reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00
( 8 : 0 )
15 : 2
Raport

Jeden z czterech pierwszych meczów rundy jesiennej dał nam niestety mocno jednostronne widowisko. Mareckie Wygi podejmowali na swoim terenie Polskie Drewno. Spotkanie rozpoczęło się w dosyć wolnym tempie i nic nie wskazywało, że będziemy oglądać strzelecki festiwal chłopaków z Marek. Gospodarze jednak w 10 minucie bardzo mocno ruszyli z "kopyta". Zdobyli bramkę na 1-0 i tym samym otworzyli worek z golami. Ciągłe i huraganowe ataki, okupione jednak dwiema żółtymi kartkami nie przeszkodziły im w zdobywaniu bramek. Bardzo mocno przyciśnięte do muru Polskie Drewno nie mogło zrobić dosłownie nic i do przerwy na tablicy widniał wynik 8-0 dla gospodarzy. Na drugą połowę Mareckie Wygi wyszli jeszcze mocniej zmotywowani i do 40 minuty było już 14-0. Żółta kartka dla jednego z zawodników gospodarzy dała trochę "tlenu" i możliwości zawodnikom gości i w końcu doczekali się oni swojego pierwszego z dwóch trafień w tym meczu. 14-1 to jednak wynik bardzo ciężki do "gonienia", szczególnie kiedy jest już 40 minuta na zegarze. Gospodarze trafili jeszcze raz na 15-1 i nawet czwarta żółta kartka nie była w stanie im wyrwać tego zwycięstwa. Polskie Drewno zdobyli jeszcze jedną bramkę na 15-2 w 49 minucie, ale to było wszystko, na co było ich stać. Nadmienić trzeba natomiast, że w drużynie Mareckich mieliśmy dwóch zawodników (Damian Kotowski) i (Łukasz Dąbrowski) którzy zdobyli po 4 bramki i dołożyli po 3 asysty. Reszta zawodników gospodarzy dopasowała się do stylu gry swojej ekipy i też dołożyła po bramce i kilku asystach. Pięknie patrzyło się na tak grającą drużynę z Marek i na pewno jest to dobry prognostyk jeżeli chodzi o potencjalną walkę o awans. 

2
16:00
( 0 : 2 )
3 : 3
Raport

Bardzo ciekawym spotkaniem okazał się pojedynek pomiędzy ekipą SGSu a drużyna OldBoys Derby II. Już od pierwszych minut spotkania oglądaliśmy grę na dużej intensywności. Obie ekipy były zdeterminowane, by osiągnąć korzystny rezultat. Dość szybko prowadzenie w meczu objęli goście, którzy to wykorzystali zamieszanie w polu karnym przeciwnika i strzelili bramkę na 0-1. Kolejne minuty to gra głównie w środku pola, obie ekipy grały dość twardo w obronie i liczyły na szybkie kontry. Po kilku kolejnych minutach OldBoysi podwyższyli wynik spotkania na 0-2. Niefrasobliwość i błędy obrony we własnym polu karnym wykorzystał Bartosz Krywko. Do końca pierwszej połowy wynik spotkania nie uległ już zmianie. Po przerwie obie ekipy przystąpiły do rywalizacji równie z dużym zapałem jak w pierwszej części spotkania. Gospodarze chcąc odrabiać straty otworzyli się nieco bardziej, a to skutkowało częstymi i groźnymi kontratakami gości. Po jednym z nich swojego trzeciego gola w tym meczu strzelił wspomniany już Bartek Krywko i na tablicy wyników mieliśmy już 0-3. Gospodarze nie załamywali się i mimo niekorzystnego rezultatu grali swoją piłkę, cierpliwie rozgrywając każdą z akcji. Przyniosło to wymierny efekt, kiedy to Yurii Trush wyprowadził szybką kontrę i zdobył pierwszą bramkę dla gospodarzy. Gracze SGSu rozkręcali się z minuty na minutę, ich akcje zaczęły się zazębiać a po stronie gości widać było sporo niedokładności i błędów w obronie. Po kilku kolejnych minutach mieliśmy już 2-3, po pięknie rozegranym rzucie rożnym gospodarze zdobywają bramkę kontaktową. Końcówka meczu to już szalone ataki SGSu. Kiedy wszyscy już myśleli, że wygrana przypadnie drużynie OldBoys Derby piękną zespołową akcją popisała się drużyna gospodarzy i w ostatnich minutach meczu Jakub Westfal doprowadza do remisu 3-3. Trzeba przyznać, że z przebiegu meczu jest to sprawiedliwy rezultat a szansę do rehabilitacji i pierwszych wygranych w sezonie obie ekipy będą miały już w najbliższą niedzielę.

3
17:00
( 4 : 1 )
10 : 3
Raport

Meczem bez większej historii okazał się pojedynek Shot DJ z FFK Oldboys. Już w pierwszych minutach ekipa z Francji wyszła na szybkie prowadzenie dwoma bramkami i właściwie od razu widać było, że raczej to oni będą tutaj stroną dominującą. Jednakże Oldboje nie poddawali się i udało im się nawet zdobyć bramkę kontaktową, choć - jak się okazało - był to gol, który tylko jeszcze bardziej nakręcił rywala. Jeszcze w pierwszej części Shot DJ dwukrotnie umieścił piłkę w siatce. Najpierw na 3:1 podwyższył Eduard Tran Van, a wynik na 4:1 po pierwszych 25 minutach ustalił Bastien Piasecki przejmując piłkę na połowie rywali i pewnie wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem FFK. W drugiej części właściwie obraz gry się nie zmienił. Shot DJ prowadził grę, mieliśmy wręcz nieodparte wrażenie, że raz po raz gospodarze przeprowadzali niemal identyczne akcje, w których szybkimi podaniami potrafili rozmontować obronę Oldbojów. Do tego grali skutecznie w obronie rozbijając ataki rywala już w zarodku. Z drugiej strony ekipa FFK Oldboys jest obecnie w przebudowie i chyba gościom potrzebny jest czas, by zgrać się ze sobą. Widać było, że na boisku jeszcze to nie funkcjonuje tak jak powinno i brak zrozumienia dawał o sobie nad wyraz znać. Co by nie pisać Shot DJ w pełni wykorzystał dyspozycję rywala i trudno byłoby wskazać jakiś słaby punkt wśród gospodarzy. Właściwie prawie każdy z zawodników Shot DJ w tym meczu zaliczył asystę lub zdobył bramkę, a swoje miedzy słupkami zrobił też Elie Rosiński, parokrotnie ratując swój zespół przed utratą bramki. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 10:3, który w pełni oddaje przebieg tej rywalizacji. Ekipa z Francji zostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie, widać było u nich powtarzalność i pomysł na grę i ciekawi jesteśmy jak wypadną w kolejnych spotkaniach. FFK musi zgrać ze sobą zawodników i w nieco szerszej kadrze przychodzić na spotkania, bo w przeciwnym razie może im być ciężko o punkty w kolejnych meczach.  

4
18:00
( 1 : 3 )
2 : 4
Raport

Pełne emocji i wyrównane spotkanie obejrzeliśmy między zespołami FC Po Nalewce z drugą drużyną Fuszerki. Widowisko to rozpoczęło się od szybko zdobytej bramki przez gospodarzy, kiedy to dwójkową akcję po przechwycie piłki na własnej połowie prawą stroną ruszył Sławek Ogorzelski i pięknym przecinającym podaniem „obsłużył” Mateusza Rudnika, który umieścił piłkę w siatce rywala. Podrażniona stratą bramki drużyna Fuszerki z każdą minutą grała coraz składniej, a jej wyprawy pod bramkę gospodarza były coraz groźniejsze. Kolejna bramka padła w 17 minucie po wielu próbach wykreowanych z obydwu stron. Była ona kontaktowa, dzięki czemu mecz nabrał jeszcze większego tempa. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy zmuszona pod naporem gości defensywa gospodarza wycofała piłkę do bramkarza, który pod naciskiem rywala podał futbolówkę wprost pod nogi przeciwnika, a efektem końcowym okazała się stracona bramka. Idąca za ciosem ekipa Fuszerki II tuz przed końcem połowy powiększyła swoje prowadzenie do dwóch bramek. Druga połowa okazała się jeszcze bardziej wyrównana. Regularna wymiana kontratakami nadawała rumieńców temu spotkaniu, a zdobyta bezpośrednio z rzutu wolnego bramka przez FC Po Nalewce tchnęła nowe siły w zawodników. Ich radość nie trwała zbyt długo, albowiem dwie minuty później goście odzyskali dwubramkową przewagę ustalając w ten sposób wynik spotkania. Oba zespoły do samego końca walczyły o każdy centymetr boiska i zdobycie bramki. I mimo, że żaden gol już w tym meczu nie padł, to z zapartym tchem oglądaliśmy mecz do ostatniego gwizdka sędziego. Teraz przed drużynami nowi rywale, oraz wyzwania, a my mamy nadzieję na jeszcze większe emocje dostarczone w wykonaniu tych zespołów.   

5
22:00
( 3 : 2 )
5 : 4
Raport

Starcie Drunk Team – Wiecznie Drudzy, rywalizacja dwóch wielkich liderów swoich drużyn czyli Łukasza Walo z Piotrem Kawką i w końcu starcie drużyn, które będą chciały włączyć się do walki o medale. Mecz z animuszem rozpoczął Łukasz Walo i jego zespół wyszedł na prowadzenie już w pierwszych minutach spotkania. Dalsza faza premierowej połowy to ciągłe ataki gospodarzy, które przyniosły im kolejne dwie bramki. Wiecznie Drudzy w końcu zaczęli wstawać z kolan i wzięli się za odrabianie strat. Jeszcze w pierwszej połowie Łukasz Tomaszuk dwukrotnie zdołał skierować piłkę do bramki i na zasłużony odpoczynek rywalizujące ze sobą drużyny schodziły przy jednobramkowym prowadzeniu Drunk Teamu. Po przerwie napływ świeżych sił dostali gospodarze, którzy, podobnie jak w pierwszej odsłonie, zaczęli nękać obronę rywali. Najpierw Maciek Michniewicz wykorzystał podanie Łukasza Walo, następnie Piotr Zygiel strzelił swoją bramkę i znów gospodarze byli na trzybramkowym prowadzeniu. Wiecznie Drudzy po stracie kolejnych bramek rzucili się do odrabiania strat. Łukasz Tomaszuk skompletował hat-tricka, a pod koniec meczu sygnał do ataków chciał dać jeszcze Piotr Kawka, jednak jego bramka na 4:5 było ostatnią zdobyczą jaką udało się osiągnąć. Po pełnym emocji meczu Drunk Team wygrał spotkanie, ale Wiecznie Drudzy wysoko postawili im poprzeczkę.

Reklama