pod koniec pierwszej części meczu Vikingowie mieli wyśmienitą szansę kiedy sędzia odgwizdał rzut wolny przed samym polem karnym. Eduard Vakhidov uderzył w mur, do piłki dopadł Vasyl Pidluzhnyi i tylko ofiarna interwencja Kuby Przygody uchroniła Bonito przed stratą gola. W drugiej połowie mecz szybko nabrał kolorów. W 29 minucie wynik otworzył Diego Deisadze – uderzył mocno z dystansu, a piłka odbiła się jeszcze od nóg obrońców i bramkarz gości nie zdołał jej sięgnąć. Wydawać by się mogło, że inicjatywa jest po stronie Bonito, ale paradoksalnie to Wikingowie odwrócili szalę na swoją stronę i w dwie minuty zdemolowali zaskoczoną defensywę gospodarzy. Najpierw trafił Vasyl Pidluzhniy, po minucie gola dołożył Taras Gavryluk, a dosłownie akcję później było już 1:3 po trafieniu Arsena Oleksiva. W 37 minucie kolejnego gola dla gości strzelil Vasyl i wydawalo się, że jest po meczu, ale Bonito mozolnie przykręcało śrubę defensywie gości, aż w końcu zmusiło ją do popełnienia błędu. W 43 minucie złe dogranie do tyłu przejął Leon Hendigery i nie dał szans bramkarzowi Vikings. Goście stwierdzili, że będą bronić wyniku i cofnęli się do defensywy, a gospodarze wyprowadzali atak za atakiem, wywierając coraz bardziej widoczną presję na zespole z Ukrainy. Niewiele zabrakło Bonito do remisu, bo w 48 minucie Leon Hendigery strzelił gola na 3:4, ale ostatecznie drużynie gospodarzy nie starczyło czasu i to Ukranian Vikings zatriumfowali w tym arcyważnym spotkaniu. Zwycięstwo to spowodowało, że ekipie Serhia Orenchuka brakuje już tylko jednego punktu do Bonito, które musi się teraz mieć na baczności, aby nie stracić drugiego miejsca w tabeli.







)
)
)
)
)
)
)
)