reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SOCCA CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:00

Rodzina Soprano przystępowała do tego spotkania ze spokojem – srebrne medale miała już zapewnione. W zupełnie innej sytuacji była Wataha, dla której był to mecz o wszystko – stawką było utrzymanie w lidze.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy. Mikulski wykorzystał dośrodkowanie i strzałem głową otworzył wynik. Kilka chwil później piłka po uderzeniu zawodnika Soprano zatańczyła na linii bramkowej, a Kulibski wpadł z nią do bramki, podwyższając prowadzenie. Choć goście odpowiedzieli trafieniem z rzutu wolnego autorstwa Korzeniewskiego, to odpowiedź była natychmiastowa – znów Mikulski wpisał się na listę strzelców. Po pierwszej połowie było 3:1 i wydawało się, że gospodarze kontrolują przebieg gry.

Po przerwie Wataha wróciła na boisko z nową energią. Czernecki huknął z dystansu, zdejmując pajęczynę z okienka i zmniejszając straty. Jednak ponownie skuteczny Mikulski szybko ostudził zapędy rywali – najpierw dobił piłkę do pustej bramki, a następnie trafił mocnym strzałem z dystansu, kompletując hat-tricka i ustalając wynik na 5:2. Wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty. Wtedy jednak nadszedł moment absolutnej dominacji Korzeniewskiego. W ciągu zaledwie 9 minut trzykrotnie pokonał bramkarza gospodarzy – najpierw z woleja, później po rozegraniu rzutu rożnego, a na koniec w sytuacji sam na sam. Na tablicy wyników pojawił się sensacyjny remis 5:5. Goście nie zamierzali się zatrzymać – Krzysztofik z ostrego kąta uderzył zaskakująco, a niepewna interwencja bramkarza Soprano zakończyła się golem na 5:6.

Ten wynik utrzymał się do ostatniego gwizdka i oznaczał coś więcej niż tylko wygraną – dla Watahy była to spektakularna ucieczka spod topora. Dzięki nieprawdopodobnemu comebackowi Wilki zapewniły sobie utrzymanie, pokonując wicemistrzów ligi w dramatycznych okolicznościach. Brawo!

2
10:00

W meczu 18. kolejki 7. ligi pomiędzy Sante a FC Dnipro United oglądaliśmy spotkanie o dwóch zupełnie różnych obliczach. Do przerwy remis 2:2 sugerował wyrównaną walkę i ciekawe widowisko, ale to, co wydarzyło się po zmianie stron, zadecydowało o jednoznacznym rozstrzygnięciu.

Goście z FC Dnipro United wrzucili wyższy bieg i rozbili gospodarzy aż 7:2, pokazując ogromną różnicę w przygotowaniu taktycznym i fizycznym. Sante rozpoczęło mecz ambitnie, grając otwarty, radosny futbol. W pierwszej połowie nie brakowało składnych akcji, dynamicznych wejść skrzydłami i prób szybkiej wymiany podań. Właśnie wtedy gospodarze byli w stanie nawiązać walkę z dobrze zorganizowaną ekipą z Ukrainy.

Jednak z upływem minut siły i precyzja w grze Sante zaczęły wyraźnie słabnąć. Po przerwie FC Dnipro przejęło pełną kontrolę nad boiskiem, a kluczową postacią był Kyrylo Kud – zawodnik, który w pojedynkę rozmontował defensywę gospodarzy. Trzy bramki i dwie asysty to bilans, który mówi sam za siebie. Kud imponował zwinnością, przeglądem pola i chłodną głową w kluczowych momentach. Jego występ był pokazem nie tylko umiejętności, ale też pełnego zrozumienia założeń taktycznych trenera Andriia Barana.

Druga połowa była lekcją tego, jak ważna w futbolu amatorskim jest dyscyplina taktyczna. Dnipro zwyciężyło nie tylko dzięki skuteczności, ale również wyrachowaniu. Gospodarze momentami grali efektownie, lecz nieskutecznie – a pragmatyzm i organizacja gości wzięły górę nad chaotycznym stylem Sante.

3
11:00

FC Melange miał już zapewniony awans do Pucharu Ligi, a Shot DJ mógł cieszyć się z tytułu mistrza. Gospodarze przy korzystnych wynikach innych spotkań mogli jeszcze awansować o jedno miejsce w tabeli, ale w praktyce był to mecz bez większej stawki.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście – Édouard Tran-Van wykorzystał dokładne podanie Jeremiego Szymańskiego i otworzył wynik. FC Melange szybko jednak odpowiedział. Doskonały pressing założył Łukasz Krysiak, odebrał piłkę defensorowi i precyzyjnie dograł do Kamila Marciniaka, który doprowadził do wyrównania. Kolejne minuty przyniosły przewagę gospodarzy – Andres Carmona przejął piłkę w środku pola, ruszył kilka metrów z akcją i zagrał do Łukasza Słowika, który w trudnej sytuacji wypatrzył Marcina Godlewskiego. Ten pewnym strzałem wyprowadził Melange na prowadzenie.

W drugiej połowie inicjatywę zaczęli przejmować mistrzowie. Bartosz Jakubiel między słupkami kilkukrotnie ratował swój zespół świetnymi interwencjami, a raz uratował go nawet słupek – po potężnym uderzeniu Filipa Olaka. Melange również nie odpuszczało – Słowik zdołał pokonać Rosińskiego, a Marciniak był blisko kolejnego trafienia. Z czasem jednak gospodarze zaczęli wyraźnie opadać z sił, co przełożyło się na niedokładności i błędy w defensywie.

Shot DJ wykorzystał to bez litości – końcówka należała w pełni do nich. W ostatnich minutach zdobyli trzy gole i tym samym sięgnęli po swoje 14. zwycięstwo w sezonie, pieczętując mistrzostwo z przytupem!

4
13:00

Przed ostatnią kolejką sezonu 2024/2025 podium 7. ligi było już rozstrzygnięte. Pewna trzeciego miejsca Saska Kępa mierzyła się z ADP Wolską Ferajną, która wciąż walczyła o wydostanie się ze strefy spadkowej. Obie drużyny przystąpiły do spotkania w dość okrojonych składach, ale nie przeszkodziło to w stworzeniu dynamicznego widowiska.

Początek należał do gospodarzy, którzy już w 6. minucie objęli prowadzenie. Z czasem jednak to goście zaczęli stwarzać coraz groźniejsze sytuacje. W 12. minucie Bartek Oleksiewicz doprowadził do wyrównania. Stracony gol podziałał mobilizująco na Saską Kępę – pięć minut przed przerwą duet Mariusz Zgórzak – Marcin Jaśkowiec dał gospodarzom dwubramkowe prowadzenie. Radość trwała jednak krótko – Oleksiewicz dwukrotnie dograł do kolegów: najpierw do Oskara Nowickiego, potem do Damiana Nieskórskiego, a obaj pewnie wykorzystali swoje okazje. Do przerwy mieliśmy remis 3:3.

Drugą połowę lepiej rozpoczęła ADP Wolska Ferajna – już dwie minuty po wznowieniu gry Nieskórski trafił na 3:4. Goście poszli za ciosem i kilka chwil później prowadzili już różnicą dwóch bramek. Saska Kępa próbowała odwrócić losy meczu, ale brakowało jej skuteczności i pomysłu na groźne kontry. Wynik spotkania ustalił na dwie minuty przed końcem Damian Gałecki.

Choć ADP Wolska Ferajna wygrała to starcie, zwycięstwo nie wystarczyło do opuszczenia strefy spadkowej. Sezon 2024/2025 kończą na ósmej pozycji.

5
15:00

W ostatniej kolejce 7. Ligi Fanów Kresowia Warszawa zmierzyła się z ekipą Q-ICE Warszawa. Stawką meczu były ligowe punkty, które mogły przesądzić o przyszłości jednego z zespołów – gospodarze walczyli o utrzymanie, goście chcieli się pożegnać z ligą z honorem.

Już od pierwszych minut widać było wysoką intensywność – oba zespoły stosowały bliski pressing, co skutkowało licznymi przechwytami, ale też niedokładnymi podaniami i brakiem celnych strzałów. Kresowia częściej gościła pod polem karnym przeciwnika, ale zamiast oddawać szybkie uderzenia, czekali na stuprocentowe okazje. W jednej z takich sytuacji piłka niemal przekroczyła linię bramkową, jednak w ostatniej chwili ofiarnie wybił ją Maks Blinskiy. Goście próbowali zaskoczyć bramkarza strzałami z dystansu, ale bez powodzenia. Nawet gra w przewadze w końcówce pierwszej połowy nie przyniosła im efektów – oba zespoły grały zbyt chaotycznie. Do przerwy – rzadko spotykany w tych rozgrywkach – bezbramkowy remis.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Q-ICE, którzy trzykrotnie zagrozili bramce Kresowii, ale wciąż nie potrafili znaleźć drogi do siatki. To zemściło się błyskawicznie – gospodarze w końcu przełamali strzelecką niemoc. Najpierw po strzale w słupek dobitka znalazła drogę do bramki, a potem worek z golami się rozwiązał. Kluczową rolę odegrał Daniil Mikulich, który miał udział przy czterech kolejnych trafieniach – asysty, kluczowe zagrania, świetne ustawienie. W tym czasie rywale zaczęli odczuwać trudy meczu – sił starczyło im głównie na pierwszą połowę. Goście zdołali zdobyć honorowego gola, ale na więcej nie było ich już stać. Końcówkę spotkania gospodarze kończyli w osłabieniu po niepotrzebnej kartce, lecz nie miało to wpływu na wynik.

Mecz zakończył się zwycięstwem Kresowii 5:1. Gospodarze utrzymują się w 7. Lidze i mogą spokojnie przygotowywać się do nowego sezonu. Q-ICE Warszawa żegna się z tą klasą rozgrywkową i zobaczymy jaka będzie przyszłość tego zespołu. 

Reklama