Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 8 Liga
Bardzo ciekawie zapowiadało się spotkanie pomiędzy Mareckimi Wygami oraz Wiecznie Drugimi. Obydwa zespoły do tej pory zdobyły tyle samo punktów, jednak w lepszych humorach do spotkania przystępowali goście, którzy swoje trzy ostatnie mecze wygrali. Gospodarze natomiast w ostatnich dwóch spotkaniach zanotowali remisy i liczyli na przełamanie w tej kolejce. Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy w 6 minucie prowadzili już 2:0. Pod koniec pierwszego kwadransa kontaktową bramkę zdobyli goście, a chwilę później doprowadzili do wyrównania. Ostatnie słowo w pierwszej części spotkania należało jednak do zespołu gości, którzy strzelając bramkę w końcowych fragmentach tej części meczu schodzili na przerwę z minimalnym prowadzeniem. Pierwsze minuty drugiej części meczu to akcje z obydwu stron, jednak wynik nie ulegał zmianie. Dopiero po dziesięciu minutach zobaczyliśmy kolejną bramkę i była ona ponownie autorstwa zespołu gości, którzy dzięki temu wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Chwilę później bramkę z rzutu wolnego zdobył Damian Kotowski i końcówka meczu zapowiadała się bardzo interesująco. Dodatkowo po straconej bramce zespół gości otrzymał żółtą kartkę, ale grę w przewadze trzech minut nie wykorzystali goście. Chwilę po wprowadzeniu szóstego gracza Rafał Cybulski zdobywając czwartego gola w tym meczu ponownie wyprowadzi swój zespół na bezpieczną przewagę. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego z rzutu karnego rozmiary porażki zmniejszył jeszcze wspomniany wcześniej Damian, ale na bramkę wyrównującą nie starczyło już czasu i mecz zakończył się wynikiem 4:5 dla gości. Zespół Wiecznie Drugich po słabym początku sezonu zanotował czwarte kolejne zwycięstwo i wskoczył na miejsce gwarantujące awans. Zespół Mareckich Wyg w trzecim kolejnym meczu nie jest w stanie zdobyć kompletu punktów, ale mecz kończy z podniesioną głową, bo długimi fragmentami ich gra wyglądała bardzo dobrze.
Przed meczem Drunk Team z zespołem FC Po Nalewce ciężko było wskazać faworyta. Obydwie drużyny zdobyły podobną liczbę punktów i końcowy wynik w dużej mierze zależał od formy dnia. Lepiej mecz rozpoczęli goście, którzy już w 5 minucie wyszli na prowadzenie. Chwilę później doskonałą sytuację do wyrównania mieli gospodarze, ale piłka po ich strzale wylądowała na słupku. Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła i to aż dwukrotnie a po pierwszych dziesięciu minutach mieliśmy już trzy bramki przewagi zespołu gości. Od tego momentu wyraźną przewagę uzyskali gospodarze, którzy ostro do pracy wzięli się w ostatnich minutach pierwszej części meczu. Najpierw dwukrotnie pokonali golkipera rywali a następnie trafili piłką w poprzeczkę. Tym razem ta sytuacja nie obróciła się na ich niekorzyść a wręcz odwrotnie podziałała motywująco i w ostatniej akcji przed przerwą zdołali wyrównać na 3:3. W drugą część meczu znowu lepiej weszli goście, którzy udokumentowali to dwiema strzelonymi bramkami. Pamiętając jak łatwo stracili swoją przewagę w pierwszej połowie tym razem mocno się wycofali do defensywy w pełni kontrolując przebieg tej rywalizacji. Pierwszy poważny błąd w obronie popełnili dopiero w 43 minucie, kiedy to po rzucie rożnym niepilnowany Łukasz Walo zdobył bramkę kontaktową. Ostatnie słowo należało jednak do drużyny gości, którzy strzelając dwie bramki ustalili wynik tego spotkania na 4:7 na ich korzyść. W drużynie FC Po Nalewce brylował Mateusz Rudnik, którego strzelone trzy bramki znacząco przyczyniły się do końcowego sukcesu jego drużyny. Zawodnicy Drunk Team w drugiej połowie za łatwo wpuszczali rywali w swoje pole karne, czego efektem jest porażka w tym meczu.
Spotkanie rozegrane przez Oldboys Derby (gospodarze) II i Polskie Drewno (goście) było tak naprawdę meczem o "życie" dla obu zespołów. Każda z tych dwóch ekip potrzebuje punktów jak tlenu, by spokojnie kontynuować swój ligowy byt. Nie było tajemnica że będzie to mocno fizyczne spotkanie i tak też się stało. Walka na całym placu, mocne kontakty fizyczne, 3 żółte kartki i dosyć wysoki wynik, oto jak wyglądał ten mecz. Gospodarze nie próżnowali i od razu zaczęli z wysokiego C. Pierwszy w 3 minucie wpisał się na listę strzelców napastnik Michał Bugajski i to on zaczął festiwal strzelecki swojej ekipy. Wykorzystał niefrasobliwość obrońców gości i ładnym strzałem pokonał bramkarza Polskiego Drewna. Mecz walki trwał, ale przewagę w środku pola mieli gospodarze. Nie mogli z tego nie skorzystać i w 12 minucie ponownie zdobyli bramkę. Mieliśmy więc 2-0 i spokojną oraz kontrolowaną grę ekipy z osiedla Derby. Goście oczywiście szukali swoich okazji i starali się też uderzać z daleka, lecz niestety prawie nic tego wieczora nie wpadało. Gospodarze natomiast cierpliwie konstruowali swoje ataki i zostali za to nagrodzeni w 18 minucie. Po jednej z kontr zdobyli bramkę na 3-0 i dominowali już na całym placu. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa tego spotkania. Druga odsłona to ponowna przewaga gospodarzy. Obraz gry obydwu zespołów niestety dla gości się nie zmienił. Na 4-0 podwyższyli zawodnicy Derby i wydać by się mogło, że kontrolowali to spotkanie. Może zaczęli grać za spokojnie i goście to zauważyli? To spowodowało że Polskie Drewno co prawda zdobyli 2 bramki i doprowadzili do wyniku 4-2, lecz to było wszystko na co pozwolili im oponenci. Mecz do końca układał się już pod dyktando ekipy Derby i zakończył wynikiem 7-2. Trzeba natomiast wspomnieć o pięknych dwóch paradach pod koniec meczu bramkarza Polskiego Drewna Roberta Sadrena. Gdyby nie jego przytomne zachowanie, mecz na spokojnie mógłby się zakończyć znacznie wyżej. Ekipa Oldboys Derby II biorąc w tym meczu 3 punkty zaczyna odbijać się dna i wychodzi ze strefy spadkowej. Polskie drewno to niestety czerwona latarnia 8 ligi. Jeżeli panowie czegoś nie zmienią w swojej grze, to będzie im bardzo ciężko utrzymać się na tym poziomie rozgrywkowym.
Niepokonany do tej pory zespół SGS podejmował czerwoną latarnie 8 ligi drugi zespół FFK Oldboys. Faworyt był więc zdecydowany, tym bardziej, że po serii remisów SGS wygrał kilka meczów i zbliżył się do walki ligowe podium. Początek meczu należał do gospodarzy tego spotkania, ale nie była to tak wyraźna przewaga, jakiej można było się spodziewać. W końcu SGS wyszedł na prowadzenie, za chwilę je podwyższył i chyba gospodarze zaczęli czuć się zbyt pewnie na boisku. Moment rozluźnienia szybko potrafił wykorzystać doświadczony zespół FFK Oldboys II, choć przy dużym udziale rywali, bo bramkę samobójczą strzelił Paweł Ryder. SGS jeszcze przed przerwą znów zbudował sobie dwubramkową przewagę, dając sobie trochę spokoju przed drugą częścią gry. Finałową połowę znów lepiej zaczęli gospodarze, bramki Krzysztofa Czerwonki czy Krzysztofa Grywińskiego pozwoliły osiągnąć bezpieczne prowadzenie, którego zespół gospodarzy nie oddał już do końca meczu. Rozmiary porażki FFK Oldboys II zmniejszył najlepszy minionej niedzieli w zespole gości Darek Filipek, ale była to tylko bramka na 2:7. SGS udowodnił więc swoje aspiracje i będą do końca walczyć o ligowe podium, a kto wie - być może włączą się do rywalizacji bezpośrednio o mistrzostwo? FFK Oldboys dalej pozostaje bez punktów, ale ich gra momentami wygląda coraz lepiej i jest możliwe, że jeszcze w ostatnich dwóch meczach w końcu uda im się zapunktować.
Shot DJ, "allez, allez!". Takim okrzykiem zawsze witamy graczy, w których żyłach płynie francusko-polska krew. Późnym wieczorem podejmowali oni zespół Fuszerki II, który stawił się bardzo licznie, zatem spodziewaliśmy się bardzo wysokiego tempa spotkania. Ku naszemu zdziwieniu, bardzo szybko inicjatywę w meczu przejęli gospodarze. Zaczęło się od pięknej bomby posłanej przez Marca Lebozeca z rzutu wolnego. Chwilę później ten sam zawodnik, po podaniu Bastiena Piaseckiego, popisał się silnym, płaskim strzałem, po którym wynik brzmiał 2:0. Gdy po świetnie wyprowadzonej przez Edouarda Tran Vana kontrze, na listę strzelców wpisał się Bastien Piasecki wiedzieliśmy, że graczom gości będzie niezwykle trudno wrócić do gry z trzybramkowego deficytu. Na szczęście dla widowiska, "Fuchmistrze" postanowili jeszcze przed przerwą zaskoczyć gospodarzy. O ile bramka na 3:1 autorstwa Mateusza Nykiela nie była niczym niespotykanym, o tyle gol na 3:2 Łukasza Półchłopka był czymś niesamowitym. Po rzucie wolnym, podyktowanym na połowie Fuszerki, piłka została tak uderzona przez Łukasza, że przelobowała Elliego Rosińskiego, trafiając w samo okienko bramki. Bardzo żałujemy, że nie nagrała tego żadna kamera, gdyż było to trafienia w stylu "1 na 1000". Druga połowa to już dominacja "DJ'ów". Dość powiedzieć, że od stanu 3:2 gospodarze odjechali na pięć bramek, w pewnym momencie prowadząc 7:2. Świetnie spisywali się Bastien Piasecki oraz Jeremi Szymański, a na listę strzelców wpisał się także Edouard Tran Van. Złość piłkarską na dwa trafienia przekuł co prawda Kuba Lejman, jednak ostatnie trafienie tego wieczoru należało do rozgrywającego świetne zawody Bastiena Piaseckiego. Ostatecznie Shot DJ pokonał drugi zespół Fuszerki 8:4, zapewniając sobie tym samym pierwsze miejsce w tabeli! Fuszerka II tuż za podium, jednak nadal z dużymi szansami na zakończenie rundy jesiennej "na pudle".







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)