reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
15:00

W niedzielne popołudnie na arenie AWF-u byliśmy świadkami bardzo zaciętego pojedynku pomiędzy ekipą OldBoys Derby II a zespołem Mareckie Wygi. Faworytem spotkania byli goście, choć jak wiemy waleczna ekipa z Białołęki i często potrafi sprawiać niespodzianki. Spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie, obie ekipy nie angażowały wielu graczy w ataki ofensywne i starały się skupić przede wszystkim na obronie własnej bramki. Wraz z upływem minut rysowała się przewaga zawodników z Marek, ich akcje były coraz płynniejsze i stwarzały zagrożenie pod bramką Oldboysów. Na pierwszego gola musieliśmy czekać do ósmej minuty meczu, wtedy to Oleksandr Hutarov podał piłkę do Dmytro Solomiichuka i mieliśmy 0:1. Po stracie gola, gospodarze szybko wzięli się do odrabiania strat. Już po kilku minutach mieliśmy 1:1 a autorem gola był Jan Dominiewski, sam odebrał piłkę na środku pola i mocnym strzałem zdobył bramkę wyrównującą. W dalszej części spotkania na boisku było sporo nerwowości i brzydkich fauli. Po jednym z nich sędzia zmuszony był pokazać czerwoną kartkę i w konsekwencji czego gospodarze już do końca pierwszej połowy grali w przewadze. Od tego momentu przewaga Oldboysów była widoczna, niestety brakowało dokładności i często wykończenia dobrze zapowiadającej się akcji. Wydawało się, że gra w przewadze sparaliżowała zawodników gospodarzy, bo zupełnie nie potrafili poradzić sobie z dobrze zorganizowaną obroną gości. Ekipa z Marek w osłabieniu często starała się grać długie piłki i wyprowadzać groźne kontrataki i po jednej z takich akcji dość niespodziewanie to oni strzelają gola i na tablicy wyników mieliśmy 1:2. Po przerwie już w pełnych składach na boisku ponownie przewagę mieli zawodnicy z Marek, ale i oni nie potrafili udokumentować tego zdobytą bramką. Ta sztuka nie udała im się również z „11 metrów” kiedy to Rafał Wieczorek perfekcyjnie obronił rzut karny. To co nie udawało się gościom zrobili gospodarze. Pięknym przyjęciem piłki na klatkę piersiową i strzałem z woleja popisał się Adam Włodarczyk i ponownie mieliśmy remis. Do końca mecz był już bardzo zacięty, a na rozstrzygnięcia musieliśmy czekać do ostatnich minut. Na pięć minut przed końcem bramkę na 2:3 strzelają Mareckie Wygi. OldBoysi w końcówce rzucili się do odrabiania strat, ale ta sztuka już im się nie udała. W ostatnich sekundach goście dobijają jeszcze rywali i ostatecznie wygrywają to bardzo emocjonujące do samego końca spotkanie 2:4.

2
18:00
( 3 : 2 )
5 : 4
Raport

Początek spotkania należał zdecydowanie do gości, którzy już w 2 minucie objęli prowadzenie po świetnej akcji „nalewkowej” młodzieży. Kacper Tabaka rozegrał szybko piłkę z Miłoszem Tabaką i bramkarz SGS-u nie miał za dużo do powiedzenia przy strzale tego drugiego. W 10 minucie mieliśmy już 0:2 i ponownie do siatki, tym razem po bardzo dobrym uderzeniu z powietrza, trafił Miłosz Tabaka. To dawało nadzieję gościom na korzystny rezultat, ale z biegiem czasu zarówno ci dwaj młodzi zawodnicy jak i cała drużyna, byli spychani coraz mocniej do defensywy. Wcześniej jeszcze SGS parę razy sprawdził formę Michała Piątkowskiego, ale ten skapitulował dopiero w 11 minucie, po bramce Krzysztofa Grywińskiego. Przy stanie 1:2 coraz bardziej widoczna była przewaga SGS-u, która została przypieczętowana kolejnym trafieniem Grywińskiego, po stracie piłki przez Nalewkę w środkowej strefie boiska. Parę chwil później goście znów w podobny sposób stracili piłkę, ale obyło się już bez większych konsekwencji. Przy stanie 2:2 mieliśmy okres niedokładności z jednej i z drugiej strony przez co gra, mimo że w wysokim tempie, była nieco szarpana. Zdecydowanie obu teamom brakowało cierpliwości w rozegraniu piłki. Na przerwę drużyny schodziły przy stanie 3:2, bo jeszcze w pierwszej części piłkę do siatki Nalewki skierował Yuriy Trush. W drugiej połowie przez dłuższy czas nie oglądaliśmy żadnej bramki. Impas strzelecki przerwał dopiero Krzysztof Czerwonka trafiając na 4:2. Mecz mógł zamknąć Yuriy Trush, ale piłka po jego mocnym strzale wylądowała jedynie na poprzeczce. Czasem tak bywa, że niewykorzystane sytuacje lubią się zemścić i tak było w tym wypadku. Zamiast 5:2 dla SGS-u, parę minut później mieliśmy 4:3 po trafieniu Łukasza Gaby, a na około 5 minut przed końcem Sławek Ogorzelski doprowadził do wyrównania! Gdy wydawało się, że zespoły podzielą się punktami, gola na wagę 3 pkt zdobył Yuriy Trush. SGS wygrał 5:4, raczej z przebiegu meczu zasłużenie, ale należy oddać, że obie ekipy stanęły na wysokości zadania i oglądaliśmy bardzo ciekawy pojedynek.

3
19:00
( 1 : 2 )
1 : 7
Raport

Nie tak wyobrażały sobie start sezonu zespoły FFK Oldboys II oraz Wiecznie Drugich. Gospodarze pierwsze trzy spotkania wysoko przegrali i zajmowali ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Wiecznie Drudzy we wszystkich spotkaniach toczyli zacięte boje ze swoimi rywalami, ale zdołali uzbierać tylko dwa punkty. Wszystko co dobre dla drużyny gospodarzy wydarzyło się w 2 minucie, kiedy to z rzutu wolnego bramkę zdobył Wojtek Graczyk. Od tego momentu inicjatywę przejęli goście, którzy w ciągu kilku minut dwa razy pokonali golkipera przeciwników i wyszli na prowadzenie. Mając dobry wynik drużyna mądrze cofnęła się do defensywy w pełni kontrolując przebieg boiskowych wydarzeń. Pewnie broniła dostępu do swojej bramki, przez co rywal nie miał żadnej groźnej sytuacji do zmiany wyniku. Mimo kilku sytuacji do podwyższenia prowadzenia w tej części meczu nic się już nie wydarzyło i drużyny schodziły na przerwę przy stanie 1:2. Od początku drugiej części spotkania Wiecznie Drudzy narzucili swój styl gry, czego efektem była szybko zdobyta bramka. Stracony gol wyraźniej podciął skrzydła zawodników FFK, którzy z biegiem czasu pozwalali na coraz więcej swoim przeciwnikom. Efektem tego były kolejne cztery trafienia, które ustaliły wynik na 1:7. Wiecznie Drudzy pewnie pokonują swoich rywali m.in. za sprawą Antka Groneta, który w tym spotkaniu zdobył dwie bramki i miał cztery asysty. Zespół FFK Oldboys II tylko początek meczu miał bardzo dobry, jednak ostatecznie ponosi kolejną wysoką porażkę. 

4
21:00
( 2 : 5 )
5 : 13
Raport

Na pewno nie tak wyobrażali sobie początek sezonu zawodnicy Polskiego Drewna, którzy pierwsze trzy spotkania przegrali i to dosyć wyraźnie. Po drugiej stronie tabeli znajduje się zespół Fuszerki II, który tylko w jednym meczu stracił punkty remisując ze swoim przeciwnikiem. Wyżej notowany zespół od początku spotkania przejął kontrolę i już w 5 minucie wyszedł na prowadzenie. Szybko zdobyta bramka sprawiła, że drużyna gości cofnęła się do defensywy skutecznie likwidując pojedyncze ataki rywali. Duże emocje przyniosły nam ostatnie minuty pierwszej części meczu, kiedy to otworzył się worek z bramkami. Jako pierwsi prowadzenie podwyższyli goście, jednak minutę później bramkę kontaktową zdobyli rywale. Kolejne dwie akcje zakończyły się bramkami gości, na które raz odpowiedzieli zawodnicy Polskiego Drewna. Ostatnie słowo w tej części meczu należało do graczy Fuszerki i strzelając bramkę ustalili wynik pierwszej połowy na 2:5. Druga połowa nie była już tak bardzo wyrównana i z biegiem czasu widać było różnicę w grze obydwu zespołów. Zespół gości systematycznie powiększał swoją przewagę a znakomitą dyspozycją strzelecką popisał się Marek Malenka - autor sześciu trafień. Mecz zakończył się wynikiem 13:5 dla drużyny Fuszerki II i zespół ten wskoczył na pozycję lidera. Drużyna Polskiego Drewna po kolejnej wysokiej porażce nadal zajmuje miejsce grożące spadkiem do niższej ligi. 

5
22:00
( 1 : 4 )
4 : 7
Raport

Na zakończenie ligowych zmagań w 4 kolejce Ligi Fanów obejrzeliśmy mecz ekip, które z pewnością będą walczyć o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, a być może nawet o mistrzostwo 8 ligi. Łukasz Walo i jego Drunk Team do tej pory był bezkonkurencyjny, natomiast Shot DJ stracił przed tygodniem swoje pierwsze punkty i z całą pewnością chciał zmazać plamę. Początek meczu należał zdecydowanie do gości. Shot DJ, a dokładniej Jeremi Szymanski rozrywał formację defensywną Drunk Teamu co przyniosło efekt w postaci zdobytej bramki już w 3 minucie meczu. Po kolejnych kilku minutach goście prowadzili już 4-0 i wydawało się, że Łukasz Walo i jego ekipa nie będą mieli najmniejszych szans w tym starciu. Przed przerwą gospodarzom udało się zdobyć bramkę, która pozwalała mieć nadzieje na lepszy wynik. Druga odsłona tego widowiska była zdecydowanie bardziej wyrównana. Różnicę w tym meczu zrobiła skuteczność i mamy wrażenie, że Shot DJ mocno popracował w tygodniu nad tym elementem gry, bo do siatki wpadało niemal wszystko co tylko mogło wpaść. Drunk Team starał się, walczył, szarpał, żeby tylko odwrócić losy spotkania, jednak sił wystarczyło tylko na zmniejszenie rozmiarów porażki w końcówce spotkania. Goście mimo że od początku meczu prowadzili i wygrali różnicą 3 bramek nie mogli ani przez moment stracić koncentracji, bo Drunk Team miał okazje do tego, żeby wynik spotkania był zdecydowanie inny. 

Reklama