reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
12:30

Zdecydowanym faworytem tego spotkania był zespół FC Melange, który do tej pory miał dodatni bilans spotkań. Zespół Un Mate Team pomimo dobrej postawy w pierwszych kolejkach wszystkie swoje spotkania minimalnie przegrał i do meczu przystępował z zerowym dorobkiem punktowym. Początek meczu pokazał po raz kolejny, że przedmeczowe analizy mają niewiele wspólnego z sytuacją która jest na boisku. Od początku gospodarze grający bez zmian wyglądali na drużynę, której mimo braków kadrowych bardziej zależy na zdobyczy punktowej. Gra gości była bardzo chaotyczna i nie mieli oni pomysłu na dobrze poukładaną grę obronną swoich rywali. Dodatkowo ataki ich przeciwników z minuty na minutę były co raz bardziej groźne, czego efektem były strzelone 4 bramki w krótkim odstępie czasowym. Wypracowana przewaga sprawiła, że drużyna gospodarzy wycofała się i w pełni kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku. W końcowych fragmentach pierwszej połowy drużynie FC Melange udało się raz pokonać bramkarza gości i tym akcentem zakończyła się pierwsza połowa spotkania. W drugiej części meczu zawodnicy Un Mate rzadziej atakowali bramkę rywala. I to jest jak najbardziej zrozumiałe, ponieważ nie dość, że mieli bardzo dobry wynik to i sił coraz mniej. Dodatkowo ich przeciwnik tego dnia był bardzo słabo dysponowany i pomimo optycznej przewagi w drugiej połowie tylko raz zdołał trafić do bramki strzeżonej przez Guillermo Gerpe. Ostatecznie gospodarze w pełni zasłużenie pokonali swoich rywali inkasując pierwsze punkty w sezonie. Zawodnicy FC Melange jeżeli chcą myśleć o walce o podium to jak najszybciej muszą zapomnieć o tym spotkaniu i poprawić swoją grę w następnych meczach.

2
13:00

Do tego pojedynku obie ekipy przystępowały jedynie z 3 pkt na koncie i obu zespołom zależało na kolejnym zwycięstwie. Lepiej w mecz weszły Orzełki, które objęły prowadzenie po fajnej, dwójkowej akcji Piotra Parola i Pawła Lewandowskiego. W dalszej części meczu, mimo optycznej przewagi, Orzełki nie wypracowały sobie dogodnej okazji do strzelenia kolejnej bramki. Były próby strzałów z dystansu, czy zespołowych akcji, ale nie były to 100% sytuacje. Z drugiej strony FC Ballers też niezbyt często zatrudniało golkipera rywala. W końcu niemoc strzelecką przełamał Przemek Długokęcki, ponownie po podaniu Pawła Lewandowskiego i mieliśmy już 2:0. Taki wynik nie utrzymał się do końca pierwszej części, bo jeszcze w premierowych 25 minutach FC Ballers zdobyło bramkę kontaktową. Po zmianie stron oglądaliśmy wyrównane spotkanie, gdzie nie przeważała żadna ze stron, ale goście doprowadzili w końcu do wyrównania. Bardzo dobrze akcję napędził Artiom Pastushyk i po wymianie paru podań sfinalizował ją Michał Ptasznik. Mecz zaczął się na nowo, ale błąd zawodnika Ballers kosztował tę drużynę stratę kolejnej bramki. Zbyt długo czekał na piłkę, tę przejął Piotr Parol, wyszedł sam na sam i co prawda na raty, ale pokonał jednak bramkarza rywala. Chwilę później Jan Drabik świetnym strzałem głową podwyższył na 4:2, lecz Ballers się nie poddało. Jeszcze w końcówce Michał Karaś zdobył bramkę kontaktową, ale mimo prób, zabrakło czasu, by goście przynajmniej zremisowali. Po zaciętym meczu to Orzełki wykonały plan i dopisały sobie 3 pkt.

3
17:00

Rozpędzona w tym sezonie Energia podejmowała Perłę WWA, która bardzo dobrze prezentowała się na początku sezonu i była do tej pory nie pokonana. Pierwsza połowa była znakomita w wykonaniu gospodarzy. Goście mimo, że prowadzili grę i stwarzali sytuacje to nie mieli sposobu na złamanie 4:0. Taki wynik był sporym zaskoczeniem nie tylko dla Perły, ale także dla widzów oglądających to spotkanie. Jeszcze przed przerwą gospodarze podwyższyli wynik i gdy wydawało się, że pierwsza odsłona zakończy się wynikiem 5:0, Filip Żukowski przełamał niemoc strzelecką i zdobył jak się później okazało jedyną bramkę dla gości w tym meczu. Po zmianie stron ekipa z Ukrainy kontrolowała spotkanie będąc konsekwentna w grze. W tym sezonie każda formacja tego zespołu gra na najwyższym poziomie i jak na razie wydaję się, że ta drużyna jest poza zasięgiem pozostałych ekip. Skład ma zbilansowany i praktycznie każdy zawodnik w ten weekend zapisał się w protokole meczowym. Ostatecznie Energia pokonała Perłę WWA 8:1 i samotnie zasiadła w fotelu lidera. Goście po słabszym meczu muszą w kolejnym spotkaniu wrócić na zwycięską ścieżkę i na pewno mając dobry zespół ta porażka jeszcze bardziej ich zmobilizuje na kolejne mecze.

4
18:00

W kolejnym meczu w 3 lidze naprzeciw siebie stanęły ekipy Bonito Warszawa i Kanonierów. Dla gości było to kolejne podejście do zdobycia premierowych 3 punktów i przynajmniej przed spotkaniem wydawało się, że Kanonierzy mają argumenty, by udało im się pokonać Bonito. Wśród gości zobaczyliśmy między słupkami nominalnego bramkarza i dodatkowo na meczu pojawił się Czarek Petasz, który zawsze daje drużynie coś ekstra. Właśnie ten zawodnik dał Kanonierom prowadzenie, po pewnie wykonanym rzucie karnym. Radość gości nie trwała jednak długo, bo prawdziwy popis gry dał Diego Deisadze. Ten zawodnik pokazał niemałe umiejętności techniczne i mocne przyśpieszenie na krótkim dystansie, co sprawiało, że rywale mieli duży problem z powstrzymaniem tego zawodnika. Diego jeszcze w pierwszej połowie skompletował hat-tricka i wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3:1. Kanonierzy niezadowoleni z takiego obrotu spraw, wrzucili wyższy bieg i zaczęli odrabiać starty. Co więcej, udało im się nawet wyjść na prowadzenie 3:4 po bramkach Czarka Petasza, Oskara Nowickiego i Adama Domidowicza. To nie był jednak koniec emocji w pierwszej części. Gdy wydawało się, że po golu Benedykta Kurtyki pierwsze 25 minut zakończy się remisem 4:4, Artur Bardziej- Szczęśniak wywalczył kolejny rzut karny, którego na bramkę zamienił Czarek Petasz. Chwilę później sędzia zaprosił zawodników na krótką przerwę. W drugiej części mecz również był bardzo wyrównany i obie ekipy miały szansę na zwycięstwo. Jednak tego dnia Bonito Warszawa miała w swoich szeregach Diego Deisadze, który zrobił ogromną różnicę. To on zdobył kolejne dwie bramki dla swojego zespołu, dzięki czemu Bonito wygrało całe spotkanie 6:5. To zwycięstwo tym bardziej zasługuje na uznanie, bo gospodarze grali w tym meczu bez zmian. Kanonierzy natomiast muszą szukać swoich szans w kolejnych pojedynkach.

5
18:00

W starciu Fuszerki z Ukranian Vikings więcej szans na zwycięstwo dawaliśmy gościom. Team z Ukrainy od początku meczu stwarzał sobie okazje do strzelenie bramek, ale tego dnia gospodarze mieli świetnie dysponowanego bramkarza Damiana Pakułę, który bronił fenomenalnie i przez praktycznie cały mecz utrzymywał czyste konto. Całe spotkanie utrzymane było w szybkim tempie. Dużo było walki na boisku, ale mecz mógł się podobać z racji tego, że oprócz męskiej czasami twardej gry nie było złośliwości, a obie ekipy szanowały się nawzajem. Mimo, że Wikingowie atakowali i mieli więcej okazji to właśnie Fuszerka wyszła na prowadzenie. Po składnej akcji zespołowej obrona gości się pogubiła i nieoczekiwanie do przerwy było 1:0. Taki wynik zwiastował sporo emocji w drugich 25 minutach. Analogicznie do pierwszej połowy to Ukranian Vikings atakowali, ale drugą bramkę strzeliła Fuszerka. Piłka po odbiciu od poprzeczki przekroczyła linię bramkową czego pewny był sędzia, ale jeszcze skonsultował całą sytuację z organizatorem, który akurat stał idealnie na wysokości linii bramkowej. Tak więc o kontrowersji nie mogło być mowy i było już 2:0. Gdy gospodarze strzelili trzeciego gola wydawało się, że jest po meczu. Jednak w końcówce w minutę goście trafiają dwa razy do bramki rywali i jeszcze mieli nadzieję na remis jednak sędzia ku uciesze Fuszerki zagwizdał koniec spotkania i mecz zakończył się wynikiem 3:2.

Reklama