reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00

W niedzielę w Lidze Fanów doszło do konfrontacji między FC Melange a Rodziną Soprano, która świetnie zobrazowała różnicę między młodością a doświadczeniem.

Gospodarze, mimo poważnych problemów kadrowych, wyszli na boisko z wielkim sercem. Brak nominalnego bramkarza sprawił, że między słupkami stanął Grzegorz Mac – na co dzień stoper – który starał się jak najlepiej odnaleźć w nietypowej dla siebie roli. Widać było jednak, że FC Melange bazuje głównie na doświadczeniu i inteligencji boiskowej – starsi zawodnicy wiedzieli, jak się ustawić, jak czytać grę i jak minimalizować straty w trudnych momentach.

Rodzina Soprano, wzmocniona transferem Filipa Motyczyńskiego, od pierwszych minut narzuciła wysokie tempo. Młody, dynamiczny skład gości imponował kondycją, szybkością i intensywnością, co pozwoliło im zdobyć trzy bramki jeszcze przed przerwą. W drugiej połowie przewaga fizyczna i szybkość Rodziny były jeszcze bardziej widoczne – wynik końcowy 11:2 najlepiej oddaje ich dominację w tym meczu.

Mimo wysokiej porażki warto podkreślić postawę FC Melange. Starsi gracze pokazali determinację i ducha walki – starali się utrzymywać kontrolę nad grą, szukali okazji do kontrataków i nie rezygnowali nawet w najtrudniejszych momentach. Ich spokój i boiskowy spryt wielokrotnie neutralizowały ataki rywali i pozwalały utrzymywać godny poziom, mimo ewidentnej różnicy w przygotowaniu fizycznym. To jednak nie wystarczyło do niczego więcej niż honorowa porażka, bo to na pewno nie był mecz oddany za darmo, mimo że różnica w bramkach tego nie oddaje.

2
12:00
( 2 : 3 )
5 : 5
Raport

Lumina po porażce w pierwszej kolejce podejmowała Gentlemanów, którzy dobrze weszli w sezon i wygrali swój inauguracyjny pojedynek. Początek spotkania był wyrównany – sporo walki toczyło się w środkowej strefie boiska. Skuteczniejsi byli jednak goście i to oni pierwsi wyszli na prowadzenie. Chwilę później podwyższyli wynik i wydawało się, że kontrolują wydarzenia na murawie.

Gospodarze po słabszym fragmencie zdołali zdobyć gola kontaktowego – sporo „pomógł” bramkarz Jakub Augustyniak, który stracił piłkę przy rozegraniu, a rywal bezlitośnie to wykorzystał. Chwilę później, po wrzucie z autu, golkiper Gentlemanów znów zachował się niepewnie, źle obliczył lot piłki i futbolówka wpadła do siatki – mieliśmy remis 2:2. Wydawało się, że Lumina pójdzie za ciosem, ale tym razem fatalny błąd popełnił bramkarz gospodarzy. Długie podanie Michała Dodiego przeleciało przez całe boisko i wpadło do siatki – ponownie prowadzenie objęli goście. Po 25 minutach było 2:3.

Po zmianie stron walka toczyła się o każdy centymetr boiska. Gentlemanom nie brakowało okazji, a najlepszą miał Sebastian Bartosik – zamiast strzelać, spróbował jeszcze przełożyć obrońcę i jego uderzenie zostało zablokowane. Chwilę później jednak w trudniejszej sytuacji trafił do siatki, dając swojej drużynie przewagę dwóch goli.

Lumina nie poddała się i konsekwentnie dążyła do wyrównania. Udało się – na finiszu spotkania mieliśmy remis 4:4. Na trzy minuty przed końcem kontuzji doznał zawodnik gospodarzy, a tuż po wznowieniu gry Gentlemanom udało się przeprowadzić akcję, po której Paweł Margul wyprowadził ich na prowadzenie 5:4. Gdy wydawało się, że to rozstrzygnie losy meczu, w ostatniej akcji spotkania Maksim Zimavy po zamieszaniu w polu karnym dał Luminie remis 5:5.

Końcowy gwizdek oznaczał podział punktów – i patrząc na przebieg meczu, był to rezultat jak najbardziej sprawiedliwy.

3
12:00

W niedzielne południe oglądaliśmy starcie pomiędzy FC Razam a FC Vikersonn UA II. Od pierwszego do ostatniego gwizdka ekipa Ihora Makhlaia całkowicie zdominowała rywala. Goście błyskawicznie wyszli na prowadzenie i kontrolowali przebieg gry – stwarzali więcej klarownych sytuacji, neutralizowali ataki gospodarzy już w zarodku i praktycznie nie dawali im pola do popisu. Pierwsza połowa zakończyła się pewnym prowadzeniem 0:4 na korzyść Vikersonna.

Po przerwie gospodarze spróbowali się podnieść – zdobyli dwa gole i zbliżyli się wynikiem do przeciwnika. Jednak była to tylko chwilowa iskra. Goście szybko wrócili do tempa z pierwszej części i ponownie przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami. Razam grał chaotycznie, bez większego pomysłu i z mniejszą aktywnością, co było wodą na młyn dla rozpędzonych zawodników Makhlaia. Dodatkowo gospodarze zmarnowali rzut karny – piłka poleciała wysoko nad poprzeczką, co praktycznie pogrzebało ich szanse na odrobienie strat.

Ostatecznie FC Vikersonn UA II odniosło pewne i w pełni zasłużone zwycięstwo, dzięki któremu ma komplet punktów po dwóch kolejkach. FC Razam natomiast pozostaje na dnie tabeli 12. ligi i musi szybko znaleźć sposób, by poprawić swoją sytuację.

4
13:00

Drugi zespół Furduncio Brasil niedawno spadł z 11. ligi, ale wysokie zwycięstwo na inaugurację dawało nadzieję, że ten sezon będzie inny. Spotkanie z FC Łazarski miało zweryfikować faktyczną dyspozycję Brazylijczyków – i po końcowym gwizdku można mieć spore obawy, że czeka ich kolejny trudny rok.

Pierwszy kwadrans upłynął na wzajemnym badaniu sił. Akcji zaczepnych było niewiele, a jeśli już, to bez większego zagrożenia. Obie drużyny grały niedokładnie i bez większej werwy. Choć wydawało się, że gospodarze łapią inicjatywę, to jako pierwsi trafili goście. W 15. minucie obrona Łazarskiego zupełnie zapomniała o kryciu Elio Silvy, a ten spokojnie pokonał Deniza Suigmeza.

Jak się jednak okazało – był to klasyczny przykład powiedzenia „miłe złego początki”. Po tym golu gospodarze ruszyli do ataku, a goście zaczęli grać niefrasobliwie i popełniać proste błędy. W ciągu zaledwie pięciu minut Łazarski prowadził już 3:1, a do siatki trafiali Khayrullaev, Nurali i ponownie Khayrullaev. Trudno ocenić, ile w tym było zasługi strzelców, a ile błędów defensywy Furduncio.

Druga połowa to już całkowita dominacja gospodarzy. Goście zdołali odpowiedzieć jedynie trafieniem Bruno Pessoy, ale wynik 10:2 nie pozostawiał złudzeń, kto tego dnia był lepszy.

5
22:00

W drugiej kolejce 10. Ligi Fanów doszło do starcia pomiędzy Vox Populi a Dynamo Wołomin. Po wysokiej porażce na inaugurację sezonu gospodarze pokazali, że potrafią walczyć i zaskoczyć rywali. Choć przez większą część meczu to Dynamo prowadziło grę, to właśnie Vox, grając z pozycji underdoga, okazało się skuteczniejsze i sięgnęło po zasłużone zwycięstwo 4:3.

Do przerwy Vox Populi prowadziło 3:2, co z pewnością było niespodzianką dla wszystkich zgromadzonych na obiektach AWF. Dynamo dobrze wyglądało w ofensywie, szczególnie w okolicach pola karnego rywala, ale brakowało im precyzji i zimnej krwi w wykończeniu. Gospodarze z kolei grali bardzo solidnie w defensywie, a w ataku skutecznie kontratakowali, co przełożyło się na korzystny wynik.

Na listę strzelców dla Vox Populi wpisali się m.in. Piotr Pieńkowski (dwa gole) oraz Krzysztof Stachowicz, którzy odegrali kluczowe role w ofensywie zespołu. Po stronie Dynamo Wołomin trafiali Andrzej Śliwka, Jakub Łukasiewicz i Tomasz Dzięcioł, jednak ich starania nie wystarczyły, by odwrócić losy meczu.

Spotkanie obfitowało w napięcie i zwroty akcji, a oba zespoły walczyły do samego końca. Ostatecznie to Vox Populi zeszło z boiska zwycięsko, pokazując, że nawet po trudnym początku można się podnieść i zdobyć cenne punkty. Ten wynik na pewno doda drużynie pewności siebie i udowodni, że w Lidze Fanów nie ma łatwych rywali a każdy mecz wymaga pełnego zaangażowania.

Reklama