Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 11 Liga
Rozpędzone jak Real Madryt przed 90 minutą Piwo Po Meczu FC podejmowało zajmującą ostatnią pozycję w tabeli Vistulę Varsovia. Oczywistym faworytem byli Piwosze, którzy zachowują realną szansę na ligowe podium i od pierwszych minut zaczęli udowadniać, że rola faworyta w żadnym wypadku nie sparaliżuje im nóg. Choć do zdobycia pierwszej bramki gospodarze potrzebowali kilku minut, to obraz gry pokazywał kto jest lepiej dysponowanym zespołem. Składne akcje i sporo piłkarskiej jakości pokazywali w tym meczu zawodnicy, którzy po meczu lubią wypić piwo. Wynik spotkania otworzył Karol Brążkiewicz, była to 7 minuta meczu i worek powoli zaczynał się rozwiązywać. Do przerwy jeszcze zobaczyliśmy kolejne cztery bramki, których autorami byli - Jan Majecki, który dwukrotnie pokonał bramkarza rywali, a także po jednym trafieniu zanotowali Krzysztof Dąbroś oraz Jakub Królik. Druga połowa to one man show. Mamy tu na myśli Jana Majeckiego, który do dwóch bramek w pierwszej połowie dorzucił aż cztery w drugiej odsłonie meczu. Trzeba też oddać Vistuli, że po przerwie zagrała nieco lepiej, zdobyli trzy bramki, które pozwoliły opuścić arenę Grenady z honorem. Jednak goście w tym meczu nie mieli za dużo do powiedzenia, a Piwo Po Meczu FC sukcesywnie powiększało swoją przewagę. Mecz zakończył się rezultatem 12:3 i gospodarze pozostają w walce o zajęcia miejsca na podium i z dużym zaciekawieniem będziemy oglądać ostatnie kolejki w 11 lidze, bo na pewno będzie bardzo ciekawie.
Mecz pomiędzy ekipami Dynamo Wołomin, a FC Vikersonn zapowiadał się bardzo interesująco, obie ekipy miały przed tą kolejką taką samą liczbę punktów i zajmują odpowiednio trzecie i czwarte miejsce w tabeli. Mecz był bardzo ważny dla obu zespołów i mógł decydować o końcowych rozstrzygnięciach w 11 lidze. Pierwszych kilka minut to wzajemne badanie się i wyczucie sił rywala, aczkolwiek widać było, że to gospodarze mają nieco lepszy pomysł na grę. Pierwsze efekty zobaczyliśmy po niespełna ośmiu minutach, kiedy indywidualną akcję skutecznie wykończył Kamil Pasieka, otwierając wynik spotkania. Od tego momentu do roboty wzięli się zawodnicy z Ukrainy. Ich ataki z akcji na akcję stawały się coraz groźniejsze. W trzynastej minucie meczu na tablicy wyników mieliśmy już remis, kiedy to na mocny strzał po ziemi zdecydował się Ruslan Mahurchak. Do końca pierwszej połowy nie zobaczyliśmy już bramki i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1:1. Drugą połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli gości, piękną akcję całego zespołu ponownie wykorzystał Ruslan Mahurchak. Ten sam zawodnik dwie minuty później podwyższył wynik i mieliśmy już 1:3. Zawodnicy Dynamo Wołomin nie mając już nic do stracenia rzucili się do odrabiania strat. Gola kontaktowego udało im się zdobyć po zespołowej akcji którą wykończył Jakub Gromek. Niestety w kolejnych minutach meczu gospodarzom często brakowało dokładności i spokoju przy wykończeniu akcji. Coraz bardziej otwartą grę wykorzystali zawodnicy FC Vikersonn, najpierw Ivan Nasinnyk zdobył bramkę na 2:4, a w samej końcówce meczu wynik ustalił kapitan Ihor Makhalai. Spotkanie ostatecznie kończy się wynikiem 2:5 i dzięki temu obie ekipy zamieniają się miejscami w tabeli. Do końca rywalizacji zostało już tylko dwie kolejki i końcówka sezonu w 11 lidze może być jeszcze bardzo ciekawa.
Spotkanie rozegrane o godzinie 14.30 na sektorze B Areny Picassa było ciekawym i ładnym dla oka pojedynkiem piłkarskim. Zajmujący 8 miejsce w tabeli 11 ligi Green Team podejmował na swoim terenie wicelidera FC Torpedo. Mecz prowadzony był w szybkim tempie, obie ekipy co chwile próbowały zaskoczyć bramkarza przeciwnika. Jako pierwszym i to dwukrotnie, udało się to ekipie gospodarza. Dwie bramki zdobyte przez Szymona Andrusiuka spokojnie można było by uznać bramkami spotkania jak nie całej kolejki. Pierwsza z nich to piękny lob piętą nad wychodzącym i bezbronnym bramkarzem Torpedo, druga natomiast to tak samo lob, ale zdobyty głową. Jedna brameczka piękniejsza od drugiej. Pan Piłkarz albo jak kto woli mistrz lobów. Mieliśmy więc 2-0 i wicelider zmuszony był gonić wynik. Czas płynął bardzo szybko i Torpedy musiały się spieszyć. Tak tez zrobili i po ładnych akcjach strzelili w niecałe 5 minut dwie szybkie bramki. Obie ekipy schodziły do szatni niepocieszone, gdyż na tablicy wyników widniało 2-2. Druga połowa to cały czas wyrównane spotkanie. Ekipa „zielonych” sprytnie kontrowała, a wicelider nie mógł znaleźć swojego tempa i stylu. Widać było, że Torpedo bardzo chcą to wygrać, ale coś jednak nie „szło” po ich myśli. W pewnym momencie jednak „zaskoczyli” i w ciągu 5 minut zdobyli 3 bramki. Mieliśmy więc wynik 5-2 dla wicelidera. Można powiedzieć, że Torpedo dominowało w tej części spotkania. Mając już dobry wynik w kieszeni delikatnie odpuścili, wkradły się indywidualne błędy i Green Team zdołał strzelić dwie bramki, które zaowocowały wynikiem „na styku”. W tym momencie było już tylko 5-4 dla wicelidera. Green Team chyba mocno podrażnili tym wyczynem swojego przeciwnika, gdyż Torpedo rzuciło się do walki na całego, ładne, twarde spotkanie i kilka akcji kombinacyjnych przyniosło upragniony efekt i zdobyli bramkę na 6-4. Takim też wynikiem zakończył się ten bardzo ciekawy mecz. FC Torpedo bardzo potrzebowało tych 3 punktów jeżeli chcą się liczyć w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej.
Oba zespoły mówią o sobie nawzajem: ”Nasi ulubieni rywale”. Historia starć Orłów Zabraniecka z Pogromcami Poprzeczek jest dość długa i zawsze przynosiła wiele emocji, a tym razem nie było inaczej. Dużo lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy już w drugiej minucie, po podaniu Jurka Kurowickiego i skutecznym wykończeniu Tomka Kamińskiego wyszli na prowadzenie 1:0. Kolejnych kilkanaście minut to wyrównana walka, głównie w środku pola, ze sporadycznymi przebłyskami ofensywnymi, którego jednak nie przynosiły efektu w postaci gola. Pochwalić trzeba obu bramkarzy – Piotrka Jankowskiego oraz Kacpra Mostowca, którzy walnie się przyczynili do takiego stanu rzeczy. Dobra dyspozycja między słupkami nie pomogła jednak, gdy po podaniu Piotrka Jurkiewicza piłkę do siatki na 2:0 skierował Marek Konopko. Pogromcy nie zamierzali jednak oddawać pierwszej odsłony spotkania bez gola i po świetnym podaniu Bartka Rafała do piłki dopadł Mateusz Niewiadomy, który celnym, mocnym uderzeniem ustalił wynik pierwszej połowy na 2:1. Druga odsłona zapowiadała się bardzo obiecująco i tak też było! Zaczęło się od świetnej interwencji Piotrka Jankowskiego, który obronił rzut karny wykonywany przez Pawła Korulczyka. Gdy wydawało się, że to podcięło skrzydła gościom, pojawił się On – niczym rycerz na białym koniu z odsieczą ruszył Bartek Kusio. Dwadzieścia minut, jakie zafundował swoim rywalom Bartek przejdzie na pewno do skrzętnie prowadzonej przez Pogromców historii. Otóż wspomniany zawodnik w tym czasie popisał się czterema trafieniami oraz asystował przy bramce Karoliny Figiel! Praktycznie w pojedynkę odwrócił losy spotkania, biorąc udział przy pięciu trafieniach i wyprowadzając swoją ekipę ze stanu 2:1 na 3:6! W międzyczasie dla Orłów gola zdobył Adam Artypowicz (gol na 3:2), jednak potem brylował już tylko popularny „#BK17”. Na osłodę, wynik spotkania na 4:6 ustalił Piotrek Jurkiewicz, jednak była to ostatnia akcja meczu i sędzia zakończył zawody. Pogromcy z kompletem punktów, które są kluczowe w kontekście walki o utrzymanie !
Mecz Kometa Warszawa kontra Old Boys Derby III można było zapowiedzieć jako pojedynek Dawida z Goliatem i już pierwsze minuty pokazały, jak niewiele taka zapowiedź mija się z prawdą. Kometa już od pierwszych minut atakował rywala i co najważniejsze robił to bardzo skutecznie. Gościom póki jeszcze starczyło sił, próbowali się odgryzać, ale defensywa gospodarzy działała bez zarzutu. W bramce Old Boysów bramkarz robił co mógł, parokrotnie dobrze interweniując i ratując swój zespół przed utratą gola, ale wynik i tak zdawał się przesądzony. Do przerwy Kometa prowadziła aż 13:0. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił, gospodarze nakręceni na ofensywną grę nie zamierzali odpuszczać i przeprowadzali kolejne ataki na bramkę OldBoysów. Przy stanie 20:0 gościom w końcu udało się strzelić upragnionego gola, kiedy to Michał Bugajski wykorzystał podanie Adama Włodarczyka i pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Przy stanie 23:1 goście strzelili swoją drugą bramkę w tym spotkaniu, ale niestety to tyle na co stać było Oldboysów. Kometa Warszawa zagrała bez taryfy ulgowej, ostatecznie trafiła do sitki aż 26 razy. Najskuteczniejszym w drużynie gospodarzy był Daniel Ziółkowski, który w tym spotkaniu 13 razy pokonał bramkarza rywali, dodatkowo pięciokrotnie asystując. Gospodarze po raz kolejny udowodni, że przerastają poziomem 11 ligę.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)