Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 8 Liga
Spotkanie dwóch drużyn z podium to zawsze duże emocje. Tak też było w tym pojedynku. Pomimo tego, że aura nie zachęcała do wyjścia na zewnątrz, a już w szczególności na boisko, frekwencja nie zawiodła. Oba zespoły wiedziały, że to ważne spotkanie, które może zadecydować w walce o medale. Była to zacięta walka od pierwszych do ostatnich minut. Oba zespoły pokazały, że zabawa się skończyła, a rozpoczęła wojna o dominację w lidze. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Antek Gronet po asyście Witolda Trochonowicza. Antek świetnie wykorzystał moment nieuwagi obrońców Shot Dj, którzy nieco zaspali, wyprzedził ich i trafił do siatki. Wiecznie Drudzy nie cieszyli się długo z prowadzenia, bo tuż po chwili Bastien Piasecki przechwycił piłkę i po minięciu obrońców "na zamach" strzelił bramkę. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:1, ale obie drużyny chciały pokazać się jeszcze lepiej w drugiej połowie. W tej części spotkania pomimo chłodu na zewnątrz w środku każdego z graczy aż się gotowało. Sędzia ukarał zawodników czterema żółtymi kartkami, z czego trzy powędrowały do zespołu z Francji. Zawsze powtarzamy, że niedzielna liga to miejsce do przeżywania emocji, ale w granicach dobrego smaku. Pamiętajcie, że agresywne zachowania czy wulgarne odzywki nie przystoją, a swojego rywala możecie spotkać w sklepie osiedlowym następnego dnia. Na wyróżnienie zasługuje Szymon Małkowski, który skompletował hat-tricka dla gospodarzy oraz ich bramkarz Leonardo Grucza, który popisywał się niesamowitymi interwencjami. Zostali oni wybrani do szóstki kolejki, czego serdecznie im gratulujemy. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:2 i jak przystało na Wiecznie Drugich są oni teraz drudzy w tabeli, a Shot Dj dalej jest liderem, jednak już z tylko z dwoma punktami przewagi.
W ósmej lidze Oldboye nie mają łatwego życia. Znajdziemy tam bowiem dwa zespoły o podobnej nazwie i obie związane są walką o utrzymanie w bieżącym sezonie. Bliżsi są tego gracze Oldboys Derby II, którzy z jednopunktową zaliczką utrzymują się nad kreską. Aby FFK OldBoys II mogli myśleć o pozostaniu w lidze, musieliby przeskoczyć swoich “imienników”. Misja ta wydaje się być jednak niemożliwa, ponieważ obie drużyny dzieli jedenaście punktów w tabeli i blisko osiemdziesiąt goli w bilansie bramkowym. Spory wkład w tę różnicę miało starcie z 11. kolejki, gdy obie ekipy stanęły naprzeciw siebie. Przewaga gości, a więc Oldboys Derby II okazała się kolosalna. Błyskawicznie po pierwszym gwizdku sędziego Łukasz Łukasiewicz zaliczył dublet i niczym prawdziwy lis pola karnego, wykorzystał podania swoich kolegów. Przy trzeciej bramce asystował Bugalski, który był też autorem czwartego trafienia po indywidualnej akcji na skrzydle. Mówiąc o napastnikach, wykorzystujących nadarzające się sytuacje w “szesnastce” nie można pominąć Włodarczyka, który niczym popularny “Nędza” (Piotr Włodarczyk - były napastnik Legii Warszawa) przyczaił się pod bramką FFK i dobił strzał jednego z kolegów. Gospodarze nie mieli nic do powiedzenia, a piłkarze Oldboys Derby II nie zamierzali na tym poprzestawać. Z przyjemnością obserwowaliśmy dwójkowe ataki duetu Bujalski + Bugajski, po których goście zdobyli kilka bramek (w tym trafienie zza połowy sprytnym “centrostrzałem”). Do przerwy wynik wynosił 0:10, a po ostatnim gwizdku sędziego było 0:15. Wrażenie robi skala zwycięstwa i pierwsze czyste konto zachowane przez Oldboys Derby II. Czy to koniec marzeń FFK Oldboys II o utrzymaniu? Pożyjemy, zobaczymy.
Kluczowy mecz rundy już na samym starcie? Według nas tak! Minionej niedzieli mierzyły się ze sobą rezerwy Fuszerki (obecnie ósma lokata) z Mareckimi Wygami (szósta pozycja). Przed meczem ekipy dzieliły zaledwie cztery punkty, co w przypadku odniesienia bezpośredniego zwycięstwa otwierało wiele możliwości. Dla gospodarzy była to szansa na wyjście ze strefy spadkowej. Goście natomiast liczyli na ponowne włączenie się do walki o piąte miejsce (premiowane udziałem w darmowym turnieju). Tym samym mogliśmy się spodziewać nie lada emocji. Niestety dla Fuszerki oprócz udanego kwadransu pierwszej odsłony i strzelonej bramki, dalsza część meczu pozostawiała wiele do życzenia. Było to zapewne podyktowane wybitną strzelecką formą tercetu złożonego z Damiana Kotowskiego, Dmytro Solomichuk’a oraz Michała Zduniaka. To właśnie te trzy postacie należy wyróżnić, w kontekście wszelkich dywagacji związanych z finalnym wynikiem (3:9). Przy tak dobrze dysponowanej drużynie (jaką w jedenastej kolejce bez wątpienia była ekipa z podwarszawskich Marek), zdecydowanie można usprawiedliwić gospodarzy oraz ich bramkarza Artura Macka. Golkiper Fuszerki dzięki swojej fenomenalnej postawie niejednokrotnie ratował siebie i kolegów przed stratą bramki. Mimo tego sztuka ta była wprost awykonalna, przy wcześniej wymienionych walorach rywala, co zadecydowało o zwycięstwie Mareckich Wyg. Jedyny minus tego widowiska, to konieczność wyciągnięcia dwóch żółtych kartek przez arbitra tego spotkania, Łukasza Matlęgę. Na szczęście nie doszło do eskalacji problemu, a spotkanie mogło toczyć się zgodnie z duchem fair-play.
W godzinach wieczornych swój mecz rozgrywały drużyny SGSu oraz ekipa FC Po Nalewce. Faworytem tego spotkania byli gospodarze, którzy plasują się na drugim miejscu w ligowej tabeli. Nikt z zebranych na arenie AWFu kibiców, nie przekreślał jednak zawodników w błękitnych strojach. Mecz od samego początku był bardzo wyrównany, akcje toczyły się głównie w środku pola. Widzieliśmy dużo walki, oraz taktycznych rozwiązań obu ekip. Pierwsza połowa nie zachwycała, obie ekipy mocno skupiły się na grze defensywnej co skutkowało małą ilością akcji podbramkowych. O pierwszej połowie można napisać tylko tyle, że się odbyła bo na przerwę schodziliśmy przy wyniku 0:0. Zdecydowanie więcej emocji przyniosła nam druga odsłona. W drugiej połowie podobnie jak i w pierwszej grę głównie prowadziła drużyna SGSu, niestety dla nich to oni jako pierwsi tracą bramkę. Po jednej z akcji nadziali się na dobrze wyprowadzoną kontrę zespołu FC Po Nalewce, akcję Sławka Ogorzelskiego zamienił na bramkę Kacper Tabaka. Po stracie bramki gospodarze szybko przystąpili do odrabiania strat i raptem dwie minuty później mamy już 1-1. Akcję całego zespołu wykończył Damian Jakubiak. Po golu wyrównującym gra SGSu o dziwo zupełnie się zacięła, brakowało dokładności i chłodnej głowy w rozgrywaniu piłki. Zaczęły pojawiać się błędy i frustracja z niedokładnych podań. Nie pomagał na pewno fakt wąskiej ławki rezerwowych jaką na to spotkanie przygotowali gospodarze. FC Po Nalewce natomiast rozkręcało się coraz bardziej. W 40 minucie grając w przewadze błękitni zdobywają drugiego gola. Pięknym strzałem popisał się Mateusz Rudnik i mieliśmy 1-2. Po upływie kolejnych dwóch minut na tablicy wyników było już 1-3 i wszyscy zgromadzeni kibice wiedzieli, że tak dysponowany zespół gości nie zgubi dziś punktów. Do końca spotkania wynik już się nie zmienił, FC Po Nalewce zasłużenie wygrywa mecz, dzięki czemu zbliża się na 4 punkty do ligowego podium. Przed nami jeszcze wiele spotkań i wiele okazji na zdobycze punktowe, dlatego w tej lidze jeszcze wiele może się wydarzyć.
Po kapitalnym finiszu pierwszej rundy, drużyna Drunk Team’u zdecydowanie może liczyć na coś więcej, niż tylko walkę o miejsce w Top 5. Ekipa z czwartej pozycji ósmej ligi, ponadto fantastycznie weszła w drugą odsłonę sezonu, pewnie ogrywając FC Po Nalewce w stosunku 8:3. Tym razem przyszło im się zmierzyć z czerwoną latarnią ligi, czyli Polskim Drewnem. Gracze w zielonych trykotach, dalej (mimo wzmocnień) nie potrafią poradzić sobie na tym szczeblu. Wynik jak i sam przebieg spotkania wydawał się więc dość oczywisty. Na całe szczęście nasze przedmeczowe predykcje sprawdziły się zaledwie w połowie. Od samego początku ekipa Roberta Sadrena narzuciła rywalowi wysokie tempo, a duet Rzeczkowski – Szydziak skutecznie grał pod bramką rywala, dzięki czemu do przerwy mogliśmy oglądać wyrównane widowisko. Mimo remisu 4:4, druga część meczu obyła się bez większych emocji. Graczom Polskiego Drewna zabrakło kondycji, a przez to w ich grę wkradł się brak skuteczności przy licznych okazjach podbramkowych. Rywal skrzętnie wykorzystywał podarowane prezenty i co chwila powiększał przewagę nad przeciwnikiem. Michał Janowski oraz Łukasz Walo byli tego dnia postaciami absolutnie kluczowymi. To dzięki ich postawie (łącznie siedem bramek i dwie asysty), Drunk Team zbliżył się do czołówki, równając się punktowo z trzecim SGS’em. Tym samym za sprawą cennych trzech punktów, gracze w białych strojach, mogą poważnie przygotowywać się do walki o fotel lidera, okupowany niemalże od samego startu przez francuski Shot DJ.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)