reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
10:30
( 4 : 4 )
8 : 6
Raport

Spotkanie rozgrywane w niedzielny poranek na sektorze B Areny Picassa dostarczyło nam wielu piłkarskich emocji. Dziewiąta w tabeli drużyna Grajków podejmowała na swoim terenie piątych FC Albatros. Mecz od początku rozgrywany był pod dyktando gospodarzy. Mocny pressing już w 2 minucie przyniósł efekt w postaci zdobytej bramki. Niestety była to bramka samobójcza. Po dużym zamieszaniu w polu karnym Albatrosów piłka niefortunnie odbiła się od jednego z zawodników gości i bezbronnemu bramkarzowi nie pozostało nic innego jak wyciągnąć ją ze swojej siatki. Wspomniana przewaga gospodarzy nadal przynosiła efekty. Do 11 minuty mieliśmy już 3-0, jednak Albatrosy nie mieli zamiaru się poddać i starali się odrobić stracone bramki. Niestety, ale momentami ambicja była zbyt wielka i jeden z zawodników obejrzał żółtą kartkę. Nie przeszkodziło im to jednak aby grając w osłabieniu strzelić dwie szybkie bramki i dzięki temu mecz zrobił się nam na „styku”. Wynik 3-2 najlepiej oddaje to co działo się w tym czasie na boisku. Mocno poddenerwowani zawodnicy Grajków wzięli się ostro do roboty i zdobyli bramkę na 4-2, jednak Albatrosy nie zamierzali oddać tego meczu bez walki i do końca pierwszej polowy zdobyli jeszcze dwa trafienia co dało nam remis 4-4. Początek drugiej połowy to niestety kiks bardzo dobrze do tej pory spisującego się golkipera gości. Chciał złapać wolno lecącą po ziemi piłkę, ale niestety źle ocenił tor jej lotu i tzw. „ szczurem” wtoczyła się ona do bramki.. Tak czasami bywa, bronisz dobrze cały mecz i nagle kiks... Nie podłamało to jednak drużyny Albatrosów i cały czas twardo walczyli o 3 punkty. W 38 minucie Grajki wzięli się ostro do roboty i zdobyli szybkie 4 bramki ustawiając mecz pod siebie. W oka mgnieniu zrobiło się 8:4. Uspokojeni dobrym wynikiem zawodnicy Grajków na moment stracili czujność pod koniec meczu. Albatrosy mocno nacisnęli i zdobyli dwie bramki. Jednak czas niemiłosiernie uciekał i goście nie zdobyli już więcej bramek. Mecz zakończył się więc wynikiem 8-6 dla drużyny Grajków. Jest to dla nich bardzo ważny rezultat, gdyż układ tabeli daje im jeszcze szanse na awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

4
13:00
( 3 : 1 )
5 : 1
Raport

Po szlagierze 5 ligi, czyli starciu Stada Szakali z Pragą Warszawa oczekiwaliśmy nieco więcej, choć ostatecznie było to całkiem ciekawe spotkanie. Po serii zwycięstw goście ponieśli ostatnio dotkliwą porażkę z liderem i kolejna przegrana mogłaby mocno skomplikować walkę o najwyższy stopień podium. O ile udało się zebrać całkiem solidny skład, to forma ekipy Patryka Pawłowskiego stała pod znakiem zapytania. Gospodarze zaliczyli słaby początek rundy, ale po tamtym tąpnięciu nie ma już żadnych śladów i ekipa Maćka Płuski idzie jak burza, a do tego spotkania zawodnicy w żółtych koszulkach przystąpili wyjątkowo zmotywowani. Na początku meczu obie ekipy dość ostrożnie podchodziły do wyprowadzania ataków i grały dość zachowawczo. Goście nie mogli przebić się przez blok defensywny Szakali i skupili się na wrzutkach w pole karne, ale nie przynosiły one spodziewanego efektu. Dopiero w 10 minucie udało się oszukać obronę gospodarzy – Paweł Orzechowski wyłożył piłkę do Dariusza Pośniaka, a ten otworzył wynik i Praga wyszła na prowadzenie. Gol ten podziałał jak kubeł zimnej wody na Stado, bo już po dwóch minutach Karol Janiec strzałem z dystansu pokonał golkipera Pragi, a po chwili Szakale prowadziły 2:1 po golu Aleksandra Osowskiego. W 17 minucie Tomasz Benicki znów musiał wyciągać piłkę z siatki, tym razem po strzale Karola Wierzchonia. Pierwsza połowa skończyła się prowadzeniem Stada 3:1 i zapowiadało się, że Praga będzie goniła wynik w drugiej części meczu. Niestety ekipie Patryka Pawłowskiego zabrakło tego dnia charakteru, który do tej pory pokazywała ta drużyna. Coś się zacięło, szczególnie w formacji ofensywnej. Paweł Orzechowski robił co mógł, ale brakowało zamknięcia akcji, a Patryk Pawłowski, który często w takich brał ciężar gry na swoje barki był tego dnia zupełnie bez formy. Szakale kontrolowały dalszy przebieg meczu - 31 minucie po przejęciu piłki w środku boiska gola strzelił Stanisław Ławcewicz, a po kilku minutach zawodnik ten dołożył ostatnie trafienie i wynik 5:1 nie uległ zmianie do ostatniego gwizdka. Dzięki temu zwycięstwu Szakale zachowują szansę na mistrzostwo, ale poza dobrą dyspozycją w ostatnich kolejkach muszą liczyć na potknięcie East Teamu. 

5
15:00
( 2 : 0 )
8 : 6
Raport

Mecz drużyny, która cały czas nie może być pewna utrzymania z zespołem, który jest pewny tego, że zostanie w lidze na tym samym poziomie w kolejnym sezonie. Gospodarze byli po serii kilku kolejnych porażek, co nie było dobry prognostykiem. Goście raczej w rundzie wiosennej grają w kratkę i przeplatają lepsze wyniki gorszymi. Początek meczu był bardzo wyrównany ze wskazaniem na BRD Young Warriors. Ich aktywna gra popłaciła w 5 minucie, bo to właśnie wtedy gola po podaniu Piotra Idzikowskiego zdobył Rafał Sienicki. Kilka chwil później mieliśmy kolejne trafienie dla gospodarzy. Tym razem szczęśliwcem został Adrian Kloskowski. Jedni i drudzy mieli swoje szanse na to aby zmienić stan spotkania, ale w pierwszej części gry nie udało im się to co złożyło nam się na rezultat 2:0. Po przerwie oglądaliśmy zdecydowanie bardziej otwartą grę, co od razu przełożyło się na zdobycze bramkowe. W pierwsze 10 minut drugiej połowy padło 6 goli, 4 dla gospodarzy, 2 dla gości. Ostatni kwadrans był równie obfity, ale tym razem 4 gole strzeliło Sante, a 2 BRD Young Warriors. Sam przebieg meczu był bardzo wyrównany. Zarówno jedni jak i drudzy mieli mnóstwo okazji do tego aby tych bramek było jeszcze więcej. Ostatecznie to gospodarze wyszli obronną ręką z tej ciężkiej batalii i zgarnęli bezcenne w kontekście utrzymania 3 oczka.

Reklama