Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 13 Liga
Był to zaległy mecz z poprzedniej kolejki, którego nie udało się rozegrać z powodu katastrofalnych warunków pogodowych. Dla NieDzielnych był to zdecydowanie mniej korzystny układ, bo w zeszłym tygodniu ekipa ta dysponowałaby optymalnym składem, a w związku z przeniesieniem meczu na nowy termin nie miała nawet solidnej ławki rezerw. Dodatkowo dla obu ekip był to drugi mecz tego dnia, a gra w pełnym słońcu spowodowała, że tempo spotkania raczej nie powalało. Za to zabójczo skuteczny był tego dnia napad Szeregu, bo gospodarze bardzo szybko otworzyli wynik i praktycznie dyrygowali przebiegiem całego spotkania. Pierwsza połowa skończyła się pewnym prowadzeniem Szeregu 5:1, a po wznowieniu gospodarze dołożyli nawet jeszcze jedno oczko. Niedzielni odpowiedzieli trafieniem i przy stanie 6:2 ekipa Marcina Aksamitowskiego miała inicjatywę, ale niestety nie była w staniej przekuć jej na strzelanie goli. Kolejna bramka dla Szeregu spowodowała, że goście otworzyli się w obronie, a wobec braku sił do powrotu przy stracie piłki, kilka kontr gospodarzy praktyczni przekreśliły szanse na ewentualny comeback. W końcówce NieDzielni dołożyli jeszcze kilka goli, ale było to zdecydowanie za mało, aby dogonić wynik i mecz zakończył się gładkim zwycięstwem Szeregu 10:5.
Spotkanie sąsiadów z tabeli miało charakter wizerunkowy - Furduncio Brasil F.C II miało już zapewnione brązowe medale, natomiast Green Team był już zabukowany na czwartym miejscu. W obu drużynach była jednak żądza wygranej i byliśmy świadkami fascynującego spotkania, mimo iż początek na to nie zapowiadał. Zaczęło się wręcz koszmarnie dla gości, gdyż już w 2 minucie stracili bramkę po trafieniu samobójczym. Gospodarze jednak na tym nie kończyli ataków - Paulo Masnik, Carlitos Moreira i Julio Katz również wpisali się na listę strzelców. W 15 minucie Furduncio Brasil F.C. II prowadziło już 4:0, jednak ambitni goście podnieśli się po trafieniach Roberta Zawistowskiego i Piotra Waszczuka - 4:2. Gospodarze jeszcze przed przerwą odskoczyli znów na bezpieczny dystans po ładnym trafieniu z dystansu autorstwa Elio Silvy. W drugiej połowie byliśmy świadkami walki cios za cios. Najpierw Brazylijczycy odskoczyli na 6:2, by goście doskoczyli na 6:3. Potem gospodarze zdobyli trafienie na 7:3, by Green Team wracał niczym zielone zombie zza grobu i trafił na 7:4. Niestety, jak to z nieumarłymi w popkulturze bywa, największym ich przeciwnikiem najczęściej jest moment, w którym trzeba gonić przeciwnika. I tak było też tym razem, gdyż Green Teamowi zabrakło czasu.
Mecz ten miał jednego faworyta - gospodarzy, którzy są o krok od zdobycia mistrzostwa. Na początku gracze z Zielonej Białołęki stawiali twarde warunki i nawet wyrównali wynik spotkania na 1:1, jednak później boisko należało już praktycznie tylko do zawodników w zielonych strojach. Piwo Po Meczu dość szybko odskoczyło na kilkubramkową przewagę, a na przerwę schodziło z wynikiem 6:1. Większość trafień gospodarzy padało po przechwytach na połowie przeciwnika. Co gorsza, Oldboys Derby III przyszło na mecz nadspodziewanie nielicznym składem, więc brakowało im sił, by gonić wyżej notowanego rywala. Szczególnie dobrze w barwach Piwa Po Meczu zaprezentował się Michał Świercz, który aż pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców. Napastnik gospodarzy włączył się tym samym do walki o koronę króla strzelców (jest zaledwie jedno trafienie za Witkiem Kalinowskim z Wystrzelonych). Pomimo starań zawodników drużyny dowodzonej przez Przemka Białego, przewaga przeciwników cały czas rosła. Nie pomogły zrywy Piotra Grudnia, ani Rafała Bujalskiego - w te gorące i burzowe popołudnie gracze Piwa Po Meczu byli po prostu szybsi i silniejsi. W drugiej połowie gospodarze dopełnili dzieła zniszczenia, wygrywając ostatecznie aż 12:2. W ostatnich minutach Michał Świercz dorzucił do swojego dorobku dwie asysty i z pewnością byłby w szóstce kolejki, gdyby nie fakt, że było to jedyne spotkanie 13. ligi w tym tygodniu - pozostałe, ze względu na oberwanie chmury nad Areną Grenady, zostały przełożone na ostatnią kolejkę wiosennych zmagań Ligi Fanów. Dodajmy, że dzięki tej wygranej Piwosze są przed ostatnią kolejką liderami i wystarczy im punkt w meczu z Wystrzelonymi, aby świętować pierwsze w historii drużyny mistrzostwo w Lidze Fanów.
Mimo że układ najlepszych trzech miejsc 13 ligi przed startem niedzielnej kolejki był dobrze znany, tego samego nie można było powiedzieć o reszcie stawki. Z powodu oberwania chmury, które miało miejsce na Arenie Grenady tydzień wcześniej, byliśmy zobligowani do rozegrania podwójnej kolejki. Stawiało to wiele spotkań w dość interesującym świetle, ponieważ pozorna dysproporcja sportowa mogła zostać ukryta pod ogromem zmęczenia w przypadku rozegrania dwóch potyczek jednego dnia. W jednym ze spotkań zmęczeni Pogromcy Poprzeczek (mieli za sobą wymagające starcie z rezerwami Niedzielnych) stanęli naprzeciwko ekipy Asap Vegas FC. Mecz rozpoczął się od szybkiego objęcia prowadzenia przez gospodarzy, którzy następnie dwie minuty później podwyższyli stan posiadania. Od tego momentu gra Pogromców znacząco się poprawiła, czego efektem była bramka kontaktowa zdobyta w 13 minucie. Niestety dla nich idealną szansę na wyrównanie zmarnował Mateusz Niewiadomy, który nie zdołał pokonać bramkarza z rzutu karnego. Na domiar złego po jego strzale piłkę próbował dobić Markowski, ale jemu również nie udało się umieścić futbolówki w siatce. Sztuka ta udała mu się natomiast wprost z rzutu wolnego. W odpowiedzi Asap wspiął się na swoje piłkarskie wyżyny, kolejny raz obejmując prowadzenie tuż przed przerwą przy stanie rywalizacji 3:2. W drugiej części zawodów znacząco podkreśliła się różnica poziomów, czego efektem było pokaźne zwycięstwo gospodarzy. Tym samym gracze w czarnych strojach wygrali swój mecz 8:4, wyprzedzając przy tym Szereg Homogenizowany oraz Gentleman Warsaw Team, zajmując finalnie piąte miejsce w tabeli.
Mecz pomiędzy drużynami Wystrzelonych a Gentleman Warsaw Team miał zostać rozegrać w poprzedniej serii spotkań, jednak intensywny deszcz sprawił, że do tego pojedynku zespoły przystąpiły w ostatniej kolejce. Faworytem byli niewątpliwie gospodarze, którzy w przypadku wygranej mieli jeszcze szansę na zajęcie pierwszego miejsca na koniec sezonu. Dla zespołu gości zdobyte punkty w tym spotkaniu pozwoliły by realnie myśleć o miejscu w pierwszej piątce i udziale w turnieju kończącym sezon. Początek był bardzo wyrównany i na szybko strzeloną bramkę przez gospodarzy odpowiedzieli rywale i po 10 minutach był wynik remisowy. Kolejne minuty pierwszej połowy to dominacja Wystrzelonych, którzy najpierw objęli prowadzenie a następnie z biegiem czasu je powiększali. W tej części spotkania celne trafienia odnotowaliśmy tylko na koncie gospodarzy i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 5:1. Druga połowa to kontynuacja dobrej gry drużyny prowadzonej przez Michała Opińskiego. Dopiero przy stanie 9:1 drugie trafienie dołożyli oponenci, jednak to było wszystko, na co było stać tę drużynę. Do końca mecz w pełni kontrolowali faworyci, którzy ostatecznie wygrali bardzo przekonywująco 13:2. Wysokie zwycięstwo jest m.in. dziełem bardzo skutecznego tria zawodników Opaliński - M. Opiński - Kalinowski, którzy razem zdobyli 10 bramek i zanotowali 9 asyst. Wygrana tego zespołu sprawiła, że bezpośredni pojedynek z Piwo Po Meczu miał wyłonić zdobywcę tytułu mistrzowskiego. Drużyna Gentleman Warsaw Team była tylko tłem dla bardzo wymagających rywali i swojej ostatniej zdobyczy punktowej w sezonie musiała poszukać z kolejnym przeciwnikiem.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)