Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 5 Liga
Praga Warszawa w niedzielny poranek podejmowała na arenie Grenady Munję. Obie ekipy liczyły nampunkty choć jak pokazała pierwsza kolejka w odmiennych nastrojach przystępowały do rywalizacji. Gospodarze wygrali tydzień temu swoje spotkanie z Tornado, a goście zaliczyli mały falstart przegrywając zdecydowanie z Sante. Początek należał do ekipy Michała Konopki i już na początku po przechwycie Kacper Drozdowicz pokonał bramkarza rywali. Praga podrażniona takim obrotem sytuacji szybko zaczęła dominować na boisku. Kolejne akcje dały wyrównanie. Paweł Orzechowski obsłużył idealnym podaniem Patryka Pawłowskiego, który ze stoickim spokojem skierował piłkę do bramki rywali. Po chwili było już 2:1 dla ekipy z Pragi. Po rzucie rożnym rykoszet zmylił bramkarza gości i piłka wpadła do siatki. Rozpędzeni gospodarze jeszcze przed przerwą dorzucili dwa trafienia. Munja miała okazję by strzelić bramkę dającą kontakt, ale napastnik minimalnie pomylił się w stu procentowej sytuacji. Po 25 minutach było 4:1. Po zmianie stron goście starali się odrobić straty. Mieli jednak tego dnia słabą skuteczność. Mimo, że starali się stwarzać okazje, to brakowało ostatniego podania, a gdy strzelali już na bramkę to nie mieli szczęścia bo piłka obijała słupki, bądź też bramkarz przeciwników dobrze interweniował. Praga nastawiła się na kontry i mając w tym dniu sporo jakości w ofensywie strzelała kolejne bramki. Munja grała do końca, ale stać ją było tylko na trafienie Kacpra Drozdowicza w końcówce spotkania. Gospodarze zasłużenie zgarniają komplet punktów umacniając się w czubie tabeli, a goście po dwóch słabych meczach muszą jak najszybciej postarać się o dużo lepszą grę i nadal czekają na swoje premierowe punkty w tym sezonie.
Bardzo zacięty mecz rozegrały między sobą ekipy Przypadkowych Grajków oraz Tornado Squad. W zapowiedziach stawialiśmy zespół Czarka Klimkowskiego w roli faworyta, ale początek spotkania zdecydowanie należał do drużyny przyjezdnej. Już w 3 minucie wynik otworzył Patryk Bejnarowicz wykorzystując zamieszanie pod bramką Damiana Staniszewskiego. W 7 minucie Patryk ponownie pokonał golkipera Przypadkowych, a dwie minuty później gola na 0:3 zdobył Michał Nawrocki. Defensywa Grajków trochę przespała początek spotkania, ale na szczęście koledzy w napadzie wzięli się do roboty i po chwili bramkę kontaktową zdobył Czarek Gozdołek. Nie minęły dwie minuty, a błąd w rozegraniu wykorzystał Adam Szczeczko, a po kolejnych pięciu minutach był już remis po golu Michała Marczyka. Tym razem to Przypadkowe Grajki były zdecydowanie w natarciu, ale ostatnie słowo w pierwszej połowie należało do Patryka Bejnarowicza, który skompletował hat-tricka i wyprowadził swój zespół na prowadzenie chwilę przed końcem pierwszej połowy. Druga część spotkania należała już zdecydowanie do drużyny Czarka Klimkowskiego. Gospodarze przycisnęli w ataku, co przyniosło błyskawiczny efekt w postaci gola Piotra Pieńkowskiego. PG zasypywało bramkę Kamila Rutowicza gradem strzał, ale golkiper Tornado Squad dwoił się i troił między słupkami i długo nie dawał się pokonać. Dopiero w 35 minucie skapitulował po strzale Adama Szczeczko i Przypadkowe Grajki po raz drugi w tym spotkaniu wyszły na prowadzenie. Tym razem jednak tego prowadzenia ekipa gospodarzy nie oddała i choć drużyna Michała Nawrockiego rzuciła wszystkie siły do ataku i praktycznie zamknęła Przypadkowych na ich połowie, to kropkę nad i w 48 minucie postawił Maciek Wiernio i po emocjonującej końcówce Przypadkowe Grajki wygrały z Tornado Squad 6:4.
Mecz pomiędzy East Team, a Sante był od pierwszych minut rozgrywany na bardzo wysokim tempie. Obie drużyny były dobrze przygotowane pod kątem motorycznym i kondycyjnym. Na boisku było dużo rotacji, wiele twardych starć, czasami nawet zbyt ostrych, ale sędzia kontrolował przebieg spotkania. Wynik meczu otworzyli ligowcy występujący w barwach East Team, ale Sante nie odstawali od nich na krok. Ich główną bronią była gra z kontrataku i to ona w dużej mierze zadecydowała, że najpierw wyrównali, by później utrzymać prowadzenie do przerwy 2:3. Po zmianie stron gospodarze byli bardziej mobilni, ale przede wszystkim skuteczni, co zaowocowało powrotem do spotkania. Mimo wielu niedokładności z obu stron, to ostatnie 10 minut należało do East Team. Najpierw strzelili bramkę z rzutu karnego, by chwilę później zdobyć zwycięską bramkę na 4:3. Końcówka była nerwowa i Sante mogli jeszcze wyrównać stan meczu, lecz ta sztuka im się nie udała. W ten sposób East Team odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w historii występów w Lidze Fanów i przesuwa się na bezpieczne miejsce w tabeli. Z kolei Sante po powrocie do naszych rozgrywek doznało pierwszej porażki i w kolejnych spotkaniach będą mieli się wziąć za siebie, bo na pewno nikt nie odda im łatwo pola gry w tych rozgrywkach.
Początek spotkana między Albatrosami, a ADP Wolską Ferajną był rozgrywany na wysokiej intensywności. Było sporo szarpanej gry, ale mecz mógł się podobać, bo w szeregach obydwu zespołów każdy był zaangażowany w ofensywę, jak i w defensywę. Wynik spotkania po skutecznie wyegzekwowanym rzucie karnym otworzył Cezary Małecki. Do przerwy żadna z ekip nie zaznaczyła wyraźnej przewagi i mogliśmy być przekonani, że rezultat do przerwy 2:1 nie jest przesądzony. Po zmianie stron tę część spotkania zdominowali gospodarze, którzy szybko odskoczył na trzy bramki, a ich sytuację „poprawił" jeden z zawodników ADP, który został przez sędziego ukarany najpierw żółtą, a późnej czerwoną kartką. Gra jeszcze bardziej się zaostrzyła. Czuć było w powietrzu, że drużyny nie sympatyzują za sobą. Niepotrzebne docinki tylko utwierdziły w tym przekonaniu. Goście mimo gry w osłabieniu byli w stanie w kilku sytuacjach wyjść obronną ręką, ale na pewno ta decyzja sędziego z wymierzeniem takiej kary bardzo im skomplikowała grę. Mecz nieco stracił na tempie i jakości i w zasadzie kilka dobrych minut przed końcem meczu moglibyśmy wskazać wygrany zespół. Na słowa uznania zasługują bramkarze obydwu ekip, którzy podejmowali dobre, skuteczne interwencje. I to głównie dzięki ich pomocy wynik nie oscylował w granicach po 10 bramek zdobytych przez drużyny. Finalnie gospodarze wygrali 6:2.
Bardzo ciekawie zapowiadał się pojedynek zespołów BRD Young Warriors oraz Stado Szakali, ponieważ obydwie drużyny w pierwszej kolejce odniosły zwycięstwa. Pierwszy kwadrans meczu był bardzo wyrównany. Dwukrotnie jako pierwsi bramkę zdobywali gospodarze, na co chwilę potem odpowiadali ich rywale. Od stanu rywalizacji 2:2 delikatną przewagę osiągnęli goście, którzy w ciągu minuty wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Chwilę później zawodnik gospodarzy został ukarany żółtą kartką i przewagę wykorzystali goście strzelając kolejne dwie bramki. Dzięki bardzo dobrej końcówce pierwszej połowy spotkania drużyna Stado Szakali na przerwę schodziła z czterobramkowym prowadzeniem. Początek drugiej części meczu należał zdecydowanie do gospodarzy, którzy dwukrotnie pokonali bramkarza przeciwników i do dwóch bramek zmniejszyli stratę do swoich rywali. Niestety dla nich to było wszystko na co było ich stać tego dnia. Od tego momentu zwiększyła się przewaga drużyny gości, którzy systematycznie powiększali przewagę nad rywalami. Na kolejne stracone cztery bramki, tylko raz się udało odpowiedzieć zespołowi BRD. Ostatnie minuty to kolejne skuteczne akcje zespołu gości , które ostatecznie ustalają wynik spotkania na 5:12. Byliśmy świadkami bardzo ciekawego spotkania, które obfitowało w wiele bramek. W lepszych humorach z boiska schodzili zawodnicy Stado Szakali, którzy po dwóch seriach spotkań mają komplet punktów. Zespół BRD Young Warriors musiał tym razem uznać wyższość swoich przeciwników i pierwszy raz w tym sezonie musieli zejść z boiska jako pokonani.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)