reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:30

Mecz na szczycie - tak śmiało możemy zatytułować pojedynek FC Melange z Energią. Obydwie drużyny przystępowały do spotkania z kompletem punktów na koncie. Początek meczu był bardzo spokojny, obie drużyny nie chciały na początku stracić bramki. W 8 minucie pierwszą groźną akcję, która zakończyła się bramką przeprowadzili goście. Po tym trafieniu mecz się bardziej otworzył i i dzięki temu obydwie drużyny stworzyły sobie kilka sytuacji bramkowych. Jednak mimo tego wynik w protokole meczowym nadal był taki sam i jednobramkowe prowadzenie gości utrzymało się aż do końca pierwszej połowy. Druga część spotkania rozpoczęła się od nieskutecznych ataków zawodników Melange. Niewykorzystane sytuacje się na nich zemściły i w kolejnych minutach zawodnicy Energii powiększyli swoje prowadzenie. Od tego momentu z zawodników gospodarzy całkowicie zeszło powietrze. Na efekty nie trzeba było długo czekać - kolejne akcje i kolejne bramki zespołu gości. Ich rywal dopiero przy stanie 0-6 był w stanie zdobyć bramkę. Jak się okazało było to tylko honorowe trafienie, które w ostatecznym rozrachunku nie wiele dało. Zawodnicy Energii pewnie pokonali kolejnych rywali i pokazali, że będą głównym faworytem do końcowego zwycięstwa. Zawodnicy FC Melange muszą zapomnieć o tym spotkaniu i aby myśleć o miejscu na podium muszą punktować w kolejnych spotkaniach.

2
12:00

W ramach trzeciej kolejki Old Eagles Koło podejmowało zespół Ukranian Vikings na arenie Grenady. Było to premierowe spotkanie pomiędzy tymi drużynami. Wynik meczu już w 2 minucie otworzył Ivan Markovych, który z zimną krwią pokonał bramkarza gospodarzy. Orzełki cały czas starały się znaleźć swój rytm gry. Jednak ciężko było im z tworzeniem okazji bramkowych. Na dodatek goście mądrze rozgrywali piłkę po ziemi. Po jednej z wymian minęli obrońców gospodarzy niczym pachołki, a do pustej już bramki piłkę skierował Eduard Vakhidov. Gospodarze z biegiem czasu zaczęli coraz częściej zagrażać rywalowi. Orzełki tworzyły coraz więcej dogodniejszych sytuacji, ale nie umieli ich zamienić na bramki. Przełamanie nastąpiło w 12 minucie spotkania, kiedy trafienie kontaktowe zanotował Michał Lewandowski. Natomiast zaledwie trzy minuty do wyrównania stanu meczu doprowadził Daniel Próchniewicz, który oddał strzał z woleja po podaniu od Piotra Parola. Wikingowie widząc, że mecz wymknął im się spod kontroli znowu bombardowali rywala nie dając mu chwili wytchnienia. Przyniosło im to ponowne prowadzenie, które dało trafienie Vakhidova. Druga część spotkania zapowiadała nam naprawdę wyrównane 25 minut. Niestety doszło do nietypowego zdarzenia, gdzie dwóch zawodników Orzełków starło się ze sobą, a jeden z nich po swoim czynie ujrzał czerwoną kartkę osłabiając tym samym swoją drużynę. Grę w przewadze skutecznie wykorzystali Wikingowie strzelając dwie bramki. Stworzyły one bezpieczną przewagę nad rywalem. Gospodarze nie składali broni. W ostatnich minutach spotkania grali bardzo wysoko i zostawiali sporo miejsca rywalowi. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:7. Pomimo tak dużej różnicy w bramkach nie był to zdecydowanie spacerek dla gości, a ciężko wywalczone zwycięstwo.

3
16:00

Zespoły Kanonierów i FC Ballers przystępowały do tego spotkania z nadzieją na zdobycie pierwszych 3 pkt., ale tylko jednej z nich udało się zrealizować ten plan. Lepiej w mecz weszli gospodarze, bo już w pierwszych minutach na listę strzelców wpisał się Marcel Mich, po świetnej akcji, w której mogliśmy obejrzeć niebanalne umiejętności techniczne tego zawodnika. Mecz dobrze ułożył się na Kanonierów, ale były to miłe złego początki. FC Ballers dążyło do wyrównania, lecz nieźle między słupkami radził sobie Artur Baradziej – Szczęśniak. Jednak i on musiał skapitulować, kiedy błąd obrońcy gospodarzy i jego podanie do rywala wykorzystał Karol Milej. Jeszcze w pierwszej części FC Ballers wyszli na prowadzenie za sprawą Michała Ptasznika i do przerwy było 1:2. Spotkanie było dość wyrównane i wynik pozostawał sprawa otwartą. W drugiej części do ataku ruszyli Kanonierzy, jednak nie potrafili wykorzystać swojej przewagi w pierwszych minutach drugiej połowy. Nie pomogła nawet żółta kartka dla Michała Karasia w dalszej fazie meczu i nie dość, że Kanonierzy nie wykorzystali gry w przewadze, to jeszcze stracili bramkę na 1:3. Od tego momentu gospodarze jakby stanęli. Nie mieli pomysłu na szybsze rozegranie akcji, ataki były zbyt statyczne, przez co skutecznie rozbijała je obrona FC Ballers. W dodatku goście wykorzystali kolejny błąd w defensywie oponenta i strzelili czwartą bramkę, a następnie ustalili wynik spotkania na 1:5. Kanonierzy muszą szukać szczęścia w kolejnych meczach, natomiast FC Ballers mogli świętować swoje premierowe zwycięstwo w lidze.

5
18:30

Mecz Bonito Warszawa z Perłą Warszawa to spotkanie dwóch stosunkowo młodych drużyn, jeżeli chodzi o wiek zawodników. A taka młoda krew na boisku zagwarantowała Nam widowisko, którego nikt by się nie powstydził obejrzeć. Obie drużyny aktywnie weszły w to spotkanie wymieniając się akcjami od bramki do bramki, widać było zaangażowanie na bardzo wysokim poziomie i nikt nie odpuszczał żadnej piłki. Po dobrej grze bramkarzy wynik nie zmieniał się ze stanu 0:0. Dopiero pod koniec pierwszej połowy udało nam się zobaczyć graczy cieszących się z bramki, a padła ona po indywidualnej akcji Michała Pasiorowskiego dla drużyny Perły. Goście poszli za ciosem i również samodzielną akcję przeprowadził zawodnik drużyny gości - Mateusz Socha, odnotowując swoje pierwsze lecz nie ostatnie trafienie w tym meczu. Po stracie tej bramki lekką przewagę zaczęli tworzyć gracze Bonito, pomimo dobrej gry wynik był dla nich niekorzystny. W końcu udało im się strzelić bramkę, praktycznie był to gol do szatni, ponieważ chwilę po nim sędzia zakończył nam pierwszą odsłonę tego widowiska. Druga połowa zafundowała Nam jeszcze więcej emocji i wrażeń niż poprzednia, wzrosła skuteczność, a gracze jeszcze bardziej pokazywali swoje piłkarskie umiejętności. Przy stanie 1:2 groźnego faulu dopuścił się zawodnik Bonito i piłkę na przedpolu ustawił Socha, który popisał się znakomitym uderzeniem piłki, która jeszcze dotknęła słupka i wpadła do bramki - gol stadiony świata bez dwóch zdań. Przebieg spotkania zaczął nam się zmieniać i po doprowadzeniu do remisu, to gracze Bonito aż do stanu 5:4 prowadzili grę, lecz w końcówce meczu losy tego spotkania lepiej ułożyły się dla graczy Perły i to oni po tej zaciętej rywalizacji schodzili z boiska świętując zdobycie 3 punktów w tej batalii. Mecz podobał się każdemu kto zdecydował się go obejrzeć i liczymy na więcej takich spotkań.

Reklama