Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 8 Liga
W 8 lidze rywalizacja jest tak wyrównana, że każdy może wygrać z każdym. W meczu Mareckich Wyg z SGS mieliśmy właśnie do czynienia z meczem, gdzie nie dało się jednoznacznie wskazać faworyta. Przez pierwszy kwadrans działo się niewiele, by nie powiedzieć, że nic. Udane akcje można było policzyć na palcach jednej ręki. W końcu goście zaatakowali odważniej i to się w pełni opłaciło. Dariusz Gutowski dokładnym podaniem obsłużył Pawła Rydla, któremu nie zostało nic innego jak skierować piłkę do siatki gospodarzy. Na tym SGS nie zamierzał poprzestać i rezultat spotkania podwyższył Jiuhang Hou. 0-2 do przerwy i niewiele dobrego w grze ofensywnej zawodników z Marek i uważna gra SGSu pozwalały myśleć, że goście wyjadą z AWFu z 3 punktami. O waleczności Mareckich Wyg przekonaliśmy się już jednak nie raz. Nie można ich skreślać dopóki nie zostanie odgwizdany koniec meczu. Jeśli w składzie występuje ktoś taki jak Damian Kotowski, masz prawo oczekiwać, że coś dobrego na boisku dla twojej drużyny może się wydarzyć. Po wznowieniu gry właśnie ten zawodnik swoimi dwoma bramkami doprowadził do wyrównania. Goście mimo, że byli lekko w szoku nie chcieli bez walki oddać zwycięstwa, ale nie mieli nad tą potyczką takiej kontroli, jak w premierowych 25 minutach. Co prawda strzelili jeszcze jedną bramkę, ale to samo zrobili gospodarze. Mecz zakończył się remisem, który na pewno nie ucieszył żadnej z ekip. Warto dodać, że dla SGSu był to już 3 podział punktów na 5 spotkań, a przecież niektóre drużyny przez kilka sezonów tak często nie dzielą się "oczkami". Zasada "Jak nie możesz wygrać, to chociaż nie przegraj" w tym wypadku sprawdza się bardzo dobrze.
Przed tym spotkaniem patrząc na tabelę można było łatwo wywnioskować kto będzie faworytem tego meczu. Gospodarze z dorobkiem 9 punktów i goście z… 1 punktem. Zaczęło się standardowo dla przewidywań, bo pierwszego gola strzelił Max Klimaszewski z Shot Dj. Oddał strzał z samego środka boiska i trafił też w środek bramki. Piłka ominęła wszystkich obrońców Oldboysów i bramkarza. Ten wyczyn możecie obejrzeć na platformie VEO, do której link udostępnialiśmy na naszym fanpage’u na Facebooku. Była to 4 minuta, polecamy. Francuzi świetnie pracowali w defensywie i nie dawali wchodzić rywalom w pole karne. Jednak przy kolejnej bramce to goście byli górą. Jan Dominiewski świetnie podał do Rafała Bujalskiego, który przyjął i oddał krótki strzał na bramkę. Elie Rosiński nie miał w tym starciu szans. Chłopaki wyglądali jakby nie spodziewali się takiego podania i obrońca nieco przysnął. Rafał pokonał bramkarza, a goście cieszyli się z wyrównania wyniku. Kolejne dwie bramki w tej połowie strzelił Hugo Ferrer, który został wybrany MVP tej kolejki. Hugo świetnie pracował w ataku, a takie wyróżnienie jest tylko potwierdzeniem jego umiejętności na boisku. Do przerwy wynik wynosił 3:3. W drugiej połowie każda z drużyn znowu strzeliła po jednej bramce i finalnie spotkanie zakończyło się rezultatem 4:4. Oldboys Derby wyrwało punkt w starciu z drużyną z góry tabeli czym miło nas zaskoczyli. Obecnie jednak dalej znajdują się w strefie spadkowej.
Fuszerka dominuje 8. ligę, a Drunk Team depcze im po piętach. Przed tym spotkaniem obie drużyny dzielił zaledwie jeden punkt, aczkolwiek w tabeli były to aż trzy miejsca różnicy. Na spotkanie z liderem Drunk Team przyjechał bez ławki rezerwowych i można było się spodziewać, że pod koniec spotkania opadną z sił, ale dali radę do końca i finalnie wywalczyli remis. Na pierwszego gola czekaliśmy całą pierwszą połowę i to pokazuje jak bardzo wyrównany był to mecz. Zarówno w defensywie jak i ofensywie obie drużyny prezentowały wysoki poziom. Bramkę na 0:1 dla Drunk Team strzelił zawodnik… z Fuszerki. Maciej Chrzanowski tak finezyjnie oddał strzał głową, że koordynatorzy zastanawiali się czy na pewno był to gol samobójczy. Do końca pierwszej części spotkania strzelił jeszcze gwiazdor drużyny – Łukasz Walo po asyście Bartka Szuchnika. Wynik wynosił 0:2 do przerwy i goście schodzili z murawy z uśmiechem na ustach. Ten uśmiech w głębi duszy był nieco przygaszony faktem, że została im jeszcze druga połowa, a sił ubywało. W drugiej części meczu padł kolejny gol samobójczy tym razem Maćka Michniewicza. Oddał bramkę, którą wcześniej im rywale sprezentowali. Jak to mówią: „w naturze zawsze musi być równowaga”, a bramki rywali ewidentnie wyglądały na bardziej atrakcyjne w tym spotkaniu. Do końca meczu trafił jeszcze Jakub Lejman, a mecz zakończył się wynikiem 2:2. Obie drużyny zgarnęły po zasłużonym punkcie, a w tabeli 8 ligi ich miejsca nie uległy zmianie.
W niedzielne popołudnie o godzinie 17:00 na boiskach AWF-u zmierzyły się drużyny Polskie Drewno oraz Wiecznie Drudzy. Gospodarze przed tą kolejką z zerowym dorobkiem punktowym znajdują się w strefie spadkowej, natomiast goście plasują się na ostatnim bezpiecznym miejscu z pięcioma oczkami. Faworytem tego spotkania byli zawodnicy Wiecznie Drugich. Zgodnie z oczekiwaniami to oni prowadzili grę i stwarzali sobie więcej dogodnych sytuacji pod bramką rywali. Po kilku minutach przewagi gości, dość niespodziewanie to gospodarze prowadzą w meczu. Wyprowadzona szybka kontra z własnego pola karnego i Miłosz Ciekalski strzela bramkę na 1:0. Końcówka pierwszej połowy, a tak naprawdę ostatnie pięć minut było bardzo ciekawe. W niespełna cztery minuty padły jeszcze 3 bramki, które strzelała raz jedna raz druga ekipa i dzięki temu na pauzę schodziliśmy przy wyniku remisowym 2:2. Druga odsłona miała podobny przebieg co pierwsza. Ponownie to Wiecznie Drudzy byli stroną przeważającą i to im zdecydowanie bardziej zależało na wygranej. Już od początku pierwszej części napierali na bramkę Przemka Sosnowskiego, nie raz zmuszając go do interwencji. Po kilku minutach prowadzili 2:3, a za chwilę już 2:4. Gospodarzom w drugiej połowie zupełnie nic nie wychodziło, a zwieńczeniem tego był nawet przestrzelony rzut karny. Jak mówi stare piłkarskie przysłowie, "niewykorzystane sytuacje się mszczą" i tak też było i tym razem. Po kilku minutach karnego dostali goście i Oskar Krajewski pewnie pokonał bramkarza ekipy Polskie Drewno. Gospodarze w drugiej odsłonie grali już bez większej werwy i jedyne na co było ich stać to trafienie Pawła Szydziaka. Niestety ale były to miłe złego początki, bo Wiecznie Drudzy dopiero się rozkręcali. W końcowej fazie meczu dołożyli jeszcze trzy trafienia i mecz ostatecznie kończy się pewną wygraną gości 3:8. Sytuacja w tabeli 8 ligi jest bardzo zacięta, ale dzięki wygranej Wiecznie Drudzy z ośmioma punktami tracą do lidera już tylko trzy oczka i cały czas są w grze o najwyższe cele. Polskie Drewno natomiast z zerowym dorobkiem już po pięciu kolejkach mocno komplikuje sobie sytuację w ligowej tabeli.
Początek sezonu dla zespołu FFK Oldboys II jest nieudany, ponieważ pierwsze cztery spotkania przegrali i zajmują ostatnią pozycję w ligowej tabeli. Ich przeciwnik FC Po Nalewce połowę swoich spotkań wygrał, dzięki czemu plasuje się w środkowej części hierarchii. Od początku większa jakość piłkarska była widoczna w poczynaniach zespołu gości, którzy po pierwszym kwadransie prowadzili 3:0. Zespół gospodarzy starał się zagrozić bramce strzeżonej przez Michała Piątkowskiego, ale robił to nieskutecznie. Dodatkowo popełniał błędy w obronie i właśnie jedna taka pomyłka została wykorzystana w dwudziestej minucie przez Sławka Ogorzelskiego. Chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Paweł Rogalski, ale ostatnie słowo w tej części spotkania należało do gości, którzy dwukrotnie pokonali bramkarza rywali i ustalili wynik tej części meczu na 1:6. Początek drugich 25 minut ponownie należał do zawodników FC Po Nalewce, którzy o kolejną bramkę powiększyli swoją przewagę. Na kolejną zmianę wyniku czekaliśmy aż do minuty 40, kiedy to po raz kolejny napastnicy gości aż dwukrotnie pokonali golkipera przeciwników. Ostatnia bramka autorstwa zawodnika gospodarzy Marcina Bonio nie zmieniali zbytnio losów meczu, które ostatecznie zakończyło się wynikiem 9:2 dla dla zespołu FC Po Nalewce. Trzeba przyznać, że było to zasłużone zwycięstwo, które przez większość spotkania nie podlegało dyskusji. Zawodnicy FFK Oldboys II ponieśli kolejną porażkę i będą mieli teraz dwa tygodnie na pracę nad swoją grą przede wszystkim w defensywie.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)