reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:00

Starcie pierwszej i ostatniej drużyny z tabeli 8 ligi miało jednego faworyta i był nim bez wątpienia Shot DJ. Już w zapowiedziach nie dawaliśmy zbyt dużych szans zespołowi Polskiego Drewna, dlatego z rosnącym zdumieniem oglądaliśmy to, co wyprawiało się tego dnia na boisku. Już od pierwszych minut goście mieli sporo okazji do otwarcia wyniku, a w 5 minucie nie wykorzystali dwóch, stuprocentowych okazji, choć spora w tym zasługa ofiarnej obrony Francuzów. Gospodarze bynajmniej nie zaspali na swój mecz i Mateusz Jastrząb musiał kilka razy wykazać się solidnymi interwencjami. Obie drużyny próbowały, ale przełamanie wyszło ze strony Polskiego Drewna – w 14 minucie gola otwierającego wynik zdobył Paweł Górniak. Nie minęła minuta, a było 0:2 po trafieniu Adriana Kanigowskiego, a po chwili było już 0:3, gdy Dominik Ambroziak z autu podał do Pawła Górniaka, który zgarnął drugie trafienie. Sytuacja ta wywołała niemały szok zarówno wśród zawodników Shota jak i obserwatorów, ale gospodarze odzyskali koncentrację i przed przerwą Hugo Ferrer strzelił gola kontaktowego. Na początku drugiej połowy Polskie Drewno szybko odzyskało kontrolę i na 1:4 po ładnej, dwójkowej akcji podwyższył Adrian Kanigowski. Był to trochę męcz niewykorzystanych szans i tytanicznej pracy golkiperów, bo zarówno Ellie Rosiński jak i Mateusz Jastrząb mieli ręce pełne roboty, a szczególnie ten drugi musiał się sporo napracować w drugiej części spotkania. W 33 skapitulował po potężnym strzale Marca Lebozeca, ale był to ostatni sukces gospodarzy w tym spotkaniu. Damian Grochowski urwał się w środku pola, popędził na bramkę i sprytnie przechytrzył golkipera Shota i zrobiło się 2:5. Bramka ta nieco podcięła skrzydła gospodarzom, bo choć wciąż atakowali, zabrakło im animuszu i punktowało już tylko Polskie Drewno. Świetne zawody rozgrywali Adam Kranas i Damian Grochowski, a Adrian Kanigowski i Paweł Górniak skompletowali po hat-tricku i mecz skończył się absolutnie sensacyjnym wynikiem 2:7. Polskie Drewno nie tylko zdobyło pierwsze punkty w sezonie, to na dodatek ograło lidera, a przewaga Shot DJ do kolejnego miejsca w tabeli stopniała do zaledwie jednego punktu. Dlatego jeśli chłopaki wciąż myślą o mistrzostwie, to nie mogą sobie więcej pozwolić na takie potknięcia.

2
16:30

Mecz SGSu z Mareckimi Wygami był starciem, przed którym mieliśmy spore apetyty. Zespół z Marek napędzony dwoma zwycięstwami w rundzie wiosennej chciał zbliżyć się do walki o podium, natomiast SGS potrzebował 3 punktów, żeby nie dać się za bardzo zbliżyć gościom w tabeli. Niestety gospodarze przyjechali w zaledwie 6 osób, co na starcie stawiało ich w utrudnionej pozycji, biorąc pod uwagę, że Mareckie Wygi przybyli liczną ekipą. Już pierwszy kwadrans pozbawił nas złudzeń, że będzie to wyrównana konfrontacja. Zespół z Marek wyszedł na czterobramkowe prowadzenie i mógł spokojnie grać do końca pierwszej połowy. No właśnie - mógł, ale tego nie zrobił bo w krótkim odstępie Paweł Ryder zdobył dwie bramki, dzięki czemu SGS przegrywał już tylko różnicą dwóch goli, a w rozgrywkach sześcioosobowych takie straty można spokojnie odrobić nawet w kilka chwil. Po przerwie jednak Marecki Wygi pokazały, jak ważna jest długa ławka rezerwowych. Zawodnicy z Marek raz za razem znajdowali drogę do bramki, a najczęściej czynili to Michał Zduniak oraz Oleksandr Hutarov. SGS w drugiej części był bezradny, nie zagroził nawet bramce Mateusza Buciora, za to goście dalej strzelali. Licznik zatrzymał się na trzynastu trafieniach, co przy tylko dwóch straconych bramkach pokazało siłę Mareckich Wyg, którzy z taką formą mogą jeszcze włączyć się do walki o najwyższe cele. Natomiast SGS musi zjawiać się liczniej na Arenie AWF, jeśli ma w planach walkę o medale w trwającej kampanii.

3
16:30

Wynik rywalizacji pomiędzy drugimi zespołami Oldboys Derby i Fuszerki miał w dużej mierze zadecydować o tym, kto pożegna się po sezonie z 8 ligą. Ranga tego meczu mogła powodować, że obie drużyny podeszły do niego ostrożnie, przez co bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Mimo to tempo było solidne, obie ekipy próbowały tworzyć dogodne sytuacje, ale koniec końców takich stuprocentowych okazji było niewiele, a bramkarze bez większych problemów radzili sobie z oddawanymi strzałami. Dopiero w 20 minucie padł pierwszy gol. Zagraną w pole karne piłkę z najbliższej odległości w siatce umieścił Adam Włodarczyk i Oldboje objęli prowadzenie. Nie udało się go jednak utrzymać do końca pierwszej części. Po rzucie rożnym rozgrywanym przez gospodarzy, gracz Fuszerki ruszył z kontrą i w ocenie sędziego był faulowany w polu karnym, choć zawodnik Oldbojów kategorycznie nie zgadzał się z tą decyzją. Rzut karny został jednak podyktowany, a Konrad Zieliński okazał się pewnym egzekutorem i po 25 minutach mieliśmy remis 1:1. W drugą część lepiej weszli zawodnicy z osiedla Derby, dość szybko wychodząc na prowadzenie 2:1 po indywidualnym rajdzie Jana Dominiewskiego. Fuszerka dążyła do wyrównania, ale Oldboje skutecznie grali w defensywie, a gdy gospodarze zdobyli gola na 3:1 na 10 minut przed końcem zaczęli przejmować kontrolę nad spotkaniem. W samej końcówce wynik na 4:1 ustalił Łukasz Łukasiewicz, który wykorzystał błąd bramkarza i zabierając mu piłkę, umieścił ją bez problemów w pustej bramce. Stało się jasne, że Oldboys dopiszą sobie 3 punkty, raczej w pełni zasłużone z przebiegu całego spotkania. Gospodarze uciekają od strefy spadkowej i mają nawet szansę na załapanie się do Pucharu Ligi Fanów, co na ten moment wydaje się celem w zasięgu drugiego zespołu Oldboys Derby.

4
19:30

Drużyna FC Po Nalewce ze zmiennym szczęściem rozpoczęła wiosenną kampanię na boiskach Ligi Fanów notując jedno zwycięstwo i jedną porażkę. Wiecznie Drudzy obydwa spotkania wygrali niewielką różnicą bramek, ale dzięki temu wskoczyli do strefy medalowej. Początek spotkania był bardzo wyrównany i pierwsze akcje z obydwu stron nie przyniosły zmiany rezultatu. W ósmej minucie wynik meczu otworzyli goście, ale chwilę później dwie groźne sytuacje gospodarzy zostały zamienione na bramki i to oni cieszyli się z prowadzenia. Na kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy meczu trzecią bramkę zainkasowali gospodarze, ale nie zdołali do przerwy utrzymać tego dwubramkowego prowadzenia. Po sprytnym strzale z rzutu wolnego Piotra Kawki zawodnicy gości strzelili bramkę kontaktową, która zakończyła pierwsza połowę spotkania. Chwilę po rozpoczęciu drugiej części meczu Wiecznie Drudzy wyrównali i mecz rozpoczął się od początku. W kolejnych fragmentach żółtą kartkę otrzymał zawodnik gości, jednak gry w przewadze nie wykorzystali zawodnicy FC Po Nalewce i wynik nadal pozostawał sprawą otwartą. Najwięcej emocji przyniosły nam ostatnie minuty. Najpierw w polu karnym został faulowany zawodnik gości i zespół ten wyszedł na prowadzenie. Chwilę później groźną kontrę przerwał obrońca gości, za co otrzymał żółty kartonik. Grę w przewadze świetnie zrealizowali rywale i równo z ostatnim gwizdkiem sędziego doprowadzili do wyrównania. Po bardzo ciekawym i emocjonującym meczu między drużynami Fc Po Nalewce oraz Wiecznie Drugich padł wynik remisowy 4:4. Trzeba przyznać, że z przebiegu meczu jest to rezultat sprawiedliwy, który w pełni oddaje przebieg wydarzeń na boisku. Obydwie drużyny dopisują sobie po jednym punkcie w ligowej tabeli i kwestia awansu wciąż pozostaje otwarta.

5
20:30

Spotkaniem zamykającym zmagania w 8 lidze był mecz faworyzowanego Drunk Teamu, który z kompletem zwycięstw na wiosnę goni lidera, z drugą drużyną FFK Oldboys. Choć zdecydowanym faworytem tego meczu był wspomniany Drunk Team, to pierwsze minuty wcale nie pokazały potencjalnej różnicy w jakości piłkarskiej. Kilka akcji z jednej i drugiej strony, ale bez żadnych konkretów. Dopiero po upływie 11 minut zespół gospodarzy wyszedł na prowadzenie, a autorem bramki był Tomasz Redas. Dwie minuty przed przerwą Łukasz Walo i spółka podwyższyli prowadzenie po bramce Witka Bartnika i wydawało się, że wszystko zaczyna układać się po myśli Drunk Teamu, jednak doświadczeni zawodnicy FFK Oldboys II nie składali broni i niemal równo z gwizdkiem kończącym pierwszą część meczu Wojtek Graczyk zdobył bramkę kontaktową. Do przerwy zatem 2:1 dla faworytów, co mogło tylko zwiastować wielkie emocje w drugich 25 minutach. Te zaczęły jednak szybko opadać. Druga połowa w wykonaniu prowadzących była już znacznie lepsza, a sygnał do ataku dał Łukasz Walo. Najpierw sam skierował piłkę do bramki, pod koniec meczu zanotował asystę, w międzyczasie Tomasz Redas zdobył swoją drugą bramkę i było po meczu. 5:2 dla Drunk Teamu to dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, że po 3 kolejkach rundy wiosennej odrobili już 6 punktów do liderującego ShotDJ, ale żeby zdobyć mistrzostwo, to gra musi ulec poprawie względem ostatniego meczu. 

Reklama