Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 8 Liga
Pierwszy mecz w 8 lidze zaczął się od mocnego uderzenia Junaka, a dokładniej rzecz ujmując od strzału z dystansu Krzysztofa Krzewińskiego, który już w 20 sekundzie otworzył wynik spotkania. Tu zabrakło niestety większej koncentracji u bramkarza gości, ale Scorpiony nie podłamały się takim obrotem spraw i dążyły do wyrównania. Miały swoje okazje, ale dobrze bronił Andrzej Groszkowski. Nie bez przyczyny wymieniamy tego zawodnika, bo bramkarz Junaka w 8 minucie... podwyższył wynik na 2:0, również po strzale z dystansu. Od tego momentu przez dłuższy czas gospodarze nie oddali już strzału na bramkę oponenta, za to goście próbowali odwrócić przebieg tej rywalizacji. Wciąż jednak pozostawali bez gola, za to do siatki ponownie trafił Junak i można było śmiało postawić tezę, że to Scorpiony lepiej grały w piłkę, ale to Junak zdobywał bramki. Goście mieli jeszcze okazje do zdobycia przynajmniej jednej bramki – przed polem karnym Junaka został podyktowany rzut wolny i w dodatku jeden z zawodników został ukarany żółtą kartkę i musiał przez 3 minuty odpoczywać poza boiskiem. Scorpiony nie wykorzystały jednak gry w przewadze i do przerwy utrzymało się 3:0. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił, to goście dłużej operowali piłką, ale wciąż byli nieskuteczni. W 35 minucie sędzia był zmuszony podyktować rzut karny, ale nawet w tym pojedynku bramkarz Junaka był górą. Chwilę później jednak w zamieszaniu w polu karnym goście strzelają pierwszą bramkę, a potem łapią kontakt po golu Bartka Filipa. Skorpiony złapały wiatr w żagle, ale wtedy Junak na dobre się rozstrzelał. Dwa gole Bartłomieja Szrejnera i bramka Pawła Groszkowskiego odebrały Scorpionom szansę na jakiekolwiek punkty. Sam wynik nie do końca oddaje przebieg meczu, ale przeważyła przede wszystkim większa skuteczność w wykańczaniu akcji.
Sportowe Zakapiory, które zgromadziły do tej pory komplet punktów na swoim koncie podejmowały zespół Borowików, których forma.. delikatnie mówiąc, różni się od tej, którą Grzybki prezentowały w poprzednim sezonie. Zakapiory w dobrych nastrojach przyszli na mecz i ten luz chyba ich zgubił, bo Borowiki za wszelką cenę dążyli do zwycięstwa, a co za tym idzie, ruszyli do zmasowanych ataków. Po jednym ze strzałów gospodarzy piłka wyszła na rzut autowy, piłkę w ręce wziął Piotr Ułasiuk i precyzyjnie dograł na głowę Adama Kolanowskiego, który mógł cieszyć się ze swojej bramki. Zakapiory po wstrząsie jaki nastąpił równo ze straconą bramką zdecydowanie się poprawili w grze, zaczęli odważniej atakować, ale jak to bywa w takich sytuacjach, jedna strata na połowie rywali może zakończyć się groźnym kontratakiem i tak też było tym razem. Borowiki podwyższają prowadzenie na 2:0 i takim wynikiem kończy się pierwsze 25 minut spotkania. Druga połowa to już jednak pokaz gry gości. Nie pozwalali na nic praktycznie Borowikiom, sami raz za razem skutecznie atakując bramkę Przemysława Jażdżyka. Dwie Bramki Daniela Lasoty pozwoliły doprowadzić do wyrównania, a później jeszcze po jednej bramce zdobyli Łukasz Figura oraz Krzysztof Westenholz, który ustalił wynik spotkania na 4:2 dla Sportowych Zakapiorów. W Borowikach odczuwalny był brak ich najlepszego zawodnika, Mykoli Senkiva i coś nam się wydaję, że gdyby był na placu gry, to mógłby pomóc swojemu zespołowi w zdobyciu jakichś punktów. Nie ma co teraz gdybać, fakty są takie, że Sportowe Zakapiory ciągle mają komplet punktów na swoim koncie, a Borowiki z jednym remisem znajdują się w strefie spadkowej i to ostatni moment na to, żeby wziąć się w garść
W zapowiedziach meczowych przewidzieliśmy hit 8 ligi i ten mecz zdecydowanie nas nie zawiódł. Obie ekipy do tej pory były niepokonane i byliśmy ciekawi przebiegu tego spotkania. Spotkanie było bardzo wyrównane ze względu na wysoki poziom gry obu zespołów. Decco jak i Elitarni walecznie bili się o każdą piłkę. Strzelać rozpoczęli Elitarni. Pierwsza bramka to współpraca Łukasza Eljasiaka z Adamem Długołęckim. Na drugą bramkę również nie trzeba było długo czekać, bo kolejnego gola strzelił Marcin Brzozowski przy asyście Łukasza Eljasiaka. Elitarni z każdą minutą zaczęli się bardziej rozkręcać. Decco nie pozwoliło im jednak wejść na tak wysokie obroty i Michał Janik po dobitce zdobył bramkę kontaktową. Spotkanie do przerwy zakończyło się wynikiem 1:2, ale obie drużyny ewidentnie nie były jeszcze usatysfakcjonowane. W tym meczu nie było czasu na oddech, akcja goniła akcję, a postawa piłkarzy była bardzo heroiczna. W drugiej połowie wspaniałą bramkę głową, która była pokazem jego piłkarskiego talentu, zdobył Bartek Wolski. W tym czasie Elitarni oddali wiele celnych strzałów, które przyniosły im kolejne dwie bramki. Ostatniego gola dla Decco zdobył Michał Janik. Plasuje się on obecnie na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców. Jego snajperski talent nie pozwolił jednak na zdobycie 3 punktów. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:5 i to Elitarni Gocław byli górą w tym meczu.
Spotkanie pomiędzy NAF Genduś, a Tsubasą Ozora od samego początku miało jednego faworyta. Szybko objęte prowadzenie, którego gracze Tsubasy nie wypuścili aż do samego końca, oznacza dalszy kontakt z czołówką. Dla gospodarzy natomiast sytuacja nie przedstawia się w tak pięknych barwach. Po czterech seriach spotkań okupują oni ostatnie miejsce w tabeli z bilansem bramkowym 8-32. Abstrahując jednakże od samego rezultatu tego meczu (2:14) gracze gospodarzy mają uzasadnioną możliwość narzekania na swego rodzaju pecha. Kapitalny tego dnia Jacek Romak broniący dostępu do bramki, zaczarował wprost słupki strzeżonego posterunku. Kolejne strzały oprócz paru wyjątków lądowały na rękawicy, w koszyczku lub na obramowaniu. Jego występ był wprost czarujący, a koledzy z linii ataku zmotywowani postawą golkipera powiększali co raz to bardziej swoje – i tak pokaźne prowadzenie. Goście jeśli chcą natomiast wyjść ze sporego kryzysu muszą w najbliższej kolejce pokonać Borowiki. Sztuka ta zdecydowanie nie będzie należeć do miana tych najłatwiejszych. W szeregach przyszłego rywala bowiem znajduje się parę „spadów" z wyższych lig, ale wierzymy, że cel jest na wyciągnięcie ręki. „Jak nie teraz to kiedy" – pytanie te zadawać sobie mogą zawodnicy w pomarańczowych strojach. Trzymamy za nich kciuki, bo jak mówimy wszystko jeszcze jest możliwe, na tak wczesnym etapie rozgrywek. Jednakże cieszy nas fakt braku frustracji i gry fair play. Jak mówią sami zawodnicy NAF Genduś łączą oni rywalizacje z ogromną przyjemnością, którą dają im mecze w Lidze Fanów. Jest do dla nich okazja na rekreacje i wspólną integracje poprzez sport. Taka postawa bezapelacyjnie zasługuje na oklaski.
Po czwartej kolejce i spotkaniu pomiędzy FC Po Nalewce, a Orłami Białe Auuu stwierdzić można jedno: gospodarze bezapelacyjnie nabierają wiatru w żagle. Ekipa wspierana przez przyjaciół z Oldboysów, czyli między innymi: Marcina Wiktoruka, Sławomira Ogorzelskiego i Dariusza Czopka pewnie pokonuje „czerwoną latarnie ligi" 4:2. Wcześniej wymienione nazwiska nie zostały przytoczone bez powodu. Oczywiście nie tylko oni byli obecni na boisku, ale bez nich gra mogła wyglądać w odmienny sposób. Trzy bramki kapitalnego tego dnia Wiktoruka i heroiczna postawa w momencie, kiedy zmienił Michała Piątkowskiego na okres kary trzy minutowej na bramce, miały kluczowy wpływ na finalny rezultat. Gracze, o których mowa nie tylko dali boiskową jakość, ale uspokoili grę dzięki swojemu pokaźnemu doświadczeniu. Mecz – niezwykle zacięty, pełen boiskowej walki oraz ambicji. Niestety dla Orłów Białych Auuu relatywna frustracja może trwać dalej. Po kilku kolejkach okupują oni bowiem dół tabeli, ale według nas sytuacja ta zapewne jest przejściowa – wszystko dzięki młodej i perspektywicznej kadrze, która jeśli zachowa zimną krew w kluczowych momentach spotkań zdoła jeszcze sprawić sporo niespodzianek. Bez wątpienia stać ich na to, a nazwiska pokroju Laszuk, Jakubiec, Szymański czy też Trzaskoma zdecydowanie nie pozwolą na kolejne porażki. Przed nimi co prawda mecz z faworyzowanym Junakiem, który w czterech meczach przegrał zaledwie raz, odnosząc same zwycięstwa, ale jak to się mówi „póki piłka w grze" wszystko jest jeszcze możliwe.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)