reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Vox Populi miało nadzieję na walkę i zdobycie punktów w meczu z Rodziną Soprano. Początek spotkania przyniósł nieoczekiwane prowadzenie gospodarzy – golkiper gości niefortunnie wykopał piłkę od bramki, a po przechwycie napastnik Vox Populi dał swojemu zespołowi prowadzenie.

Rodzina Soprano szybko chciała odpowiedzieć, jednak ich akcjom brakowało skuteczności, by zaskoczyć rywali. Na szczęście dla gości przeciwnicy sami pomogli im przełamać impas. Po niepotrzebnym odkopnięciu piłki Krzysztof Stachowicz otrzymał żółtą kartkę, a jego drużyna musiała grać w osłabieniu. Właśnie wtedy zespół Grzegorza Bogdańskiego wyrównał wynik. Do końca pierwszej połowy żadna z ekip nie potrafiła wyjść na prowadzenie, więc do przerwy mieliśmy remis 1:1.

Po zmianie stron goście weszli na wyższy poziom i zaczęli wykorzystywać błędy przeciwników. Szybko objęli trzybramkowe prowadzenie, a gospodarze musieli gonić wynik. Po słabszym okresie Vox Populi ponownie uwierzyło, że może jeszcze zdobyć punkty – Krzysztof Stachowicz strzelił gola na 2:4, ale natychmiast po tym Rodzina Soprano odpowiedziała kolejnym trafieniem.

W drugiej połowie gospodarze mieli jeszcze jeden zryw. Ponownie Stachowicz pokonał bramkarza rywali, zmniejszając wynik do 3:5. Chwilę później Vox Populi zmarnowało doskonałą okazję, a rywale ruszyli z kontrą i skutecznie ją wykorzystali. W końcówce wynik ustalił Jan Szarata, a Rodzina Soprano mogła cieszyć się z kompletu punktów po zasłużonym zwycięstwie.

2
11:00

W 12. lidze doszło do bardzo ciekawego i momentami zaciętego spotkania pomiędzy Luminą a FC Melange. Oba zespoły przystąpiły do meczu z dużą motywacją. Gospodarze chcieli wreszcie przełamać serię niepowodzeń, natomiast goście, po kilku solidnych występach, celowali w kolejne zwycięstwo. Pierwsza połowa była wyrównana i zakończyła się wynikiem 1:1, co dobrze oddawało jej przebieg.

Lumina starała się grać odważnie i wysoko, jednak FC Melange skutecznie odpowiadał kontratakami. W ofensywie gości szczególnie dobrze zaprezentował się Łukasz Słowik, który po raz kolejny udowodnił, że jest zawodnikiem od zadań specjalnych – zdobył dwa gole, pokazując zarówno instynkt snajpera, jak i świetne ustawienie w polu karnym. Świetny występ zaliczył również Kamil Pietrzykowski, który zdobył bramkę i zaliczył asystę, potwierdzając, że jest jednym z liderów drużyny. Obok niego błysnął także Kamil Marciniak – autor gola i asysty, którego aktywność na obu połowach boiska nadawała rytm grze Melange.

Jednak największe wrażenie pozostawił po sobie Juliusz Marciniak, syn Kamila. Młody, ambitny i bardzo dobrze wyszkolony technicznie zawodnik. Wszedł na boisko bez kompleksów, dołożył bramkę i asystę, a swoją odwagą i błyskotliwością udowodnił, że przed nim duża przyszłość w amatorskich rozgrywkach.

Druga połowa była popisem skuteczności gości, którzy lepiej wykorzystywali swoje sytuacje i zachowali więcej sił. Lumina próbowała odgryzać się pojedynczymi atakami, ale defensywa Melange była dobrze zorganizowana i nie pozwoliła na wiele.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:6, a FC Melange zasłużenie dopisał do swojego konta trzy punkty. To zwycięstwo pokazuje, że drużyna dojrzewa z meczu na mecz i potrafi skutecznie łączyć doświadczenie z młodzieńczą energią.

3
11:00

To spotkanie miało być wyrównanym pojedynkiem ekip ze środka tabeli, ale FC Łazarski od pierwszych minut rozwiał wszelkie wątpliwości, kto będzie rozdawał karty. Gospodarze zaczęli z pełnym impetem i już w pierwszej połowie zdominowali Dynamo. Bramki Nuralego Omarkula, Mykyty Harkavki i Zhasulana Kamantaya dały im solidne prowadzenie 3:0, a drużyna z Wołomina praktycznie nie potrafiła się odgryźć. Jedynie pojedyncze zrywy Adama Domidowicza dawały sygnały życia w ofensywie.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Łazarski nadal naciskał i dorzucił kolejne trafienia, podwyższając wynik na 6:0. Dopiero wtedy Dynamo zdołało odpowiedzieć – gole Jakuba Klimkowskiego i Andrzeja Śliwki nieco poprawiły rezultat, ale gospodarze szybko odzyskali kontrolę i dołożyli ósmą bramkę. Ostatnie słowo należało jednak do przyjezdnych – Michał Matyja ustalił wynik meczu na 8:3, dając Dynamo choć odrobinę powodów do zadowolenia.

FC Łazarski w pełni zasłużenie zgarnia komplet punktów, pokazując świetną organizację gry i skuteczność w ofensywie. Dynamo natomiast musi szybko poszukać sposobu, by ustabilizować formę, bo w takiej dyspozycji trudno będzie myśleć o awansie w tabeli.

4
14:00

Przybitym kontuzją swojego bramkarza i prawdziwego filara drużyny, Kuby Augustyniaka, Gentlemanom nie dawano większych szans w starciu z FC Razam, mimo że rywale również nie mogli pochwalić się najlepszą formą. Na placu gry, dość niespodziewanie w roli golkipera, pojawił się trenujący białorusko-polską ekipę Vitalii Haiduchyk, co – przynajmniej na papierze – jeszcze bardziej zmniejszało szanse gości. Jak się jednak okazało, boisko zweryfikowało te przewidywania, bo wcale nie oglądaliśmy jednostronnej rywalizacji.

Wprawdzie posiadanie piłki było zdecydowanie po stronie gospodarzy, ale Gentlemani, czekając w niskim bloku i skutecznie odcinając rywalom możliwości stworzenia zagrożenia, potrafili wyprowadzać równie groźne kontry. W miejsce Augustyniaka między słupkami stanął Nam Nguyen, który spisał się fenomenalnie, notując cztery kapitalne interwencje przy stuprocentowych okazjach Razamu – 0:0 do przerwy było w dużej mierze jego zasługą.

Po zmianie stron oba zespoły trzymały się swoich założeń, ale gościom pomogło słabe podanie jednego z defensorów Razamu, które przechwycił Piotr Loze, dając Gentlemanom sensacyjne prowadzenie. Potem przez niemal dziesięć minut trwało „bicie głową w mur” – spotkanie miało raczej charakter defensywnej szachownicy niż otwartego widowiska – aż w końcu gospodarze wyrównali. Szybki wyrzut z bramki Haiduchyka, podanie do Kolokoltseva i piłka została wyłożona do Kostogloda, który trafił do pustej bramki.

Prawdziwy rollercoaster emocji rozpoczął się na sześć minut przed końcem. Obie drużyny wymieniały cios za ciosem. Najpierw Dang strzałem pod poprzeczkę dał gościom prowadzenie 1:2, na co odpowiedział Kolokoltsev. Chwilę później Dziemieszczyk trafił na 2:3, lecz znów wyrównał niezawodny „numer 73” gospodarzy. Gdy wydawało się, że remis jest już przesądzony, Michał Dang, jak na kapitana przystało, ostatkiem sił wywalczył piłkę i upadając na murawę, bohatersko wbił ją do bramki, wywołując euforię wśród kolegów.

Chyba nikt nie przewidziałby takiego scenariusza. Gentlemani dokonali rzeczy, która jeszcze przed meczem wydawała się niemożliwa.

5
15:00

O godzinie 15:00 na Arenie Grenady zmierzyły się ze sobą drugie drużyny zespołów FURDUNCIO Brasil F.C. oraz FC Vikersonn UA. Faworytem spotkania byli bez wątpienia goście, którzy jako liderzy tabeli mierzyli się z zajmującymi dotąd szóstą lokatę Brazylijczykami.

Zgodnie z przewidywaniami, w mecz lepiej weszła drużyna w jasnoniebieskich strojach. Vikersonn wyszedł na prowadzenie już w 1. minucie za sprawą trafienia Yevhenii Kyrii, który z zimną krwią pokonał bramkarza rywali. Furduncio to jednak zespół wyjątkowo zdeterminowany i walczący do samego końca. Po tak szybkiej stracie gola gospodarze nie załamali się, błyskawicznie przejęli inicjatywę i zaczęli tworzyć sobie dogodne okazje, co finalnie poskutkowało trafieniem genialnego tego dnia Diego Caballero. Gospodarze ewidentnie byli w gazie. Rozgrywali piłkę cierpliwie i oddawali wiele strzałów z dystansu, lecz bramkarz Vikersonn był ciągle na posterunku. Żelazną defensywę gości w końcu przełamał strzał Donniego Williamsa. Radość Furduncio nie trwała jednak długo, ponieważ tuż przed przerwą goście zdobyli bramkę do szatni, ustalając wynik pierwszej połowy na 2:2.

Po zmianie stron Canarinhos kontynuowali oblężenie bramki rywali. W ich grze widać było prawdziwą pasję do piłki nożnej, co poskutkowało wyjściem na prowadzenie już po dziesięciu minutach gry. Do siatki trafił nowy nabytek Furduncio Brasil, Marcos Santana, który chwilę później zanotował swojego drugiego gola, w świetnym stylu rozpoczynając przygodę w Lidze Fanów. Tuż przed końcowym gwizdkiem zwycięstwo gospodarzy przypieczętował Rafael Godoy, dokładając nogę do pustej bramki.

Zwycięstwo Furduncio 5:2 nad Vikersonn nie tylko umocniło ich pozycję w ligowej tabeli, ale przede wszystkim dało zawodnikom mnóstwo radości. Ekipa gości spadła natomiast o dwie pozycje.

Reklama