Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 8 Liga
Sytuacja w tabeli sprawiła, że zwycięzca spotkania pomiędzy FC Po Nalewce z Drunk Team bardzo mocno przybliżyłby się do upragnionego miejsca na podium na zakończenie sezonu. Różnica pomiędzy tymi zespołami przed spotkaniem wynosiła tylko punkt i mecz ten może mieć duże znaczenie w końcowym rozrachunku. Lepiej w spotkanie weszła drużyna gości, którzy za sprawą niezawodnego Łukasza Walo wyszła na prowadzenie. Z przebiegu meczu wydawało się, że podwyższenie tego prowadzenia to tylko kwestia czasu. Nic bardziej mylnego - w 12 minucie do wyrównania doprowadzili gospodarze. Po upływie pierwszego kwadransa gry ponownie goście objęli prowadzenie, które w ostatnich minutach pierwszej połowy podwyższyli stan do dwóch bramek. Na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 1:3. Krótko po wznowieniu gry goście otrzymali kolejny cios w postaci czwartej bramki i w tym momencie zeszło z nich całkowicie powietrze. Goście w pełni kontrolowali przebieg tego spotkania, co udokumentowali kolejnymi trzema trafieniami. Ich rywale próbowali gonić wynik, jednak tego dnia stać ich było tylko na zmniejszenie rozmiarów porażki i ostatecznie zespół FC Po Nalewce przegrał ten mecz 3:8. Porażka ta sprawiła, że strata do trzeciego miejsca trochę się powiększyła, ale jest jeszcze sporo meczów i wszystko jest do odrobienia. Drużyna Drunk Team pewnie sięgnęła po kolejne trzy punkty, a ojcem tego sukcesu na pewno został wspomniany wcześniej Łukasz, który dorzucił do swojej kolekcji kolejne cztery trafienia.
Genialne widowisko, mnóstwo emocji, ogromna dramaturgia do ostatnich sekund spotkania. Gracze Wiecznie Drugich oraz Fuszerki II dostarczyli nam kwintesencję niedzielnego futbolu, a wśród graczy gospodarzy wyłonił się bohater, który dokonał istnego odkupienia. Spotkanie zaczęło się po składnej akcji ofensywnej Wiktora Wiśniewskiego, który dograł piłkę do dobrze ustawionego Patryka Morawskiego, a ten pewnie otworzył wynik spotkania. Kilka chwil później, po zamieszaniu w polu karnym, do odbitej po strzale kolegi z zespołu piłki dobiegł Szymon Małkowski i dokończył dzieła, doprowadzając do stanu 1:1. Jednak jeszcze przed przerwą, po stracie jednego z defensorów gospodarzy, piłkę przejął Patryk Morawski i pięknym "rogalem" posłał piłkę obok bezradnego Leonardo Gruczy, ustalając wynik pierwszej odsłony na 1:2. Po zmianie stron do pracy wziął się Antek Gronet. Najpierw wyrównał wynik spotkania na 2:2, kiedy to po rzucie wolnym kolegi dopadł do piłki i silnym strzałem "dobił" piłkę do bramki przeciwników. Ten sam gracz był autorem trafienia na 3:2, kiedy to po podaniu Witka Trochowicza pewnie posłał piłkę obok Artura Macka. Niefrasobliwość w szeregach defensywnych gospodarzy sprawiła, że zawodnicy Fuszerki II przejęli piłkę i popędzili we dwóch do kontry, mając przed sobą tylko bramkarza rywali, co skończyło się trafieniem Wiktora Wiśniewskiego z bliskiej odległości. Goście po raz kolejny wyszli na prowadzenie, kiedy pięknym crossem popisał się Jakub Lejman, a zimną krew przy strzale zachował Marek Malenka i mieliśmy 3:4. W tym momencie zaczęła się prawdziwa dramaturgia. Po nieprzepisowym zagraniu w polu karnym gości, sędzia wskazał na "wapno" a do piłki podszedł Antek Gronet. Niestety, po jego strzale piłka poszybowała nad poprzeczką, a koledzy z ekipy Antka spuścili twarze w dłoniach. Jednak Antka ta sytuacja bardzo mocno zmobilizowała i po dosłownie paru minutach odkupił swój błąd. Do końca meczu zostawały dwie minuty i tyle też wystarczyło, aby zwinny napastnik Wiecznie Drugich zapewnił swojej ekipie komplet punktów! Najpierw, po podaniu Witka Trochowicza doprowadził do remisu 4:4, a następnie nie zmarnował dokładnego podania od Rafała Michalskiego i dosłownie w ostatnich sekundach meczu zapewnił swojemu zespołowi wygraną 5:4, samemu kompletując w tym meczu aż cztery trafienia. Niesamowita postawa w końcówce, sporo emocji, a ostatecznie komplet punktów, po bardzo ciekawym spotkaniu, trafia na konto gospodarzy.
Teoretycznie w meczach lidera z outsiderem faworyt jest oczywisty, jednak historia nie raz pokazała, że walka o utrzymanie daję ogromną siłę i determinacje do walki z mocniejszym rywalem. Starcie SHOT DJ z OldBoys Derby II zaczęło się jednak od bardzo ostrożnej gry obu zespołów, ale na szczególne wyróżnienie zasługują bramkarze obu ekip, Ellie Rosiński oraz Kuba Klimek. Obaj Panowie w pierwszej połowie kilkukrotnie interweniowali skutecznie w bardzo trudnych sytuacjach, a wszystko to, co było do wyjęcia, pewnie łapali. Efektem dobrej gry golkiperów, a także solidnego ustawieniu obu bloków defensywnych, była wyrównana gra oraz brak bramek w pierwszej połowie. Po zmianie stron polsko-francuski zespół chyba przypomniał sobie, dlaczego są na pierwszym miejscu w tabeli, gdyż w ich grze było widać zdecydowanie więcej energii i zaangażowania, a także odwagi podczas kreowania akcji ofensywnych. Efektem było pierwszej tego wieczoru trafienie autorstwa Gabriela Kermiche, który wykorzystał dobre podanie od Stephana Tantera. O swoim kunszcie strzeleckim przypomniał także Bastien Piasecki, który po dograniu od Thomada Grochowskiego podwyższył prowadzenie swojego zespołu na 2:0. Weterani z ekipy Derby robili co mogli, aby zapisać na swoim koncie trafienie, jednak na ich drodze stawał świetnie dysponowany Ellie Rosiński. Wynik spotkania na 3:0 ustalił płaskim strzałem z rzutu wolnego Marc Lebozec. Mimo, iż gościom nie udało się zdobyć żadnego gola, to trzeba im oddać szacunek za opór jaki stawili liderowi ligi - brawo ! Niemniej, zwycięstwo, szczególnie dzięki postawie w drugiej połowie, zasłużone, a ekipa SHOT DJ może nadal cieszyć się fotelem lidera.
Minionej niedzieli, w ramach inauguracji rundy rewanżowej w ósmej lidze, mierzyły się ze sobą ekipy Polskiego Drewna oraz SGS-u. Gospodarze bezapelacyjnie nie mogą zaliczyć poprzedniej części sezonu do udanych. Na dziewięć spotkań nie udało im się wygrać ani razu, zajmując ostatnie miejsce w stawce. Czerwona latarnia ligi wzmocniona przez Michała Rzeczkowskiego oraz Adriana Kanigowskiego liczyła więc na rewanż po zeszłorocznej, bolesnej porażce 3:9 z wyżej notowanym rywalem. Zawodnicy w zielonych strojach od początku narzucili przeciwnikom wysokie tempo, czego efektem było relatywnie szybko objęte prowadzenie. Radość po bramce Pawła Szydziaka nie trwała jednak długo. Strzał, który wylądował w siatce po podaniu Rzeczkowskiego, spotkał się z błyskawiczną odpowiedzią Westfala. Mimo próby podjęcia równorzędnej walki, to właśnie goście okazali się być skuteczniejsi w pierwszej odsłonie spotkania, wygrywając ją w stosunku dwa do trzech. Brak skuteczności Polskiego Drewna okazał się być gwoździem do trumny, a w zestawieniu z boiskowym opanowaniem i sprytem wręcz bolesny. Finalnie, SGS pewnie zatriumfował nad słabiej dysponowanym rywalem, utrzymując bezpośredni kontakt w tabeli z francuskim zespołem Shot DJ. Dzięki temu, najbliższy weekend może być dla nich okazją do zaatakowania pierwszej pozycji. Zadanie jednak nie będzie należało do łatwych, ponieważ Sławomir Ogorzelski i FC Po Nalewce po ostatniej porażce zdecydowanie będą chcieli coś sobie udowodnić.
Starcie Oldbojów z Mareckimi Wygami było istotne z punktu widzenia utrzymania w lidze, bowiem obie ekipy zajmowały miejsca na pograniczu strefy spadkowej, mając tyle samo punktów po rundzie jesiennej. Lepiej w mecz weszli zawodnicy z Marek, wychodząc na dwubramkowe prowadzenie po golach Solomichuka i Hutarova. Chwilę zajęło Oldbojom otrzeźwienie po tych ciosach, niemniej jednak bardzo dobrze zareagowali na taki obrót sprawy. Najpierw Dariusz Sierawski zdobył gola kontaktowego, a następnie Bartłomiej Krywko wyrównał stan posiadania i pierwsza połowa zakończyła się remisem 2:2. Po zmianie stron znów dał o sobie znać Dmytro Solomichuk, który dwukrotnie wygrał pojedynek z Rafałem Wieczorkiem. Oldboje znów musieli gonić wynik, a sprawy w swoje ręce wziął Łukasz Łukasiewicz. Wykazał się on nie lada sprytem, bowiem zdobył bramkę bezpośrednio z… rzutu rożnego, zupełnie zaskakując rywali. Ten zawodnik stałe fragmenty gry ma opanowane do perfekcji, bowiem podczas tego spotkania wykorzystał również rzut wolny. Niestety, ten gol jedynie zmniejszył rozmiary porażki (4:5), bowiem w międzyczasie Dariusz Sierwierski tak niefortunnie interweniował, że skierował piłkę do własnej bramki. Było to spotkanie dwóch równorzędnych rywali i naszym zdaniem remis nikogo by tutaj nie skrzywdził, jednak dyspozycja dnia sprawiła, że kolejne 3 punkty zainkasowali zawodnicy z Marek.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)