reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00
( 2 : 1 )
4 : 2
Raport

Ten mecz był bardzo istotny dla obu zespołów i widać było, że mobilizacja w obu obozach była spora. Na początku obie defensywy grały bardzo szczelnie, przez co przez dłuższy czas nie obejrzeliśmy żadnej bramki – najgroźniejszą sytuacją był sprytny strzał Michała Sztajerwalda, który odbił się od poprzeczki. W około 10 minucie koronkową akcję Munji taktycznym faulem zatrzymał jeden z zawodników Sante, za co został ukarany żółtą kartką. Okres gry w przewadze nie został wykorzystany przez gospodarzy, choć mieli jedną klarowną sytuację, ale ponownie piłka zatrzymała się na poprzeczce. Trzeba jednak przyznać, że bramka dla Munji wisiała w powietrzu. W końcu Piotr Skwarczyński skontrował piłkę zagraną w pole karne z boku boiska, a Michałowi Sztajerwaldowi nie pozostało nic innego jak głową skierować futbolówkę do siatki. Na 2:0 podwyższył Robert Zając po bardzo składnej akcji. Końcówka pierwszej części należała do Munji, Sante miało chwilowy problem z wyjściem z własnej połowy. Jednak to właśnie goście tuż przed końcem wyprowadzili akcję zakończoną bramką na 2:1. W drugiej odsłonie ponownie Sante trafiło do siatki za sprawą precyzyjnego strzału Piotr Kowalskiego i mecz rozpoczął się na nowo. Co więcej, goście grali przez 3 minuty w przewadze, po żółtej kartce dla rywala, ale analogicznie jak to miało miejsce w pierwszej połowie, ta przewaga nic konkretnego nie przyniosła. Ostatnie słowo należało do Munji. Na 3:2 podwyższył Piotr Skwarczyński, a potem z rzutu karnego, podyktowanego po dość miękkim faulu, wynik ustalił Eryk Białecki. Podobną „jedenastkę” sędzia podyktował w drugą stronę, ale zawodnik Sante zbyt szybko wbiegł w pole karne przed oddaniem strzału kolegi z zespołu i sędzia bramki nie uznał. Mecz zakończył się więc zwycięstwem Munji 4:2, dzięki czemu gospodarze wskoczyli na podium.

2
11:00

Mecz East Teamu ze Stadem Szakali był dla gości okazją do podreperowania reputacji nadszarpniętej niezbyt udanym występem w poprzedniej kolejce. W rundzie jesiennej rywalizacja tych drużyn należała do wyjątkowo zaciętych i liczyliśmy na to, że i tym razem obejrzymy wyrównane zawody, ale coś się w zespole Macieja Płuski popsuło, bo o ile skład udało się zebrać solidny, to determinacji w tym dniu zdecydowanie zabrakło. W 7 minucie Adilet Akkigarov dośrodkował z prawego skrzydła, a Oussama Bouzid niemalże wszedł z piłką do bramki otwierając wynik meczu. Już w kolejnej akcji rozpędzony Oussama miał szansę na podwyższenie, ale nie zdołał opanować piłki przed linią końcową boiska. Co nie udało się od razu udało się w 15 minucie, a po kolejnej akcji było już 3:0 dla East Teamu po golu Armana Bibossynova. Kolejna bramka to majstersztyk w wykonaniu Bauyrzhana Zhanuzakowa, który dynamiczną akcję Adileta Akkigarova wykończył przepięknym strzałem z pierwszej piłki trafiając w samo okno bramki Damiana Bieńki. Jeszcze przed przerwą zrobiło się 5:0 dla gospodarzy i taki wynik wprawiał w lekką konsternację. Druga połowa rozpoczęła się od błyskawicznej bramki East Teamu, ale Stado Szakali nie złożyło jeszcze broni i gola kontaktowego strzelił Maurycy Ostaszewski. Po chwili sędzia podyktował rzut karny, który pewnym strzałem na gola zamienł Kamil Ceran. Wydawało się, że będziemy oglądali comeback w wykonaniu Szakali, ale zapał gości zgasił kolejnym golem Arman Bibossynov. Gospodarze byli tego dnia zupełnie poza zasięgiem, zagrali bardzo skuteczny, drużynowy futbol w stylu, który zdecydowanie nie leżał zawodnikom Stada Szakali. Mecz zakończył się wynikiem 10:4, a wygrana spowodowała, że East Team wskoczył na 2 miejsce w tabeli, spychając Stado z podium.

3
11:30

Spotkanie z minionej niedzieli pomiędzy ekipami Pragi Warszawa, a FC Albatros już na samym wstępie zapowiadało się niezwykle interesująco. Zespół pod wodzą Patryka Pawłowskiego zacierał ręce, aby odegrać się za pechową porażkę z poprzedniej rundy, natomiast drużyna w której skład wchodzą gracze pokroju Michała Karasia, czy chociażby Jakuba Hemperka liczyła na powtórzenie fenomenalnego rezultatu oraz zrównanie się punktami ze Stadem Szakali. To właśnie Ci drudzy o wiele lepiej rozpoczęli rywalizację, otwierając jej wynik już w pierwszej minucie. Po udanym przechwycie Hemperka, piłkę na przedpolu dostał Maciej Dyjewski, i pewnym, mierzonym uderzeniem przy słupku pokonał bramkarza. Dla gości niestety radość nie trwała zbyt długo, zaledwie 2 minuty wystarczyły gospodarzom na wyrównanie. Nieuwagę rywali wykorzystał Dariusz Pośniak, który podał piłkę wprost pod nogi zawodnika meczu, Artura Markiewicza. Chwila rozprężenia i braku koncentracji zemściła się na drużynie Albatrosów po raz kolejny po upływie następnych kilku minut. Tym razem duet Markiewicz – Pośniak zamienił się rolami przy bramce na 2:1. Do przerwy obydwie ekipy schodziły więc ze zgoła odmiennymi humorami. Nie przeszkodziło to jednak gościom w doprowadzeniu do remisu. Podczas solowej akcji, Cezary Małecki pokonał bramkarza rywali dając upragnione wyrównanie. Kiedy to wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w jednej z kuriozalnych akcji padła bramka dla drużyny z Pragi. Strzał z pokaźnego dystansu, który zdawał się szybować delikatnie nad bramką został strącony przez gracza gości oznaczonego numerem „14”. Tym samym to właśnie gospodarze mogli cieszyć się zdobyczą punktową i objęciem fotelu lidera.

4
17:30

Mecz, który odbył się o godzinie 16.30 na sektorze A Areny Picassa był jednostronnym widowiskiem, chociaż początek spotkania tego nie zapowiadał . Maciej Krupiński z drużyny “grajków” już w 5 minucie zdobywa bramkę po stracie bramkarza drużyny przeciwnej i pewnie pakuje piłkę do siatki. Cztery minuty później, w 9 minucie Bartek Stokowiec trafia do siatki po pięknym uderzeniu w okienko bramki Przypadkowych Grajków i mieliśmy remis 1-1. Po kilku minutach było już jednak 3:1 dla Tornado Squad i stało się jasne, że gospodarze w tym meczu zamierzają zgarnąć pełną pulę. Przed przerwą Mateusz Adamowicz zdobył bramkę kontaktową dla PG, ale TS odpowiedziało błyskawicznie. Dosłownie chwilkę później, bo w 25 minucie Michał Nawrocki uruchomił Bartka Stokowca, który nie kalkulował i potężnym strzałem pokonał bramkarza drużyny przeciwnej. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 5-2 dla Tornado. Druga połowa to ponownie pewna gra drużyny Tornada i duża ilość błędów Grajków. Czterdziesta minuta przyniosła nam zmianę wyniku na 6-2 dla Tornada. Piotr Maciak ładnym podaniem obsłużył Tomka WIśniewskiego, a ten drugi bezlitośnie zakończył dynamiczna akcję celnym strzałem pod poprzeczkę. Sporadyczne kontry Grajków przyniosły w końcu oczekiwany efekt w postaci zdobytej bramki. Po jednym ze strzałów Grajków, bramkarz Tornada odbija piłkę wprost pod nogi zawodnika gości, który ze spokojem trafił do siatki. Jednak nie zmieniło to już obrazu meczu, który kończy się pewnym zwycięstwem 6-3 dla ekipy Tornado Squad.

5
20:00

BRD Young Warriors po zeszłotygodniowej porażce chciało w końcu na wiosnę wygrać spotkanie, w którym ich rywalem były Praskie Wariaty. Obie ekipy zebrały się w solidnym składzie liczbowym, więc z niecierpliwością czekaliśmy na pierwszy gwizdek sędziego. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, a Wariaty z Pragi nie radzili sobie z ofensywnym duetem Arkadiusz Bieniek – Paweł Sujak. Ta dwójka nieustannie stwarzała zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Kamila Sobolewskiego. Po kilku nieudanych akcjach BRD w końcu zdobyło bramkę otwierającą wynik spotkania, chwilę później udało się podwyższyć wynik spotkania. Praskie Wariaty w końcu się obudziły i zaczęły się odgryzać swoim oponentom, mieli tylko pecha, że rewelacyjne zawody w bramce gospodarzy rozgrywał Marcin Adamczyk. Gdy wydawało się, że bramka dla zawodników z Pragi jest kwestią czasu, wydarzyło się coś, co w meczach Ligi Fanów lubimy najbardziej. Stojący mniej więcej na wysokości połowy boiska Paweł Sujak dopadł do bezpańskiej piłki, którą goście wybili z własnego pola karnego, a Paweł niewiele się zastanawiając oddał strzał z pierwszej piłki, która poszybowała idealnie w okienko bramki. Dwa kolejne gole to również dzieło zawodników BRD którzy prowadzili już 5-0 i od tego momentu gra gospodarzy się uspokoiła, kontrole zaczęli przejmować Praskie Wariaty. Niestety dla gości czasu było już na tyle mało, że udało im się odrobić tylko dwie bramki i mecz zakończył się wynikiem 5-2, pozwalając BRD utrzymać bezpieczną przewagę punktową od strefy spadkowej, natomiast Praskie Wariaty, którzy zagrali niezłą piłkę i mający w składzie kilka indywidualności na pewno urwą jeszcze punkty wyżej notowanym zespołom.

Reklama