Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 7 Liga
FC Torpedo chcąc wydostać się ze strefy spadkowej, musiało koniecznie wygrać spotkanie, gdzie rywalem był napędzony premierowym zwycięstwem przed tygodniem Q-Ice Warszawa. Obie ekipy dość licznie przybyły na Arenę AWF i równo o 8:00 rozpoczęły zmagania. Mecz ułożył się kapitalnie dla gości, którzy już w 2 minucie wyszli na prowadzenie. Po błędzie w wyprowadzeniu piłki przez obrońców FC Torpedo,futbolówkę do bramki skierował najlepszy tego dnia na boisku Ivan Letiuka. Po stracie gola FC Torpedo zaczęło stwarzać okazje strzeleckie, ale najpierw dobrze interweniował bramkarz Q-Ice Warszawa, a po strzale Maksyma Marchenki piłka zatrzymała się jedynie na obramowaniu bramki. Po groźniejszych atakach FC Torpedo, znów do głosu zaczęli dochodzić goście. Z tą różnicą, że ich atak przyniósł kolejną bramkę, którą zdobył Michał Kulesza. Gdy wydawało się, że bramkarz będący na własnej połowie z piłką przy nodze, nie może stanowić większego zagrożenia dla obrony rywali, to trzeba sobie przypomnieć o takim zawodniku jak Eduard Vakhidov, który ruszył przez całe boisko i podwyższył wynik na 0:3. Ta bramka ewidentnie podcięła skrzydła gospodarzom, co wykorzystali oponenci i po 25 minutach prowadzili aż 0:6. Druga połowa wyglądała z kolei zupełnie inaczej. FC Torpedo za wszelką cenę chciało osiągnąć dla siebie jak najlepszy rezultat i w końcu, na nieco ponad 10 minut przed końcem, worek z bramkami się rozwiązał. Gola dla swojej drużyny strzelił Siarhei Zdanovich. Nieustanne ataki FC Torpedo po chwili przyniosły kolejne trafienie - tym razem na listę strzelców wpisał się Vladyslav Serhriev. W samej końcówce gospodarze jeszcze dwukrotnie cieszyli się z trafień, lecz zabrakło już czasu, by skutecznie odrobić stratę, jaką w pierwszej połowie wypracowało sobie Q-Ice Warszawa. Mecz zakończył się wynikiem 4:6.
Przed meczem faworyt tego pojedynku mógł być tylko jeden, czyli Rodzina Soprano. W tym sezonie jeszcze niepokonani, pewnie mkną po awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Ich rywale usadowili się w środku stawki i mimo, że przed tym spotkaniem przegrali w tej kampanii już 4-krotnie, to zawsze pokazywali się z dobrej strony i bardzo często brakowało im szczęścia, aby jakieś punkty zdobyć. Początek tej potyczki to częste ataki Kresowii na bramkę przeciwników. Byli jednak nieskuteczni bądź dobrze interweniował Grabowski. W miarę upływu czasu faworyci zaczęli dochodzić do głosu. Po jednym z ataków dobre podanie od Kulibskiego wykorzystał Jaruszewski, strzelając bardzo ładną bramkę spoza pola karnego. Mimo prób z jednej i drugiej strony, do przerwy więcej bramek już nie padło. Drugie 25 minut obfitowało w więcej trafień, ale i brzydkich zachowań z obu stron. Mecz był często przerywany, pojawiły się żółte kartki i dużo nerwowości po końcowym gwizdku. Było to głównie spowodowane tym, że rezultat cały czas był sprawą otwartą. Szybko po przerwie wyrównali zawodnicy Kresowii za sprawą Łozowskiego. Odpowiedział im jednak Ramos oraz Kulibski, co dało nam wynik 3:1 dla faworytów po około pół godzinie gry. Kiedy na 8 minut przed końcem gola strzelił Kazakow, to wiedzieliśmy, że emocje w tej potyczce będą do samego końca. Ostatnie słowo należało do gości a konkretnie do Stańczaka, który ustalił wynik meczu na 4:2 dla Rodziny Soprano.
Przed tym pojedynkiem gospodarze mieli tylko 1 punkt mniej od gości w ligowej tabeli, co zapowiadało bardzo wyrównany pojedynek. I taki też on był. Kapitalny początek tego meczu dla Saskiej Kępy, bo już w 1 minucie gola po podaniu od Skolimowskiego zdobył Morycz. Wataha szybko się otrząsnęła i przystąpiła do ofensywy. Jak się okazało - bardzo skutecznej ofensywy, bo najpierw wyrównał Suracki a później w protokole zapisał się Lulka. Kiedy drużynie nie do końca szło, to sprawy w swoje ręce wziął jej lider, czyli Morycz, który doprowadził do wyrównania. Kolejne minuty były bardzo wyrównane, jedni i drudzy próbowali zaskoczyć rywali, ale przez długi okres piłka nie chciała przekroczyć linii bramkowej. Dopiero na minutę przed przerwą swoje drugie trafienie zanotował Suracki, ustalając rezultat po 25 minutach 3:2 dla gospodarzy. Druga odsłona to potyczka nie tylko między drużynami, ale i indywidualnościami w postaci Morycza i Surackiego. Ten pierwszy po dwóch golach przed przerwą dorzucił kolejne dwa w następnych 25 minutach. Z kolei lider Watahy dorzucił jedno trafienie i zakończył spotkanie z hat trickiem. Dla Saskiej Kępy strzelił jeszcze Troszczyński i ostatecznie po bardzo ciężkim pojedynku, KK Wataha uległa Saskiej Kępie 4:5 co spowodowało, że ci pierwsi przezimują w dolnej części tabeli, a ci drudzy mocno zbliżyli się do ligowego podium.
W starciu w ramach 7 ligi zmierzyły się ze sobą zespoły ADP Wolska Ferajna oraz FC Melange. ADP objęło prowadzenie, szybko narzucając swój styl gry. Melange nie zamierzało jednak odpuszczać i dwukrotnie zdołało odpowiedzieć na trafienia przeciwników. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:2 dla ADP, co zapowiadało zacięte i pełne emocji drugie 25 minut starcia. Po przerwie ADP wrzuciło wyższy bieg i całkowicie kontrolowało przebieg meczu. Skuteczna gra w ataku i bezlitosne wykańczanie akcji pozwoliły gospodarzom zdobyć aż pięć kolejnych bramek. Obrona Melange nie była w stanie powstrzymać dynamicznych kontrataków. Szczególnie dobrze dysponowany tego dnia był Damian Kucharczyk, zdobywając cztery bramki oraz dokładając do tego dwa kluczowe podania. Ostatecznie ADP zwyciężyło ten mecz zaskakująco wysoko, ponieważ wygrali aż 8:2, tym samym sprawiając dość sporą niespodziankę i pokonując wyżej notowanego rywala.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)