reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Ten mecz był przez nas zapowiadany jako Hit piątej ligi. Liderująca Praga Warszawa w niedzielny poranek na Arenie Grenady podejmowali jednego z poważniejszych rywali w lidze, East Team. Początek meczu to totalne eldorado. Gra ofensywna obydwu zespołów robiła niemałe wrażenie. Na prowadzenie wyszli zawodnicy z warszawskiej Pragi, a następnie jeszcze je podwyższyli. East Team nie pozostawał dłużny, raz po raz atakował bramkę rywali, ale świetnie dysponowany między słupkami był Tomasz Benicki. Gościom jednak w końcu udało się zdobyć kontaktową bramkę, którą zdobył niezawodny Adliet Akkigarov. East Team nie chciał na tym poprzestać, ciągle atakował na bramkę gospodarzy, ale ich próby były skutecznie rozbijane przez obronę rywali lub bramkarza Pragi Warszawa. Pierwsza połowa jednak bramek już nam nie przyniosła, zawodnicy zeszli na przerwę przy jednobramkowej przewadze Pragi. Chwilę po rozpoczęciu gry ładną akcję przeprowadził Patryk Pawłowski, który idealnym podaniem obsłużył Kamila Kwiecińskiego, który podwyższył prowadzenie swojego zespołu. East Team to waleczna drużyna, nie spuszczają głowy gdy coś nie idzie po ich myśli i chcieli to udowodnić i tym razem. Sygnał do ataku dał, tu bez niespodzianki, Adliet Akkigarov, który fantastycznym strzałem z dystansu pokonał Tomasza Benickiego. Mecz cały czas nabierał rumieńców, starał się coraz bardziej wyrównany, agresywny, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. East Team dopiął swego i w końcówce zdobył bramkę wyrównującą, a jeszcze w ostatniej akcji mógł wygrać swój mecz, ale piłka ostatecznie trafiła w słupek. Mecz na remis, co w wykonaniu gości nie jest niczym zaskakującym, ponieważ był to ich już czwarty remis w trakcie rundy. Może pora zmienić nazwę na Draw Team?

2
09:00

BRD Young Warriors stanęło przed doskonałą szansą, żeby doskoczyć do czołówki ligowej tabeli, warunek był jeden: wygrać z FC Albatros. Zadanie trudne, choć nie niewykonalne. Wyżej notowani goście tego spotkania mecz zaczęli spokojnie, rozgrywając piłkę na swojej połowie nie dając za bardzo pograć w piłkę swoim rywalom. Albatrosi oprócz dużego posiadania zaczęli mieć spore problemy z przedostaniem się pod bramkę BRD. Z pomocą przyszedł jednak.. Marcin Bińka, który niefortunnym wybiciem skierował piłkę do własnej bramki. To tylko dodało wiatru w żagle gościom, którzy przycisnęli jeszcze mocniej i po dynamicznej akcji Bartka Łaciaka i idealnym podaniu do drugiego z Bartków – Folca zrobiło się już 2:0 i taki wynik utrzymał się już do końca pierwszej części gry. W Drugiej połowie obraz gry praktycznie się nie zmienił, choć w końcu zawodnicy Young Warriors zaczęli się odgryzać coraz to groźniejszymi akcjami. Problem polegał jednak na jednej osobie, wybranym na zawodnika meczu : Piotrku Arendtcie. Piotrek cały czas utrzymuje wysoką dyspozycje, tym meczem tylko to potwierdził, bo ostatecznie w meczu zachował czyste konto, które za często się nie zdarza na boiskach Ligi Fanów. Do czystego konta Albatrosi w drugiej połowie dorzucili jeszcze dwie bramki, wygrali mecz 4:0 nie dając większych szans swoim rywalom.

3
10:00

Przed meczem ilość zawodników w obu zespołach nie powalała na kolana, bo Sante miało jedynie jedną zmianę, natomiast Przypadkowe Grajki musiały pełne 50 minut zagrać meczową szóstką. Lepiej mecz ułożył się dla Sante – po podaniu Adama Lewandowskiego piłkę w siatce umieścił Piotr Kowalski. Po tej bramce dość długo nie widzieliśmy kolejnych trafień, mimo starań obu zespołów. Gdy wydawało się, że zbyt wiele w pierwszej części już się nie wydarzy, to dwójka Piotr Pieńkowski – Czarek Gozdołek dali prawdziwy pokaz tego jak powinno się działać w duecie. Byli autorami trzech trafień jeszcze w pierwszych 25 minutach i właściwie schemat był ten sam przy każdej bramce. Albo Grajki ruszali z kontrą, albo Piotr Pieńkowski przejmował piłkę na własnej połowie i obsługiwał ostatnim podaniem Czarka Gozdołka, który zamieniał te akcje na bramki, kompletując hat-tricka. Grajki prowadziły do przerwy 1:3 i patrząc na ich dyspozycję wydawało się, że uda im się dowieźć to prowadzenie do końca. Również na początku drugiej połowy nic nie wskazywało na to, że Sante odrobi te straty. Zwłaszcza że kontuzji nabawił się jeden z graczy gospodarzy i od pewnego momentu również grali bez zmian. Wtedy jednak uaktywnił się Tomasz Cacko, który najpierw zdobył gola kontaktowego, a następnie wyrównał z rzutu wolnego. Mecz właściwie zaczął się na nowo. Przypadkowe Grajki miały swoje okazje na ponowne prowadzenie – niestety brakowało już tego dokładnego ostatniego podania, a czasem wystarczyło tylko dostawić nogę by umieścić piłkę w siatce. To się w pewien sposób zemściło, bo to Sante zdobyło gola na wagę 3 punktów. Mecz zakończył się wynikiem 4:3, choć gdyby doszło do podziału punktów, nikt by raczej nie mógł narzekać.

4
12:00

W samo południe spotkały się ekipy Munji oraz ADP Wolskiej Ferajny. Po kiepskim występie przeciwko BRD Young Warriors Ekipa Michała Konopki idzie jak burza i wygrywa mecz za meczem. Z drugiej strony drużyna Kamila Jagiełly nie może się odnaleźć w tym sezonie i znajduje się w strefie spadkowej, a każdy punkt jest już na wagę utrzymania się w lidze. Liczyliśmy, że podziała to motywująco na drużynę z Woli i w pierwszej połowie Ferajna postawiła Munji trudne warunki gry. Mecz zaczął się całkiem nieźle dla ADP. Wynik w 6 minucie otworzył Kamil Dąbrowski, ale goście długo nie nacieszyli się z prowadzenia, gdyż chwilę później wyrównał Robert Zając. W 13 minucie Michał Konopka wyprowadził Munję na prowadzenie 2:1 i taki wynik utrzymał się do przerwy, aczkolwiek nie brakowało akcji pod obiema bramkami i zarówno Kamil Jagiełło jak i Marek Reszczyński musieli kilkukrotnie ratować swój zespół przed utratą gola. Po wznowieniu gry wynik długo się utrzymywał, głównie za sprawą świetnie grającej defensywy gospodarzy, która skutecznie wyłączyła z gry supersnajpera Ferajny Mateusza Nejmana. W 37 minucie worek z bramkami w końcu się rozerwał. Strzał Michała Konopki dobił Andrzej Denysov, a po dwóch kolejnych minutach Munja prowadziła już 5:1. Wolska Ferajna powinna skupić się na gonieniu wyniku, ale pojawiły się niesnaski wewnątrz zespołu i brak porozumienia nie pomagał przy konstruowaniu groźnych akcji. W efekcie dopiero pod koniec meczu gola kontaktowego strzelił Mateusz Nejman i i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Munji 5:2.

5
17:00

Tornado Squad to ekipa, która nie może się odnaleźć w obecnym sezonie. Team Michała Nawrockiego podejmował Stado Szakali i po raz kolejny rozegrał całkiem dobre spotkanie, ale i tym razem nie udało się zdobyć nawet punktu. Wprawdzie goście byli tu stawiani w roli murowanego faworyta, ale to gospodarze lepiej weszli w mecz, bo już w 2 minucie Piotr Bratkowski zaskoczył Damiana Bieńkę i dość nieoczekiwanie Tornado wyszło na prowadzenie. Nie minęła nawet minuta gry, a Jan Mitrowski doprowadził do wyrównania, a już chwilę później było 1:2 dla gości po golu Adama Ziółkowskiego. Bardzo intensywna gra w wykonaniu napastników obu drużyn nie zwalniała i nie minął nawet kwadrans spotkania, a już mieliśmy po trzy bramki po obu stronach. Dopiero przy tym wyniku oba teamy poukładały nieco grę w defensywie i pierwsza połowa skończyła się wynikiem 3:3. W drugiej połowie liczyliśmy na kontynuację wyrównanego pojedynku i początkowo tak właśnie było, jednakże po bramce z 34 minuty obraz meczu zmienił się diametralnie. Kamil Ceran wraz z Maurycym Ostaszewskim i Bartoszem Jakóbczykiem momentalnie rozbroili defensywę Tornado i Stado Szakali odskoczyło wynikiem na 3:6. Goście nie zdejmowali nogi z gazu i kolejne trafienia dołożyli Jan Mitrowski i Michał Flis i było już praktycznie po meczu. W końcówce Tornado Squad nie miało już żadnego pomysłu na przebicie się przez defensorów Macieja Płuski, a sam kapitan Szakali postawił kropkę nad i ustalając wynik na 3:9. Co ciekawe na kolejkę przed końcem rundy aż trzy drużyny w 5 lidze mają teraz po 17 punktów, ale dzięki wysokiemu zwycięstwu nad Tornado, to właśnie Szakale objęły prowadzenie w tabeli.

Reklama