reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00

Nieczęsto zdarza się, by w ciągu 25 minut żadna z drużyn nie znalazła drogi do bramki. A tak właśnie było w meczu FC Ballers – Un Mate Team. Pierwsza połowa była dość dynamiczna z obu stron, ale było też sporo fauli i sędzia musiał często sięgać po gwizdek. Jeżeli chodzi o sytuacje strzeleckie, to w pierwszej części nie było ich za wiele, a to, co udało się skierować w światło bramki, odbijali bramkarze. Wydawało się, że w pierwszej części małą przewagę mieli zawodnicy Ballers, ale wynik pozostawał bezbramkowy. W drugiej części było już nieco lepiej z celnością. Szczególnie u Argentyńczyków, bo właściwie dwa groźniejsze strzały zamienili od razu na gole. Najpierw do siatki trafił Guillermo Gerpe, a potem na 0:2 podwyższył Jony Kraajenbrink. Był to okres czasu, w którym Un Mate się rozegrał i był lepszy od swoich oponentów. FC Ballers zdobyło bramkę kontaktową po golu Maxa Nerkevicha i zaczęło wracać na właściwe tory. Lepiej operowali piłką, Karol Milej robił sporo zamieszania z przodu swoimi dryblingami, ale niestety dla nich, nie przekładało się to na dalszą zdobycz bramkową. A jak wiadomo, piłka czasami bywa bezlitosna i zamiast remisu, był kolejny gol dla Un Mate. Mimo starań zawodników Ballers nie udało się w tym meczu zdobyć chociaż punktu. Na dodatek gospodarzy dobił Jony Kraajenbrink, który ustalił wynik na 1:4. Patrząc na cały mecz, bardziej sprawiedliwy mógłby być remis, ale to też jest umiejętność wygrywania meczów na styku. W ostatnią niedzielę Un Mate Team zdecydowanie wykazał się większą skutecznością i zgarnął 3 punkty.

2
11:30
( 0 : 3 )
1 : 7
Raport

Wielkie derby Ukrainy w trzeciej Lidze Fanów miały być ozdobą niedzielnych zmagań na Picassa. Niestety, Ukranian Vikings nie zdążyli się odbudować po niespodziewanej porażce sprzed tygodnia i w starciu z Energią tylko w kilku pierwszych minutach grali jak równy z równym, przez co wynik był bezbramkowy przez niemal kwadrans. Wtedy jednak do akcji wszedł Patryk Komorowski, którym po podaniu Andrija Plekha posłał piłkę w długi róg i otworzył wynik spotkania. Energia miała kilka wybornych sytuacji, ale w ich skutecznej egzekucji przeszkodził między innymi…Igor Petlyak, który został trafiony piłką na linii bramkowej, po strzale kolegi z ataku. Jednak świetnie tego dnia dysponowany był wspomniany wcześniej „Komor”, który po sprytnym dryblingu w polu karnym, pięknym strzałem pod poprzeczkę podwyższył na 0:2. Wynik na 0:3 do przerwy ustalił Heorhii Parnitskii, który wykorzystał dobre podanie Igora Petlyaka. W powiększaniu przewagi gości w drugiej połowie dwukrotnie pomagali gracze „Wikingów”. Po bardzo niefortunnych zagraniach, piłki do własnej siatki kierowali Roman Mazur oraz Eduard Vakhidov. Zaskakująca niemoc gospodarzy została przełamana dopiero przy stanie 0:6, kiedy to „wapno” skutecznie wykorzystał popularny „Edy”. Jednak to właśnie jego noga skierowała piłkę do własnej bramki, a „zdobyta” w ten sposób bramka ustaliła wynik spotkania na 1:7. W szeregach Energii świetnie zagrał Patryk Komorowski, zdobywca dwóch bramek oraz asysty, a także Heorhii Parnitskii, który w zgodnej opinii rywali został wybrany MVP spotkania. Energia mistrzem jesieni, ale jesteśmy pewni, że Ukranian Vikings jeszcze się nie poddali w walce o mistrzostwo całego sezonu !

3
14:00

Spotkanie Old Eagles Koło z Bonito Warszawa przyniosło nam dwie odmienne połowy. W pierwszej to goście dominowali i stwarzali sobie sporo okazji bramkowych i tylko dzięki interwencjom Sebastiana Nowakowskiego wynik nie był wyższy. Początek spotkania w wykonaniu gospodarzy był nerwowy i dużo czasu minęło, zanim ekipa z Koła wróciła do swojej gry do jakiej nas przyzwyczaiła na początku sezonu. Sporo było niedokładności i w akcjach ofensywnych brakowało często ostatniego podania. W defensywie często obrońcy gubili krycie i bardzo ruchliwi zawodnicy Bonito dochodzili do łatwych sytuacji strzeleckich. Duet napastników Jakub Melak i Diego Deisadze wypracowali trzy bramki i niespodziewanie to goście wyraźnie prowadzili do przerwy 1:3. Jedyne trafienie dla Old Eagles Koło zaliczył Przemysław Długołęcki, który potężnym strzałem z dystansu pokonał Kubę Przygodę. Po zmianie stron to ekipa z Koła lepiej funkcjonowała. Widać było determinację i wolę odwrócenia wyniku spotkania. Jednak długo utrzymywał się wynik z pierwszej odsłony i na bramki musieliśmy czekać do niemal końcówki spotkania. Wtedy to Piotr Parol najpierw asystował, a później sam strzelił bramkę dającą w tym spotkaniu remis. Bonito po znakomitych 25 minutach, w drugich nie zagrało już tak skutecznie. Kilka znakomitych okazji zmarnowało i to zemściło się na końcu spotkania. Po dobrym spotkaniu zasłużony podział punktów, który wydaje się z perspektywy całego meczu sprawiedliwy.

4
16:00

Wynik spotkania Kanonierów z Fuszerką był bardzo istotny z punktu widzenia tego, jak będzie wyglądała dolna połowa tabeli. Od początku widzieliśmy wyrównane spotkanie, podczas którego trudno było ocenić, która z drużyn będzie się cieszyła ze zwycięstwa po ostatnim gwizdku. Jako pierwsi bramkę zdobyli zawodnicy Fuszerki, a uczynił to Aleksander Goc, który popisał dobrym strzałem z dystansu. Kanonierzy odpowiedzieli równie ładną akcją. Świetnie Czarek Petasz wypatrzył w polu karnym Mateusza Nejmana i dośrodkował tak, że napastnikowi Kanonierów wystarczyło dobrze dołożyć głowę i trafić do siatki. Była to jedna z ładniejszych akcji tego spotkania. W pierwszej części nieco lepsi byli Kanonierzy, którzy schodzili na przerwę z jednobramowym prowadzeniem. Jeszcze w pierwszych 25 minutach bramkarza rywala pokonał Adam Domidowicz i było 2:1. Po zmianie stron Kanonierzy mogli podwyższyć prowadzenie, ale zawodnicy Fuszerki również nie byli dłużni w ataku. Na 2:2 kapitalnym strzałem wyrównał Szymon Owczarek – przyjął on długie podanie od swojego bramkarza, zgubił obrońcę i trafił w okienko bramki, nie dając szans golkiperowi na interwencję. W tym momencie mecz zaczął się na nowo i szala zwycięstwa mogła przechylić się w jedną lub drugą stronę. Szanse Kanonierów wzrosły w momencie, kiedy żółtą kartką został ukarany zawodnik Fuszerki. Los jednak bywa przewrotny i to goście, grając w osłabieniu, zdobyli bramkę na 2:3! Mało kto się spodziewał takiego obrotu sprawy. Kanonierzy mieli jeszcze świetną okazję do wyrównania – w ostatniej akcji meczu po strzale Adama Domidowicza piłka trafiła jednak w słupek i wyszła w pole. Chwilę po tej akcji sędzia zagwizdał po raz ostatni, a Kanonierzy mogli żałować, że po raz kolejny przegrali mecz, choć nie byli drużyną gorszą.

5
17:30

Gospodarze w tym meczu bardzo gościnnie przyjęli FC Melange. Perła pozwoliła sobie wbić aż 9 goli i dopuścić do rozgromienia, któremu nie zdołała się oprzeć. Po ostatnim spotkaniu FC Melange był w wyśmienitej formie i pokazał to też na boisku w tej kolejce. Zaczęło się całkiem niewinnie i w czwartej minucie Łukasz Słowik przy asyście Arkadiusza Zegara rozpoczął strzelanie. Gra w pierwszej połowie była bardzo dynamiczna i FC Melange zdecydowanie przeważał na boisku. Do połowy spotkania wynik wyniósł 1:2 dla gości, a to dopiero była rozgrzewka przed startem maszyny. W drugiej części spotkania niesamowitą bramkę zdobył Luc Kończal, który wykorzystał błąd rywali i pokonał przeciwników umieszczając z precyzją snajpera piłkę w siatce. Pozostawił bramkarza bez szans tak samo jak  cały Melange drużynę gospodarzy, którzy po trochu tracili nadzieję na odwrót sytuacji. Do końca spotkania padło jeszcze pięć goli, a Perła niestety nie dała rady się temu przeciwstawić. Wynik spotkania był niezwykle wysoki bo aż 1:9, a trzy punkty oczywiście zabrała ze sobą drużyna gości. Obecnie FC Melange plasuje się tuż za podium i jesteśmy bardzo ciekawi jego formy na wiosnę. Perła natomiast jest obecnie w strefie spadkowej i musi się postarać żeby w kolejnej rundzie jak najszybciej się z niej wydostać.

Reklama