reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
13:00

Orzeły Stolicy, po bardzo wysokiej porażce z KSB Warszawa, musiały szybko powrócić na zwycięską ścieżkę. Tym samym cel na mecz z FC Niko UA był tylko jeden. Ale zespół z Ukrainy to nie jest ekipa, która łatwo oddaje pole, więc należało się spodziewać zaciętego pojedynku. Czy taki on był w rzeczywistości? Nie do końca, bo faworyci dość szybko ułożyli sobie tę potyczkę. Błyskawicznie otworzyli wynik, a potem po indywidualnej szarży Janka Wnorowskiego podwyższyli na 2:0. Ekipie Niko udało się odpowiedzieć golem Tarasa Mysko, ale ostatnie słowo w tej części spotkania należało do faworytów. Maciek Kiełpsz uderzył z dystansu, a mający sporo problemy z jego strzałami Dmytro Zaiachuk odbił piłkę przed siebie, gdzie czekał już na to Krzysztof Niedziółka i było 3:1. Ten gol na tyle pozwolił się rozwinąć w grze Orzełom, że w pewnym momencie drugiej połowy prowadzili już 5:1. I być może za szybko uwierzyli, że wszystko jest już załatwione. Okres ich słabszej gry wykorzystali oponenci, którzy dzięki bramkom Tarasa Mysko i Evgena Pomelnychyia zdołali zmniejszyć straty do dwóch trafień. Kolejny gol mógłby tutaj wprowadzić sporo nerwowości, jednak Orzeły w porę zdołały opanować sytuację trafieniem na 6:3 i zabiły to spotkanie. Końcówka była już starciem do jednej bramki, a wisienką na torcie okazała się bramka z 45 minuty Pawła Miłkowskiego, z której bardziej niż strzelec, ucieszył się Janek Wnorowski. Końcowy wynik to 8:3 i nie pozostawił on wątpliwości, czy trzy punkty trafiły w dobre ręce. Sytuacja Orzełów na dwie kolejki przed końcem jest więc niezła, ale daleko jej do luksusowej. Wszystko dlatego, że w następnej kolejce grają z Husarią i ogólnie mają dużo trudniejszy terminarz, aniżeli Dziki Młochów i KSB Warszawa, które będą chciały zepchnąć ich z pozycji wicelidera. Czy uda im się utrzymać miejsce na podium? Czas pokaże. Z kolei ekipa Niko UA jest co prawda blisko zapewnienia sobie utrzymania, ale musi pomyśleć o wzmocnieniach w formacji ofensywnej, bo Orzeły nie miały praktycznie żadnych problemów, z rozbijaniem ataków oponenta. Brakuje tutaj lidera, który zagwarantowałby kilkanaście bramek w sezonie. Bez tego ciężko im będzie odgrywać w lidze taką rolę, jaką odgrywać na pewno by chcieli.

2
15:00

Po południu o godzinie 15:00 zmierzyły się ekipy 2 ligi na sektorze D. Husaria zajmuje 1 miejsce w tabeli i dzięki zwycięstwo mogła zapewnić sobie mistrzostwo, zaś drużyna przeciwna czyli Warszawska Ferajna ma ostatnie miejsce i walczy o utrzymanie. Gospodarze przystąpili do tej potyczki bez zmian, mimo to jakości w składzie nie zabrakło. Od pierwszych minut było widać zaangażowanie Husarii i chęć wygrania meczu. Mimo kilku prób Ferajny lepszy okazywał się świetnie dysponowany bramkarz Norbert Wierzbicki. Do połowy wynik brzmiał aż 13:0. W drugiej części spotkania przez rozluźnienie w obronie i nieco lepszą grę drużyny gości udaje się zdobyć dwie bramki w drugą stronę. To jednak gospodarze byli dużo lepsi w tym spotkaniu. Zdecydowanie wyróżniali się Jan Grzybowski oraz Oskar Lachowicz. Mecz zakończył się wygraną drużyny Tomasza Hubnera aż 28:2.

3
16:00

W niedzielę na jednym z boisk warszawskiego AWF-u zmierzyły się dwie drużyny aspirujące do zakończenia sezonu w strefie medalowej. Przed meczem faworytem wydawała się ekipa KSB Warszawa, która w ostatnim spotkaniu z Orzełami Stolicy wróciła na zwycięską ścieżkę. Spotkanie rozpoczęło się dynamicznie, gdyż już w 1 minucie zawodnicy KSB zdobyli gola. Po objęciu prowadzenia kontrolowali grę, kreując groźne sytuacje, jednak brakowało im skuteczności w wykończeniu. W 8 minucie, dzięki bramce Przemysława Skrzydlewskiego, Dziki Młochów doprowadziły do wyrównania. Gospodarze górowali w posiadaniu piłki, budując ataki pozycyjne, ale nie potrafili przekuć przewagi w kolejne bramki. W 14 minucie na prowadzenie wyszli goście, lecz już minutę później Paweł Szafoni doprowadził do ponownego remisu. Dziki Młochów byli dobrze przygotowani taktycznie, skutecznie bronili dostępu do swojej bramki i sprawiali rywalom problemy, grając z kontry. Dzięki temu na przerwę schodzili z przewagą trzech bramek. Po zmianie stron obraz gry nie uległ znaczącej zmianie. Po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę wynik podwyższył kolejno w 27 i 35 minucie bardzo skuteczny tego dnia Michał Dobiegała. Gospodarze nadal dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak ich ataki były zbyt przewidywalne dla dobrze zorganizowanych gości. KSB Warszawa zdołała zdobyć jeszcze jedną bramkę w końcówce spotkania, ale ostatecznie przegrała 3:7. Porażka sprawiła, że ekipa Michała Tarczyńskiego spadła na czwarte miejsce w tabeli. Z kolei Dziki Młochów wskoczyły do strefy premiowanej awansem i jeśli utrzymają formę, mają szansę pozostać w niej do końca sezonu.

4
20:00

W meczu Korsarzy z UEFA Mafia Ursynów spodziewaliśmy się dość sporych emocji, ale pierwsza połowa odrobinę nas rozczarowała. Na boisku działo się co prawda dużo, ale ciężko nazwać ten mecz zaciętym, ponieważ Korsarze tylko raz trafili do siatki graczy z Ursynowa, a to za sprawą Jana Jabłońskiego. Tymczasem gracze z południa Warszawy trafili aż pięciokrotnie i prezentowali się o niebo lepiej od swoich oponentów. Świetne zawody rozgrywali przede wszystkim Norbert Wilk i Adam Goleń, którzy byli klasą sami dla siebie. Do przerwy na tablicy wyników widzieliśmy więc wynik 1:5, a po przerwie niewiele się zmieniło. Dopiero po siódmej bramce dla „fanów” organizacji zarządzającej europejskim futbolem, coś się ruszyło w szeregach Korsarzy. Dwie bramki Kowalewskiego i jedna Jabłońskiego sprawiły, że panowie z Ursynowa co raz częściej pytali o czas pozostały do końca spotkania i jaki dokładnie jest wynik meczu. Sytuację uspokoił jednak Piłatkowski, a po chwili trafił również Norbert Wilk, który podwyższył wynik do stanu 5:9. Jako ostatni do siatki trafił bardzo skuteczny tego dnia Kowalewski i Korsarzom udało się zmniejszyć rozmiary porażki. Wynik 6:9 nie przyniósł gospodarzom punktów, co może mieć znaczenie na koniec sezonu. UEFA Mafia po raz kolejny pokazała się z dobrej strony i zachowała szanse na medal. Tymczasem Korsarze pozostają na siódmej pozycji w lidze i zachowują duże szanse na utrzymanie.

5
22:00

W niedzielny wieczór aktualny spadkowicz 2 ligi, zespół Tylko Zwycięstwo, podejmował ekipę Green Lantern. Pomimo tego, że nie był to mecz na szczycie, emocjami nie odstawał w żaden sposób. Strzelanie rozpoczął Mikołaj Wysocki po podaniu od bramkarza. Długo goście nie cieszyli się jednak z prowadzenia, ponieważ pięknym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Piotrek Wadowski. Zapakował on piłkę w samo okienko bramki przeciwnika, tym samym nie pozostawiając żadnych szans na skuteczną interwencję bramkarzowi. Gracze Green Lantern podrażnieni takim obrotem spraw ruszyli do ataku, co przyniosło owoc w postaci dwóch bramek na ich konto. Tym samym pierwsza połowa zakończyła się dwubramkową zaliczką zespołu znajdującego się na 6 miejscu w tabeli. Druga część spotkania rozpoczęła się od bramki Mateusza Walczaka, czym zmniejszył on stratę do zaledwie jednego gola, co zapowiadało emocje do ostatniego gwizdka. Szybko jednak odpowiedział zawodnik drużyny przeciwnej, a dokładniej Adrian Rzepecki. Ostatni cios w tym meczu zadał najbardziej aktywny z ekipy Tylko Zwycięstwo Piotrek Wadowski, lecz było to za mało, aby wyszarpać chociażby jeden punkt. Kolejna przegrana aktualnego spadkowicza komplikuje ich i tak już nieciekawą sytuację, lecz mają oni jeszcze realne szansę na pozostanie na poziomie 2 ligi.

Reklama