reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00

Ajaks Warszawa dalej ma szanse na miejsce premiowane grą w Pucharze Ligi Fanów. Duża w tym zasługa duetu Bartek Kopacz - Krystian Kontek, który poprowadził gospodarzy do zwycięstwa w meczu z AFC Niezamocni. Pierwszy z nich, już w 3 minucie spotkania miał na swoim koncie dwie bramki (w tym jedną z rzutu rożnego), natomiast Krystian zaryglował bramkę Ajaksu Warszawa, rozgrywając praktycznie bezbłędne zawody. Ostatecznie, Bartek Kopacz odnotował aż 5 trafień, dając sobie matematyczne szanse na zostanie królem strzelców w tegorocznych rozgrywkach. Przewaga gospodarzy była niezaprzeczalna i niezagrożona przez całe spotkanie. Faworyci grali swoje i punktowali gości kiedy tylko się dało, a z drużyny AFC Niezamocnych wyróżniał się jedynie Dawid Brzoskowski, który pełnił rolę bramkarza. Jednak nawet naprawdę dobra gra Dawida nie była w stanie uratować jego drużyny przed wynikiem 4:0 do przerwy. Po zmianie stron, AFC Niezamocni bardziej zaangażowali się w ataki, ale niewiele z tego było efektów. Mało tego, gospodarze odjeżdżali z wynikiem, by ostatecznie prowadzić aż 7:0. Z każdą minutą Krystian Kontek coraz mocniej zagrzewał swoich kolegów z drużyny o zachowanie czystego konta. Niestety, jego starania w tym zakresie zdały się na nic, bo dosłownie w ostatniej akcji spotkania, Łukasz Syrek strzelił honorową bramkę dla gości. Okrzyki niezadowolenia Krystiana niosły się po kampusie AWF i Lesie Bielańskim jeszcze długo po finałowym gwizdku sędziego.

2
11:00

Cały czas mająca matematyczne szanse na medal drużyna Shitable podejmowała pogrążoną w otchłani 12 ligi ekipę Bagstar Wszedło. Od początku widać było, że gospodarze będą dominować w tym spotkaniu i szybko strzelone bramki kompletnie rozbiły przeciwnika, który starał się podnieść rękawicę. Niestety sytuacja kadrowa gości z całą pewnością nie pomagała w osiągnięciu korzystnego rezultatu, gdyż na to spotkanie Bagstar dotarł tylko w sześcioosobowym składzie. W ataku gospodarzy brylowali Fedir Ivanchenko oraz Stas Krayeuski, którzy strzelali seryjnie bramki. Do przerwy mieliśmy wynik 9:1 co pokazywało jak dużą przewagę na boisku mieli faworyci. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił i ofensywa Shitable notorycznie poprawiała swoje statystyki. Goście starali się walczyć, jednak brak zmian, upalna pogoda i wynik, który był już dwucyfrowy na pewno, nie pomagały. Ostatecznie skończyło się wynikiem 20:3, co pokazuje przepaść jaki dzieli obie ekipy w tym sezonie. Gospodarze czekają na ostatnią kolejkę, która ostatecznie zdecyduje o końcowej klasyfikacji. Goście pogodzeni już że spadkiem, muszą mocno przemeblować swój skład, by walczyć w przyszłym sezonie o powrót do 12 ligi.

3
11:00

Debiut w rozgrywkach Ligi Fanów zakończony zdobyciem tytułu mistrzowskiego. Czy może być piękniej? Essing Gorillaz nie mieli sobie równych, a przekonującym zwycięstwem ze Sportano Football Club potwierdzili, że w kolejnym sezonie mogą powalczyć na wyższym poziomie rozgrywkowym. Gospodarze niedzielnego spotkania też nie pozostają bez szans na taki scenariusz, bo przed ostatnią kolejką sezonu wszystko zależy od nich - w końcu znajdują się na podium z dwupunktową przewagą nad czwartym miejscem! I choć nie byli w stanie pokonać młodych goryli, to też nie można powiedzieć, że zupełnie odstawali poziomem. Pierwsze dwa gole strzelili mistrzowie: Florczuk wykończył piękną akcję Skwirtniańskiego, a Wolski wykończył… swoją piękną akcję. Następnie jednak dwa równie urodziwe trafienia zaliczył Filip Motyczyński i mieliśmy 2:2. W drugiej połowie obie drużyny starały się przechylić szalę na swoją korzyść, czego efektem było pięć strzałów w obramowanie bramki - raz jednej, raz drugiej. Ostatecznie wynik zmienił zawodnik Essing Gorillaz, uderzając z okolic połowy boiska. Festiwal pięknych trafień trwał, bo Filip Wolski na 2:4 strzelił tak mocno, że piłka odbiła się od poprzeczki, wpadła do siatki i znów poszybowała w kierunku górnej części bramki. Niezwykle silnym uderzeniem popisał się też Motyczyński, kompletując hat-tricka, ale na nic się to zdało. Gol z rzutu wolnego Filipa Wolskiego i decydujące trafienie Komorskiego przypieczętowały zwycięstwo i mistrzostwo graczy w czarnych strojach!

4
13:00

Lisy Bez Polisy mogły się przed tą kolejką łudzić, że uda im się zachować szanse na zajęcie 3 miejsce w tabeli. Żeby te nadzieje podtrzymać, należało bezwzględnie wygrać z NieDzielnymi, którzy swój los poznali już dawno temu. Ale chociaż różnica w tabeli była spora, to niemal jak zawsze, gdy mamy do czynienia z NieDzielnymi, nigdy nie spodziewamy się jednostronnej potyczki. I tutaj długimi fragmentami również nic jej nie zapowiadało. Co więcej – zaczęło się sensacyjnie, a przy okazji trochę komicznie, bo w jednej z pierwszych akcji bramkarz Lisów Krystian Załucki nabił piłką w twarz Bartka Kujawińskiego i w ten oto kuriozalny sposób padło pierwsze trafienie. Ale o ile w tej sytuacji NieDzielni mieli sporo szczęścia, tak później los zaczął się od nich odwracać. Najpierw sprokurowali rzut karny, który przeciwnicy wykorzystali na raty. Gola na 1:2 stracili z kolei po trafieniu samobójczym Michała Drosio, a potem zrobiło się nawet 1:3. I niestety nic nie zapowiadało, że los szybko się odwróci, bo przegrywający popełniali mnóstwo błędów własnych. I to właśnie nimi karmili rywali w drugiej połowie. Finałowa odsłona zaczęła się od stanu 1:3, ale w pewnym momencie było już nawet 1:8. Gra NieDzielnych posypała się kompletnie, z kolei Lisy jak to lisy – chytrze wykorzystały zaistniałe okoliczności, zdobywały łatwe gole, a królem polowania był Damian Borkowski (5 goli i 3 asysty), jakkolwiek nam w obozie triumfatorów bardziej podobał się Kacper Bednarczyk. Trudno z kolei kogokolwiek wyróżnić w zespole przegranych. Tutaj brakowało dyscypliny, konsekwencji, czyli tak naprawdę wszystkiego, co tej ekipie pozwalało toczyć zażarte boje z dużo wyżej notowanymi przeciwnikami. Dlatego wynik końcowy, czyli 2:10, nie jest tutaj żadnym zaskoczeniem. W jego konsekwencji Lisy wciąż mogą jeszcze marzyć o trzecim miejscu w tabeli, natomiast żeby tak się stało, muszą pokonać w niedzielę Sportano, jak również liczyć na porażkę lub remis Shitable z… NieDzielnymi. Ale czy po takim spotkaniu mogą wierzyć, że tę ekipę stać, by im w czymkolwiek pomóc?

Reklama