reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
14:00

Meczem bez większej historii było starcie lidera 3 ligi - Energii, z zamykającymi tabelę Kanonierami. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem można było się zastanawiać czy gospodarze będą w stanie sprawić niespodziankę na miarę ogrania Ukranian Vikings, bo skład, przynajmniej na papierze, wydawał się solidny. Nie za długo można było prowadzić tego typu dywagacje, bo Energia była tego dnia zespołem zdecydowanie lepszym. Rywala napoczął Igor Petlyak, który otworzył wynik tego spotkania. Parę minut później mieliśmy już 0:2, po golu którego autorem był Heorhii Parnitskii. Kanonierzy próbowali odrabiać starty, ale sporym osłabieniem było przedwczesne zejście Czarka Petasza, po tym jak przyjął na głowę piekielnie mocny strzał rywala. Niestety nie był już w stanie pomóc swoim kolegom, za to Energia rozkręcała się z minuty na minutę. Konsekwencją były kolejne bramki dla gości. Na listę strzelców wpisywali się kolejno Yurii Biliavskiy, Igor Petlyak i Patryk Komorowski i wiadome już było, że Kanonierzy w tym spotkaniu punktów nie zdobędą. Energia grała spokojnie, długo utrzymując się przy piłce, ale czasem zachowywała się już zbyt nonszalancko pod bramką rywala, bo ilość sytuacji które zmarnowali, była niebywała. Trzeba też oddać, że swoje zrobił bramkarz Kanonierów, który kapitalnie spisywał się między słupkami. Gdyby nie postawa Marcina Chuptysia, to wynik spokojnie mógłby się skończyć dwucyfrówką. A tak ostatecznie skończyło się „jedynie" na 8 golach. Wynik otworzył Igor Petlyak i również Igor zakończył spotkanie bramką, i po jego golu sędzia zagwizdał po raz ostatni. Widać było w tym spotkaniu różnicę jaka dzieli obie ekipy w tabeli i Energia to w 100% potwierdziła swoją dominację w lidze.

3
18:30
( 2 : 2 )
5 : 3
Raport

Niesamowicie ciekawy przebieg miało spotkanie pomiędzy Bonito Warszawa, a FC Ballers. Gospodarze wystawili na to spotkanie dość wąski skład, ale goście byli w podobnym położeniu, bo oba zespoły miały tylko 1 zmianę. To jednak nie przeszkodziło żadnej z drużyn, bo obie ekipy wspięły się na wyżyny swoich możliwości. Pierwsza połowa była remisowa, a zaczęli strzelanie gracze Bonito, a konkretnie Benedykt Kurtyka. Nie trzeba było jednak długo czekać na odpowiedź, bo świetnie piłkę podał Artiom Pastushyk, a gola zdobył Max Narkevich. Oba zespoły trafiły po jeszcze jednej bramce, a wynik 2:2 był jak najbardziej sprawiedliwy. Gospodarzom chyba bardzo pomogła rozmowa w szatni, bo na drugą połowę wyszli naładowani jak baterie Duracell. Bramki Wiktora Mądrego oraz Diego Deisadze sprawiły, że gospodarze wyszli na prowadzenie 5:2. Goście mieli swoje okazje i grali naprawdę dobrze, ale na ich drodze stał Kuba Przygoda, który niejednokrotnie ratował zespół gospodarzy przed utratą bramki. Ostatnie trafienie w meczu zanotował Karol Milej, ale to było za mało. Bonito wygrało to spotkanie 5:3, a tym razem zadecydowała o tym świetna forma Przygody i kolektyw na boisku. Tymczasem goście byli blisko, ale niestety zabrakło skuteczności. Na uwagę zasługuje jednak występ Artioma Pastushyka, który zanotował hat-tricka z asyst.

4
19:00

Rozpędzona ekipa Old Eagles Koło liczyła na kolejną zdobycz punktową, na meczu z Fuszerką stawili się jak zawsze w licznym składzie. Fuszerka mimo, że z pozycji strefy spadkowej, to wcale nie chciała pozwolić na łatwe zwycięstwo swoim rywalom. Mecz był wyrównany, zacięty, często na granicy faulu, natomiast w granicach walki fair play. Na prowadzenie wyszła ekipa z Koła, Mariusz Żywek znalazł się w dogodnej okazji i nie zmarnował swojej szansy na zdobycie bramki. Na odpowiedź Fuszerki jednak długo nie musieliśmy czekać, Kamil Burchacki pokonał Sebastiana Nowakowskiego, a jak wiemy to wcale nie jest prosta rzecz. Wynik remisowy utrzymał się do przerwy, po której zaczęły się dziać jeszcze ciekawsze rzeczy. Jeszcze na początku drugiej części mecz był niemal identyczny jak w pierwszej odsłonie, wyrównana walka w środku pola, pojedyncze faule, i nieliczne groźne sytuacje. Najciekawiej było jednak w samej końcówce meczu. Wszystko zaczęło się mniej więcej na pięć minut przed końcem spotkania. Najpierw na prowadzenie Orzełków wyprowadził Piotr Parol, chwilę później w polu karnym Fuszerki jeden z defensorów podczas próby wybicia piłki trafił sobie w rękę. Sędzia tego meczu widział doskonale całe zajście, ale nie zdecydował się wskazać na wapno, czym doprowadził do czerwoności zawodników z Koła. Podczas gdy jedni rozpamiętywali niepodyktowanie rzutu karnego, drudzy rzucili się do odrabiania strat i im się to udało. Gdy wszystkim wydawało się, że mecz zakończy się remisem do akcji wszedł Rafał Spodar. Napastnik Fuszerki przejął piłkę na lewym skrzydle, nie myślał wiele i uderzył po długim rogu niemal w samo okienko bramki czym zapewnił swojej drużynie upragnione zwycięstwo.

5
19:00

Znajdujący się w dolnej części tabeli Un Mate Team podejmował będącą w wyraźnym kryzysie Perłę Wwa. Ekipa Jakuba Wielochy ma poważne problemy kadrowe i w minioną niedzielę nie zebrała nawet pełnego składu. Goście od samego początku meczu grali w zaledwie pięciu, czym niewątpliwie ułatwili zadanie Argentyńczykom, dla których każdy punkt jest teraz na wagę wydostania się ze strefy spadkowej. Gospodarze bardzo szybko przekuli przewagę liczebną na gole i po 13 minutach było już 3:0 po dwóch trafieniach Jonyego Kraajenbrinka i jednym Mariano Konopki. Wszystko wskazywało na to, że będzie to przysłowiowy mecz do jednej bramki, ale bardzo szybko okazało się, że Perle może i brakuje zawodników, ale na pewno nie brakuje woli walki. Pięknym strzałem z dystansu popisał się Igor Bartkowski, a po kilku minutach Argentyńczycy znów wyciągali piłkę z siatki po golu Huberta Banaszuka. Takiego obrotu spraw na pewno nikt się nie spodziewał, a momentami zawodnicy Perły wyglądali na bardziej zdeterminowanych, niż ekipa Mariano Konopki. Mimo wszystko rezon gospodarze odzyskali jeszcze przed końcem pierwszej połowy i gola do szatni trafił Guillermo Gerpe. Początek drugiej części spotkania znów obfitował w gole. Po drugim trafieniu zaliczyli Mariano Konopka i Guillermo Gerpe, ale Perła znów zaskoczyła trafieniem Igora Bartkowskiego i zrobiło się 6:3. Gospodarze nie wyglądali na ekipę zdecydowanie przeważającą, ale kontrolowali grę na tyle, aby nie dopuścić już do niespodzianek ze strony napastników gości. Jedno trafienie dołożył jeszcze Felipe Hernandez i mecz zakończył się zwycięstwem Un Mate Teamu 7:3. Mimo to od gospodarzy oczekiwaliśmy nieco więcej, bo przewaga liczebna w tym meczu dawała szanse na zdobycie dużej ilości bramek i poprawę statystyk, co udało się uzyskać jedynie częściowo. Dla Perły Wwa mecz ten jest wyraźnym sygnałem, że ekipa ta ma potencjał do walki, pod warunkiem poprawy frekwencji, a nieobecni mogą sobie pluć w brody, bo gdyby pojawili się na boisku, spotkanie to mogłoby przebiec zupełnie inaczej.

Reklama