reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SUPERBET CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
14:00

Spotkanie pomiędzy Klikersami a Kanarkami zakończyło się zwycięstwem Klikersów, choć początek meczu wskazywał na zupełnie inny scenariusz. To Kanarki jako pierwsze trafiły do siatki, obejmując prowadzenie już w pierwszych minutach spotkania. Odpowiedź Klikersów była jednak błyskawiczna, a z każdą kolejną minutą ich przewaga na boisku stawała się coraz bardziej widoczna.

Momentem przełomowym była akcja Ernesta Łukaszka, który doprowadził do remisu 1:1 w spektakularnym stylu. Zawodnik Klikersów minął aż czterech rywali, po czym pewnym strzałem zakończył indywidualną akcję. Trafienie wyraźnie napędziło jego drużynę, która szybko przejęła kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Do przerwy Klikersi prowadzili już 4:1, prezentując skuteczną i bardzo dojrzałą grę.

Kluczową postacią meczu był właśnie Ernest Łukaszek. Lider Klikersów zakończył spotkanie z dorobkiem dwóch bramek i dwóch asyst, mając bezpośredni udział przy czterech z pięciu trafień swojej drużyny. Jego znakomity występ został doceniony także indywidualnie – po meczu wybrano go MVP 14. ligi.

Druga połowa wyglądała już nieco inaczej. Kanarki wyszły na boisko bardziej zmotywowane i szybko pokazały, że nie zamierzają oddać punktów bez walki. Ich gra stała się bardziej agresywna i skuteczna, dzięki czemu zaczęli odrabiać straty. Krytyczny moment miał miejsce w ostatnich minutach meczu. Kanarki otrzymały rzut karny, który mógł zmniejszyć stratę do zaledwie jednej bramki i zapewnić niezwykle nerwową końcówkę. Do piłki podszedł Mateusz Chatry, jednak znakomicie zachował się bramkarz Klikersów, Aleksander Prządka. Golkiper świetnie wyczuł intencje strzelca i obronił "jedenastkę", praktycznie przesądzając o zwycięstwie swojej drużyny.

To spotkanie doskonale pokazuje potencjał drzemiący w ekipie Klikersów. Mimo że rozegrali aż dwukrotnie mniej spotkań niż większość drużyn w lidze, zdołali zakończyć sezon na solidnym 6. miejscu, wielokrotnie udowadniając, że mogą rywalizować z najlepszymi zespołami rozgrywek.

Dla Kanarków porażka nie zmienia jednak obrazu bardzo udanego sezonu. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem mieli zapewnione 2. miejsce w tabeli, co jest świetnym wynikiem i potwierdzeniem wysokiej jakości prezentowanej przez nich gry przez całe rozgrywki.

2
16:00

W ostatniej kolejce Oldboys Derby II miało jedno zadanie – utrzymać miejsce na podium, do czego wystarczał im remis. Z kolei ich rywal, Warsaw Pistons, teoretycznie musiał wygrać, by zachować szansę na utrzymanie w lidze, jednak sytuacja mocno skomplikowała się po zwycięstwie Klikersów nad Kanarkami.

Niestety dla widowiska emocje skończyły się, zanim mecz na dobre się rozkręcił. Już w 1. minucie prowadzenie gospodarzom dał Bartłomiej Krywko, który precyzyjnym strzałem z dystansu rozpoczął prawdziwą kanonadę Oldboysów. Worek z bramkami rozwiązał się na dobre, a przewaga zespołu z Osiedla Derby ani przez chwilę nie podlegała dyskusji. Wystarczy wspomnieć, że już po 15 minutach Oldboys prowadzili aż 7:0.

Prawdziwym katem Warsaw Pistons był wspomniany wcześniej Bartłomiej Krywko, który w tym czasie zdobył cztery gole. Dwa trafienia dołożył Piotr Grudzień, a raz na listę strzelców wpisał się Łukasz Łukasiewicz. W środku pola dominował, nomen omen, Jan Dominiewski, świetnie rozdzielający piłki do swoich kolegów, a defensywą bez zarzutu kierował Michał Bugajski.

W pierwszej części meczu goście nie mieli zbyt wiele do powiedzenia i niestety dla nich obraz gry nie zmienił się po przerwie. Wciąż dominowali Oldboje, którzy – paradoksalnie – byli szybsi, wytrzymalsi i lepiej zorganizowani zarówno w defensywie, jak i ofensywie od swoich młodszych przeciwników. Nie dziwi więc różnica, jaka dzieli oba zespoły w tabeli. A może gospodarzom po prostu bardziej się chciało? Honor Warsaw Pistons uratował Kacper Bogusz, zdobywając jedyną bramkę dla swojego zespołu. W szeregach gości wyraźnie brakowało lidera, którym bez wątpienia był nieobecny tego dnia Kacper Romanowski.

Mecz zakończył się w pełni zasłużonym zwycięstwem Oldboys Derby II 12:1. Tym samym gospodarze mogli cieszyć się nie tylko z efektownej wygranej, ale również z wywalczenia brązowych medali na zakończenie sezonu.

3
20:00

Tym spotkaniem zakończyły się w tej rundzie zmagania ligowe na Arenie Grenady, a zawodnicy obu ekip zadbali o to, by pożegnać sezon w efektownym stylu. W efekcie obejrzeliśmy bardzo wyrównane widowisko, choć stawka dla obu drużyn była zupełnie inna. Young Warriors musieli wygrać, aby zapewnić sobie utrzymanie, podczas gdy Elekcyjna walczyła już tylko o honor.

I trzeba przyznać, że goście potraktowali ten mecz bardzo poważnie. Przez długi czas obie defensywy spisywały się bez zarzutu, dlatego na pierwszego gola trzeba było czekać aż do 23. minuty. Wtedy prowadzenie Elekcyjnej dał Bartek Brulikis. Gospodarze odpowiedzieli dopiero w ostatniej akcji pierwszej połowy, gdy do siatki trafił Patryk Nowicki, doprowadzając do remisu.

Po zmianie stron Elekcyjna błyskawicznie odzyskała prowadzenie. Choć pierwszą groźną sytuację stworzyli Young Warriors, a Paweł Naszkiewicz trafił w słupek, z tej akcji narodziła się kontra, którą ponownie wykończył Bartek Brulikis. W 35. minucie przewaga gości wzrosła do dwóch bramek po trafieniu Patryka Sznajdera i wydawało się, że mają mecz pod kontrolą.

Wtedy jednak nastąpił zwrot akcji. Drużyna Adriana Kanigowskiego straciła koncentrację, a cała przewaga została roztrwoniona w zaledwie kilka minut. Young Warriors coraz częściej rozgrywali piłkę z wysoko ustawionym bramkarzem i w końcu przyniosło to efekt. Mateusz Adamiec zdecydował się na strzał, po którym piłka zatrzepotała w siatce. Chwilę później ponownie dał o sobie znać Patryk Nowicki. W 39. minucie doprowadził do wyrównania, a trzy minuty później skompletował hat-tricka, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.

Rozpędzeni gospodarze poszli za ciosem. Niedługo później piłka odbiła się od Przemka Długokęckiego, a Patryk Więckowski nie zdążył zareagować, przez co przewaga Young Warriors wzrosła do dwóch trafień. Elekcyjnej zaczęło brakować sił, a krótka ławka rezerwowych coraz mocniej dawała się we znaki. Mimo że do końca pozostawało jeszcze trochę czasu, goście nie byli już w stanie odwrócić losów spotkania.

Young Warriors natomiast postawili kropkę nad i. W 48. minucie trafił Daniel Mihalowicz, a minutę później wynik na 7:3 ustalił Kamil Gałecki. Dzięki kapitalnej końcówce BRD Young Warriors odwrócili losy meczu i rzutem na taśmę wydostali się ze strefy spadkowej, zapewniając sobie utrzymanie.

4
20:00

Spotkanie mistrzów ligi, czyli BS Zadymiarzy, z walczącym o jak najlepsze zakończenie sezonu Santiago Remberteu miało przed pierwszym gwizdkiem swój ciężar gatunkowy. Boisko bardzo szybko pokazało jednak, dlaczego gospodarze już kilka dni wcześniej mogli świętować mistrzowski tytuł.

Zadymiarze weszli w ten mecz dokładnie tak, jak przyzwyczaili nas przez cały sezon – z ogromną energią, wysokim tempem i ofensywnym nastawieniem. Ruszyli do przodu z takim impetem, że za ich kopytami można było dostrzec jedynie unoszący się kurz. Od pierwszych minut przejęli inicjatywę i praktycznie nie oddawali jej już do końcowego gwizdka.

Santiago próbowało odpowiadać, ale gospodarze byli po prostu o krok szybsi, dokładniejsi i bardziej zdecydowani w każdym elemencie gry. Ich akcje były płynne, przemyślane i regularnie kończyły się groźnymi sytuacjami pod bramką rywali. Było widać, że mimo zapewnionego już mistrzostwa nie zamierzają odpuszczać ani na moment.

Jedną z najjaśniejszych postaci meczu był ponownie Dominik Zawiślak, który kapitalny sezon zwieńczył w najlepszy możliwy sposób. Nie dość, że wcześniej zapewnił sobie tytuł króla strzelców, to tym spotkaniem przypieczętował również koronę króla asyst. Kolejny raz pokazał pełnię swoich możliwości – zarówno jako egzekutor, jak i kreator gry. Takie liczby nie biorą się z przypadku i są najlepszym podsumowaniem jego znakomitych rozgrywek.

Przewaga Zadymiarzy była widoczna przez całe spotkanie. Mistrzowie kontrolowali tempo, narzucali własne warunki i nie pozwalali rywalom rozwinąć skrzydeł. Santiago walczyło ambitnie, próbując znaleźć sposób na rozpędzonych gospodarzy, ale tego dnia różnica jakości była wyraźnie widoczna. Zadymiarze po raz kolejny pokazali siłę zespołu, który przez cały sezon dominował w rozgrywkach i zasłużenie sięgnął po mistrzostwo.

Dla Santiago był to natomiast bardzo gorzki wieczór. Jeszcze kolejkę wcześniej drużyna zajmowała piąte miejsce i wydawało się, że spokojnie zakończy sezon w środku tabeli. Piłka nożna bywa jednak brutalna. Splot innych wyników oraz wysoka porażka sprawiły, że Santiago Remberteu ostatecznie żegna się z ligą i w przyszłym sezonie zagra poziom niżej...

5
21:00

Spotkanie pomiędzy FC Olimpik a Heavyweight Heroes zakończyło się zwycięstwem gości. Pierwsza połowa od początku układała się pod dyktando Herosów. Goście imponowali siłą fizyczną, dobrze wykorzystywali przewagę w pojedynkach i regularnie stwarzali zagrożenie pod bramką rywali. Worek z bramkami rozwiązał Mateusz Zachewicz, który po dalekim przerzucie od bramkarza kapitalnie przyjął piłkę, obrócił się z nią i pewnym strzałem pokonał golkipera Olimpiku. Był to dopiero początek jego świetnego występu. Piętnaście minut później popisał się jeszcze piękniejszym trafieniem, uderzając z woleja prosto w okienko bramki. Gol nie tylko zachwycił kibiców, ale również wyprowadził Heavyweight Heroes na trzybramkowe prowadzenie.

Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił. FC Olimpik ruszył do odrabiania strat i szybko dał sygnał do ataku za sprawą trafienia Nikity Kalmykova. Gospodarze zaczęli wywierać większą presję, a przez moment wydawało się, że mogą jeszcze wrócić do gry. Heavyweight Heroes nie pozwolili jednak rywalom rozwinąć skrzydeł. Zachowali spokój, dobrze organizowali się w defensywie i w kluczowych momentach odpowiadali własnymi akcjami, skutecznie gasząc zapędy przeciwników. "Olimpijczycy" walczyli do samego końca i kilkukrotnie potrafili zagrozić bramce rywali, jednak tego dnia goście byli bardziej konkretni pod polem karnym i znacznie skuteczniejsi w finalizacji swoich akcji. To właśnie ta różnica okazała się kluczowa dla losów spotkania.

Ostatecznie Heavyweight Heroes sięgnęli po zasłużone zwycięstwo, prezentując dobrą organizację gry, skuteczność i chłodną głowę w najważniejszych momentach meczu. Dzięki kompletowi punktów oraz korzystnym wynikom na innych boiskach wywalczyli awans do Superbet Cup. FC Olimpik mimo porażki może natomiast schodzić z boiska z podniesioną głową, bo do ostatniego gwizdka starał się odwrócić losy rywalizacji. Tego dnia czegoś im jednak zabrakło.

Reklama