Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 11 Liga
Runda wiosenna sezonu 2021/2022 w XI-tej Lidze Fanów rozpoczęła się od starcia na Arenie Picassa, w którym walczący o środek tabeli Pogromcy Poprzeczek podejmowali wicelidera, czyli FC Torpedo. Faworytem byli oczywiście goście, zwłaszcza, że w drużynie Mateusza Niewiadomego nie było w pierwszych kilkunastu minutach starcia nominalnego bramkarza, w którego rolę wcielił się, bardzo przydatny w grze w polu, Patryk Rejmiś. Pierwsze minuty były dość chaotyczne po obu stronach, jednak okraszone lekką przewagą „Torped”, którą udokumentowali bramką autorstwa Kyrylo Kuda, a dokładnym podaniem popisał się przy tej akcji Yevhenii Vasylchenko. Sprytnym wykonaniem autu przez Antona Liashuka goście otworzyli sobie drogę do bramki na 0:2, której autorem był Roman Zelinskyi, a piłka do siatki wpadła po uderzeniu głową. W tym momencie do ekipy gospodarzy dołączył bramkarz, Kacper Masłowiec i od razu popisał się kilkoma udanymi interwencjami. Niestety, przy dość chaotycznej postawie obrony Pogromców, jeszcze w pierwszej połowie musiał dwukrotnie skapitulować, po golach Yevhenija Vasylchenko oraz Antona Liashuka. Wynik do przerwy 0:4 na pewno bardzo odpowiadał ekipie Andrzeja Barana, jednak z ust Prezesa Andrzeja Buczenia musiały paść płomienne słowa, gdyż druga połowa wyglądała już nieco inaczej. Co prawda golem na 0:5 się rozpoczęła, kiedy to po podaniu Mikity Karohvicha futbolówkę w siatce umieścił Oleh Ilnytskyi, jednak potem gra się bardzo wyrównała. Swoje sytuacje mieli napastnicy Pogromców – Mateusz Niewiadomy oraz Karolina Figiel – jednak przez długi czas brakowało im minimalnie szczęścia. Przełamanie przyszło po akcji dwójkowej wspomnianej „Karolci” oraz Bartka Rafała, gdzie przedstawicielka płci pięknej wpisała się na listę strzelców. Ten, który wcześniej asystował, był autorem bramki ustalającej wynik spotkania na 2:5. Gdyby Pogromcy zaprezentowali się w obu połowach tak, jak w drugiej odsłownie, co najmniej podział punktów byłby pewny. Niestety dla nich, komplet oczek ląduje na koncie FC Torpedo, którzy umacniają się na drugim miejscu w tabeli.
Bardzo często pojedynki drużyn, które dzieli przepaść w ligowej tabeli są interesującymi widowiskami gdzie faworyt stara się prowadzić grę, a słabsza „na papierze” ekipa ustawia się na swojej połowie próbując kontratakować. Podobny przebieg miał mecz 11 ligi pomiędzy zespołem aspirującym do awansu w tym sezonie, a drużyną, która do ostatnich kolejek będzie musiała walczyć o utrzymanie. W tym przypadku potyczka skończyła się wysokim zwycięstwem tych pierwszych, którzy od początku meczu starali się kontrolować wydarzenia boiskowe i pewnie dopisali 3 oczka do swojego bilansu. FC Vikersonn było drużyną grającą dokładniej, lepiej wyszkoloną technicznie z lepszymi indywidualnie zawodnikami, ale ambitnie walczący rywale również od czasu do czasu zagrażali bramce strzeżonej przez Artura Karpinskyia. W wygranym zespole zdecydowanie wyróżnił się VItalii Kyrii, zdobywca 2 goli oraz 1 asysty. Wtórował mu Andrii Kramarenko, który zakończył pojedynek z takim samym stanem. W drużynie przeciwnej zdecydowanie najjaśniejszą postacią był bramkarz Mateusz Kwak, dzięki którego dobrej postawie Vistula nie straciła więcej goli. Ostatecznie po dość jednostronnym widowisku ekipa zza naszej wschodniej granicy pokonała oponenta 7:1 dzięki czemu cały czas jest w bliskim kontakcie ze ścisłą czołówką ligi, pokonani zaś będą musieli szukać punktów w kolejnych spotkaniach. Aby tak się stało zdecydowanie muszą poprawić grę w obronie.
W minioną niedzielę naprzeciwko siebie stanęły dwie zbliżone poziomem ekipy. Drużyna Old Boys Derby III mierzyła się z Orłami Zabraniecka, w meczu, którego stawką było oddalenie się od grupy spadkowej. Jeżeli więc połączymy wszystkie kropki, namaluje się nam obraz niezwykle ciekawie zapowiadającej się rywalizacji. Nie było inaczej, a pierwsi do głosu doszli Oldboysi, którzy po zmasowanych atakach na bramkę strzeżoną przez Łukasza Kamińskiego objęli prowadzenie. Po trafieniu doświadczonego kreatora środka pola – Sławomira Ogorzelskiego – wynik rywalizacji podwyższył kapitalny tego dnia Michał Kurowski. W momencie, gdy było już 6:2 dla gospodarzy, nic nie zdawało się zwiastować odmiany losów meczu. Może właśnie z tego powodu w szeregach ekipy Przemysława Białego pojawiło się rozluźnienie. Najpierw z rzutu wolnego Patrycjusza Kurka pokonał nowy nabytek Orłów Zabraniecka, Marek Konopko. Następnie do bramki drużyny w czerwono-żółtych strojach trafił David Swanwick, by po chwili uczestniczyć w zamieszaniu skutkującym samobójem kapitana Old Boys’ów. Gdy na tablicy widniał wynik 6:5 doszło do kolejnego, a zarazem ostatniego w tym spotkaniu przejęcia inicjatywy. Bramki Kurowskiego, Włodarczyka i Krywko doprowadziły do ponownego osiągnięcie bezpiecznej przewagi, a co za tym idzie ułatwiły wygraną w stosunku 9:5.
Po udanej końcówce pierwszej rundy w wykonaniu Piwa Po Meczu FC (dwie wygrane, w tym jedna 4:3 z drugim FC Torpedo) na inaugurację meczy rewanżowych przyszło im się zmierzyć z liderującą Kometą. Zdecydowanym faworytem przed tym spotkaniem byli goście, którzy notują niesamowitą passę zwycięstw. Z tego powodu zdecydowanie zacierali sobie ręce, nie mogąc doczekać się wznowienia rozgrywek. Idzie im wybitnie, a oprócz pierwszego miejsca w ligowej tabeli okupują najwyższe lokaty w zmaganiach o każdą statuetkę. Tym razem jednak spotkanie z drużyną gospodarzy było dla nich cięższe w porównaniu do ostatniego zwycięstwa 14:0. Możliwe, że przesadna pewność siebie ograniczyła minimalnie ofensywny potencjał gości, którzy postawili tego dnia na taktyczną improwizację. Mimo tego wygrana 10:2 i tak musi zostać uznana za okazałą, a postawa graczy Komety pochwalona. Wiodącymi postaciami byli tradycyjnie już Kamil Pasik, Filip Górski oraz Daniel Ziółkowski, którzy dzięki niesamowitemu rozumieniu swoich boiskowych zachowań zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mimo dynamizmu w grze, rywalizacja z Piwem Po Meczu FC w drugiej odsłonie meczu była niezwykle wyrównana. Obserwatorzy tego widowiska musieli czekać bardzo długo na jakąkolwiek bramkę. Mimo trafienia Ziółkowskiego dziesięć minut po rozpoczęciu, rywale Komety odpowiedzieli bardzo szybko kolejnym trafieniem. Mimo ogromnych starań postawa Piotra Zakrzewskiego i jego kolegów z drużyny niestety nie wystarczyła aby podjąć równorzędną rywalizację z przeciwnikiem.
Do starcia zespołów z zupełnie dwóch różnych biegunów w tabeli doszło w meczu Dynamo Wołomin z Green Team. Goście niestety nie ułatwili sobie sytuacji przedmeczowej, gdyż nie mieli nominalnego bramkarza, a między słupkami stanąć musiał Marcin Walczak. Bardzo szybko inicjatywę przejęli gospodarze i wyszli na prowadzenie po podaniu Emila Krasnodębskiego oraz wykończeniu Kacpra Urbana. Dobra gra ekipy z Wołomina zaowocowała bramką na 2:0, strzeloną przez kapitana Macieja Dorsza jeszcze przed przerwą. W tej akcji asystą popisał się Jakub Gromek. Po zmianie stron za odrabianie strat wzięli się zawodnicy "Zielonych". Bramka na 2:1 to ładna akcja kombinacyjna Sebastiana Szeleszczuka, który skutecznie dograł piłkę do Daniela Kurowskiego. Ten sam zawodnik był także autorem gola wyrównującego, kiedy to wykazał się sprytem przy strąceniu piłki czubkiem buta obok bezradnego bramkarza. Do tego czasu goście radzili sobie zaskakująco dobrze, a szczególnie postawiony między słupkami Marcin Walczak, który jak na gracza z pola wykazywał naprawdę sporą pewność w interwencjach. Gospodarze jednak czując uciekające zwycięstwo mocno się zmobilizowali i zmusili graczy Green Teamu do błędu, po którym Dominik Stępniewski niefortunnie skierował piłkę do swojej bramki. Zwycięstwo Dynama przypieczętował sam kapitan zespołu, Maciej Dorsz, który po przejęciu piłki w środku pola popędził na bramkę przeciwników i nie dał szans golkiperowi drużyny przeciwnej, ustalając wynik spotkania na 4:2. Cenne zwycięstwo dla Dynama utrzymuje ich w walce o podium, natomiast Green Team niestety nadal na ostatnim miejscu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)