reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00

Bardzo wyrównane i pełne jakości spotkanie miało miejsce o godzinie 11:00 na sektorze C, w którym niesamowicie doświadczona drużyna Bad Boys podejmowała Team Ivulin. Jako pierwsza na prowadzenie wyszła drużyna gości za sprawą Maksima Tarasievicha, który zdobył bramkę po łatwym minięciu obrońcy. Obie drużyny wielokrotnie próbowały powiększyć (a w przypadku Bad Boys otworzyć) swój dorobek bramkowy, natomiast w pierwszej połowie im się to nie udało. Na początku drugiej części spotkania na listę strzelców wpisali się wyróżniający się tego dnia Damian Borowski oraz Krzysztof Krzewiński. W obu przypadkach kluczowe podanie zagrał niesamowicie precyzyjny Michał Matynia. Goście zdołali co prawda wyrównać, natomiast to drużyna gospodarzy miała do powiedzenia ostatnie słowo w tym meczu. Dwójkowa akcja Konrada Kozłowskiego oraz Marcina Napierskiego skutkowała tym, że to Bad Boysi wynieśli 3 punkty z tego spotkania i udowodnili, że nieprzypadkowo znaleźli się w 4.lidze, pokonując groźnego i raczej wyżej notowanego przeciwnika.

2
11:00

W czwartej lidze znakomite widowisko zaserwowały nam ekipy Vikersonn i Rock’n Roll Warsaw. O ile o gospodarzach wiedzieliśmy, że to drużyna, która potrafi doskonale grać w piłkę. to goście byli dla nas zagadką. Już od pierwszych minut widać było, że będzie to mecz na styku. W obydwu obozach kilku świetnie wyszkolonych technicznie zawodników próbowało otworzyć wynik. Pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Vikersonna. Całkowicie niepilnowany Slawik Tuymkiw pomknął środkiem boiska i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Goście szybko wyrównali za sprawą Szymona Puny. Gospodarze od tego momentu przycisnęli przeciwników, mając kilka okazji, ale bramkę zdobyli po kontrze. Przy stanie 2:1 ponownie Rock’n Roll wyrównał. Ponownie Szymon Puna po znakomitym dograniu od kolegi z drużyny nie dał szans bramkarzowi oponentów. Do przerwy mieliśmy zatem remis 2:2. Po zmianie stron mecz wyglądał tak samo jak w pierwszych 25 minutach. Jedni i drudzy mieli swoje okazje, lecz długo na tablicy wyników widniał remis. Dopiero w końcówce więcej jakości pokazali goście, a hat-trick skompletował Szymon Puna. Ostatecznie goście wygrywają w tym piłkarskim pojedynku i zdobywają cenne trzy punkty na inaugurację. Vikersonn - mimo porażki - z pewnością będzie zdobywać punkty a jego grę na starcie sezonu trzeba ocenić bardzo przyzwoicie.

3
12:00

Sportowe Zakapiory i FC Patriot to starzy dobrzy znajomi z poprzedniego sezonu. Mecze między nimi zawsze obfitują w emocje i tak się złożyło, że los sparował je już na starcie czwartoligowej kampanii. Patrioci przystępowali do potyczki jako świeżo upieczeni mistrzowie 6.ligi Ligi Letniej, ale Dmytro Bobyr wiedział, że tutaj poprzeczka będzie zawieszona znacznie wyżej, zwłaszcza, że przyszło mu grać bez Yuriego Butsa. Kapitan Patriotów testował również w tym spotkaniu innych graczy i łącznie aż pięciu nowych zawodników weszło w tym meczu na boisku po stronie zespołu z Ukrainy. W obozie Zakapiorów mieliśmy tylko jednego „świeżaka”, aczkolwiek warto odnotować powrót do drużyny Łukasza Widelskiego. Ale to nie on był głównym bohaterem tej potyczki. Był nim – niemal jak zwykle – Daniel Lasota, który nic nie stracił ze swojej formy z poprzedniego sezonu. To on otworzył tutaj worek z bramkami, chociaż akurat na jego bramkę świetnie zareagowali przeciwnicy. Wystarczyło kilka chwil i ze stanu 1:0, zrobiło się 1:2. Myśleliśmy, że Patriotom uda się powiększyć swoją przewagę, lecz drugą część pierwszej połowy zagrali w taki sposób, o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć. Dosłownie w kilka minut nie tylko roztrwonili swoją niewielką przewagę, ale łącznie dali sobie wbić aż cztery gole z rzędu! Jedną z nich ponownie zdobył Daniel Lasota i znowu zrobił to za pomocą głowy. Potem jeszcze Aleksy Sałajczyk dorzucił asystę przy bardzo ładnym golu Artura Trojanowskiego i Patrioci mieli przed drugą odsłoną poważny ból głowy, bo odrobić trzy trafienia wydawało się nierealne. Tym bardziej, że faworyci dobrze się bronili i gdyby nie rykoszet z rzutu wolnego, to pewnie jeszcze długo nie straciliby bramki. Ale właśnie w ten sposób konkurenci zdobyli swojego trzeciego gola, a potem, rzucając niemal wszystkie siły do ataku, czwartego. Problem polegał na tym, że do końca spotkania było już bardzo mało czasu i mimo ogromnych chęci zespołu Dmytro Bobyra, nie udało się doprowadzić do remisu. Tym samym Zakapiory wygrały i chociaż ten styl to nie był jeszcze to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni z ich strony, to w pierwszym meczu nie ma co od siebie wymagać cudów. Ważne były trzy punkty. Patrioci mogą z kolei żałować, że do roboty wzięli się zbyt późno, ale trzeba jednak uczciwie przyznać, że rywal był o tego jednego gola lepszy.

4
12:00

Zarówno Mikstura jak i BJM Development to drużyny ze sporym bagażem doświadczeń w rozgrywkach Ligi Fanów, więc ich poziom nie był dla nas zaskoczeniem. Obie ekipy często spotykały się na przeciw siebie i to dodawało kolejny smaczek w niedzielnej rywalizacji. Paweł Tamowski i spółka na mecz przybyli nieco spóźnieni, przez co pierwsze kilka minut musieli radzić sobie bez zmian. Dodatkowo goście przystępowali do tej rywalizacji bez nominalnego bramkarza. W drużynie Mikstury widać było koncentrację i chęć walki o najwyższe cele od pierwszego gwizdka. Spotkanie od pierwszych minut stało na wysokim poziomie. Lepiej w nowy sezon weszli zawodnicy gości, którzy już po kilku minutach prowadzili 0-1. Precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Tamowski. Odpowiedź Mikstury przyszła dość szybko i po zamieszaniu w polu karnym bramkę zdobył Rafał Jochemski. W kolejnych minutach spotkania goście zaczęli przejmować inicjatywę i narzucać coraz wyższe tempo, za którym Mikstura nie mogła nadążyć. Kolejne dwa ciosy w krótkim odstępie czasu nieco ustawiły mecz, gracze BJM grali spokojnie i z rozwagą przeprowadzali kolejne ataki. Niestety nie można było tego powiedzieć o gospodarzach, którzy z każdą kolejną minutą grali coraz bardziej nerwowo, co nie sprzyjało w odrabianiu strat. Mikstura gubiła pozycje a podczas wyprowadzania akcji często brakowało napastnika, co budziło ich frustrację. Wynik w pierwszej połowie ustalił Tomasz Chmielewski i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1-4. Po przerwie worek z bramkami rozwiązał się na dobre, a BJM powiększał i tak już sporą przewagę. Gra Mikstury w tej części kompletnie się posypała, gospodarze nie potrafili zatrzymać napastników rywali, którzy tego dnia byli wyjątkowo skuteczni. Z bardzo dobrej strony pokazał się Paweł Tamowski, który strzelił aż 5 bramek i bez wątpienia zasłużył na miano najlepszego zawodnika meczu. Goście w drugiej połowie dorzucili pięć trafień, natomiast graczom Mikstury udało się w tym samym okresie zaledwie raz pokonać bramkarza gości. Spotkanie ostatecznie kończy się wynikiem 2-9 i trzeba przyznać, że odzwierciedla obraz gry na boisku. Pierwsze trzy punkty i to z mocnym rywalem trafiają na konto BJM Development, co może świadczyć, że goście będą w tym sezonie jednym z głównych faworytów do triumfu w 4 lidze. Natomiast jeśli chodzi o Miksturę, to szansa na pierwsze trzy punkty już w najbliższą niedzielę. Mimo słabego początku wierzymy, że ekipa złożona z takich zawodników jak Kolasa, Zych czy bracia Jochemscy z pewnością wyciągnie wnioski i będzie się jeszcze liczyć w walce o najwyższe cele.

5
14:00

Bardzo spokojnie w nowy sezon weszły drużyny Wiecznie Drudzy oraz Szmulki Warszawa, które mierzyły się ze sobą zeszłej niedzieli. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana, a gra toczyła się głównie w środku pola. Żadna z drużyn tak naprawdę realnie nie zagroziła przeciwnikowi, a pojedyncze dobre sytuacje były skutecznie bronione przez świetnie dysponowanych tego dnia bramkarzy obu ekip, dzięki czemu wynik do przerwy wyniósł 0:0, co rzadko zdarza się w naszej lidze. W drugiej połowie oba zespoły poprawiły swój dorobek strzelecki. Jako pierwsi worek z bramkami otworzyli gospodarze, którzy dwukrotnie pokonali bramkarza gości. Ale zbyt długo w tym meczu nie prowadzili, ponieważ kilka minut później Szmulki Warszawa wyrównały. Więcej bramek tego dnia nie zobaczyliśmy, co jest zasługą przede wszystkim golkiperów - Bartka Zawadzkiego oraz Karola Dębowskiego, którzy byli tego dnia praktycznie bezbłędni.

Reklama